niedziela, 23 października 2011

TAG: Atqa pyta o kosmetyczne NAJ

Atqa wpadła moim zdaniem na świetny pomysł z tym tagiem:) Bardzo przyjemnie czytało mi się o jej naj..lepszych czy naj...dziwniejszych kosmetykach;).
A jestem akurat bez aparatu wiec opiszę w skrócie moje "kosmetyczne naj", może kogoś to zaciekawi.


TAG: Atqa pyta o kosmetycznej naj


Nie ma tagowania konkretnych blogów - weźcie udział jeśli macie ochotę :)! Ja chętnie przeczytałabym o waszych "kosmetycznych naj":D.


***
Zacznę podobnie jak Atqa: najwięcej mam lakierów do paznokci. Ostatnio większa ze mnie lakieroholiczka niż kosmetykomaniaczka:D.  W drugiej kolejności zbieram szminki, bo jak większość z Was pewnie wie - uwielbiam pomadki w mocnych i często nietypowych odcieniach:). Najmniej mam kosmetyków typu podkład, tusz do rzęs, baza pod cienie - kupuję tylko jeśli skończy mi się poprzedni!

Największą uwagę przywiązuję chyba do doboru podkładu, zawsze wcześniej czytam dużo recenzji, porównuję odcienie. Najłatwiej przychodzi mi kupowanie lakierów do paznokci, cieni czy kredek do oczu (ostatnio) ;).

Najlepszy podkład jaki miałam do tej pory to Revlon Colorstay. Kiedyś się na niego niesłusznie obraziłam (na KWC chyba nadal wisi moja obraźliwa recenzja na jego temat :( ). Teraz wróciłam do niego pokornie, nie znam narazie lepszego podkładu. Najgorszy hmm Coverderm Perfect Face z Farmeco. Meega tapeta, gęsty jak pasta i zaczynałam się juz świecić kiedy przeszlam do malowania oczu a dodam, że nie mam problemów z przetłuszczjącą się nadmiernie skóra;). 

Najdziwniejszy kosmetyk jaki miałam to chyba płynny bronzer True Match z Loreala. A może po prostu nie umiem go używać? Nałożony na podkład warzy się i rozpuszcza go, a solo wygląda paskudnie na twarzy, przynajmniej mojej;).

Najdroższy kosmetyk w moich zbiorach to paletka z Maca Wonder Woman - Defiance. Nawet sławne meteorytki mniej mnie kosztowały:). Drogich kosmetyków nie kupuję jednak często, pozwalam sobie tylko raz na jakiś czas. Najtańszy kosmetyk jaki mam, nie licząc lakierów, to chyba cienie Butterfly ,pewnie kosztowały mniej niż 3zł.

Moje najulubieńsze marki to z tańszych Essence i Catrice a z droższych Mac. W kategorii cieni jeszcze powinien znaleźć się Sleek:). Kupuję jednak kosmetyki z bardzo różnych firm. Najbardziej uprzedzona czy może najmniej zainteresowana jestem firmami typu Astor, Loreal, Isadora. Może niesłusznie, ale zawsze wydaje mi się, że trochę za drogo a niekoniecznie dobrze jakościowo. Są to jednak głównie moje 'wymysły' bo praktycznie nie kupuję kosmetyków z tych firm, albo bardzo rzadko.

Najbardziej lubiane miejsce gdzie można kupować to co lubię najbardziej to Natura (za Essence, Catrice, Kobo, My Secret i Sensique). Bardzo lubię też "długą" drogerię w Nowej Hucie, w Krakowie na Tomexie - zawsze są nowe kolekcje Colour Alike, duży wybór lakierów ogólnie, szkoda tylko, że zamienia się coraz bardziej w sklep z torebkami i jest tam OKROPNY bałagan:/. Chętnie też zaglądam do dawnego Firlita na Długiej w Krakowie -  jest tam szafa Essence, lakiery Golden Rose, Virtual, kosmetyki Joko i ogolnie zawsze znajdzie się coś ciekawego czego nie znajdę w innym sklepie. Lubię też Rossmanna, nie pogardzę Douglasami i Sephorami :D. Nie lubię kilku drogerii w mojej okolicy (często beznadziejna obsługa), a w drugiej mneijszej drogerii na Długiej są strasznie zawyżone ceny lakierów!

