środa, 29 marca 2017

MANICURE: Róże i ptaki | NAKLEJKI WODNE

Strasznie dawno nie było żadnego mani! Nie oznacza to oczywiście, że w tym temacie nic się u mnie nie działo (wręcz przeciwnie - wkrótce pokażę Wam nowe syrenki Indigo!). Ostatnio przeprosiłam się z naklejkami wodnymi. Zawsze bardzo je lubiłam, ale trochę chyba o nich zapomniałam, bo ciągle bawiłam się różnymi pyłkami albo nosiłam gładkie kolory na paznokciach.

Tym razem klasyczne lakiery od Golden Rose: czerwień z serii Color Expert nr 77 i granat z Ice Chic nr 75. A do tego wspomniane naklejki wodne z motywem róż i ptaków, ze sklepu Dobra Rada.


Właściwie to miałam ochotę na jakiś wzór w stylu retro, a wyszło chyba trochę folkowo ;). Naklejki są śliczne, bardzo je polecam (link do tego konkretnego wzoru macie tu), zresztą polecam ogólnie naklejki wodne. To szybki i przy odrobinie wprawy również łatwy sposób na perfekcyjne wzorki :).



wtorek, 28 marca 2017

CZEKOLADOWY MAKIJAŻ 🍫 | Paletka GOLDEN BAR MAKEUP REVOLUTION

Hej! Bardzo czekałam na nową paletę Golden Bar od Makeup Revolution, bo mam kilka innych paletek "czekoladek" i są naprawdę super. Szczególnie lubię I Heart Chocolate i delikatniejszą białą czekoladę, używam ich chyba najczęściej ze wszystkich moich cieni do oczu. Golden Bar ma nie tylko piękne, złote opakowanie, ale też kolorystykę trafiającą w mój gust - zdecydowanie ciepłą, złoto-miedzianą, wprost uwielbiam takie odcienie :). Paleta jest u mnie od niedawna, więc aby sprawdzić jej możliwości przygotowałam makijaż w takich mocno ciepłych kolorach.



Paletka ma piękne, ciepłe kolory - odcienie złota, miedzi i brązów <3. Cienie mają przyjemną, jakby lekko kremową formułę (nie są suche i pyliste), podobną jak w przypadku innych czekoladowych palet. Mamy odcienie typowo rozświetlające, idealne złoto, ciemniejsze brązy. Dla mnie jedynym minusem jest brak odcieni matowych. Właściwie to nie minus jak się ma masę innych cieni, ale myślę o osobach, które niekoniecznie posiadają dodatkowe cienie (poza tym fajnie je mieć w jednej palecie). Dla mnie Golden Bar byłaby idealna gdyby jeden z rozświetlających odcieni zamienić na waniliowy mat i podobnie zrobić z ciemnym brązem, plus jedno matowe bordo. Ja jednak lubię łączyć błyszczące cienie z matami :).



W tym makijażu zrobiłam złotą kreskę używając jednego złotego cienia z palety + odrobinę Duraline Inglota. Pigmentacja jest na dobrym poziomie, bo złotko pokryło ciemniejszy, brązowy cień, który był pod spodem.

Dodatkowo poza Golden Bar użyłam tu jeszcze innych kosmetyków Makeup Revolution: Ultra Aqua Brow Tint do brwi, matowej pomadki w płynie Retro Luxe w odcieniu Regal i dwóch palet do konturowania. Był to brązer z palety Ultra Pro HD Powder Contour (Medium/Dark) i świetny rozświetlacz dający efekt tafli z mniejszej paletki Ultra Sculpt & Contour Kit (Light/Medium).


Na koniec jeszcze jeden, inny makijaż z użyciem tej samej paletki Golden Bar - tym razem zbliżenie na samo oczko ;). W tym przypadku złotą kreskę zrobiłam już metalicznym eyelinerem od Golden Rose. Tutaj używałam głównie miedzianego cienia z palety.


Kogo kusi Golden Bar :)?

SHINYBOX Pani Wiosna 🌼

Hej! Kilka dni temu pojawił się nowy, marcowy ShinyBox, pod hasłem "Pani Wiosna" :). Szczerze mówiąc liczyłam już na typowo wiosenną edycję, chyba przez fakt, że pierwsze wiosenne dni bardzo mnie cieszą. Mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach Shiny naprawdę trzyma poziom (szczególnie w porównaniu z pudełkami tak sprzed 3 lat, które były moim zdaniem o wiele marniejsze). Marcowy box również wypadł bardzo fajnie, zresztą same spójrzcie na zawartość!


Wewnątrz boxa mogłyśmy tym razem znaleźć aż siedem produktów pełnowymiarowych, to świetny wynik! Właściwie tylko jeden kosmetyk pojawił się w miniaturowej wersji. Mamy także nowości rynkowe (zawsze na plus) i coś co od dawna miałam ochotę wypróbować... ;).


