czwartek, 18 grudnia 2014

beGLOSSY Świąteczna Niespodzianka

Już jest – grudniowy beGLOSSY Świąteczna Niespodzianka. Myślę, że wiele osób szczególnie czekało na tę edycję, bo zwykle w świątecznym okresie spodziewamy się wyjątkowej zawartości. Na pewno na duży plus zasługuje fakt, że wszystkie produkty z tego pudełka są pełnowymiarowe i aż trzy z nich to kolorówka.

DSCN3875

DSCN3876

W pudełku znalazły się:

  • JOKO Konturówka do oczu – czarna kredka z gąbeczką do rozcierania. Bardzo uniwersalny wybór, więc jestem na tak. Kredka wydaje się mocno napigmentowana i miękka, także pewnie się polubimy : ). | pełny produkt | 12zł |
  • NIVEA płyn micelarny 3w1 – micelarny płyn dla cery wrażliwej. Podobnie jak w przypadku kredki ma szansę przydać się każdemu. Wolałabym inną markę niż super popularna Nivea, ale jakby nie patrzeć to praktyczny kosmetyk, więc na pewno zużyję. | pełny produkt | 13,99zł |
  • VASELINE balsam do ciała Intensive Care – fajnie, że to akurat balsam tej marki, bo miałam ochotę wypróbować coś z ich oferty, ale szkoda, że to nie ten balsam w “psikaczu” (one najbardziej mnie ciekawiły). Mam wersję aloesową. | pełny produkt | 14,49zł |
  • CATRICE Luxury Lacquers w odcieniu Plum Fiction – lakier do paznokci to strzał w dziesiątkę! Dla lakierów zawsze jestem na tak, a ten jest dodatkowo w świetnym odcieniu – miks różowych, fioletowych i złotych drobinek. | pełny produkt | 14,99zł |
  • SO SUSAN Róż do policzków – w pierwszym momencie nie ucieszył mnie widok tego różu, bo kiedyś w Glossy był już jeden kosmetyk tej marki – mini paletka korektorów. Był to moim zdaniem totalny bubel, nie użyłam ich ani razu.. ale róż to zupełnie inna bajka, na szczęście! Jedwabisty, odpowiednio napigmentowany, w ślicznym kolorze zgaszonego, połyskującego różu. Baaardzo fajny. | pełny produkt | 94zł |

DSCN3877

DSCN3878

Micel i balsam są z pewnością praktyczne, ale tym razem to kolorówka spodobała mi się najbardziej. Lakier i róż okazały się dla mnie idealnie trafione.

gl1

BeGlossy przygotowało upominek dla klientek VIP, czyli wszystkich którzy subskrybują pudełko pół roku lub dłużej. Jest to miniatura olejku do demakijażu Tołpa by Mariusz Przybylski i pełnowymiarowy krem bb 5w1 Garnier, całe szczęście w jasnym odcieniu ; ). W każdym pudełku znalazła się też pralinka Lindt i świąteczna naklejka-choinka Pixers. Szczególnie pralinka były dobrym pomysłem (uwielbiam czekoladki i czekolady Lindt!).

DSCN3882

Tym razem dostępne były trzy warianty świątecznej edycji. W każdym pudełku znalazły się: róż So Susan, micel Nivea, balsam Vaseline oraz pralinka i naklejka. Zamiast kredki Joko mógł pojawić się błyszczyk do ust tej marki. Nie w każdym pudełku był lakier Catrice – w części był to lakier Lambre. Moim zdaniem pudełko udane, kolorówka trafiła w mój gust, a pielęgnacja nie powala, ale jest praktyczna.

  • Grudniowe pudełko kupicie TUTAJ w cenie 49zł (przesyłka kurierem już wliczona)

środa, 17 grudnia 2014

Pachnące wtorki: Merry Berry

Dziś powrót do “pachnących wtorków” z zapachem Merry Berry Yankee Candle z kolekcji Simply Home :). Wosk jest po prostu idealny na aktualną pogodę - ciepły, trochę słodki i kojarzący się z owocową herbatą. Od razu bardzo przypadł mi do gustu i wypaliłam prawie cały, bo nie miałam ochoty nawet zmieniać zapachu (a zwykle odpalam po małym kawałeczku i wystarcza mi na długo).

MB1 

Makijaż oczywiście musiał mieć coś z czerwieni. Ostatecznie postawiłam na bardzo prosty, wręcz typowy makijaż z kolorową powieką i kreską. Dodałam trochę brązów i złota, które odrobinę uspokoiły czerwień i wydawała się bardziej “wyjściowa”. Niestety przez niedomagającą lampę aparat bardzo pozjadał kolory.

