piątek, 14 stycznia 2011

Essence Cute as Hell LE, Blush 01 WAWAWAWOOO

Oto osławiony róż z wiosennej edycji limitowanej Essence - Cute as Hell :). Dawno nie widziałam żeby koło jakiegoś innego kosmetyku było takie wielkie zamieszanie, wszyscy chcieli go mieć (oczywiście z wyjątkami), na KWC ma świetne recenzje, a jakiś czas temu na Allegro ceny tego różu były bardzo wysokie.

Kiedy pierwszy raz go zobaczyłam - spodobal mi się, bo lubię nietypowe kosmetyki, mocne kolory. Ale odlożyłam go, bo stwierdziłam - po co mi kolejny kosmetyk w dziwnym kolorze, ktróry będzie leżal nie używany. Potem jednak przeczytałam, że kilka osób go kupiło i się nim zachyciło, więc pojechalam po niego i kupiłam przedostatnią sztukę:D.

Kolor różu jest niesamowicie intensywny, to wściekły, nenowy wręcz róż, zdecydowanie chłodny odcień. Bardzo łatwo nałożyć go zbyt dużo, więc trzeba dojść do wprawy. Ja nakładam go delikatnymi pacnięciami, przy tym strzepując nadmiar różu z pędzla. Róż daje bardzo ładny efekt, zaróżowionych od mrozu policzków:). Idealnie wygląda na jasnej cerze, chociaż na tej trochę ciemniejszej też wygląda dobrze. Stworzony do makijażu w stylu porcelanowej laleczki, wystarczy mu oprawa  postaci wytuszowanych rzęs i już wygląda się świetnie, świeżo i dziewczęco. W napradę minimalnej ilości wbrew pozorom daje bardzo naturalny efekt. Nie robi plam, dobrze się nakłada. Bardzo go lubię, często używam, bo prawie do wszystkiego pasuje. Kosztował 12,99 zł, jest extremalnie wydajny, chyba nigdy go nie zużyję. Ma proste opakowanie i śliczne kwiatuszki wytłoczone na powierzchni różu.

Zdjecie ze strony Essence:

Moje zdjęcia:





Zdjęcia na skórze i na papierze:





Dla osób, które się nie załapały myslę, że dobrym odpowiednikiem tego różu są pojedyncze cienie z Inglota (też niedużo kosztują a z tego co wiem są dwa odcienie bardzo podobne do różu Essence).
Sama mam jeden z nich i na policzkach daje praktycznie identyczny efekt.

10 komentarzy:

  1. bardzo ładny kolorek :)

    kochana na górnej powiece jest eyeliner w kałamarzu : eveline cosmetics

    a na dolnej w pisaku : pierre rene

    OdpowiedzUsuń
  2. zapowiada się rewelacyjnie!

    pozdrawiam,
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  3. ja na całe szczęście nie lubie takiego koloru na policzkach i pewnie gdyby nie to bardzo bym żałowała że jak miałam okazje go nie wziełam, bo sam w sobie jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak narazie najlepszy blog jaki znalazlam ktory wystawi recenzje kosmetykom :D
    oczywiscie dodaje do obserwowanych i bede tu czesto wpadala :)

    zapraszam rowniez do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wow, na prawdę neonowy, aż mnie oczy zakłuły od zdjęć :D widziałam że w mojej naturze było ich sporo, chyba nie doszła jeszcze wtedy fama o wspaniałości tego różu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opakowanie może ma i ładne,ale ten kolo!!Nie dla mnie!Wcale mi nie odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  7. kochana, czy mogłabyś mi doradzić jaki kolor różu powinnam wybrać? jestem typowym rudzielcem, mam bardzo jasną karnację i piegi. czy lepszy będzie kolor typowo różowy, brzoskwiniowy, koralowy? będę bardzo wdzięczna za pomoc:) pozdrawiam! /ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, moim zdaniem rudowłosym pasują odcienie brzoskwiniowe, możesz pooglądać sobie zdjęcia rudowłosych gwiazd, zwykle mają policzki podkreślone baardzo delikatną brzoskwinką:). Muszę też przyznać, że często podobają mi się zdecydowane różowe policzki przy rudych włosach, które dają efekt laleczki - ale to już bardziej pasuje do bardziej wyrazistych stylizacji. Myślę, że brzoskwiniowy róż na co dzień to dbry wybór:)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dziękuję Ci za odpowiedż i z okazji dziejszego święta życzę wszystkiego najlepszego! :) /ania

    OdpowiedzUsuń