środa, 20 czerwca 2012

Sensique Nature Code – mineralne cienie do powiek

Sensique na wiosnę tego roku wypuściło kolekcję Nature Code, w której skład weszły cienie do powiek (i lakiery do paznokci). Kolekcja pojawiła się już jakiś czas temu, ale chyba nadal jest dostępna w Naturze, nie tak dawno widziałam jeszcze te cienie.

Cienie są podobno mineralne, ale tak naprawdę tego nie wiem – na opakowaniach nie ma składu. Przypuszczam (a raczej jestem prawie pewna ale nie sprawdziłam więc ręki sobie uciąć nie dam), że nie są w 100% mineralne jak praktycznie wszystkie drogeryjne cienie i kosmetyki sprzedawane jako “mineralne”.

DSCN3380 

Do wyboru mamy sześć kolorów. Cienie mają proste, plastikowe opakowania, niespecjalnie powalające urodą, ale od tanich cieni nie będę wymagać ekskluzywnych pudełeczek. Szkoda, że napisy z wieczek z czasem trochę obłażą.

DSCN3382

Niestety cienie z tej kolekcji zupełnie nie przypadły mi do gustu. Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Sensique ma różne jakościowo cienie, niestety te należą do tych gorszych, zdecydowanie. Główną wadą dla mnie jest słaba pigmentacja..ja wiem, że nie wszyscy lubią mocno napigmentowane cienie (np. moja mama lubi takie średnio napigmentowane z tego co zauważyłam, łatwiej się nimi maluje i łatwiej taki cień dobrze rozetrzeć). Ja jednak nie przepadam za kiepską pigmentacją, zniosę ją tylko przy jasnych, delikatnych kolorach a w przypadku tych cieni hmm..po prostu wyglądają na oku tanio i kiepsko, odwrotność profesjonalnego makijażu.

Zupełnie nie przypominają np. cieni z zimowej limitowanki Oriental Dream Sensique, które były rewelacyjnie napigmentowane!

Formuła cieni również mi nie odpowiada, są dla mnie zbyt suche. Całe szczęście – nie osypują się. Co do trwałości to po prostu nie wiem, zawsze używam bazy pod cienie. Kolory  nie są specjalnie ciekawe w moim odczuciu.

DSCN3381

  • Sunny Glow to odcień waniliowy o satynowym / lekko perłowym wykończeniu. Jest bardzo słabo napigmentowany, nawet zbyt słabo do rozświetlania wewnętrznego kącika oka (a dodam, że na wewnętrzny kącik czy pod łuk brwiowy zwykle wybieram cienie o średniej pigmentacji, nie lubię w tych partiach oka bardzo mocno perłowych cieni).
  • Purple Crocus to kolor wrzosów, ciepły odcień fioletu. Wykończenie jest matowo-satynowe.
  • Cherry Blossom to pastelowy, lekko perłowy róż. Jeśli ktoś z Was go kupił a nie jest zadowolony to polecam spróbować nałożyć jako róż, moim zdaniem lepiej wygląda na policzkach niż na oku.
  • Fresh Mint z całej kolekcji podoba mi się najmniej. To jasna, zgaszona zieleń, również kiepsko napigmentowana. Lekko perłowa.
  • Lavender całkiem mi się podoba, lubię chabrowe odcienie, a ten jest trochę rozbielony. To mat z małymi drobinkami. Ciężko jednak uzyskać na oku kolor taki jak w opakowaniu, więc wolę go nałożyć na całą ruchomą powiekę wklepując cień niż w połączniu z innymi kolorami, bo przy rozcieraniu traci na intensywności.
  • Earthy Brown używam najczęściej, mam wrażenie że ten odcień ma ciut lepszą pigmentację i formułę od pozostałych cieni z kolekcji. Poza tym to chłodny brąz, a uwielbiam taki odcień brązu. Ma satynowe wykończenie.

DSCN3384

A tak cienie prezentują się na oku. Jak dla mnie zbyt mdło i pastelowo, ciężko coś z nich wyciągnąć.

