środa, 7 września 2011

LANDBIS Golden Wild Leopard Liquid Eyeliner

Od ponad miesiąca (albo nawet dłużej) testuję czarny eyeliner w pisaku Landbis, który dostałam od http://www.kkcenterhk.com/.
Liner można kupić dokładnie TUTAJ, kosztuje dokładnie 9.68 $ , czyli około 28zł.

Od początku podobało mi się jego opakowanie - tak, wiem że pewnie wiele osób motyw panterki w połączeniu ze złotem uważa za niekoniecznie gustowny, ale co ja zrobię że mi się podobają różne kiczowate rzeczy;). Jednak po tym miesiącu użytkowania (liner głównie leżał sobie u mnie na półce) niestety zaczął 'obłazić' z złotej farby, co zresztą będziecie mogły zauważyć na zdjęciach poniżej.

Do tej pory omijałam eyelinery w formie flamastra (miałam kiedyś do czynienia z jednym takim, który po dwóch użyciach przestawał pisać;)). Liner Landbis zaskoczył mnie jednak na plus - wogóle nie był "suchy", kreskę malowało się banalnie prosto! Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że kreska na powiece miała idealnie czarny odcień, nie rozlewała się i miała lekko błyszczące wykończenie (byłam przekonana, ża każdy liner w pisaku da matowe wykończenie jak zwykły flamaster do rysowania na papierze). Trochę gorzej kreski malowało się na powiece pokrytej cieniami do oczu, ale nadal całkiem łatwo i przyjemnie. Najbardziej podobała mi się cieniuteńka końcówka linera, mój pędzelek do żelowego linera nie potrafił namalować nawet w połowie tak cienkiej i precyzyjnej kreski jak mój panterkowy linerek.
Niestety na minus muszę zaliczyć słabą wydajność - co prawda nie wypisał się jak wspomniany przeze mnie wcześniej badziewny liner po dwóch użyciach, ale liner Landbis po ponad miesiącu używania (w różnej częstotliwości, przyjmijmy dwa razy w tygodniu) już jest niestety na wykończeniu.
Na plus fakt, że długo się utrzymuje ale bez problemów zmywa.



Na zdjęciu poniżej widać, że farba ściera się z czasem.


Poniżej cieniutka kreska dla efektu zagęszczenia rzęs.

I klasyczna kreska.


Plusy:
-mocna, połyskująca czerń
-w moim odczuciu ładne opakowanie
-niesamowicie precyzyjna końcówka
-łatwy w obsłudze
-dobra trwałość
-nie trudno go zmyć
-nie jest suchy, ale pigment też nie rozlewa się

Minusy:
-farba z opakowania szybko ściera się
-słaba wydajność -po około miesiącu, dwóch zaczyna wysychać

Podsumowując, kosmetyk mógłby spokojnie zająć miejsce mojego ulubionego czarnego eyelinera (w czasie kiedy go testowałam żelowy Inglot poszedł w odstawkę;)), jednak jak dla mnie jest po prostu zbyt mało wydajny.

Produkt został mi wysłany do recenzji, ale nie wpływa to w żaden sposób na moją opinię.

35 komentarzy:

  1. faktycznie, opakowanie bardzo oryginalne i fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale piękne kreski stawiasz, zazdroszczę tej precyzji z jaką je malujesz;)

    Pozdrawiam, vogue-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. w sumie same superlatywy ;) ładnie się prezentuje!

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze nigdy nie korzystałam z takiej formy robienia kresek ;]:D fajny ten kociak ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. dla tych plusów opakowanie nie gra roli - nie jest aż takie kiczowate ;) - za to efekt jaki ten kosmetyk daje jest świetny, piękna czarna kreska

    OdpowiedzUsuń
  6. też przekonałam się jakiś czas temu do pisaków, kiedy sięgnęłam po trochę zapomniany i kurzący się na półce eyeliner RBR i byłam zszokowana, namalowałam piękną, prostą, równiutką kreskę w ułamku sekundy :) ten widzę jest równie fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam kiedyś eyeliner w pisaku maybelline, był całkiem do rzeczy z tego co pamiętam