Najwydajniejszy kosmetyk w moich zbiorach to Dermacol, który używam jako korektor. Używam go codziennie od kilku lat a wciąż jest go sporo. Najmniej wydajne kosmetyki to dwie szminki Oriflame Power Shine i Avon ..nie wiem jak się ta seria nazywa ,ale obydwie pomadki mają dłuugie srebrne wąskie opakowania, bardzo je lubię ale po kilku (!) aplikacjach doszłam tak gdzieś za połowę produktu:D.

Najładniejsze opakowanie mają zdecydowanie meteorytki z Guerlaina, najbrzydsze chyba pomadka ochronna Mollon, którą dostałam do testów. Za najbardziej praktyczne rozwiązanie uważam paletki magnetyczne np. z Inglota, albo mini-lustereczki w szmince YSL. Najmniej praktyczne opakowanie jakie miałam to balsam-mleczko z Dairy Fun, którego praktycznie nie dało się wydobywać, tyle razy tu przytaczany Revlon Colorstay bez pompki, ulubiony (ale nie za opakowanie) zestawik do brwi z Essence.

Najładniejszy zapach z kolorówki mają dla mnie pomadki z Maca (lekko waniliowy), wspomniane meteorytki (cudowny!) i balsamik do ust z TBS (soczysty grejpfrut). Z pielegnacji znajdzie się dużo takich wspaniale pachnących - masełko cynamonowe Tutti Frutti z Farmony, ktore niestety mnie uczulało, masło kakaowe z Ziaji, mleczko do ciała cukier puder z Athena's, no znajdzie się takich mnóstwo i myślę że całe mnóstwo jest jeszcze przeze mnie nie wypróbowane.
Najgorzej pachnący kosmetyk z kolorówki - ciężko o taki, ale może szminka Rival de Loop, która ma zapach szminki z lat sześćdziesiątych (nie wiem, tylko przypuszczam, bo nie było mnie wtedy na świecie) :D. Z początku też nienawidziłam zapachu Revlona Colorstaya, ale teraz się zrobiłam zboczona i lubię tą farbę do ściań z alkoholową nutą. W połączeniu z zapachem lakieru do włosów to już wogóle dla mnie jakiś afrodyzjak - i ubóstwiam zapach tuszy do rzęs...
Z pielęgnacji najbrzydszy zapach dla mnie miało chyba czyste masło shea. Najpierw mi się podobał, ale potem pewna osoba mi powiedziała że "pachnie" jak pieczarki i od tego momentu nie byłam w stanie używać. Ale myślę, że po latach odwyku teraz dałabym radę.

Najbardziej lubię malowanie paznokci, ogólnie malowanie się ale uwielbiam też peeling twarzy ,nakładanie maseczek, nakładanie balsamów. Wogóle bardzo lubię większość czynności związanych z dbaniem o siebie, od mycia, poprzez mycie zębów czy nawet depilację woskiem. Najbardziej znienawidzona czynność to regulacja brwi, nie to że mnie to boli czy coś, po prostu nie chce mi się, za każdym razem cierpię jak muszę dla przyzwoitości podregulować brwi przed wrzuceniem makijażu na bloga;). Nie znoszę też się czesać!!!!

29 komentarzy:

  1. Super, że się przyłączyłaś :)

    Haha, też dostałam tę pomadkę ochronną Mollon i cały czas zastanawiam się, co o niej napisać... Opakowanie jest straszne!!!

    Też lubię zapach Colorstay'a :-) W ogóle wszystkie takie "plakatówkowo" pachnące kosmetyki - podkłady, tusze do rzęs.

