sobota, 19 kwietnia 2014

Fioletowy Lemax

W przerwie od pasteli i intensywnych kolorów chwyciłam za fioletowego, zupełnie niewiosennego Lemaxa. Bardzo lubię lakiery w takich ciemnych odcieniach, chyba nigdy mi się nie znudzą!

Niestety na buteleczce nie ma żadnego oznaczenia koloru.. smutny, bezimienny lakier :(. Jest to bardzo ciemny, chłodny odcień fioletu, który czasem potrafi wyglądać nawet jak czerń jeśli światło jest słabe i sztuczne. Ma kremowe wykończenie i ładny połysk. Nałożyłam dwie warstwy, tyle mi wystarczyło do pełnego krycia. Całkiem fajny lakier a do tego tani (Lemax to bardzo tania marka). Z dostępnością akurat bywa różnie, ja widuję te lakiery najczęściej w małych, osiedlowych sklepikach/drogeriach czy na bazarkach. Możliwe, że są też na allegro.

DSCN7278

DSCN7272

DSCN7270

DSCN7275

DSCN7280

piątek, 18 kwietnia 2014

Wypiekane cienie KOBO

Poza świetnymi cieniami pojedynczymi i równie dobrymi pigmentami Kobo ma także w swojej ofercie cienie wypiekane Luminous Baked Colour. Zawsze ciekawiła mnie ta seria, może dlatego, że właśnie bardzo lubię cienie w formie wkładów Kobo i spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. Kiedy jednak już je wypróbowałam mam trochę mieszane uczucia.

DSCN7281

Cienie dostępne są w stonowanych odcieniach, takich do stosowania na co dzień. Typowych czystych kolorów w tej serii nie ma, ale za to niektóre odcienie wydają się naprawdę ciekawe, trafione. Opakowania mają zwyczajne, samego cienia jest bardzo dużo a wydajność mają dobrą dlatego nie umiem sobie jakoś wyobrazić, że dokopuję się do dna :D.

DSCN7296

Jak już wspomniałam na początku, mam co do nich mieszane uczucia. Nie uważam je za złe, ale nie zachwyciły mnie. W cieniach do oczu stawiam przede wszystkim na mocną pigmentację, a te niestety są lekkie, półprzezroczyste i bardzo suche. To czy przypadną komuś do gustu zależy tak naprawdę od naszych indywidualnych upodobań, bo ja wolę cienie mocno napigmentowane (jak pojedyncze Kobo, Inglot albo Sleek) a ktoś inny woli takie z lekką pigmentacją, bo łatwo ich używać nawet jeśli nie ma się wprawy w rozcieraniu czy w ogóle w makijażu.

Z drugiej strony są to cienie wypiekane, a jak wiadomo ten rodzaj cieni szczególnie lubi aplikację na mokro. Każdy cień można dodatkowo podbić nakładając go zwilżonym pędzelkiem, jednak wypiekańce zmieniają się szczególnie mocno nałożone na mokro – z delikatnych potrafią zrobić się bardzo intensywne. Tak jest właśnie w przypadku tej serii, nakładane na mokro mają nie tylko zdecydowanie intensywniejsze kolory, ale też połysk. Nie każdy lubi tę metodę, ja też nie zawsze mam na nią ochotę – poza tym inne cienie wypiekane, z którymi miałam styczność potrafiły dać mocniejszy kolor i na sucho :). Teraz już chyba rozumiecie skąd moje niezdecydowanie.. na mokro są piękne, a na sucho mizerne.. Zerknijcie zresztą na zdjęcia! Po lewej suche, po prawej mokre - spora różnica, prawda?

DSCN7360

DSCN7359

DSCN7358

Z 10 nowych kolorów mam 6, najbardziej polubiłam odcień Copper! Jeśli chcielibyście się skusić to polecam obejrzeć w pierwszej kolejności właśnie ten cień :). Poniżej zdjęcie jak wygląda na oku, ale muszę jeszcze dodać, że świetnie prezentuje się na policzkach jako róż!

x999

I krótka prezentacja wszystkich moich kolorów:

DSCN7283

Sunny – rozświetlające, jasne złoto. Lekki, delikatny cień, dobry do rozświetlania wewnętrznych kącików w ciepłych makijażach, albo do rozświetlającego makijażu na całą powiekę.

DSCN7285

Copper – wspomniany już Copper, mój ulubieniec, który z miedzią nie ma nic wspólnego. To jasny, ciepły róż, nieco przybrudzony. Mocno błyszczący. Fajny na całą powiekę i jak już wspomniałam na policzki. Ja uwielbiam takie odcienie, więc akurat nim jestem zachwycona.