DSCN4446

DSCN4445

DSCN4450

DSCN4449

Nie są to najgorsze cienie z jakimi miałam do czynienia, ale w moim odczuciu są poniżej “cieniowej” przeciętnej. Największą wadą jest słaba pigmentacja..tak się zastanawiam, może taki był zamysł? Lekkie, półprzezroczyste cienie na wiosnę? Niestety są nie dla mnie, wyglądają kiepsko na oku.

  • Dostępne w drogeriach Natura.
  • Limitowane.
  • 7,59zł.

 

Ciekawa jestem czy skusiłyście się na cienie z tej kolekcji? I jakie są Wasze odczucia, czy też jesteście niezbyt zadowolone tak jak ja czy może je polubiłyście?

71 komentarzy:

  1. Mi się podoba, lubię czasem taki delikatny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ale delikatne kolorki, ja lubię soczyste i nasycone bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zobacz co znalazlam! ;)
    http://www.facebook.com/photo.php?fbid=483384471676916&set=a.292123580803007.92356.289771517704880&type=1&theater

    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjęcie krąży i krąży w internecie..Od czasów tego zdjęcia zaczęłam wrzucać znak wodny na każde zdjęcie;). Dzięki za link!

      Usuń
  4. Świetne kolorki. Najbardziej spodobał mi się Sunny Glow oraz Earthy Brown ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich używam najczęsciej bo najlepsze do dziennego, szybkiego makijazu:)

      Usuń
  5. Nie dla mnie, też wolę mocne, intensywne odcienie. Ale są kobitki, którym te się spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że na oku takie bladziochy wychodzą

    OdpowiedzUsuń
  7. takie nieco przezroczyste..a szkoda bo kolory ładne, tylko co z tego skoro ich nie widać :P

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ładne kolory ale rzeczywiście na oku nie do końca wyraźne

    OdpowiedzUsuń
  9. Pamiętam, że kiedyś uwielbiałam kolorówkę sensique, bo produkty były warte swojej ceny (dość przystępnej) teraz są zdecydowanie za drogie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CHyba faktycznie ceny trochę podskoczyły, prawie 8zł za taki cień to sporo, już lepiej dopłacić dwa zł i mieć wkład z Inglota.

      Usuń
  10. Bardzo ładny ten zielony:)

    OdpowiedzUsuń
  11. pierwszy makijaż jak dla mnie jest cudny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam żadnego cienia z tej kolekcji. Może to i lepiej,że nie kupiłam, bo wolę żywe kolory na oczach. Choć moją miłością z Sensique są paletki Glamour Palette :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię Glamour Palette, szczególnie matowe brązy! Są super!

      Usuń
  13. W opakowaniu jako tako wyglądają, ale pigmentacja jest kiepściuteńka. A na oczach to już w ogóle jakby pół transparentne były. Ogólnie jakoś kilka razy zawiodłam się na cieniach Sensique, więc nawet mnie do nich nie ciągnie. Wiem, że kilka/kilkanaście sztuk nie przesądza o wszystkich, ale wiesz jak to jest... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się zrazić, ja tak mam z wieloma firmami;). Z Sensique jak chodzi o cienie na pewno na uwagę zasługują Glamour Palette, nie wszystkie kombinacje kolorsytyczne ale jest kilka bardzo przyjemnych:)

      Usuń
  14. niby ładnie wyglądają na powiecie, ale dla mnie jednak za mało napigmentowane

    OdpowiedzUsuń
  15. W sumie tylko Cherry Blossom mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam dostępu do natury, więc ich nie kupiłam, ale nawet jakbym miała możliwość ich zakupu pewnie bym się nie skusiła. Rzadko kiedy używam cieni [tylko na większe wyjścia]ale, jak już to stawiam na dobrą pigmentację, a tutaj takie blade odcienie... Nie mój gust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę mocniejsze kolory, w takich się sobie nie podobam;)

      Usuń
  17. Mi ta limitka kompletnie nie podeszła, w cieniach sensique się nie lubuje nawet w tych z napisem limited edition, ale lakiery bardzo lubię, w tym przypadku nawet one mnie nie urzekły, czekam na coś lepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. coś słabo u nich z pigmentacją...