LASHVOLUTION Serum do rzęs | Droższym produktem w tym Shiny jest odżywka do rzęs LashVolution, która w regularnej cenie kosztuje 79zł (a więc opłacało się jeśli ktoś miał na nią ochotę). Myślę, że to fajny produkt, który ucieszy wiele subskrybentek, aczkolwiek ja nie wiem czy odważę się spróbować, bo niestety wiele odżywek lubi mnie uczulać.

SCHWARZKOPF Suchy szampon Got2b | Nowością jest suchy szampon Got2b w miniaturowej "wyjazdowej" wersji. Zawsze jestem na tak dla nowości rynkowych, fajnie wypróbować coś co dopiero wchodzi do sprzedaży. Ostatnio jednak baaardzo rzadko używam suchych szamponów, kiedyś je uwielbiałam, potem mi przeszło... też tak macie?

SCHWARZKOPF Szampon Nature Moments | Druga nowość, również od Schwarzkopf to szampon Nature Moments - nowa, owocowa linia. Brzmi fajnie, ja trafiłam na malinę, która pachnie bardzo apetycznie!

BIELENDA Mikrodermabrazja | W boxie znalazła się też saszetka od Bielendy, były różne warianty, u mnie to "Mikrodermabrazja". Na pewno spróbuję, choć akurat ten produkt nie wywołał u mnie większej euforii ;).

BELL Kremowy róż | Mamy także coś z kolorówki, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Pełnowymiarowy, kremowy róż od Bell w dziewczęcym odcieniu ciepłego różu. Fajna opcja jeśli ktoś nie miał styczności z różem w formie kremowej.

JADWIGA Papka do cery trądzikowej | Produkt, który najbardziej mnie ucieszył to "papka" marki Jadwiga. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach Jadwiga, samą papkę poleca też wiele osób, więc nie mogę się już doczekać żeby ją wreszcie wypróbować!

GLOV Quick Treat Unicornection | Jak wiecie bardzo lubię myjki Glov, są fajne i bardzo przydatne (no i naprawdę zmywają makijaż samą wodą!). Tych małych jednak już nie używam, bo bardziej odpowiada mi większa. Będzie jednak dobra dla wypróbowania dla osób, której jeszcze nie miały styczności z tą magiczną rękawicą.

DELIA Krem do stóp | Jako prezent pojawił się krem do stóp Delia - Regulator Potliwości. Jest to spore, pełnowymiarowe opakowanie!



Co sądzicie o marcowym ShinyBoxie? Ja myślę, że zawartość robi pozytywne wrażenie, a kosmetyki są zdecydowanie praktyczne. Najbardziej cieszy mnie papka Jadwiga, miałyście ją już kiedyś?

niedziela, 26 marca 2017

Paczka ambasadorska od MAKEUP REVOLUTION 💖

Hej! Z początkiem marca przyleciała do mnie maasaaaa nowości od Makeup Revolution w ogromnej paczce ambasadorskiej :). Jak już Wam wspominałam zostałam ambasadorką marki na ten rok, z czego się ogromnie cieszę - makijaże przy użyciu kosmetyków MUR, ale też swatche, zdjęcia produktów i tym podobne, wrzucam na mój fb i instagram, gdzie możecie śledzić wszystko na bieżąco. Dziś chciałam Wam pokazać co mniej więcej do mnie przyszło w paczce i podzielić się pierwszymi wrażeniami. Mimo, że przez cały miesiąc malowałam się praktycznie tylko tymi kosmetykami to naprawdę nie udało mi się jeszcze wszystkiego dobrze przetestować!


Zdecydowanie najbardziej ucieszył mnie widok nowej paletki "czekoladki" Golden Bar. Jestem wielką fanką tych czekoladowych palet i bardzo często ich używam na co dzień, moim zdaniem to świetne jakościowo cienie w bardzo przyjaznej cenie dla naszego portfela. Golden Bar od początku mnie zachwyciła, nie tylko pięknym złotym opakowaniem, ale też ciepłą, złotą kolorystyką, którą bardzoo lubię <3. Paletka jest super, cienie zdecydowanie ciepłe i wszystkie błyszczące. Myślę, że niektórym może zabraknąć tu matów - ja akurat lubię łączyć cienie błyszczące z matowymi, więc przy używaniu tej palety sięgam po dodatkowe cienie w matach.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie także paleta rozświetlaczy Ultra Pro Glow (na zdjęciu obok, z niebem w tle). Fajne, mocno błyszczące rozświetlacze dające efekt gładkiej tafli na skórze. Myślę, że fanki rozświetlaczy powinny się jej przyjrzeć ;). Z Makeup Revolution zawsze mniej lubiłam palety cieni w formie cienkich paseczków, jak np. te z serii Iconic. Dostałam jedną taką paletkę Redemption Palette Essential Mattes i tutaj też spostrzeżenia mam podobne - trochę słabsza pigmentacja i dość sucha formuła. Uważam, że te paletki są fajniejsze dla osób mniej wprawionych w makijażu, bo ciężej sobie zrobić nimi krzywdę... ja jednak wolę wysoki stopień pigmentacji.