DSCN7287

Pink – który także nie jest wcale “pink”. To ciepła, połyskująca brzoskwinia.

DSCN7289 

Khaki – błyszcząca, mocno złota oliwka. Jest super, ale tylko na mokro. Na sucho zupełnie mnie nie przekonuje.

DSCN7291

Violet – grafit podbity fioletem. Użyty na sucho mógłby sprawdzić się do przydymionego makijażu w lżejszym wydaniu, ale lubi robić nieładne prześwity. Na mokro jest zdecydowanie bardziej błyszcząco-wieczorowy ;).

DSCN7293

Aubergine – też jest bardzo ładny, na mokro wypada dużooooo lepiej! To ciepła śliwka / bakłażan (choć bakłażany są zdecydowanie ciemniejsze). Nie jest tak błyszczący jak pozostałe odcienie, choć oczywiście lekki połysk ma.

DSCN7299

I pora na podsumowanie. Jeśli lubicie lekką pigmentację, cienie do szybkiego makijażu dziennego to warto się nimi zainteresować. Jeśli z kolei lubicie zabawę kolorami, mocne cienie, intensywne kolory to będziecie nimi zawiedzone chyba, że lubicie nakładać cienie na mokro – wtedy można dać im szansę. Ale jeśli czujecie, że nie będzie Wam się chciało bawić w aplikację na mokro to lepiej je sobie odpuścić, zwłaszcza że kosztują 19,99zł co nie jest wcale bardzo niską ceną. Ja osobiście wolę tańsze wkłady z Inglota czy choćby właśnie wkłady Kobo.

Gdyby ktoś nie wiedział to kolorówka Kobo jest tylko w Drogeriach Natura. Fajne, niefajne ?

czwartek, 17 kwietnia 2014

Tutorial: Zielony dym

Dzisiejszy makijaż ma szansę spodobać się tym, którzy lubią zieleń na oczach :). Na pewno świetnie wyglądałby na rudowłosych, zieleń fajnie kontrastuje z rudymi i czerwonymi włosami! Makijaż z gatunku tych mocnych, przydymionych, czy na dzień czy na wieczór to już zależy od indywidualnych upodobań, ale jak dla mnie to raczej propozycja na wieczór. Dla eksperymentu użyłam mocnej pomadki, ale w wersji trochę ugrzecznionej wystarczyłoby zamienić ją na jakiś beż. Mam nadzieję, że dzisiejsza zielona propozycja przypadnie Wam do gustu, ale dajcie też znać czy może zmienilibyście coś w makijażu :).

zielon3

zielon7

Do wykonania takiego makijażu będzie nam potrzebna czarna baza – można użyć cienia w kremie albo zwykłej czarnej kredki do oczu. Konieczny będzie też oczywiście ciemno-zielony połyskujący cień, czarna kredka, tusz do rzęs. Przyda się (ale ostatecznie można pominąć) matowy cień w kolorze jasnego brązu i nieco jaśniejszy odcień zieleni.

zielony

  1. Całą ruchomą powiekę pokrywam czarną bazą. Obrysowuję nią całe oko.
  2. Na bazę nakładam zielony cień.
  3. Rozcieram cień dookoła oka.
  4. Powyżej załamania nakładam jasno-brązowy cień. Rozcieram lekko.
  5. Czarną kredką obrysowuję całe oko, także linię wodną oka. Na wewnętrzny kącik nakładam odrobinę opalizującego, jasno-zielonego pigmentu.
  6. Na koniec mocno tuszuję rzęsy.

zielt

Użyte kosmetyki:

  • TWARZ: Paese mineralny podkład matujący nr 2, podkręcony bronzer Catrice
  • BRWI: kredka Essence Eyebrow Designer 02, cień My Secret Matt Eyeshadow 507, cielista kredka My Secret Satin Touch Kohl Nude
  • OCZY: czarny cień w kremie Maybelline Color Tattoo Timeless Black, zielony cień Inglot 418, czarna kredka My Secret Satin Touch Kohl, pigment Inglot AMC 45, paletka 28 neutralnych brązów z ebay
  • USTA: Sleek Lipstick Palette Showgirl (Vegas)

środa, 16 kwietnia 2014

beGLOSSY kwiecień 2014

Glossybox przeszedł pewną metamorfozę, teraz nazywa się beGLOSSY i ma nowe logo, wiedzieliście :)? Dzisiaj właśnie odebrałam kwietniowe pudełko, już w nowej odsłonie. Logo nie różni się zbytnio na pierwszy rzut oka, to nadal korona w kółeczku tyle, że w trochę innym kształcie. Nowa nazwa bardziej mi się podoba, to dobrze że wyrzucili słówko “box”, bo wszystkie inne pudełka mają je w nazwie. Zawartość tym razem też trafiła w mój gust!

