środa, 20 września 2017

MAKEUP: #Rapture Rose

Hej! W zanadrzu mam jeszcze jeden zaległy makijaż wykonany na podstawie facecharta. Tym razem kolorem przewodnim jest róż, który ma chyba tyle zwolenników co przeciwników. Ja oczywiście zaliczam się zdecydowanie do tej pierwszej grupy ;). Makijaż typowo eksperymentalny, ale jak wiecie takie lubię najbardziej.



Facechartem na którym bazowałam była powtórnie praca znakomitego @milk1422. Z kolei w kwestii użytych kosmetyków przeważał brokat, mniejsze i większe gwiazdki, kolorowe eyelinery oraz róże w intensywnych odcieniach.





wtorek, 19 września 2017

MANICURE: Unicorn Mirror Powder 🦄

Moda na różnego rodzaju pyłki do paznokci wciąż nie przemija! Po efekcie syrenki były kameleony, efekty holo i lustra, a ostatnio pojawia się coraz więcej pyłków w stylu "unicorn effect" - duochromowa tafla w dużym stopniu transparentna, jak w przypadku klasycznej syrenki. Ten rodzaj pyłku wypuściło kilka marek: Mistero Milano - Efekt Jednorożca, NC Nails - Crystal Mirror, Indigo - Glass Me Rainbow. Zwykle w kwestii pyłków jestem wierna marce Indigo, ale tym razem patrząc po swatchach najbardziej przekonuje mnie NC Nails (choć możliwe, że to właściwie jedno i to samo). Jednak w pierwszej kolejności chciałam wypróbować tańszy odpowiednik, bo wymienione wyżej pyłki tanie nie są (około 30zł za słoiczek). Z pomocą przyszło jak zawsze Born Pretty Store :).


Mam sporo pyłków z BPS, wszystkie mają identyczne słoiczki i brak im oznaczeń, dlatego nie mogę dojść do tego, który to pyłek dokładnie. Na BPS jest kilka różnych jednorożcowych efektów i szczerze mówiąc nie wiem czy to ten sam produkt pod różnym opisem czy są pomiędzy nimi jakieś różnice (na zdjęciach w opisie wyglądają zwykle podobnie, czasem nawet użyte są te same zdjęcia). Obstawiam, że mój Unicorn Powder to ten, z tego linku. Jest to typowy bardzo drobno zmielony proszek, który nakładamy na top "no wipe"/"dry top" - bez warstwy dyspersyjnej. Wcieramy go pacynką lub palcem i zabezpieczamy jeszcze warstwą top coatu. Oczywiście jest to produkt do stosowania z lakierami hybrydowymi i żelami.

Unicorn Powder daje uroczy, opalizujący, duochromowy błysk na paznokciach. Jest dużo drobniejszy niż syrenka, ale nie jest to też tak idealna, zupełnie gładka tafla jaka mi się marzy. Mieni się na seledynowo, ale pod odpowiednim kątem połysk jest czasem brzoskwiniowy, a czasem błękitny <3. Bazowy kolor oczywiście mocno przebija. Wygląda bardzo fajnie, choć ideałem byłaby właśnie totalnie gładka tafla.


Pyłek nałożyłam na hybrydę również z BPS - mam ich kilka, takich w mini buteleczkach. Generalnie są w porządku, dobrze kryją, nie obkurczają się, ale mają trochę taką ciągnącą się formułę i trzeba się przyłożyć żeby lakier równo rozłożył się na płytce. Nie jest to jednak jakaś straszna wada, a raczej kwestia preferencji (jedni wolą rzadsze, inni gęste lakiery). U mnie w tym mani to fiolet, fajny ciepły liliowy odcień nr 02 z fioletowej serii lakierów (link). Generalnie polecam Born Pretty, na aliexpresie też mają pełno produktów. Wysyłka jest za free, a z kodem KP9J61 macie 10% zniżki.


poniedziałek, 18 września 2017

MAKIJAŻ: Glitter Skull Makeup

Jeśli śledzicie mnie na fb lub IG to już z pewnością widzieliście ten makijaż, bo nie jest w żadnym wypadku nowy, choć jeszcze nie zdążyłam pokazać go na blogu. Do Halloween co prawda jeszcze daleko, ale kto by się przejmował (choć na Halloween też można by go z pewnością wykorzystać). Tym razem pomysł ściągnięty z facecharta, jednego ze świetnych projektów autorstwa @milk1422. Powiem Wam, że odtwarzanie facechartów jest dla mnie strasznie wciągające!