Do tego makijażu używałam głównie czerwieni z paletki 120 cieni z allegro. Brązy są z Garden of Eden Sleek, podobnie jak złoto na dolnej powiece. Kreska to eyeliner Wibo, niestety dosyć kiepski.

MB3

Merry Berry ma podobno pachnieć świeżymi jagodami zanurzonymi w świątecznym ponczu doprawionym rozgrzewającymi przyprawami. Nie mam pojęcia jak faktycznie pachniałby taki poncz, ale po opisie spodziewałabym się pewnie czegoś bardziej jagodowego i korzennego, a akurat ten zapach korzenny nie jest – choć właśnie “rozgrzewający” pasuje do niego idealnie. Dla mnie pachnie jak mocno posłodzona owocowa herbata, taka gorąca, świeżo zaparzona mieszanka żurawiny, hibiskusa, jagód, bzu i tego wszystkiego co w owocowych herbatach sypanych można znaleźć. Przez to zapach kojarzy mi się bardzo przytulnie, ciepło i myślę, że mogłabym go palić całą jesień i zimę! Dla mnie trafiony : ).

MB4

Znacie Merry Berry od Yankee Candle? Jeśli nie to polecam, bo wydaje mi się, że ten zapach ma szansę trafić do wielu osób : ). Wosk do kupienia za 7zł w Goodies.pl.

niedziela, 14 grudnia 2014

Manicure: Czerwony marmur

Jakiś czas temu naszła mnie ochota na water marble (tutorial). Zależało mi, żeby wzorki wyszły bardzo drobne i nieregularne, takie jak na niektórych kamieniach ozdobnych. Użyłam czerwonych lakierów, bo jeszcze nigdy nie miałam water marble w takich odcieniach :). Gdyby nie fakt, że to tak pracochłonna metoda to z pewnością nosiłabym marble cześciej, bo bardzo podoba mi się ten efekt na paznokciach.

DSCN3150

DSCN3151

DSCN3155

piątek, 12 grudnia 2014

Paletka do makijażu Peggy Sage

Przy okazji wpisu z październikowymi nowościami, pokazywałam między innymi moją nową paletkę Peggy Sage. Część z Was była nią zaciekawiona, więc na pewno warto będzie pokazać ją dziś z bliska, tym bardziej że akurat taka paletka może być dobrym pomysłem na świąteczny prezent.

Paletka składa się z trzech poziomów i mieści w sumie 9 cieni do oczu, 3 błyszczyki, 3 pomadki, 2 róże, a poza tym puder, pacynkę i mini pędzelek. Dużym plusem jest lusterko. Mimo, że to takie maleństwo (wymiary to niecałe 7cm x 7cm) to zawartość teoretycznie pozwala na stworzenie prawie całego makijażu, więc wydaje się idealna do kosmetyczki czy w podróż. Czy jednak warto się skusić.. to zależy ;).

DSCN3798

DSCN3797

Paletka może być fajnym pomysłem na prezent dla osoby początkującej z makijażem. Nie jest bardzo droga (ponad 40zł), mieści różne rodzaje kosmetyków, które dodatkowo są w bezpiecznej kolorystyce. Dla kogoś kto jednak częściej kupuje kolorówkę i jest już bardziej zaawansowany – paletka raczej nie będzie czymś szczególnie interesującym. Ma bardzo ładne cienie i róże, ale jakość nie jest powalająca. Osobiście wolę cienie z Inglota, a róże choćby ze Sleeka, więc paletka może być fajna na wyjazd, ale same kosmetyki w sobie są po prostu poprawne.

PG

Pierwsze piętro to cienie – najładniejsze z całej paletki. Dziewięć kolorów w jesiennej kolorystyce, będą dobre na jesień/zimę, albo dla osób w jesiennym typie urody :). Wszystkie cienie są mniej lub bardziej błyszczące, nie ma tu żadnych matów. Są głównie satynowe, lekko perłowe albo z delikatnymi drobinkami. Pigmentacja jest średnia, w zależności od koloru. Bardzo intensywny jest biały i zielonkawy, ciemny brąz, ale już pomarańczowe odcienie i oliwkowe złoto są raczej delikatne. Tego rodzaju cienie będą dobre do dziennych makijaży, ale mocnych, bardziej wyszukanych i dobrych do zdjęć się nimi raczej nie zrobi. Cienie nie sprawiają większych problemów z aplikacją i dobrze się trzymają na moich oczach.

PG1

Drugie piętro to róże i błyszczyki. Jeśli chodzi o te drugie to naprawdę nic ciekawego – zupełnie przezroczyste i dość klejące, a do tego jeden z nich ma dziwaczny, gruby brokat (dobrze, że w niewielkiej ilości). Za to róże są śliczne, obydwa łososiowe, z czego jeden matowy a drugi lekko błyszczący. Bardzo ładne dziewczęce, ciepłe odcienie. Mają przyjemną formułę.

