wtorek, 20 września 2011

Olay Active Hydrating - część pierwsza

Od ponad miesiąca testuję linię Active Hydrating firmy Olay. Używałam trzech produktów: nawilżającej emulsji na dzień, nawilżającego hydrożelu na dzień oraz kremu nawilżającego na noc. Dzisiaj opiszę właśnie te trzy kosmetyki, pozostałe recenzje pojawią się wkrótce:).


Zanim przejdę do recenzji wypada mi wspomnieć w kilku słowach jaka jest moja skóra. Nie mam większych problemów z cerą, ale nie jest też absolutnie idealna, ciągle zmagam się z niedoskonałościami. Moja cera jest mieszana, policzki są w normie (nie mam problemów z przesuszaniem się skóry), a strefa T w ciągu dnia lekko się świeci - głównie pod podkładem, jeśli akurat się nie maluję nie mam z tym wogóle problemów.

Nawilżająca emulsja na dzień - skóra normalna / mieszana



Opakowanie jest spore, buteleczka 100ml. Jest też wygodna, nie trzeba 'grzebać' w słoiczku, a przy tym łatwo wycisnąć dokładnie taką ilość emulsji jaką potrzebujemy. Ma lekką formułą, dobrze się rozprowadza na skórze i nie pozostawia nieprzyjemnego/wyczuwalnego filmu. Nie podoba mi się zapach emulsji, kojarzy mi się z kremami dla niemowląt, ale to nie znaczy, że jest sam w sobie nieładny, po prostu ja nie lubię tego typu zapachów.
Bardzo dobrze nawilża skórę, czyli moim zdaniem spełnia swoje główne zadanie:). Nie jest to może nawilżenie przez całą dobę, ale przez długie godziny czułam, że moja skóra jest świetnie nawilżona, a przy tym emulsja jest bardzo lekka. Dla skory suchej może być to trochę za słabe nawilżenie, ale w końcu jest przeznaczona dla cer mieszanych i normlanych. Dobrze się sprawdza jako baza pod makijaż.

 Krem nawilżający na noc - skóra normalna / sucha / mieszana



Krem dostajemy w pojemniczku 50ml, opakowanie w moim odczuciu jest ok:). Krem jest zdecydowanie bardziej gęsty niż emulsja, odrazu czuć ,że jest bardziej treściwy. Mimo to nie jest tłusty, nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej warstwy na skórze, jest wręcz odwrotnie - po użyciu szybko się wchłania i pozostawia gładką i bardzo miłą w dotyku skórę. Zapach taki jak emulsja (a la krem dla niemowląt, ale nie pudrowy, słodki, charakterystyczna nuta której nie lubię, ale nie umiem dokładniej opisać niestety).
Nawilżenie jest naprawdę super, rano skóra była świetnie nawilżona, myślę że dla cer suchych też się doskonale sprawdzi.

 Hydrożel nawilżający na dzień - skóra tłusta / mieszana



Hydrożel odrazu mnie zaciekawił ,bo nigdy nie używałam podobnego produktu (z wyjątkiem żelu hialuronowego z Biochemii Urody, tylko on kojarzy mi się z hydrożelem pod względem konsystencji i częsciowo działania). Kosmetyk ma formę przezroczystego żelu, ma bardzo lekki, prawie niewyczuwalny zapach (ale ja mam stępiony węch:P). Jest naprawdę super-lekki, prawie jak woda, błyskawicznie się wchłania i zupełnie nie czuć go na skórze.
Po użyciu czuć jednak lekkie nawilżenie, skóra jest gładka, przyjemna w dotyku. Jak dla mnie nawilżał trochę za słabo, ale ja nie mam typowo tłustej skóry. Myślę, że może być fajnym rozwiązaniem dla osób o naprawdę tłustej skórze, bo jest bardzo, bardzo lekki.


Wszystkie kosmetyki używało mi się bardzo przyjemnie, sprawdzały się naprawdę świetnie ale...no właśnie niestety jest też jeden w moim przypadku spory minus. Jestem tak na 80% pewna, że któryś z nich (albo wszystkie?) mnie zapchał, mimo że bardzo rzadko mi się zdarza, że jakiś kosmetyk działa zapychająco na moją skórę. Moja cera podczas używania zaczęla wyglądać strasznie, odstawiłam wszystkie trzy kosmetyki i stan skóry zaczął się poprawiać, aczkolwiek nadal nie doprowadziłam skóry na policzkach do normalnego stanu. Oczywiście moglo się zdarzyć tak, że coś innego zbiegło się w czasie z testowaniem kremów Olay, coś w diecie, inny kosmetyk, cokolwiek co spowodowało kłopoty z cerą.
To ,że na mnie któryś z kosmetyków tak zadziałał nie znaczy, że u innych będzie to samo, podobno tzw "zapychanie" to bardzo indywidualna kwestia.

 Mam w planie za jakiś czas jeszcze wrócic do tych kosmetyków, żeby się przekonać czy te kłopoty z cerą to na 100% ich sprawka, bo tak jak już pisałam używało mi się ich bardzo przyjemnie i szkoda mi ich po prostu;).

Te produkty zostały mi wysłane do recenzji ale nie wpływa to w żaden sposób na moją opinię. 