    OdpowiedzUsuń
  19. nie bardzo moje kolory,ale pierwszy makijaz mi sie bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
  20. Delikatne ale piękne w sam raz na dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale piękne, delikatne, po prostu wspaniale:))

    OdpowiedzUsuń
  22. Cienie na drugim makijażu nie wyglądają tak źle :) Na co dzień, np. do pracy, są idealne - ale raczej te jasne odcienie... ciemne, faktycznie dobrze zauważyłaś, jeżeli są słabo napigmentowane wyglądają bardzo tanio :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajne te cienie, używałam ;)
    http://wszystkococzujeiniktnierozumie.blog.onet.pl/
    ZApraszam !

    OdpowiedzUsuń
  24. Jako swatch, osobno, zupełnie nie podobają mi się te kolory... :/ Beznadziejne wręcz! Natomiast w Twoich propozycjach makijażowych są już super :) Śmiało wybrałabym je do codziennego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. sprawdzą się tylko w delikatnym dziennym makijażu

    ja uwielbiam bawić się żywymi kolorami

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten pierwszy makijaż nie jest taki całkiem zły... nawet ładny, ale cienie faktycznie kiepskiej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko taka prezentacja cieni na oku, nie jakieś makijażowe popisy:D Ciężko zrobić ładny makijaż tylko za pomocą tych cieni, jakiś mocniejszy akcent, choćby czarna kreska aż się prosi;)

      Usuń
  27. ja mam brązowy i jest ok, ale denerwuje mnie opakowanie, bo mimo że nie używałam go wcale tak często to wygląda już obskurnie..
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Kurczę, u mnie wyglądałyby jeszcze mniej intensywnie. Ty przynajmniej masz oko bezżylne, ja zaś - żylska mam niemalże na wierzchu :D

    Widziałam je, zainteresowałam się i dziękuję, że je pokazałaś bliżej i opisałaś wrażenia, myślę że moje byłyby podobne.
    Nie jestem już zainteresowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam trochę widoczne żyłki, może nie tyle pojedyncze co po prostu cała powieka jest zaczerwieniona, ciemniejsza niż reszta skóry na twarzy dlatego cienie albo korektor się przydają:D.

      Usuń
  29. delikatnie mi się podoba :) zwłaszcza pierwsza wersja:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, u Kleo bardzo ładnie to wygląda, to jest niepodważalne :)

      Usuń
  30. Nie skusiłam się. Nawet nigdy na nie nie patrzyłam.
    Przybij piątkę, moja Rodzicielka też lubi takie "mgiełki".

    Ale Ty z nich i tak wyciągnęłaś bardzo ładne rzeczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co w tym jest, że wiele mam lubi półprzezroczyste perły gdzie ja wybrałabym mocne maty:D.
      Dziękuję Słomko, ale dla mnie te makijaże takie nijakie;)

      Usuń
  31. nieciekawe te cienie są w zupełności, masz rację słabe

    OdpowiedzUsuń
  32. Powiem szczerze, że się nad nimi zastanawiałam, jednak stwierdziłam, że się nie opłaca, bo słyszałam o nich negatywne opinie, Twoja jest kolejna... No i wolę jak w jednym cieniu są jego dwa lub trzy odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię dwójki/trójki cieniowe:D

      Usuń
  33. Już lepiej kupić cienie z miyo - tańsze a pigmentacja o niebo lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ale te kolorki bardzo pasują Ci do oczu :) niesamowite.....ten lawendowy i róż ślicznie razem wyglądają w dodatku z brązową tęczówką... czasem zazdroszczę brązowych oczu :) sama mam jakies takie niezidentyfikowane i trudo dobrac mi jaki kolwiek kolor, jak jestem opalona o kilka widocznych tonów ale bez przesady to uzywam delikatnego różu i ciemniejszego fioletu pół na pół na powiece i to slicznie mi pasuje....a tak...na co dzień w ogóle nie uzywam.
    A te niby mdłe kolory sa delikatne i na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja najlepiej czuję się w białych i niebieskich cieniach, jeszcze lepiej podkreślają brązowe tęczówki:). A niezidentyfikowane kolory oczu uwielbiam, są takie ciekawe i bosko wyglądają podkreślone:). Ale zawsze nam się podoba to czego nie mamy u siebie, prawda:D?

