niedziela, 11 sierpnia 2013

Letnia kolorówka: brązery, róże, rozświetlacze

DSCN1079

Dziś chciałabym pokazać ulubione, letnie kosmetyki kolorowe do twarzy. Zawsze łatwiej trafić mi z pomadką czy ładnym cieniem do powiek niż z fajnym różem czy brązerem. A podkłady to już moja zmora, jak dotąd nie znalazłam ideału i rzadko jestem naprawdę zadowolona.

PODKŁAD – podkładem, który u mnie sprawdza się najlepiej właśnie latem jest Affinitone z Maybelline. Poznałam go już ładnych parę lat temu i cieszę się, że ciągle jest w sprzedaży. Jest to podkład, który zbiera różne opinie, wiele osób go nie lubi dlatego nie będę Wam go mocno polecać – ale u mnie to jak na razie jedyny podkład, po który sięgam w każde wakacje od kilku lat. Jest niedrogi, zwykle w promocji można go kupić już za około 20zł. Ma całkiem niezłe krycie, latem zawsze wystarczające dla mnie (a moja cera daleka jest od ideału), a przy tym jest dosyć lekki i nie robi maski. Wiosną czy zimą używałam zwykle odcienia Light Beige (żółte tony) albo Opal Rose (różowe tony) a teraz, kiedy opaliłam się troszkę samoopalaczem pasuje mi Golden Beige (żółte tony).

DSCN1080

BRĄZER – zdecydowanie wolę zaróżowione policzki od tych potraktowanych brązerem (może też przez fakt, że często na ulicach widuję próby konturowania mocno za ciemnym odcieniem). Zimą praktycznie w ogóle nie używam kosmetyków brązujących, ale latem dam się skusić;). Nie znalazłam dotąd brązera idealnego – to znaczy widziałam kilka takich ideałów, ale żal mi wydać więcej na kosmetyk który używam sporadycznie. Najlepsza, z tych które posiadam, okazała się Ziemia Egipska Ikos (mam wersję testerową).

DSCN1081

Ziemia Egipska Ikos daje u mnie najlepsze efekty, chociaż nie jest bez wad. Wolałabym gdyby odcień był chłodniejszy. Ładnie pachnie:).

DSCN1082

ROZŚWIETLACZE – to moja wielka miłość! Zimą uwielbiam te w chłodnej gamie, białe, dające “lodowy” efekt. Latem nie przepadam za takim efektem, bo mam wrażenie, że w ostrym słońcu taki chłodny rozświetlacz wygląda nieco sztucznie, dlatego sięgam bo bardziej beżowe, złote lub łososiowe odcienie.

Na zdjęciu widzicie mój ulubiony ostatnio mineralny puder Joko J04, właśnie w łososiowym kolorze, ma lekkie drobinki i wygląda naprawdę ładnie na szczytach kości policzkowych.

Pośrodku rozświetlacz ELF Luminance, też bardzo przeze mnie lubiany co widać po stopniu zużycia (ale jest też niewydajny swoją drogą). Da się nim uzyskać świetny efekt jednolitej tafli w waniliowo-złotawym kolorze, piękny!

W7 Africa to dziwny produkt, nigdy nie wiem do jakiej kategorii go przypisać. Daje dość mocne rozświetlenie, ale jednocześnie jest dosyć ciemny, za ciemny na kości policzkowe. Nie ma też koloru typowego dla brązera, to mieszanka różu i beżu o mocnym połysku. Lubię nim musnąć policzki i uwielbiam go za panterkowy wzór ;).

DSCN1083

DSCN1084

RÓŻE – moje dwa ulubione letnie róże do policzków to Essence z limitowanki Miami Roller Girl i Maybelline Dream Touch blush w odcieniu Mauve. Kiedy robi się gorąco koralowe róże podobają mi się mocniej niż zwykle, a moje ulubione chłodne róże odchodzą trochę w cień ;).

Essence Miami Roller Girl jest nietypowy, to cieniowany róż – kolory przechodzą od pomarańczowego, przez koral aż do mocnego różu. Żałuję, że jest limitowany i od dawna nie do kupienia.. choć może nie żałuję tego konkretnego różu a bardziej rozwiązania w takiej “cieniowanej postaci”, mogłoby pojawić się więcej takich kosmetyków, bo pozwalają na uzyskanie wielu odcieni i są idealne na wyjazdy.

Najczęściej ostatnio sięgałam po róż w musie Maybelline, lubię kremowe róże bo dają super naturalny efekt :). Ten jest w odcieniu Mauve, choć jak dla mnie jest mało “mauve”, niewiele w nim wrzosowych nut, dla mnie to taki dziewczęcy róż.

DSCN1085

DSCN1086

54 komentarze:

  1. Jak żałuję, że mając okazję nie kupiłam tego różu Essence. Jest świetny. Teraz liczę, że jakaś firma wpadnie na podobny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam kiedyś takie róże na truskawce.. ale nie pamiętam z jakiej marki (Vincent Longo? teraz ich nie widzę). Ja też na to liczę, bo to świetny pomysł na kilka odcieni w jednym opakowaniu:)!