Całkiem fajnie wypadają też kremowe palety do konturowania Ultra Pro HD, choć mi jeszcze bardziej odpowiadają te w pudrowej wersji. Nie jestem w sumie też fanką konturowania na mokro na co dzień, tę metodą wolę do zdjęć gdzie potrafi dawać naprawdę niezłe efekty. Jeśli jednak lubicie kremowe palety to myślę, że ta jest godna uwagi (to najjaśniejszy wariant), choćby ze względu na kolory: kilka jasnych, jeden typowy kremowy rozświetlacz, żółty i ładne brązy (ten z lewego dolnego rogu ma fajny chłodny odcień).


Bardzo na plus trójki z różem, brązerem i rozświetlaczem Ultra Scultp & Contour Kit. Brązer jest mocnyyy, ale idealnie się rozciera (tylko, że ciepły!), z kolei rozświetlacz intensywny, waniliowy, w typie Mary Lou Manizer ;). Jeden wariant mam z miedzianym "różem", drugi z brzoskwiniowym w typie rose gold.

Nie wiedziałam, że Makeup Revolution ma tyle produktów do brwi w ofercie, wow! Najbardziej polubiłam pomady i płynne farbki Brow Revolution.


Całkiem przyjemne okazały się pędzle - szczotki w różnych rozmiarach. Kiedyś byłam do takich szczotek bardzo sceptycznie nastawiona, bo kupiłam jedną, bardzo badziewną na aliexpresie, która totalnie mnie zniechęciła do tego rodzaju pędzli. Te z MUR to zupełnie inna bajka, mięciutkie włosie, sama przyjemność z używania! Mimo wszystko nie przebijają dla mnie gąbeczek typu beauty blender, jeśli chodzi o efekt końcowy na skórze ;).

Nowością w ofercie marki, która dopiero ma wejść do sprzedaży jest matowa paleta Ultra Eye Contour Light & Shade. Tylko maty, neutralna kolorystyka, więc paletka może robić za taką "bazową" jeśli brakuje Wam takich podstawowych odcieni.


Radiance Palette to trio bardzo subtelnych rozświetlaczy. Jeszcze nie zdążyłam dobrze przetestować tej paletki, ale w jej przypadku efekt jest naprawdę subtelny. Jeśli efekt mocnego rozświetlenia do Was nie przemawia to jest szansa, że właśnie taki delikatny, bardziej satynowy połysk przypadnie Wam do gustu. Obok zupełnie inny rodzaj rozświetlenia, bo duochromowy i opalizujący - Ultra Strobe Balm Palette. MUR zawsze podąża za trendami i bardzo dobrze! Rozświetlacze opalizują na zielono, niebiesko bądź różowo, ale klasyczny odcień też znalazł się w palecie. Poproszę jeszcze o wersję pudrową!

Poniżej urocza, różowa czekoladka Light & Glow czyli duet rozświetlacza i czegoś na kształt różu. Tak naprawdę obydwa odcienie z tej paletki są mocno rozświetlające, chociaż jeden z nich wygląda raczej właśnie na róż (ale po roztarciu koloru mało co widać, a jedynie błysk). I jeszcze jeden rozświetlacz, który strasznie mnie ciekawił Unicorns Heart. Słodkie tęczowe serduszko nie daje jednak efektu tęczy, bez obaw można go nosić na co dzień :). Po zmieszaniu uzyskujemy chłodny, śnieżny, lekko błękitny kolor, który nie każdemu może będzie pasował, ale wygląda moim zdaniem zdecydowanie "noszalnie" :).


W paczce znalazłam także mnóstwo odcieni płynnych pomadek do ust Retro Luxe. Te w czarnym opakowaniach są matowe (z Retro Luxe są jeszcze błyszczące lakiery i metaliczne odcienie). Na plus na pewno bardzo mocna pigmentacja, świetne w tym nietypowe odcienie i ładny efekt na ustach. Ciągle je testuję i choć większość odcieni idealnie trafia w mój gust, to nie do końca polubiłam się z ich formułą, która jest ciężka na ustach (a ja wolę lżejsze maty, bardziej płynne lub w konsystencji lekkiego musu). W każdym kartoniku oprócz pomadki znajduje się także konturówka w odpowiednim odcieniu.