      Usuń
  35. Generalnie to ładne te kolory, chociaż ja nie przepadam za kolorowym makijażem oka:)

    OdpowiedzUsuń
  36. dla mnie Twoje oczy wyglądają bombastycznie :) tak pięknie podkreślone

    OdpowiedzUsuń
  37. No faktycznie cieniutko :/
    A na mokro?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mokro o wiele lepiej, aczkolwiek wiadomo - nie piszę o tym, bo nawet bardzo kiepskie cienie na mokro wyglądają nieporównywalnie lepiej:))

      Usuń
  38. Purple Crocus jest śliczny :))

    OdpowiedzUsuń
  39. W opakowaniu wyglądają fajnie,na powiece jestem na nie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. spróbuję uzyć go jako różu jak nie to nie wiem co znim zrobie

    OdpowiedzUsuń
  41. to dziwne, ale najbardziej podoba mi się Cherry Blossom!
    Zgadzam się z poprzedniczkami - świetnie podkreślają Ci oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. nie cierpię słabo napigmentowanych cieni...

    OdpowiedzUsuń
  43. dla mnie takie słabe te cienie nic specjalnego

    http://kobiece-wariacje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  44. w mojej opinii, cienie fajne nie są ... ale makijaż nimi (szczególnie pierwsza wersja) w Twoim wykonaniu - świetny!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  45. mam fresh mint i po prostu pigmentacja okropna! żałuję że w ogóle ten cień kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem najgorszy z całej kolekcji:(

      Usuń
  46. Ładnie wyglądaja te cienie w opakowaniu i u Ciebie nawet na oku (ale u Ciebie wszystko wygląda dobrze na oku :D), ale widać nawet na swatchach ręcznych, że tak nierównomiernie się nakładają, nie lubię tego. ;/
    http://www.catrice.eu/limited-edition/revoltaire.html Widziałaś? Ja właśnie wykupiłam pół standu ;) A linka wklejam też po to, żeby pokazać Ci tego cudownego zgnitka w zielonej paletce, bo wiem, że lubisz takie kolory. Właśnie testowałam te cienie i ten kolor wypada najlepiej, naprawdę ślicznie! Tyle, że paletka 20 zł, jednak dużo drożej niż Essence'owe limitki. :)) Róż też jest piękny, taki gradient, a górną część można spokojnie używać jako rozświetlacz. ;) Szminki też super! :) Pokaże jutro słocze, więc jak będziesz zainteresowana to zapraszam, chociaż wiem, że już Ci trochę przeszedł szał na limitki (mnie w sumie na Essence'owe też, ostatnio nie dociera do nas nic, co by mnie jakoś strasznie porwało:P).
    To tyle, koniec eseju. :D

    OdpowiedzUsuń
  47. ładne makijaże, ale cienie są raczej słabe choć odcienie mają ładne

    OdpowiedzUsuń
  48. Jakbyś nie zdążyła kupić czegoś na czym by Ci zależało to polecam się w tym zakresie, bo u nas Catrice na ogół rozchodzi się średnio. ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Kolory są super. Ja nie kupuję już cieni, mam ich za dużo. Nie jestem w stanie ich zużyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Polecam Ci te cienie, absolutnie zaskoczyła mnie ich jakość, ciągle się utrzymują na moich dłoniach pomimo kilku prób zmycia, a aplikacja jest bajecznie przyjemna :))

    OdpowiedzUsuń
  51. Coraz bardziej cieszę się, że się na nie nie skusiłam :D

    OdpowiedzUsuń