      Usuń
    2. Estee Lauder ma taki róż w stałej ofercie :)

      Usuń
  2. A ja nic nie mam z tych kosmetyków!!!
    Miałam MIami ROller, niestety zupełnie mi nie odpowiadał - oddałam w dobre ręce :)
    Jako bronzera używam ciemnego pudru z zeszłorocznej kolekcji IsaDory, bardzo go lubię :)
    Róże - tu mam kilka i używam zależnie od makijażu i nastroju :) Kuszą mnie te kremowe z MNY.
    Rozświetlacze - mam 2 od niedawna i oba kocham - MAC Soft & Gentle oraz MUA Undress Yourself - podoba mi się również Twój z Joko - jest jeszcze dostępny?
    Na podkłady MNY muszę zerknąć raz jeszcze, jak dotąd nie za często bywałam z nich zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem czemu Miami Roller Girl Ci nie przypadł do gustu, ja się z nim bardzo lubię:).
      Soft&Gentle z MACa to cudo jest i marzy mi się od jakiegoś czasu:). A ten z Joko nie wiem czy dostępny, bo u mnie tych kosmetyków nigdzie nie ma:|.

      Usuń
  3. Z Affinitone żółte tony ma też Light Sandbeige :) to jest mój kolor na zimę.
    A po Twoim poście żałuję, że nie kupiłam (rok temu?) tego różu z Essence. Faktycznie, ma w sobie 3 kosmetyki, idealny do kosmetyczki wyjazdowej. :(

    A teraz w Essence jakoś nudą wieje!

    Buźka Kleo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja chyba mówiłam właśnie o Light Sandbeige, a napisałam Light Beige:D. Dawno już go miałam i nazwa mi się pomyliła.

      Taaaak, fajny jest ten cieniowany róż Essence, ale zimą jakoś go nie używałam, był trochę za mocny. Idałem byłby np. cieniowany nudziak zmierzający w stronę zgaszonego różu:).

      Ja widuję wiecznie resztki limitki vintage district.. czekam na coś nowego.

      Usuń
  4. tak patrzę i się zastanawiam dlaczego ja takich gadżetów nie mam... no mam w sumie rozświetlacz z limitki Catrice.. .. chyba przez to lato nawet nie myślę, bo wszystko ze mnie ciągle i tak spływa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mnie też..mocno ograniczyłam codzienny makijaż. Ale jak zdarzy się trochę chłodniejszy dzień to sobie używam ;)

      Usuń
  5. Adrian śliczny ;) pokaz paznokcie masz ślicznie zrobione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adrian? Nie skumałam.
      Pokazę, wkróce będą na blogu ;))

      Usuń
  6. Pokażesz na twarzy, zwłaszcza ten Essence mnie intryguje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. No jak to, wszędzie w necie mówią, że właśnie "brązer" jest poprawnie, choć "bronzer" lepiej mi wygląda, to ponoć jest błędne.

      Usuń
    2. Kleo, jeśli chodzi o pisownię tego słowa to jest niezły cyrk :-P.
      Według słownika PWN obie wersje są poprawne (zarówno BRĄZER jak i BRONZER) ale akurat w przypadku tego wyrazu są podobno dwa stanowiska, ja pytałam profesora na swojej uczelni (studiuję fil.polską) i powiedział, że tylko brązer jest poprawny :-)...

      Tu także sceptyczny stosunek do zapożyczenia:
      http://obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=547

      Wiem, że też jest masa osób, które nie cierpią słowa "bronzer", ponieważ odbiega od współczesnych polskich norm fonetyczno - graficznych ;-)

      I bądź tu człowieku mądry.




      Usuń
    3. Przed napisaniem notki zerknęłam między innymi właśnie na twojego bloga Natalio:), bo pamiętałam że wspominałaś o poprawnej wersji, którą jest "brązer".. mam wrażenie, że ta wersja częściej jest uważana za poprawną. Ale może po prostu obie wersje są w porządku, tak jak mówi słownik PWN, ale na pewno nie można powiedzieć, że "brązer" jest błędne, a jedyne poprawne to "bronzer".

      Cóż.. zwał jak zwał, najważniejsze że wiemy o jaki kosmetyk chodzi ;))

      Usuń
    4. Kleo, lepiej bym tego nie ujęła niż Ty! Na pewno bliżej naszemu systemowi językowemu jest brązer, niżeli bronzer (choć naprawdę druga wersja jest jakaś ładniejsza :-P) i absolutnie nie można powiedzieć, że opcja "brązer" jest błędna.

      Racja! Wiemy o jaki kosmetyk chodzi i to jest najważniejsze, a stosowanie jednego, czy drugiego wyrażenia nie jest na pewno rażącym błędem ortograficznym.