PG2

Piętro trzecie – pomadki i puder. Puder jest poprawny, przyjemny w konsystencji, nie jest w typie ciężkiego, mocno matowego pudru sprzed lat. Ma neutralny jasny kolor, który na pewno będzie pasował do przeciętnej, nieopalonej karnacji. Pomadki znów bez szału, trochę lepiące i bardzo transparentne. Najbardziej podoba mi się ten środkowy róż, jest najmocniej kryjący.

 

Podsumowując, paletka może być fajna dla osób, które lekko się malują lub dopiero zaczynają z makijażem. Jest w porządku, ale nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Widziałam jeszcze drugi wariant kolorystyczny, zdaje się że podchodził bardziej pod odcienie szarości. Moja paletka jest z bodyland.pl ( o tutaj), z tego co pamiętam kiedyś Peggy Sage było w Douglasach, ale już chyba nie mają.. dobrze kojarzę?

niedziela, 7 grudnia 2014

Tutorial: Manicure hybrydowy – jesienny gradient

Obiecałam kiedyś mani w wersji hybrydowej, krok po kroku – na początek dobre będzie cieniowanie. Jeśli zaczynacie przygodę z lakierami hybrydowymi to na pewno same zauważyłyście, że większość technik na wzorki różni się trochę od tych wykonywanych na klasycznych lakierach do paznokci. Teraz pojawia się coraz więcej tutoriali co bardzo mnie cieszy, ale kiedy zaczynałam z hybrydami jeszcze ciężko było znaleźć dokładne opisy na coś więcej niż sam gładki kolor na paznokciach.

Bazą do wielu wzorków może być właśnie gradient. Sam w sobie wygląda efektownie, a w połączeniu z ręcznymi malowankami, stempelkami albo ćwiekami/cyrkoniami może wyjść naprawdę świetnie. Chodziło za mną coś w jesiennej kolorystyce dlatego zestawiłam ciemną czerwień z fioletem. Na zdjęciach kolory wyszły trochę przekłamane, w rzeczywistości są znacznie ciemniejsze.

DSCN3761

Używałam lakierów hybrydowych Semilac (z pazurki.com.pl), na chwilę obecną to moje ulubione hybrydy. Wolę je od hybryd Tifton o których kiedyś pisałam na blogu. Tifton jest w porządku, ale Semilac ma dużo lepszą formułę.

HT1

1. Zaczynamy od nadania paznokciom odpowiedniego kształtu, odsunięcia skórek i delikatnego wygładzenia powierzchni płytki przy użyciu bloku polerskiego. Następnie przecieramy każdy paznokieć wacikiem bezpyłowym nasączonym cleanerem tj. płynem odtłuszczającym.

HT2

2. Paznokcie malujemy cienką warstwą bazy. Każda marka lakierów hybrydowych ma specjalną bazę podkładową w ofercie. Utwardzamy pod lampą (ja trzymam 2min w lampie UV, a 30sek w LED).

HT3

3. Po utwardzeniu nakładamy na paznokcie cienką warstwę wybranego lakieru hybrydowego. U mnie to Semilac Deep Red, który jak już wspomniałam jest ciemniejszy niż na zdjęciach. Robiąc gradient zawsze zaczynam od tego jaśniejszego koloru. Utwardzamy pod lampą (czas taki jak poprzednio).

HT4

4. Przechodzimy do gradientu. Połowę paznokcia malujemy tym samym kolorem (u mnie Deep Red), a drugą połowę wybranym kolorem (u mnie Dark Violet Dreams, Semilac). Następnie bierzemy miękki pędzelek lub używamy po prostu pędzelka z naszego lakieru hybrydowego, przecierając go wcześniej suchym wacikiem bezpyłowym. Przeciągamy kilka razy pośrodku paznokcia wykonując prosty ruch od nasady w kierunku wolnego brzegu, tak jak podczas malowania na jeden kolor. Lakiery hybrydowe pozostają cały czas mokre zanim je utwardzimy, więc kolory bez problemu się połączą. Pamiętamy o pomalowaniu wolnego brzegu paznokci “na zakładkę”. Utwardzamy pod lampą (znów 2min lub 30sekund zależnie od lampy).

HT5

5. Na koniec malujemy paznokcie warstwą top coatu i znów utwardzamy je pod lampą. Zawsze lepiej jest nakładać bardzo cienkie warstwy, lakiery hybrydowe nie lubią grubszych warstw. Przecieramy paznokcie wacikiem nasączonym cleanerem i gotowe!