Oprócz kolorowych cyrkonii i folii transferowej używałam przede wszystkim kolorowych eyelinerów. Mam ich trochę w swoich zbiorach - żelowe eyelinery z Inglota, kolorowe Vivid Brights z Nyxa, kilka prawdziwych staroci z Essence, linery z My Secret. Fioletowa pomadka to Liquid Suede z Nyxa w kolorze Run the World. Uwielbiam tę serię :).


Jeśli tylko czas mi pozwoli to mam w planach jeszcze nie jeden halloweenowy makeup - to w końcu najbardziej szalony okres w makeupowym kalendarzu :)!

piątek, 15 września 2017

DENKO: Lily Lolo, Blend It, Orientana, Max Factor

Dawno na blogu nie było tzw. "denka" - mini recenzji produktów, które udało mi się zużyć. W tym czasie nazbierało się ich naprawdę sporo, więc przygotujcie się na cały stos pustych opakowań ;). Są to głównie zużycia z sezonu letniego, w którym zawsze idzie więcej żeli pod prysznic i ogólnie produktów myjących. Znajdzie się także co nieco z kolorówki.


1. EARTHNICITY Velvet HD Powder | Na początek kolorówka i pudry, po które sięgam codziennie. Pierwszy z nich do miniatura z jednego z beauty boxów - matujący, wygładzający puder HD od Earthnicity Minerals. Całkiem fajny produkt, lekki i wyglądający bardzo naturalnie. Poziom utrzyamania matu zadowalający, aczkolwiek puder nie zainteresował mnie raczej na tyle żebym sięgnęła po pełną wersję. | Ocena ★★★★☆

2. LILY LOLO Flawless Matte Powder | Fajny puder matujący od Lily Lolo. Na skórze wyglądał bardzo gładko i naturalnie, nie dawał efektu płaskiego, tępego matu za co ma ode mnie spory plus. Opakowanie starczyło mi na ileś lat, z tym że w między czasie sięgałam też po inne pudry - ale i tak bardzo bardzooo wydajny. Lekko bielił, ale subtelnie. Trzymał mat w miarę dobrze jednak nie pobił w moim odczuciu choćby pudrów ryżowych czy skrobii. Polecam jeśli potrzebujecie matu, ale macie umiarkowany problem z przetłuszczaniem się cery. | Ocena ★★★★☆

3. MY SECRET Eyeliner | Śliwkowy liner w płynie od My Secret miał świetny kolor, ale miałam go długo i w końcu zrobił się już mocno suchy i gęsty. Te eyelinery są całkiem w porządku, ale po czasie właśnie trochę schną i nie maluje się już nimi tak gładko. Raczej nie sposób zużyć ich do dna zachowując początkową formułę. Za tę cenę jednak nie ma co narzekać. | Ocena ★★★☆☆

4. ARTDECO Longwear Concealer | Wodoodporny korektor pod oczy z Artdeco przypadł mi do gustu, choć nie bardziej niż płynny kamuflaż od Catrice (który wolę ze względu na lepsze krycie). Artdeco miał fajną, lekką konsystencję, nie wchodził w załamania powieki i dobrze wyglądał także na dojrzałej skórze. | Ocena ★★★★☆

5. GOLDEN ROSE Żel do skórek | Ten żel zmiękczający skórki to taki średniak - coś tam działa, ale też nie w takim stopniu jakbym tego oczekiwała. W żelu zatopione są drobinki, coś w rodzaju peelingu, ale zawsze tylko mnie denerwowały. Zdecydowanie wolę żel od Sally Hansen. | Ocena ★★☆☆☆

6. BLEND IT! Gąbeczka do makijażu | Blend It początkowo mianowałam na swojego ulubieńca - cudownie miękki, delikatny, nakładanie nim podkładu było przyjemnością! Odejmuję jednak jedną gwiazdkę jego za krótką przydatność - po trzech miesiącach użytkowania był już okropnie zniszczony i nie dało się go domyć. Nie zrozumcie mnie źle - Blend It jest naprawdę w porządku i mogłabym go używać gdybym ktoś kupił mi cały worek blenditów na zapas. Teraz przerzuciłam się na Real Technique i jestem równie zadowolona, a gąbkę mam już kolejny miesiąc i wciąż jest jak nowa (a do tego da się ją wymyć do czysta!). | Ocena ★★★★☆

