poniedziałek, 4 marca 2013

Kosmetyki do włosów, które się ostatnio u mnie sprawdziły…

…oraz te, które nie sprawdziły się zupełnie ;).

DSCN7506

Notka zupełnie nie obiektywna, bo już pomijając fakt, że u każdego sprawdza się co innego to nawet u mnie kosmetyki, które nie pasowały mi jakiś czas temu teraz działają na moje włosy dobrze. Od kiedy znów farbuję włosy bardzo lubię różnego rodzaju maski, częściej używam nabłyszczacza (dla podkreślenia koloru). Jakiś czas temu, na włosach wtedy nie farbowanych, niewiele masek sprawdzało się naprawdę dobrze i sporo odżywek obciążało mi włosy, a teraz praktycznie się to nie zdarza bo włosy są bardziej przesuszone. Ale już bez zbędnego ględzenia przejdźmy do kosmetyków ;).

Kallos Crema al latte  krem mleczny – moja ulubiona odżywka na co dzień. Włosy są po niej miękkie, gładkie, bardzo miłe w dotyku. Działanie jest naprawdę fajne, na tle przeciętnych drogeryjnych odżywek wypada świetnie. Do tego ma genialny zapach, waniliowo-budyniowy, uwielbiam go! Jest bardzo tania (na allegro około 10zł, ja w sklepie fryzjerskim płaciłam 15zł, trzeba uważać żeby nie przepłacić, bo czasem występuje w jakiś kosmicznych cenach). Opakowanie to aż 1000ml. Wiadomo, nie u każdego się sprawdzi ale myślę, że warto się przekonać jeśli nie mieliście z nią styczności.

DSCN7508

Marion kąpiel odbudowująca włosy ocet z malin – bez slsów i parabenów. Jest to płyn, który nakładamy na włosy po myciu na chwilkę, następnie spłukujemy. To jest kosmetyk, co do którego mam mieszane uczucia. Oczywiście nie jest to maska, nie spodziewałam się spektakularnych efektów ale póki co nie widzę efektów w ogóle. Włosy nie są ani gładsze, nie wyglądają lepiej ani nie ma różnicy w dotyku. Zapach jest przyjemny a kąpiel niedroga – płaciłam około 7zł.

DSCN7510

Kemon Hair Manya lakier do włosów Actyve Work – lakier, który ostatnio zużyłam. Z działania byłam baardzo zadowolona, lakier mocno utrwalał włosy ale ich nie sklejał, pozostawały cały czas dosyć sprężyste. Podobał mi się także atomizer na zasadzie “psik psik” a nie ciągłego ‘strumienia’ jak to w lakierach do włosów zawsze bywa. Dzięki temu trudniej było przesadzić z ilością. Zapach bardzo specyficzny, typowa “lakierowa nuta” nie była wcale mocna, lakier ma dziwny zapach, trochę jak męskie perfumy, jakieś drzewo sandałowe czy coś leśnego. Nie wiem, ale na dłuższą metę był dla mnie męczący.

DSCN7511

L’Oreal Elseve NutriGloss Cristal odżywka – z tą odżywką też się polubiłam. Miałam kiedyś z tej serii maskę i byłam z niej bardzo zadowolona. Odżywka jest lekka, ma lejącą konsystencję i ładnie wygładza włosy. Zapewne to dzięki silikonom, ale wygląda na to, że moim włosom w odpowiednich ilościach służą, bo wyglądają po niej dobrze i ładnie błyszczą.

DSCN7512

Joanna Professional maska do włosów suchych i zniszczonych – i kolejny bardzo fajny kosmetyk. Maska jest gęsta, a akurat w przypadku masek bardzo to lubię, zawsze mnie denerwuje jak spływają z włosów. Jestem bardzo zadowolona z działania – mocno wygładza włosy, po użyciu są miekkie i nawilżone. To jest maska, której używam raz na jakiś czas kiedy czuję, że moje włosy potrzebują czegoś “mocniejszego” ;). Kolejną zaletą jest piękny, kokosowy zapach, niezła wydajność, spora zawartość (500ml) i niska cena (około 15zł). Polecam, a sama na pewno wypróbuję też inne z tej serii.

DSCN7513

Kallos Argan szampon do włosów farbowanych – ojj nie.. nie polubiliśmy się. Kupiłam na spróbowania kiedy brałam mojego ulubionego mlecznego Kallosa. Szampon ma aż cały litr a kosztował mnie tylko 9,50zł więc tym bardziej dałam się skusić. Niestety jest niewydajny, trochę plącze włosy, ogólnie bardzo taki “nijaki”, da się po prostu odczuć, że to najtańszy szampon. Nie pieni się dobrze, włosy po użyciu są troszkę szorstkie. Zapach niby neutralny, ale pod koniec butli stał się drażniący. Więcej nie kupię.

DSCN7518

Mój ostatni zakup, z którego już jestem bardzo zadowolona – “Makijaż Sztuka Przemiany”  Kevyn Aucoin. Książkę kupiłam w drogerii Hebe za 29,99zł, cena regularna to około 70zł i z tego co widzę na allegro wypada podobnie. Także jestem bardzo zadowolona z takiej okazyjnej ceny :D.

