czwartek, 27 czerwca 2013

Oriflame Beauty Studio Artist Cream Blush

Przy okazji jednej z recenzji na blogu wspominałam o bardzo fajnym różu w kremie z Oriflame. Nie przypuszczałam, że coś z kolorówki takiej marki jak Ori zaskoczy mnie tak pozytywnie.

Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam róże w kremie lub w formie żelu, bo dają bardzo naturalne wykończenie. Teraz sięgam po nie jeszcze częściej, bo pozostawiają na skórze praktycznie sam kolor bez “pudrowej” warstwy, którą w ciągu lata, w mocnym promieniach słońca po prostu widać na skórze.

DSCN0061

DSCN0062

Kremowy róż Oriflame zamknięty jest w malutkiej, niepozornej tubce (20ml). Konsystencja kosmetyku jest dosyć rzadka, ale można się o tym przekonać dopiero podczas rozprowadzania różu, bo nie rozlewa się, nie wypływa z tubki.

Róż jest bardzo mocno napigmentowany, mimo że miałam już do czynienia z różami w takiej formie, to ten jest jednym z tych najmocniejszych pod względem intensywności. Dlatego odradzałabym go osobom początkującym jako tako z różem do policzków, bo mimo że kosmetyk sam w sobie jest fajny to można łatwo przesadzić i zrobić sobie po prostu za mocne rumieńce. Rozprowadza się dość dobrze, ale trzeba to robić sprawnie i dosyć szybko żeby nie narobić plam. Starannie nałożony plam nam na pewno nie zrobi :). Róż pozostawia na skórze sam kolor, bez żadnej warstwy, po chwili wnika w skórę jak czysty pigment.

Ja mam kolor Sheer Berry i był to świetny wybór. Odcień jest trudny do opisania ale doskonale imituje kolor moich naturalnych rumieńców! Jest to coś między różem a złamaną czerwienią. Lekko przygaszony ale intensywny i świeży kolor. Nie będzie pewnie odpowiedni dla osób z cerą naczynkową, bo może wzmacniać efekt “zaczerwienienia”, przez to że odcień zbliżony jest do koloru rumieńców. Żałuję, że nie mam na tyle gładkiej skóry żebym mogła zrezygnować z podkładu, bo na gołej skórze wygląda bardzo naturalnie.

DSCN0064

Na tym zdjęciu wyszedł nieco zbyt pomarańczowy, w rzeczywistości nie jest aż tak ciepłym odcieniem:

DSCN0069

Ten róż, podobnie jak tropikalny żel pod prysznic mam od Natalii, jeśli nie macie swojej konsultantki a miałybyście ochotę coś zamówić to gorąco polecam – wszystkie szczegóły są o tu: http://www.odkryjroznice.pl/ (jest tam też katalog on-line), można się tam zarejestrować i kupować kosmetyki na własne potrzeby 30% taniej, nie trzeba być konsultantką, ani zamawiać w określonym czasie czy cenie. Plus dla nowych osób dostawa kurierem gratis i można także coś wygrać ;).

Od Natalii dowiedziałam się także, że do tego różu polecana jest metoda nakładania kolistymi ruchami przed nałożeniem podkładu. Oczywiście wypróbowałam, pomyślalam że może efekty będą jeszcze bardziej naturalne kiedy róż delikatnie będzie przebijał spod podkładu. U mnie jednak ten sposób się nie sprawdził, ale nie było nic widać albo miałam wrażenie, że policzek pokrywa nieokreślona plama koloru. Może to też kwestia podkładu – ja używam tych średnio i dobrze kryjących, może przy mniejszym stopniu krycia efekty byłyby lepsze. Zdecydowanie wolę odrobinę różu delikatnie wklepać opuszkami palców w skórę już pokrytą podkładem, później ewentualnie przypudrować (choć lepszy efekt jest bez pudru, naturalny “glow”).

Efekt na policzku (nie wpatrujcie się zbytnio, bo moja cera pozostawia wiele do życzenia, mimo korekty w programie ;)).

DSCN0020

DSCN0023

Róż w cenie regularnej kosztuje 30zł, ale w promocyjnej już 19,90zł a dla Klubowiczów 15,31zł co już uważam za cenę naprawdę niską, jak na tak dobry kosmetyk. Poza tym róż dzięki mocnej pigmentacji jest niesamowicie wydajny, odrobina to już czasem za dużo, więc starczy mi chyba na całą wieczność!

Ja jestem zadowolona, naturalny efekt a wytrzymuje u mnie cały dzień. Latem używam praktycznie tylko róży w kremie, a Wy? Kremowe czy prasowane:D?