7. INGLOT Beautifier | Próbka nowego, nawilżającego podkładu od Inglota nie zrobiła na mnie większego wrażenia po pierwszym teście. Dostałam jednak ich jeszcze kilka, więc może zrobię jeszcze do niego podejście. Póki co w moim mniemaniu średniak! | Ocena ★★★☆☆

8. MAX FACTOR 2000 Calorie | Kultowy tusz, po prostu :). Bardzo dobry, nie sklejający rzęs, a za to pięknie je podkreślający. Wydłuża, ale też pogrubia i sprawia, że rzęs wydaje się nieco więcej. Dla mnie to świetny tusz, chociaż numerem jeden pozostaje jego brat Masterpiece Max! | Ocena ★★★★★

9. MAX FACTOR Curl Addict | Nieco nowa, podkręcająca wersja była fajna choć już nie tak dobra jak wspomniany Masterpiece. Do tego wariantu już nie wrócę, ale lubiliśmy się. | Ocena ★★★★☆


10. ISANA Olejek pod prysznic | Przejdźmy do pielęgnacji i produktów myjących. Na początek mój hit do mycia beauty blenderów i innych gąbek - olejek myjący z Isany. Niektórym może przeszkadzać zapach, który w pewnym momencie jest specyficzny, ale to naprawdę najlepszy produkt (i najtańszy) do domywania gąbek nawet z zaschniętego podkładu. Sprawdza się oczywiście także do mycia ciała, zdarza mi się zmywać nim makijaż. Ma formułę olejku, ale w kontakcie z wodą zamienia się w emulsję. Sama nie wiem ile już zużyłam butelek tego olejku ;). | Ocena ★★★★★

11. BIELENDA Różany olejek do demakijażu | Bardzo przyjemny olejek do mycia twarzy. Łagodny, delikatny, nie wysuszający skóry. Do tego pachniał lekko różami <3. Przypadł mi do gustu, ale był trochę mało wydajny. | Ocena ★★★★☆

12. ISANA Zmywacz do paznokci | Mój ulubiony zmywacz do paznokci, wersja oczywiście zielona. Tani i super skuteczny, kupuję go od lat. Ostatnio zdradzam ze zmywaczem Delii w gąbce, ale gdyby wypuścili Isanę w opakowaniu z gąbką to zostałabym mu wierna na zawsze ;). | Ocena ★★★★★


13. FARMONA HERBAL Szampon Łopian | Pora na włosy - tym razem same szampony. Na pierwszy ogień łopianowy szampon z serii Herbal Care od Farmony. Dobry, nieźle oczyszczający szampon, który jednocześnie nie plątał włosów. Generalnie lubię te ziołowe szampony z Farmony, dobrze się u mnie sprawdzają i nawet pasują mi te ziołowe zapachy. | Ocena ★★★★☆

14. FARMONA JANTAR Szapon do włosów suchych i łamliwych | Wypróbowałam też szampon z słynnej serii Jantar. Spodziewałam się mocno oczyszczającego efektu i może nieco tępych w dotyku włosów, ale nic z tych rzeczy - szampon raczej lekko nawilżający i wygładzający dla włosów. | Ocena ★★★★☆

15. DNC Szampon | Nie pamiętam jaki to był dokładnie wariant szamponu, a nie mam już polskiej etykiety. Był to szampon z rosyjskiej marki DNC o bardziej naturalnym składzie. Bardzo go lubiłam, fajnie oczyszczał i nie podrażniał skóry głowy. Miał też miły zapach. | Ocena ★★★★☆

16. NIVEA Hairmilk Szampon | Mleczny szampon Nivea z nowszej serii Hairmilk wyjątkowo mi podszedł. Odżywka też była bardzo fajna, ale szampon był strzałem w dziesiątkę dla moich włosów. Po tym duecie (tj. szamponie i odżywce - dla włosów normalnych) miałam zawsze fajne włosy, lekkie, nie obciążone, ale też gładkie i miłe. | Ocena ★★★★★


17. NIVEA Oil Pearls Żel pod prysznic Cherry Blossom | Z Nivea znalazł się w moich zużyciach także żel pod prysznic. Również fajny produkt z olejkowymi granulkami. Zapach na plus, taki kwiatowy, przyjemny. | Ocena ★★★★☆