DSCN7260

W tym miesiącu pojawiły się cztery warianty pudełka. W moim beGLOSSY znalazłam:

DSCN7258

DSCN7256

  • Lekka odżywka w spray’u Aussie – trafiona! Bardzo lubię Aussie, lubię produkty do włosów a takie odżywki w sprayu szczególnie. Nie znoszę rozczesywać włosów, a kiedy są splątane to już tracę nerwy więc takie odżywki używam chętnie ;). To pełnowymiarowy produkt (24,99zł).
  • Płyn micelarny Dottore Cosmeceutici – również przypadł mi do gustu. Zresztą zawsze chętnie widzę w Glossy płyny micelarne, podobnie jak peelingi. Ten jest z nieznanej mi marki co także mnie cieszy. Miniatura (pełny produkt kosztuje 90zł).
  • It’s Skin Prestige Creme D’escargot BB – miniatura bb kremu to coś co właśnie chciałabym wypróbować na wiosnę :) (pełny wymiar w cenie 122zł).
  • IsaDora pomadka w odcieniu Summer Red – i kolejny produkt z kolorówki, w dodatku szminka w pięknym, krwistoczerwonym kolorze. Znów strzał w dziesiątkę jak o mnie chodzi, zarówno marka (mam jedną pomadkę IsaDora, którą bardzo lubię więc z chęcią wypróbuję kolejną) jak i kolor! W innych pudełkach mógł się trafić odcień Red Rush. To miniatura (cena regularna 54zł).
  • Automatyczna kredka FM Group – i jeszcze raz kolorówka, idealnie! Czarna kredka jest totalnie uniwersalna i przyda się chyba każdemu kto tylko się maluje, mi także :D. To pełny produkt, cena 17,65zł.

DSCN7257

Dodatkowo dwa prezenty, próbka zapachu See by Chloe i Compeed sztyft przeciw pęcherzom.

DSCN7261

Nowością jest także dołączony do pudełka magazyn beGLOSSY. Wiadomo, że cuda to żadne nie są, po prostu cienka gazetka i sporo reklam ale jak dla mnie i tak na plus. Fajnie, że postanowili dołączyć do pudełka – może to też dlatego tak mnie ucieszył, że widzę pierwszy raz od dawna babską gazetę, strasznie dawno żadnej nie kupiłam ;).

Poza nim reklamowa książeczka od La Roche-Posay. Miałam ją kiedyś, dostałam w jakiejś aptece. Wewnątrz są próbki kremów.

DSCN7262

Moim zdaniem pudełko udane, w mój gust trafiło! Cieszy mnie kolorówka. Wspólne dla każdego pudełka były: odżywka Aussie, pomadka IsaDora, miniatura BB kremu, Compeed i próbka See by Chloe. W pozostałych wariantach mogły znaleźć się: micel Dottore Cosmeceutici (jak u mnie), kredka FM Group (też u mnie), woda termalna La Roche-Posay i olej kokosowy Organique. Mimo, że zarówno z kredki jak i płynu micelarnego jestem zadowolona to chyba wolałabym olej kokosowy Organique :).

  • www.beglossy.pl
  • cena takiego pudełka to 49zł (koszty wysyłki są już wliczone w cenę)

wtorek, 15 kwietnia 2014

Jak nakładać ozdoby na paznokcie?

Dziś nadal w temacie paznokciowym. Czasem w komentarzach pojawiają się pytania o to jak nakładam ozdoby na paznokcie, na czym je przyklejam i jak zabezpieczam. Wydawałoby się, że to banalna sprawa, ale po przerobieniu wielu wzorków z przeróżnymi ozdobami okazuje się, że to wcale nie takie oczywiste :).

pzodo

Wszystkie ozdoby, mam tu na myśli cyrkonie, ćwieki, fimo, kamyczki, kwiatki, hologramy i inne nakładam zawsze na mokry lakier. Kiedyś eksperymentowałam z przyklejaniem na klej do ozdób, który w moim odczuciu nie różni się niczym od kleju do tipsów albo zwykłej kropelki. Ozdoby na kleju trzymały się lepiej niż na lakierze, ale nie była to ogromna różnica (niektóre siedziały twardo aż do zmycia wzorku a inne odpadały szybko). Klej potrafi jednak zniszczyć płytkę paznokcia, czasem złapie za mocno i nawet przy uważnym ściąganiu ozdób potrafi pozadzierać płytkę. Zdarzało mi się także, że klej wżarł się w płytkę i pozostawił na długo nieestetyczne odbarwienia.. dlatego nie polecam nakładać ozdób na klej. Jeśli wykonuję wzorek typu gradient i nie jestem w stanie od razu naklejać ozdób na mokry lakier bazowy to po prostu nakładam kropelkę lakieru i na nim przyklejam ozdobę.