DSCN3757

HT6

W przypadku lakierów hybrydowych dużo lepiej sprawdza się taki rodzaj cieniowania niż wykonane gąbeczką jak w przypadku klasycznych lakierów. Po pierwsze hybrydy nie zasychają dlatego przy używaniu gąbeczki schodzi znacznie więcej czasu na utwardzanie każdej warstwy. Po drugie hybrydy mają często trochę mniejsze krycie niż dobrze kryjące zwykłe lakiery, więc przy cieniowaniu trzeba dokładać kolejne warstwy koloru. I najważniejsze – przy cieniowaniu gąbką powierzchnia lakieru nie będzie tak idealnie gładka jak przy sposobie z pędzelkiem.

Moim zdaniem efekt wyszedł całkiem ciekawy, a z daleka paznokcie wyglądają jak pomalowane opalizującym lakierem :). Szkoda tylko, że musiałam je skrócić “na zero”, ale niestety dwa niefortunnie mi się złamały, więc nie było sensu nosić różnych długości.

niedziela, 30 listopada 2014

Najlepsze kosmetyki RÓŻANE ♥

Lubicie kosmetyki o różanym zapachu? Ja bardzo, ale z drugiej strony wiem, że to zapach, który można kochać albo nienawidzić. Sama kiedyś nie do końca przepadałam za różanymi kosmetykami, dopiero kilka lat temu przekonałam się do nich w 100%. Chociaż wydawałoby się, że różany aromat w kosmetykach jest skrajnie oklepany, to mam wrażenie, że chyba nie jest akurat teraz szczególnie popularny, bo wcale nie tak często się z nim spotykam.

Na dziś wybrałam kilka kosmetyków różanych, które bardzo mi przypadły do gustu. Może wpadną w oko innym zwolenniczkom tego zapachu :). Jeśli znacie inne kosmetyki, które tak pachną to będę Wam wdzięczna za polecenie!

DSCN3607

Bardzoooo spodobał mi się żel pod prysznic Różany Ogród Lirene. Moim zdaniem pachnie naprawdę świetnie, róża róży nierówna, ale ta jest idealna. Zapach jest mocny, ale nie przytłaczający. Oprócz ładnego zapachu, żel fajnie się sprawdzał, podobnie zresztą jak inne żele z tej serii, które lubię i polecam. Dosyć gęsta konsystencja, dobra wydajność i brak przesuszonej skóry po użyciu. Szkoda, że już mi się skończył!

r11

O różanej maseczce Hesh już kiedyś pisałam na blogu. Chociaż nie jest to maseczka, która daje natychmiastowy, zauważalny rezultat (jak np. algi czy glinki) to bardzo lubię po nią sięgać. Oczywiście to przez piękny zapach, który kojarzy mi się z konfiturą różaną. Maseczka to same sproszkowane płatki róż, nie ma żadnych dodatkowych składników. Jest bardzo fajna jako ‘baza maseczkowa’, można dodać do niej np. mleka. Ja lubię ją łączyć z białą glinką.

r12

Kolejnym świetnym kosmetykiem o apetycznym zapachu konfiturowej róży jest kosmetyczna wazelina do ust Floslek. Oprócz różanej mam też waniliową, także świetnie pachnie! Wazelina na tle przeróżnych pomadek ochronnych może wydawać się mało wyszukana, ale dla mnie to jeden z najlepszych produktów ochronnych na usta. Zwłaszcza na zimę jest w sam raz.

r13

Olejek Wellness & Beauty Kwiat wiśni i ekstrakt z róży to ostatnio mój ulubiony olejek do ciała. Tutaj zapach róży nie jest taki oczywisty i dominujący jak w przypadku pozostałych kosmetyków z dzisiejszego wpisu. Pachnie bardzo delikatnie, zapach róży jest raczej taki perfumeryjny i miesza się z innymi kwiatami. Olejek świetnie natłuszcza skórę, bardzo lubię stosować go na noc. Jesienią i zimą zawsze sięgam właśnie po olejki do ciała. To olejek z Rossmanna, warto się skusić :).

r14

Świetny olejek do twarzy ma w ofercie Khadi. Do wyboru są dwie pojemności, duża i właśnie taka malutka jak na zdjęciu – w sam raz na spróbowanie. Pachnie typową różą i ma bardzo fajne właściwości. Nie używałam go długo, ale od razu przypadł mi do gustu. Miałam wrażenie, że rano (używałam na noc) skóra zawsze była przyjemnie wygładzona.

r15

Przy okazji kosmetyków przypomniał mi się też świetny zapach Chloe – w którym delikatna róża gra główną rolę. Zapach Chloe w ogóle nie przypomina tej “konfiturowej” róży z maseczki Hesh, jest świeższa i bliższa prawdziwej róży. Bardzo lubię tę wodę i nie pogardziłabym dużą butelką ;).

r16

Jakie inne kosmetyki różane możecie mi polecić ?