18. YVES ROCHER Żel pod prysznic Coconut | Zawsze sięgam po coś od Yves Rocher - tym razem po kokosowy żel, który umilał mi kąpiele w wakacyjnym sezonie. Lubię serię Plaisirs Nature, uważam że mają świetne zapachy. Uwielbiam szczególnie linię Vanilla Bourbon (najlepsza wanilia jaką znalazłam w kosmetykach!). Kokos też był całkiem udany, choć nie najlepszy w serii, ale miły dla nosa i całkiem apetyczny. | Ocena ★★★★☆

19. ORIFLAME Discover Żel pod prysznic Cuban Rythms | Z tym żelem z Oriflame była relacja love-hate. Początkowo strasznie mi się spodobał ze względu na ciekawy zapach (trochę kawowy? kakaowy?), ale szybko zaczął mnie męczyć i miałam ochotę go wywalić. Przedziwny zapach. | Ocena ★★★☆☆

20. BEBEAUTY Sól do kąpieli Spicy Punch | Sole z Biedronki są całkiem niezłe - kosztują jakieś trzy złote i niektóre fajnie pachną. Wiadomo, że nie ma co się spodziewać cudów, ale złe nie są. Spicy Punch to chyba była wersja do kąpieli stóp - ja sypałam ją do wanny. Zapach taki typowo zimowy, rozgrzewający, niby fajny, ale chyba za mocny. Na dłuższą metę również męczący. | Ocena ★★★☆☆


21. NATURA CARE Płyn dwufazowy do demakijażu | Produkty do demakijażu idą u mnie jak woda. Szybko kończą się micele i płyny do demakijażu - tutaj dwufazówka z Drogerii Natura. Skuteczny płyn, ale pozostawiający tłustą warstwę (jak to w dwufazie bywa). Dla mnie chyba trochę zbyt tłusty, ale nie oceniam go źle, bo dobrze sobie radził nawet z konkretnym makijażem. | Ocena ★★★☆☆

22. NATURA CARE Odświeżający żel do mycia twarzy | Delikatny żel do mycia twarzy o ładnym, subtelnym zapachu. Nie podrażniał i nie przesuszał, ale był też naprawdę delikatny - nie dało się nim domyć makijażu. Raczej do stosowania rano, albo z jakimś wspomagaczem np. rękawicą myjką. | Ocena ★★★☆☆

23. FARMONA DERMISS Żel-olejek do demakijażu | Kremowy olejek do demakijażu był okej, chociaż podobnie jak poprzednik nie był super skuteczny. Używałam go w połączeniu z myjką i w tym duecie dobrze się spisywał. Polubiłam go za tę olejkową konsystencję, coś innego niż zwykłe olejki czy żele. Nie wysusza :). | Ocena ★★★★☆

24. VELLIE Płyn micelarny Kozie Mleko | Wielki micel Vellie towarzyszył mi naprawdę długo, ale lubiłam go. Po pierwsze - skuteczny. Po drugie łagodny, nawilżający. Ładnie pachnie :). | Ocena ★★★★☆


25. L'BIOTICA Złuszczająca maska do stóp | Uwaga niewypał :(. Nie wiem dlaczego niektóre skarpetki złuszczające działają u mnie rewelacyjnie, a inne wręcz pogarszają stan stóp. Po tych mam gorsze, bardziej szorstkie stopy. Niestety po zabiegu skóra nie zaczęła się złuszczać. Dodam tam, że skarpety trzymałam przepisowo i nie użyłam ich na idealnie gładkie pięty. | Ocena ★☆☆☆☆

26. ORIENTANA Masło Róża i Liczi | Masło do ciała o zapachu intensywnym jak perfumy! Nie każdemu będzie to odpowiadało, bo pachnie naprawdę mocno. Zapach jednak piękny, mocno różany, a samo masło fajne, nawilżające o przyjemnej, nietłustej formule. | Ocena ★★★★☆

27. SATIN CARE Pianka do golenia | Lubię Satin Care, to właściwie był żel zamieniający się w piankę. Bardzo wydajny i kremowy. Wzięłam zapach lawendowy, który nie pachniał typową lawendą, miał raczej nutę lawendy, przez co na pewno trafiłby do szerszego grona odbiorców. | Ocena ★★★★☆