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny!! i krechy super maluje :)
    też lubię takie "kiczowate" opakowania czasami :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda ślicznie-ta panterka bardzo mi sie podoba:P Eyelinery w pisaku tez raczej omijam, wole te w kałamarzu albo w słoiczku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Prześlicznie to wygląda, opakowanie także mnie oczarowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. W przypadku kosmetyków mogę przeżyć takie opakowania - na ubraniach i we wnętrzach cętki + złoto wywołałoby u mnie grymas obrzydzenia ;) A ja mam pytanie z innej beczki - co to za cień do powiek? Bardzo ładny, "zdrowy" kolor.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja jestem fanką tych cieniutkich kresek. Klasyczny efekt jest dla mnie zbyt ostry:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja teraz od nich testuję kredke też w świetnym opakowaniu :)

    Faktycznie świetna mocna czerń :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda bardzo elegancko i nawet taka manualna kaleka jak ja potrafiłaby narysować prostą kreskę. Szkoda tylko, że jest tak niewydajny :/

    OdpowiedzUsuń
  15. Opakowanie rewela ;) Czasami jak czuję, że dziś nie jest mój dzień na kreskę i standardowa próba skończy się zmywaniem makijażu to używam takiego z Oriflejmu jako 'bazę' a potem pokrywałam normalnych eyelinerem, fajne są bo bardzo łatwo ogólnie tą formą robi się kreskę, szkoda, że ta czerń w większości jest raczej ciemną szarością...

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdyby nie fakt, że farba szybko się ściera, to kupiłabym go chociażby dla samego opakowania :D Nie jestem przekonana co do eyelinerów w pisaku, ale ten wydaje się być całkiem dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne jest to opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Niestety panterkowe/lamparcie/tygrysie wzory kojarzą mi się z tandetą (szczególnie w dużych ilościach), ale i tak je uwielbiam i w małych porcjach popieram używanie XD
    Śliczną kreskę wyczarowałaś. Ciekawa jestem o jakim badziewnym linerze wspominasz. Warto byłoby wiedzieć, żeby się nie nadziać ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ślicznie na tobie wygląda :)
    http://kosmetolook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. fajne opakowanie :) nie spotkałam się z takim :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękna szata graficzna, a w Twoich rękach muszą wychodzić same cudeńka.

    OdpowiedzUsuń
  22. i kreska, i kosmetyk wyglądają fenomenalnie! :) mrau! ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. A tam, mnie też to opakowanie się podoba ;)
    Linera w piasku nigdy nie miałam - wydaje mi się, że każdy jest mało wydajny...

    OdpowiedzUsuń
  24. mi też się często podobają kiczowate rzeczy :)))!Ja nie wiem jak to jest, ale jakie tylko miałam eyelinery w pisaku, to wszystkie po miesiącu nadawały się do wyrzucenia. Teraz wolę te w żelu lub w pędzelku :)

    OdpowiedzUsuń
  25. opakowanie jak i kreseczka wykonana tym eyelinerem wyglądają genialnie! nie sądziłam, że pisakiem można zrobić tak uroczą i idealną kreseczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne kreseczki- mi zawsze wychodzą dwie inne :D

    OdpowiedzUsuń
  27. oo świetny liner. opakowanie także plusuje, no bo kobiece oko lubi takie piękności :D
    pozdrawiam i zapraszam :)
    MadameBijou

    OdpowiedzUsuń
  28. Majtkirambo, na tych zdjeciach nie było żadnego cienia, jedynie korektor (Dermacol) w maleńkiej ilości roztarty na powiece:)

    Hatsu-hinori, mialam na myśli liner w pisaku z Return to Paradise Essence :]

    OdpowiedzUsuń
  29. świetna kreska :) jakoś ostatnio interesuja mnie eyelinery we flamastrze i ten wydaje sie ciekawy i do tego to opakowanie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. moim zdaniem ten pisak z lioele ma lepsza koncówkę

    OdpowiedzUsuń