32 komentarze:

  1. Miałam kiedyś emulsję z Olaya (nie tą, którą tutaj zaprezentowałaś) i też spisywała się świetnie. Gdyby nie to, że mam zapas kremów do twarzy to pewnie jakąś bym jeszcze kupiła ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. To wróć do nich,bo jako posiadaczka mieszanej cery miałam na nie ochotę ;)

    P.S. Idź do drogerii Firlit na Długiej/Karmelickiej lub do drogerii pod Kefirkiem na Karmelickiej - limitka Essence 50's girls reloaded w całej okazałości! Mam piękny lakier grafitowy(? taki niebiesko-szary :D ) czerwona szminka jest niesamowicie napigmentowana,więc polecam, ale za to jasna...działa jak balsam do ust. Nic nie zmienia koloru, a bardzo ją chciałam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się wydaje, że to może być wina kremu na noc. Też go miałam i on jest napakowany tak silikonami, że mi zapchał skórę. Robiły mi się takie bolące gulki. Po odstawieniu udało mi się szybko wyleczyć skórę dzięki Dermosanowi. Już do tego kremu nie wrócę. A emulsja jest ok. Używam już drugie opakowanie i nic się nie dzieje. Pod makijaż jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mju, dziękujeeeeeee za info o Firlicie:**** Lece jutro z samego rana, gdybys mi nie powiedziała żyłabym w nieswiadomosci, dzięki!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kleo, mnie na policzkach zapchał hydrożel (masa podskórnych grudek, coś okropnego...). Policzki wyleczyłam Acnedermem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dzisiaj z koleżanką poszłam tam po pękacz GR, patrzę i oczom nie wierzę! W tym na Długiej już nie było jasnej szminki, ale pudry,kredki,lakiery i cienie były :) Za to w drogerii pod Kefirkiem na Karmelickiej i jasna szminka była, za to czerwoną chyba koleżanka kupiła ostatnią :D
    Polecam się na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Konsystencja i sam pomysł hydrożelu jest ciekawy. :) A limitka 50's girls reloaded jest świetna. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie zapychał ten na noc i to strasznie.. A szkoda, bo go lubiłam, świetnie nawilżał moją skórę :(
    Miałam też tą emulsję, ale oddałam siostrze, bo bardzo chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem ciekawa tego hydrożelu. nie wiem czy dałby sobie radę ze świeceniem, ale na zimę może być całkiem niezły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bez kitu! Przeczytam tą notkę dopiero jak sama to przetestuję! Ależ będzie mnie teraz korciło, ale nie chcę się sugerować wrażeniami. Tak więc będzie ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie do przetestowania została jeszcze tylko emulsja :) Odnośnie pozostałych kosmetyków Olay z różowej linii - wszystko pięknie ładnie, ale hydrożel to moim zdaniem kit. Wywołał u mnie wysyp, przyjaciółkę uczulił...

    OdpowiedzUsuń
  12. świetne recenzje :)! Muszę w końcu zdobyć tę emulsję!

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej zaciekawiła mnie emulsja :) Jakoś nigdy jeszcze nie zatrzymałam się przy półce Olay, ale chyba muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Używałam tego hydrożelu i chętnie do niego wrócę. Może wypróbuję też emulsję? (:

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdradziłam kremy Olay na rzecz tych z AA :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Chętnie bym spróbowała tego hydrożelu, może sprawdziłby się w przypadku mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie najbardziej interesuje ten krem na noc. Po Twojej recenzji mam na nią chrapkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja dużo słyszałam dobrego na temat tych kosmetykow, przy najbliższej okazji sama muszę wypróbować te specyfiki;)

    Pozdrawiam, vogue-beauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem czy ju to widziałaś, ale jakaś drogeria internetowa wykorzystała Twoje zdjęcie http://www.wix.com/sklepkosmetyczny/online#!

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam hydrożel i latem się sprawdzał :)

    miałam też krem na noc, ale z czarną nakrętką, również byłam z niego zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  21. miałam kiedyś tę emulsję, była bardzo dobra- tylko jakoś zapach mi troszeczkę przeszkadzał :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten hydrożel mnie zaciekawił, ale muszę poczekać na więcej innych recenzji, bo przestraszyłam się zapychania :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ciekawy ten hydrożel, nigdy nie używałam takiego kosmetyku:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapraszam na rozdanie, wystarczy zostawić komentarz z nickiem pod jakim obserwujesz, czas tylko do jutra
    http://agusia77.blogspot.com/2011/09/rozdanie-dla-blogerrek_08.html

    OdpowiedzUsuń
  25. nigdy nie używałam, ale bardzo fajnie się prezentują :))

    OdpowiedzUsuń
  26. Nawet moja mama mnie nie poznała. :D :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie ma sprawy :) Znalazłam wszystkie dziewczyny, którym skradziono fotki i też dałam cynk. Ale w ogóle dziwi mnie, że sklep internetowy bez wiedzy i zgody korzysta z czyichś fotek...

    A patent z oliwą chętnie wykorzystam :) Chociaż po NailTeku są już twardsze :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Może wypróbuję emulsję, tak miło się do mnie uśmiecha... Am I mad? :P

    OdpowiedzUsuń
  29. musze koniecznie ich wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja używam emulsji nawilżająco odżywczej i ta mi krzywdy nie robi :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja uwielbiam hydrożel, co prawda nie mam tłustej skóry i na codzień zupeł nie mi nie pasuje, ale trzymam go jako ratunek SOS - przy lekkich poparzeniach, czy podrażnieniach cudownie chłodzi i koi, szybciej też się goi. Jak jestem bardzo zmęczona, chłodzę go w lodówce i traktuję jako maseczkę - slicznie wygładza skórę i poprawia jej koloryt :-)
    Leni

    OdpowiedzUsuń