    Ha, masło shea, zapomniałam o nim napisać w poście! Nie cierpię tego zapachu, nie wiem, jak ludzie mogą tego używać nawet na usta...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ten tag i super się to czyta.
    Też najłatwiej przychodzi mi kupowanie lakierów do paznokci (a później nie mam kiedy ich wszystkich wypróbować). ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "ale teraz się zrobiłam zboczona i lubię tą farbę do ściań z alkoholową nutą. W połączeniu z zapachem lakieru do włosów to już wogóle dla mnie jakiś afrodyzjak - i ubóstwiam zapach tuszy do rzęs..."

    :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie używałam żadnych kosmetyków z firmy KOBO, czy jest/śą jakies godne uwagi?:)
    Jeśli hodzi o Dermacol to potwierdzam jest baaardzo wydajny!
    Masło kakowe z Ziaji! Jego nigdy nie może zabraknąc w mojej łazience!
    Jestem tego samego zdania odnośnie regulacji brwi co Ty:) !

    OdpowiedzUsuń
  5. daydreamerwoman, :)

    Atqa Beauty, dla mnie ta pomadka jest w porządku, ale opakowanie naprade koszmarne;)

    joanna, tez mam problem w nadązaniu za nowymi lakierami...:D

    simply_a_woman, heh wyłowiłas najgłupszy fragent:D:D

    bibelotka, z Kobo polecam osławiony cień Golden Rose o ile lubisz złote, wielowymiarowe brzoskinki. Wogóle cienie Kobo są moim zdaniem godne uwagi. Jestem też zadowolona z dwóch szminek (recenzje są u mnie na blogu) i tuszu Lash Moddeling Mascara - trzeba się trochę napracować bo tusz ma suchą konsystencję, ale to mój ulubiony tusz pod względem efektu jaki daje na oku. Ale przede wszystkim polecam zerknąć na cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak z ciekawości, ile masz szminek?:D

    Tag jest świetny :) Chyba podłapię i też go zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Vedette, w okolicach 50, nie wiem czy to dużo czy mało na kogoś kto lubi szminki, pewnie dla kogoś kto nie używa szminek to ogromna liczba ale pewnie jest też wiele osób co mają o wiele więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. swietny TAG,sam chyba go zrobie na blogu :)
    a samej czynnosci wyrywania brwi rowniez nie cierpie :))

    OdpowiedzUsuń
  9. hej ;) zakup podkładu dla mnie też jest baaardzoo ważny ;) podobnie jak tuszu do rzęs ;) pooozdrawiam! =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny tag :D. A ja z kolei nienawidzę depilacji ;P.

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny tag :) i świetnie się to czyta :)

    niestety nie przyłączę się do tagu, bo nie mam takiego doświadczenia z kosmetykami, więc nie miałabym za bardzo co napisać. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Meteorytki, fakt mają śliczne opakowania i zapach.

    :) Ciekawie się to wszystko czyta
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie się to czytało :)!

    OdpowiedzUsuń
  14. Super tag dziewczyny, bosko sie to czyta:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne napisane, super się czytało :)
    A bajzel w tej drogerii na Tomexie to rzeczywiście jest niezły:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Haha! Mogłabym zmienić z 5 zdań w tym tekście i opisywałby moje upodobania :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie rozumiem nienawiść do regulacji... jest to najgorsza rzecz na świecie i osobiście często nie mam nawet na tyle przyzwoitości, by regulować przed wrzucaniem na bloga, bo po prostu tego nienawidzę!
    A opakowanie secika z essence też mnie denerwuje (zresztą dokładnie o tym napisałam w dzisiejszej notce. ;P
    Generalnie - świetny tag, chyba podkradne. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałaś kolekcję Gareth Pugh for Mac? Coś czuję, że zapragniesz wejść w posiadanie szminek z niej pochodzących. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. spadłaś mi z nieba ;) brakowało mi w Krakowie jakiejś drogerii gdzie mogłabym się zaopatrzać w kosmetyki z Joko, Golden Rose, Virtual a tu proszę na Długiej jest drogeria, a ja nigdy do niej nie wstąpiłam, muszę się tam koniecznie wybrać ;) tylko powiedz mi z której strony bliżej do niej dojść z basztowej czy od strony kleparza?

    OdpowiedzUsuń