28. PROMISE Pasta goździkowa do zębów | Wypróbowuję różne pasty ekologiczne. Jakiś czas temu rzuciła mi się w oczy goździkowa pasta Promise, ale nie było to nic specjalnego. Taki przeciętniak. | Ocena ★★★☆☆


Na koniec trochę zużytych saszetek: maseczka błotna Montagne Jeunese 7th Heaven (fajna, ogólnie lubię te maseczki), metaliczna maseczka z Bielendy (średniak), Herbal Care nawilżająca maseczka aloesowa (całkiem całkiem), peeling Natura Care (dla mnie trochę zbyt ostry), ampułki Artego (niezłe jako uzupelnienie pielęgnacji włosów), peeling foam od Holika Holika (lekka pianka myjąca).


poniedziałek, 11 września 2017

LIFERIA Bon Voyage!

Hej! Pora na Liferię czyli nieco innego beauty boxa. U mnie tym razem z opóźnieniem - Bon Voyage to jeszcze sierpniowe pudełko, które przyleciało do mnie pod koniec minionego miesiąca. Liferia to oczywiście jak w przypadku innych pudełek-niespodzianek zawsze pewna loteria, bo bywają zestawy lepsze jak i trochę słabsze. Sierpniowa edycja jest w moim odczuciu całkiem całkiem, bywały może bardziej udane boxy, choć coś ciekawego na pewno też w sierpniowym pudełku znajdziemy.


FIGS&ROUGE CC Cream | Fajnie, że pojawiła się marka Figs&Rouge, w końcu coś mniej oklepanego! Jest to krem cc, więc niekoniecznie akurat traf w mój gust (z reguły wolę trochę mocniejszy poziom krycia), ale na pewno go sprawdzę. Loteria z kolorem, wiadomo, ale pod tym względem trafiłam nawet nieźle.

SANASE Morelowa maseczka | Jednym z produktów jest maseczka morelowa Sanase o działaniu nawilżającym i poprawiającym koloryt cery. Dla maseczek zawsze na tak, ale te w postaci saszetki widzę raczej w roli dodatku do zawartości niż jednego z pięciu produktów.

FARMONA Jantar kuracja na gorąco | Na pewno dobrym pomysłem było umieszczenie w boxie nowości od Farmony - kuracji do włosów na gorąco z linii Jantar. Ja z pewnością wypróbuję, bo brzmi ciekawie, poza tym to coś nowego. Na plus!

BEAUTY DROPLET Gąbka do makijażu | Mamy też gąbeczkę do podkładu, bardzo podobną do Blotterazii, ale ta jest przeznaczona do nakładania podkładu. Coś ciekawego, ale podchodzą do niej nieco sceptycznie - jajo jest dla mnie aktualnie jedynym słusznym kształtem ;). Nie mówię jednak "nie", bo oczywiście wypróbuję jak taka płaska gąbka się sprawdza.

TERMISSA Balsam antycellulitowy | Duża tuba balsamu antycellulitowego od Termissy do już ostatni kosmetyk w boxie. Ani na tak, ani na nie - antycellulitowe smarowidła trochę mi się w pudełkach przejadły, choć niestety przydałoby mi się ich regularnie używać ;). Mimo wszystko chyba wolałabym jakieś ładnie pachnące masło.



Tym razem mam nieco mieszane uczucia, pudełko mnie na pewno nie porwało, ale jest też kilka fajnych, ciekawych produktów jak choćby gąbeczka czy kuracja Jantar. W Liferii liczę też zawsze na trochę więcej nietypowych marek niż w innych boxach, bo w końcu z założenia ma udostępniać nam kosmetyki z całego świata. Moim zdaniem tym razem na czwórkę!





niedziela, 10 września 2017

Miodowe serum Orientana i kilka nowości | + KONKURS z EKODROGERIA!

W ostatnim czasie wypróbowałam kilka naturalnych nowości. Jak pewnie wiecie, bardzo lubię naturalne kosmetyki pielęgnacyjne, zazwyczaj sprawdzają się u mnie dużo lepiej niż te drogeryjne - szczególnie masła do ciała, toniki, olejki i oczywiście maseczki. Tym razem wypróbowałam miodowe serum z Orientany i peeling do twarzy tej samej marki. Orientanę znam i bardzo sobie chwalę, jak na razie jeszcze żaden produkt tej marki mnie nie rozczarował. Nowością jest u mnie marka Nikel oferująca kosmetyki o prostych, naturalnych składach. Jeśli też jeszcze nie miałyście styczności z tą firmą to zapraszam Was serdecznie na konkurs na końcu wpisu - można wygrać kosmetyk właśnie od Nikel!