56 komentarzy:

  1. super! :) świetnie pasuje do twojej karnacji ;) i wygląda meganaturalnie ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. idealnie do Ciebie pasuje :) ładnie wygląda na buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie wygląda na policzkach :) ja preferuję jednak róże prasowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prasowańce lubię za to, że można szybko je nałożyć:)

      Usuń
  4. Uuuuh mimo, że róż wygląda bardzo ładnie, to jeszcze bardziej podobają mi się Twoje idealne kreski! Zdradź proszę, czym je robisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! To żelowy liner z Rimmela w brązowym kolorze, niedługo mu zrobię recenzję:)

      Usuń
    2. Nooo to powiem Ci, że na tych zdjęciach wygląda bardzo zachęcająco:) Czekam na recenzję:)

      Usuń
  5. A ja jestem zwolenniczką bronzerów ;DD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę róże..ale bronzer też się przydaje:)

      Usuń
  6. masz piękny kolor włosów ;) a róż mnie bardzo zainteresował

    OdpowiedzUsuń
  7. masz piekne oko a na nim piekna kreske;D

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo ładnie na Tobie wygląda :)
    ja najbardziej lubię prasowańce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, ja już dawno nie używałam prasowanych, ale zimą na pewno znów do nich powrócę:)

      Usuń
  9. Bardzo twarzowo wygląda! :) Ja pewnie zrobiłabym sobie nim krzywdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba dawać naprawdę odrobinę, bo łatwo o przesadę;)

      Usuń
  10. Powiem szczerze, że to dla mnie całkowita nowość. nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje, ale uważam że to świetna sprawa. Naprawdę, pomyślę czy sama bym nie chciała czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować czy róże w kremie nam pasują, polecam też te z Inglota w małych słoiczkach, mam i jestem bardzo zadowolona:).

      Usuń
  11. Ostatnio się zastanawiałam czy kupić. i KUPIĘ!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale ładną masz kreskę brązową pokażesz jak to robisz tak perfekcyjnie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki, to chyba kwestia wprawy bo liner nie jest jakiś rewelacyjny:)

      Usuń
  13. Ja też raczej stawiam na róż w kremie - mój ulubiony jest z Maybelline.

    Co do Oriflame, to z tej serii Studio Artist kolorówka jest na bardzo przyzwoitym poziomie. Lubię z niej rozświetlacz pod oczy (moim zdaniem mylnie nazwany korektorem) - to taki ubogi brat YSL Touche Eclat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten w musie?

      Brzmi ciekawie ten "rozświetlacz" pod oczy, skoro mówisz że cała ta seria jest niczego sobie to zainteresowały mnie także pomadki:)

      Usuń
  14. Ja zdecydowanie wolę róże prasowane, miałam kiedyś róż w kremie robił okropne smugi.

    OdpowiedzUsuń
  15. ładny delikatny efekt, nigdy nie miałam różu o takiej konsystencji, nawet nie wiem czy umiałabym go właściwie rozsmarować. Używam tylko wypiekanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei mam niewielkie doświadczenia z wypiekanymi różami:)

      Usuń
  16. świetmy kosmetyk.. tak delikatny efekt jest piekny

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja od lat używam kosmetyków oriflame i jestem bardzo z nich zadowolona. Zastanawialam się nad kupnem tego różu, ale na razie musze zużyć dwa, które mam w kamieniu. Na przyszłość dobrze wiedzieć, że ten w żelu się spisuje :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ślicznie to wygląda :) Bardzo naturalny efekt

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale piękna kreska, na prawdę super :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja różu nie używam, ale wygląda ślicznie i naturalnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Efekt na prawdę ładny, jednak ja wole róże w formie zbitej, twardej :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda fajnie i naprawdę bardzo naturalnie :) Ja właśnie zastanawiam się nad kupnem tego typu różu, ale boję się, że nie będę go umiała nakładać i popsuje cały makijaż. Cóż, może w końcu się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jak za pierwszym razem nie wyjdzie - wystarczy kilka prób i na pewno dojdziesz do wprawy:)

      Usuń
  24. fajnie się prezentuje, muszę wypróbować jakiś ciekawy róż w takiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Za każdym razem jak przeglądam katalog Oriflame to myślę nad jego zakupem :) Po tej recenzji się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto szczególnie w promocyjnej cenie. Starczy na lata.

      Usuń
  26. W upały nie lubię się zbytnio malować;) A efekt różu na Twoim policzku świetny:)
    pozdrawiam
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt chyba tego nie lubi, najgorsze jest uczucie warstwy na skórze w takim upale;)

      Usuń
  27. nie ogarniam róży w ogóle :<<<< a nie chcę zrobić sobie matrioszki na policzkach xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe rozumiem, za dużo różu niestety wygląda BARDZO źle ;)

      Usuń
  28. Ja wolę bronzery, ale Tobie ten kolor pasuje idealnie!

    OdpowiedzUsuń
  29. nie miałąm jeszcze przyjemnosci z tego typu produktami, kolor piękny, ale nie mój...wolę pomarańczki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to ciekawe, rzadko się spotykam żeby ktoś lubił takie kolorki:)

      Usuń
  30. Aaaaaa! Muszę się uspokoić, muszę się uspokoić! Ale cudownie wygląda na Twojej buzi :) Uwielbiam róże wszelkiego rodzaju, a od tych w kremie zaczynałam swoją przygodę z różami, więc mam do nich sentyment i bardzo lubię efekt jaki dają na skórze. Ten jest wprost obłędny! I ta pigmentacja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah :D Pigmentacja jest naprawdę meegaaa!

      Usuń
  31. W avonie bodajże wyszedł teraz bronzer w żelu, hm może warto się przekonać do tego typu kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie słyszałam o takim cudzie. :D Może jak skończy mi się mój obecny róż bourjois, to spróbuję z tym w kremie. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam wszelkie kosmetyki o kremowej konsystencji... Są zdecydowanie bardziej trwałe wg.mnie..
    Róży w kremie/musie z Maybelline używam i póki co jestem z nich bardzo zadowolona ...

    OdpowiedzUsuń