DSCN7519

45 komentarzy:

  1. Mam tą książkę i bardzo ją lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Maska z kallosa też jest na liście moich włosowych ulubieńców ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Również lubię maskę Kallos :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Maskę z Joanny i Kallosa baaaaardzo lubię ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba sie skusze na maskę z Joanny :))

    OdpowiedzUsuń
  6. strasznie lubię maskę do włosów Kallos :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie używałam ani jednego z tych produktów, teraz używam płukanki do włosów brązowych z Issana- jest świetna, postaram sie napisać recenzję u mnie. Podoba mi się ta maska, poszukam jej następnym razem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o brzmi ciekawie..muszę się jej przyjrzeć:)

      Usuń
  8. Muszę wypróbować tą z Joanny :D
    Gdzie ją kupiłaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sklepie fryzjerskim, na allegro też są:)

      Usuń
  9. mam tą maskę Kallosa, u mnie sprawdza się podobnie jak każda odżywka, ale lubię ją :)
    odżywki i szampony L'oreal kiedyś ciągle używałam i też lubiłam ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. chciałam kupić pomarańczowy lakier hair manya, podobno bardzo ładnie pachnie, ale cały czas odwlekam to ze względu na cenę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam, ten pomarańczowy jest jeszcze lepszy niż ten - pachnie rewelacyjnie!!!

      Usuń
  11. Na książkę pewnie zapoluję, maska Latte śni mi się już po nocach! :) Muszę ją w końcu kupić!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo polubiłam maskę Latte. Co prawda za nią przepłacam, ale nawet w zawyżonej cenie jest niedroga, więc co tam :) Pachnie nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, 10zł za taką pojemność to śmieszna cena, więc nawet w wyższej cenie się opłaca. A zapach cudo:))

      Usuń
  13. ta maska kallos od dawna za mna 'chodzi' ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam taką maskę w małej wersji,lubię,bardzo podobna do tej jest też maska Crema Latte - Tutto per Te,zapach ma obłędny- polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WYpróbuję, mam ochotę też na waniliową wersję:)

      Usuń
  15. Musze gdzieś dorwać tą maskę z Kallosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszyscy chwalą kallosa, więc coś w tym musi być :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto kiedyś wyprobować, bo jest niedroga a może akurat Tobie też przypasuje :)

      Usuń
  17. za elseve nie przepadam, ale ta maska z joanny moze być ciekawa. Przy okazji zapraszam na konkurs- poleć kosmetyk, który uwielbiasz i możesz go wygrać :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamietam, jak jakies 8 lat temu znalazłam tę maskę mleczna w sklepie fryzjerskim, jeszcze nikt wtedy o nich nie słyszał. Uzywałam, włosy były piękne, regenerowały się w szybkim tempie. Teraz, kiedy tylko otworzę taką maskę w sklepie czy u koleżanki, od razu odrzuca mnie smród alkoholu. Na pewno został zmieniony jej skład, ale skoro u Ciebie działa to ok.
    Jesli chodzi o tę malinową płukankę to polecam Ci przelać ją do buteleczki z atomizerem - zdecydowanie łatwiej się ją wówczas aplikuje. Ona i tak na długo wystarcza a z tym pomysłem będziesz ją miała jeszcze dłużej.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm dziwne dziwne..moja maska na pewno nie ma alkoholowego zapachu, myślę że bym go wyczuła.
      A pomysł na płukankę na pewno świetny, bo faktycznie w takiej formie jak ta buteleczka jest to średnio wygodne.

      Usuń
  19. Mleczną maskę Kallos uwielbiam, prawie kończę i na pewno kupię kolejne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, na pewno kupię ją jeszcze nie raz:)

      Usuń
  20. Maskę Kallos bardzo lubię, a ocet malinowy i kokosową maskę od Joanny muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  21. maska mleczna moim numer jeden na liscie must have !

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba zrobiłam błąd, że przeglądnęłam nowe wpisy przed wybraniem się na miasto. Moja lista zakupów się nie kończy :)) Właśnie dopisałam maseczkę z Joanny i coś kokosowego.. ech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heheh, moja lista też nie ma końca..ciągle kusi coś nowego:D

      Usuń
  23. Miałam maskę Joanny i lubiłam się z nią, ale zapach mi bardzo przeszkadzał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zadziwiłaś, mi się bardzo podoba ten kokosowy zapach:)

      Usuń
  24. Wow ! świetny blog! Cudowne zdjęcia i takie ciekawe wpisy.. podziwiam.
    Byłoby miło gdybyś odwiedziła mojego bloga :) zapraszam na is-charlie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. musze spróbować Marion kąpiel odbudowująca włosy :))

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaciekawiły mnie maski, tzn. na tę Kallos już od dawna mam chrapkę, ale też ta z Joanny wydaje się być ciekawa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurczę, wszyscy zachwalają tą maskę, muszę spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ocet z malin lubię:) A kallos się u mnie nie sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja miałam z tych rzeczy tylko Kallos Crema al latte krem mleczny i bardzo ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mam maskę z tej serii Argan i zapach niestety jest bardzo drażniący dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  31. Z tych rzeczy nie miałam nic ale zamówiłam maskę Kallos i czekam niecierpliwie :)
    Z Joanny miałam maskę o zapachu dojrzałej czereśni - świetna! Gorąco polecam. Włosy lśniące, gładkie, mięciutkie i lekkie. Zupełnie nie obciąża i pięknie pachnie. Jak dla mnie bardzo na plus. Z serii czereśniowej kompletnie nie polecam szamponu (kupiłam skuszona zapachem), bo jest paskudny. Słabo się pieni, plącze włosy, wysusza. Włosy są po nim strasznie sianowate i matowe. Jedyną zaletą jest ładny zapach. Żeby go zużyć mieszam z odżywką i wtedy myję, bo inaczej się nie da, bo zaraz na głowie robi się zbita kula włosów, że nawet grzebienia nie da rady wbić :/ koszmar! Nie daj się skusić nigdy! Za to z czystym sumieniem mogę polecić odżywkę z jedwabiem z serii professional. Jest bardzo fajna. Przyjemny zapach, lekka i wydajna.

    OdpowiedzUsuń