Bio serum Miód & Propolis z Orientany miałam ochotę wypróbować już od jakiegoś czasu. Jest to bogate serum przeznaczone do codziennej pielęgnacji cery, pomagające walczyć z pierwszymi oznakami starzenia się skóry. Wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać niż leczyć dlatego stwierdziłam, że mogę używać serum jako dodatek do mojej typowej pielęgnacji albo zamiast kremu na dzień / na noc. Serum ma bardzo lekką, szybko wchłaniającą się formułę, ale jednocześnie widocznie nawilża i lekko wygładza skórę. Już na drugim miejscu w składzie znajdziemy miód, więc jest to prawdziwie miodowe serum :).

Polubiłam się z tym produktem, bardzo przyjemnie się go używa, a lekki, miodowy zapach tylko umila nam aplikację kosmetyku. Nie zauważyłam może efektu "wow", które widzę po serum z wit C, ale moja cera zdecydowanie lubi to serum. Jeśli tak jak ja macie cerę mieszaną, to może zastąpić Wam krem do twarzy, szczególnie teraz kiedy cera nie potrzebuje aż tak bogatej pielęgnacji jak zimą. Warto też dodać, że Orientana nie testuje swoich kosmetyków na zwierzętach, część z kosmetyków będzie miało też wegańskie składy (oczywiście miodowe serum akurat do wegańskich kosmetyków nie należy). Serum znajdziecie na ekodrogeria.pl.


Masło różane z avocado marki Nikel to dla mnie zupełna nowość, ale warto było zaryzykować, bo sprawdziło się świetnie. To takie bardzo bogate, natłuszczające masło, raczej "zimowe" ze względu na cięższą formułę. Zdecydowanie dla osób mających problem z przesuszającą się skórą. Jeśli lubicie naturalne masła do ciała to polecam - masło Nikel bazuje na olejku z migdałów i olejku z avocado. To typ gęstego, tłustego, mocno regenerującego skórę masła o kremowej, gładkiej konsystencji. Producent mówi coś o tym, że masło się szybko wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na skórze - nie zgadzam się z tym, ale czy to źle? Ja takie tłuste smarowidła bardzo lubię jesienią i zimą :).

Na plus także zapach, lekki, kwiatowy. Przyjemny, ale nie nachalny. Polecam szczególnie dla przesuszonej skóry, fajne jest też po peelingu. Masło znajdziecie na ekodrogeria.pl.


Żelowy peeling Orientana Algi Filipińskie i Zielona Herbata zostawiłam na koniec - peeling przypadł mi do gustu najmniej, ale nie oznacza to, że się nie sprawdził. To taki poprawny w swojej kategorii produkt do peelingu mechanicznego o średniej intensywności. Drobinkami ściernymi są tutaj zmielone ziarna moreli i orzechów, dla mnie odrobinę zbyt mocne (ale mam naczynkową cerę, więc z peelingami mechanicznymi naprawdę powinnam uważać). Peeling ma naprawdę żelową formułę i spełnia swoje zdania oczyszczając cerę z martwego naskórka. Lekko mnie podrażnił, więc raczej odradzam wrażliwcom. Oczywiście muszę też wspomnieć coś o zapachu, nieco specyficznym, ale odświeżającym. Peeling znajdziecie także na ekodrogeria.pl.


KONKURS

Na koniec, tak jak obiecałam, zapraszam Was na konkurs razem ze sklepem EkoDrogeria.pl.
Do wygrania jest olejek NIKEL z kwiatów dzikiej róży i passiflory, do stosowania pod oczy - niweluje zmarszczki i rozjaśnia cienie pod oczami. Bogaty w witaminę C i karoten, ma działanie antyoksydacyjne, rozjaśniające i wygładzające. Olejek ma prosty skład, w którym znajdziecie też olej jojoba.

Aby zgłosić się do konkursu należy w komentarzu pod tym postem zostawić swój adres e-mail i krótko odpowiedzieć na pytanie:

"Dlaczego warto stosować kosmetyki ekologiczne?"

Wygrywają dwie osoby :). Możecie się zgłaszać do 20.09 włącznie. Zapraszam!