Czym przenosić ozdoby na paznokcie? Wybór narzędzia będzie uzależniony od wielkości ozdób. Jeśli są to drobne cyrkonie lub lekkie hologramy to z łatwością można je przenieść zwilżonym patyczkiem, wykałaczką, innym ostrym narzędziem.

pozs

Problem pojawia się w przypadku cięższych i większych ozdób. Zwilżony patyczek nie udźwignie ich ciężaru. Można próbować zamoczyć koniuszek patyczka w bezbarwnym lakierze i w ten sposób chwycić ozdobę, ale ma to ten minus, że może pozostawić nieestetyczne plamy lakieru na naszej ozdobie. Fajnym rozwiązaniem jest woskowa kredka przeznaczona właśnie do przenoszenia ozdób. Wygląda jak zwykły ołówek, ale rysik zrobiony jest z wosku. Moja kredka jest z Born Pretty (o TU jest dostępna, jeśli byście chcieli kupić to przypominam kod na 10% zniżki: KP9J61). Nie jest jednak taka całkiem idealna, złapaną ozdobę trzyma dobrze, ale czasem trzeba próbować kilka razy zanim ozdoba “przyklei” się do kredki. Mimo wszystko jakoś się sprawdza i używam jej często.

pzoo 

pz3r4

Na koniec ozdoby trzeba koniecznie utrwalić. Ja używam przeróżnych bezbarwnych top coatów. To jest bardzo ważny krok, zalakierowane ozdoby potrafią trzymać się przez kilka dni aż do zmycia wzorku, a bez warstwy topa mogą poodpadać już tego samego dnia. Zauważyłam, że trzymają się świetnie na profesjonalnych wysuszaczach do lakierów, które po wyschnięciu dają taki szklany efekt zażelowanych paznokci (np. Poshe albo Essie Good to Go).

 Niestety problem pojawia się znów przy cyrkoniach. O ile większość ozdób nie traci na uroku po zabezpieczeniu topem, to cyrkonie lubią zupełnie zmatowieć. Nie ma na to żadnej rady, jedynie droższe cyrkonie np. Swarovskiego nie matowieją pod wpływem lakieru (możecie to zobaczyć na zdjęciu po prawej, mniejsze cyrkonie zmatowiały, a te większe to Swarovski).

p7t6

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Tutorial: Akwarelowe kwiaty

Bardzo dawno nie było wzorków na paznokcie w wersji krok po kroku, więc przyszła pora żeby to nadrobić :). Tym razem typowo wiosenny mani, kwiatowy i kolorowy. Efekt końcowy przypomina mi trochę wzory na tkaninach, takie niedbałe kwiaty pojawiają się często na sukienkach. Zdecydowaną zaletą takiego zdobienia jest fakt, że ono po prostu musi być malowane niedbale i chaotycznie, więc nawet jak zadrży nam ręka to nic się nie stanie.

Do namalowania takich kwiatów konieczny będzie cieniutki pędzelek, czarna farbka akrylowa i farby akwarelowe. Przyznam, że to moje pierwsze podejście do akwareli na paznokciach, zainspirowałam się akwarelowymi malowankami Yasinisi.

awkwa

  • Pierwszy krok to pomalowanie paznokci jasnym lakierem, u mnie to żółty My Secret Yellow.
  • Kiedy lakier wyschnie można zabrać się za malowanie. Czarną farbką akrylową malujemy niedbałe kontury naszych kwiatków.
  • Po wyschnięciu rozrabiamy akwarele z wodą. Trzeba wypośrodkować – kiedy damy zbyt dużo wody farba nie będzie się chciała trzymać paznokci, a kiedy zbyt mało straci swój akwarelowy, przejrzysty charakter.
  • Malujemy wnętrza kwiatów, oczywiście niedbale :).
  • Po wyschnięciu farby nakładamy bezbarwny top coat.

akwa

DSCN7114

Do wszystkich ręcznych malowanek warto zaopatrzyć się w dobry, bardzo cienki pędzelek. Ja zwykle kupuję je w sklepach dla plastyków, ale najlepszy jaki mam to numer 0 z Dobrej Rady.

DSCN7118

Przy okazji polecam zakładkę WYMIANKA pod nagłówkiem bloga :D. Wrzuciłam trochę lakierów, może ktoś chciałby się wymienić na lakiery, których już nie chce.

wymian