poniedziałek, 7 marca 2011

MAC Venomous Villains Lipstick - Violetta

 Dziękuję za wyróżnienie mojego bloga przez http://pysiapatrysia.blogspot.com/  :)!
 Wcześniej już wzięłam udział w zabawie, podałam też wyróżnione przeze mnie blogi, także nie będę się już powtarzać, wszystko jest kilka notek wcześniej :). Dzięki :)!


Dzisiaj będzie dużo zdjęć, bo to prawdziwe cudeńko. Szminka MAC z kolekcji Venomous Villains, w odcieniu Violetta, o wykończeniu Amplified. W momencie kiedy tylko ją zobaczyłam na pierwszych zdjęciach, zapowiedziach kolekcji w internecie, wiedziałam, że będzie moja!

Patrząc na szminkę, wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z mocnym, dość ciemnym fioletem. Już wypróbowując tester zauważyłam, że kolor jest jaśniejszy, bardziej różowy. Kupiłam, z początku byłam lekko zawiedziona (oczekiwałam chłodniejszego fioletu), ale już po pierwszych testach w domu zakochałam się w tym kolorze:).
To fiolet z dużą domieszką różu, właściwie jest to odcień gdzieś pomiedzy fuksją a fioletem. Wykończenie lekko połyskujące, szminka ma mini-mini drobinki, na ustach praktycznie zupełnie nie widoczne, lekko opalizuje na fioletowo, jest dobrze kryjąca. Uwielbiam ten kolor, świetnie podkreśla usta, o dziwo jest jak dla mnie "łatwy w noszeniu". Przyciąga spojrzenia, ale nie daje przesadnie po oczach. Świetnie wygląda w duecie z wytuszowanymi rzęsami (i nic poza tym), ale ładnie się także prezentuje z mocniejszym makijażem oczu w fioletach, szmaragdowych zieleniach.

Jakość rewelacyjna, przyjemny waniliowy zapach jak to u wszystkich szminek MAC i oczywiście piękne opakowanie!




niepomalowane usta

pomadka na ustach






na papierze i skórze



Ocena:
Konststencja 9/10
Odcień 10/10
Właściwości pielęgnacyjne 8/10
Krycie 9/10
Zapach 10/10
Opakowanie 10/10
Cena - tanio nie jest, ale w przypadku tej (świetnej) szminki jestem ją w stanie przemilczeć ;) 

19 komentarzy:

  1. u-wiel-biam ją! :))
    a na początku nie byłam do niej zupełnie przekonana myśląc "Boże drogi komu taki kolor zwariowany będzie pasował???" a jest niezwykle twarzowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie w niej wygladasz, bomba

    OdpowiedzUsuń
  3. kolor ładny :) jednak ja wolę klasyczne róże ;D w fuksji jakoś się nie widzę tym bardziej w fiolecie ;) ale co kto lubi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie wygląda!Rzeczywiście wygląda na jaśniejsza na ustach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooj, dla mnie zbyt odważnie, podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. K-O-C-H-A-M ją! i bardzo mnie cieszy, że nawet jak się skończy, to można ją normalnie kupić (no prawie, bo w najbliższym PRO, ale zawsze).... Kolor przepiękny, a widzę, że na Twoich ustach super się nosi

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudowny i odważny kolor.Z chęcią bym taką mieć chciała

    OdpowiedzUsuń
  8. dostałaś ode mnie wyróżnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo odwazny kolor! Wyglada rewelacyjnie! Choc sama nie zdecydowalabym sie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Opakowanie jest niesamowite ;)
    Ale kolor jak dla mnie troszkę zbyt ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, obserwuję od dłuższego czasu Twój blog i widzę, że często używasz odważnych odcieni w makijażu. Ja bardzo boję się wprowadzać kolorowe elementy (np.usta), ciągle trzymam się zgaszonych kolorków. Do decyzji, czy dany kolor jest wart przełamania się i wypróbowania bardzo pomogłyby mi zdjęcia szminki razem z całą twarzą. Żeby zobaczyć, jak się prezentuje. Może mogłabyś czasem takie zjęcie też zrobić?

    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. może akurat ci się jakiś trafi :D
    jak masz więcej cieni Inglota to się pochwal i zrób recenzję ;):P

    peeling mi pasuje ale wiadomo nie każdemu będzie warto kupić saszetkę na spróbowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski ten kolorek! Też lubię takie i chyba skuszę się na jakąś tańszą wersję takiego koloru! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. o kurcze genialny kolor :D
    no ja o produktach maca wogole moge tylko pomilczec xdd

    OdpowiedzUsuń
  15. troszkę mniej fioletową a bardziej wpadającą w fuksję, mam z sephory takie cieniutkie opakowanie. no2 chyba.

    OdpowiedzUsuń