I to tak naprawdę jeszcze nie wszystkie kosmetyki, które mam do pokazania! Dajcie znać, które ciekawią Was najbardziej, które z nich same macie.


piątek, 24 marca 2017

NOVA GoCranberry | Żurawina & Masło Shea

W ostatnim czasie natknęłam się na kolejną fajną markę z naturalną pielęgnacją opartą na olejkach, masłach roślinnych i innych eko składnikach, które stanowią tutaj bazę, a nie tylko skromny dodatek do składu. Mowa o marce NOVA Kosmetyki, którą można dostać w sklepach online (albo na stronie marki), ale też niektórych drogeriach, sklepikach eko, mydlarniach czy sklepach zielarskich. Dzisiaj przybliżę Wam serię GoCranberry, która przypadła mi do gustu najbardziej, poniekąd przez świetny, apetyczny zapach ;).

To bogata, mocno natłuszczająca pielęgnacja, która może przypaść do gustu osobom lubiącym olejkowe, bardziej tłuste formuły. Moim zdaniem fajna na zimę, albo właśnie teraz dla podratowania przesuszonej skóry po zimie. W cieplejszych miesiącach czuję, że byłyby to dla mnie zbyt ciężkie formuły.


W linii GoCranberry mamy trochę kremów, peelingów, balsamów do ciała, ale też maseczki, pianki myjące, olejki czy choćby preparaty do włosów. Ja wypróbowałam olejek do demakijażu, bogate masło do ciała i peeling cukrowy. Wszystkie mają boski zapach, nie wiem czy do końca żurawinowy, ale bardzo fajny, naturalny i apetyczny.

W składzie znajdziemy takie składniki jak olej żurawinowy, masło shea, masło mango, masło arganowe, olej arganowy, olej migdałowy, witaminę E. Składy są świetne, totalnie naturalne i przyjazne dla skóry (nie obawiajcie się o parafinę, bo tu jej nie znajdziecie).



BOGATE MASŁO DO CIAŁA | Gęste, tłuste masełko to mix naturalnych maseł i olejków. Pachnie jak wspomniałam obłędnie i jest niezwykle wydajne. Szczególnie polecałabym dla bardzo suchej skóry, bo tutaj skład jest naprawdę bogaty i bardzo mocno natłuszczający, więc będzie ogromna różnica pomiędzy takim masłem a zwykłym balsamem z drogerii. Dla mnie jedynym minusem w przypadku takich maseł jest tłusty film, który nie przeszkadza mi zupełnie jeśli nakładam je na noc, ale na dzień byłoby zbyt tłuste, więc wtedy odpuszczam takie smarowidła ;). Różnica w nawilżeniu i natłuszczeniu skóry jest ogromna!

CUKROWY PEELING | Peeling o gęstej formule z masą cukru trzcinowego. Dobrze ściera i pozostawia od razu warstwę na skórze (bo opiera się na maśle shea i oleju żurawinowym), więc jest dobry dla leniwych - nie trzeba już nakładać balsamu ;).

OLEJEK DO DEMAKIJAŻU | Nic tak dobrze nie rozpuszcza makijażu jak tłuszcz, dlatego tak popularne są płyny dwufazowe z olejkową częścią i metoda OCM. Wiedziałam, że ten olejek będzie super skuteczny. Myślę, że warto pomyśleć o takim sposobie na demakijaż jeśli macie bardzo suchą skórę, bo olejek od razu zapewni Wam natłuszczenie. Uważajcie jednak na oczy - mimo, że olejek jest polecany również do demakijażu oczu to ja bylabym ostrożna. Jeśli wpadnie nawet odrobina do oczu, wywołuje dyskomfort i mgiełkę przed oczami, dlatego ja nie usuwam makijażu oka olejami.


Polecam, seria jest moim zdaniem super, rewelacyjne naturalne składy i piękny zapach <3. Jako fanka naturalnej pielęgnacji, nie mogłabym być z tej linii niezadowolona. Na plus także wydajność (masło nigdy się nie kończy) i ceny, które nie zabijają. Znacie markę NOVA?

środa, 22 marca 2017

MAKEUP: INTO THE WOODS

Hej! Jeśli śledzicie mnie na facebooku lub instagramie to makijaż już pewnie widzieliście, ale na blogu jeszcze się nie pojawił :). To oczywiście bardziej nawet charakteryzacja niż makeup, do której posłużyły mi przeróżne, niekoniecznie kosmetyczne dodatki.



Oprócz typowych kosmetyków (cieni, linerów, pomadek) używałam tu także cekinów, agrafek, kawałków tiulu, gałązek i nici. Wszystkie elementy mocowałam na płynnym lateksie z Kryolanu, który jest idealny do takich kombinacji. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie niewyjściowe, bardziej kreatywne makijaże przy których można bardziej poszaleć ;).