      Pozdrawiam i nie przynudzam już :-*

      Usuń
  8. Affinitone też lubię, szczególnie, że nie jest tak łatwo znaleźć coś w różowych tonach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. brązer, bo pochodzi od brąz, brązowić się - na logikę mi tak wychodzi, bo z ciekawości aż w słowniku sprawdziłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, "bronzer" podobno wzięło się 'z angielska' ;).

      Usuń
  10. Pamiętam jak stałam przed standem MRG i wzięłam róż, a właściwie dwa, bo jeszcze dla Simply, wszystkie lakiery i dwie pomadki (jedna dla koleżanki) i szczerze mówiąc to są jedne z moich ulubionych produktów Essence, a już na pewno moja ulubiona limitka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja skusiłam się wtedy tylko na róż, lakiery i pomadki sobie darowałam, może nie słusznie:)

      Usuń
  11. też lubię róż miami roller girl :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie z w7 nęci to duo rozświetlające. A mam już tyyyle rozświetlaczy i róży że aż strach. Pewnie kiedyś się z nich wyspowiadam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się czy mówisz o Double Act czy innym..:)

      Usuń
  13. U mnie rządzi Affinitone, ale w te wakacje cudem jakimś nie tynkowałam za bardzo twarzy :D Wyjazd na odludzie przysłużył się tym, że nie miałam po co się malować ;) Chętnie spróbowałabym tej ziemi egipskiej, bo już kilka razy trafiłam na nią wśród blogów :) Bardzo fajne zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mocno odpuściłam z malowaniem, najczęściej sięgałam po bb krem z maybelline, choć wolę zdecydowanie Affinitone, ale jednak BB był ultra lekki.
      Ziemia Egipska jest fajna, ale dla mnie ciut za ciepła.

      Usuń
  14. Ja mam wielki problem z bronzerem. Nie mogę trafić na dobry odcień i co chwilę są za pomarańczowe. Poważnie zastanawiam się nad kupnem tego z W7 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ten problem.. wszystkie są zbyt ciepłe. Mówisz o tym, który pokazałam (Africa) czy innym?

      Usuń
    2. Honolulu? Chyba tak się nazywa :P

      Usuń
  15. Ciekawe te kilka odcieni w jednej paletce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przydatne na wyjazdy, zabieram jeden róż a mam minimum trzy;)

      Usuń
  16. Ja używam bronzera praktycznie cały rok (Catrice wersja dla brunetek) i oczywiście różu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam jeden brazer z Catrice, ale chyba inny niż twój bo kupiłam go strasznie dawno i nie ma go już kawałek czasu w ofercie. Nawet się lubimy ale to też jeszcze nie jest to..

      Usuń
  17. Piękny ten róż z Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie wygląda, bardzo naturalnie:)

      Usuń
  18. Róży i bronzerów nie używam, jedyne co miałam z tych rzeczy to podkład Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
  19. Te wszystkie kolory są cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. I jak ja mam Cię nie udusić jak znów kusisz tym rozświetlaczem z Joko :-P. Znalazłam go na Allegro i w jakiejś drogerii internetowej, chcę go :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia, nie bierz go jak masz Soft&Gentle, jest zdecydowanie gorszy od maczka:D. Soft&Gentle mi się marzy, ale na razie go odpuszczam, bo drogi - jednak jak obmacałam go w Macu to różnica między nim a Joko jest spora :).

      Usuń
    2. Ok, dzięki za opinię i radę :-** To w takim razie spasuję z Joko :-) a powiedz mi moja Droga, nie masz ochoty na Mary Lou z The Balm? To mój najukochańszy rozświetlacz!

      Usuń
    3. Czytałam u Ciebie, że jest super i ..oczywiście mam na niego ochotę ale chyba bardziej kusi mnie Soft&Gentle przez fakt, że w Macu mogłam sobie obmacać:D. A jak wypada Soft&Gentle względem Mary Lou?

      Usuń
    4. Zrobiłam na ręku szybkie swatche:

      https://lh5.googleusercontent.com/-OhlsidSXAgI/UgoFnmsAo_I/AAAAAAAAEqQ/Kl-RcbGgZWE/s640/DSCF9030.JPG

      Jeśli chodzi o kolor to Mary Lou jest bardziej szampańska, ma taki neutralny odcień, ale jednak lekko ciepły, Soft & Gentle zaś ma więcej tonów zimnych, jest delikatnie różowy, ale też moim zdaniem ma bardzo neutralny kolor pasujący i zimnym i ciepłym karnacjom. Oba są po prostu uniwersalne.
      Konsystencja ML jest bardziej kremowa, a SG troszkę pyli. ML jest bezdrobinkowy a SG wydaje mi się, ze ma minimalne drobinki, ale jakoś po chwili cudem znikają z twarzy. Cenowo lepiej przedstawia się ML, praktycznie połowę mniej kosztuje od Maczka. Przez to, że MAC się jednak nieco pyli wolę minimalnie bardziej ML, ale bez obu nie wyobrażam sobie życia :-P

      Usuń
    5. Dziękuję Natalio:**
      Widzę, że różnica choć niewielka to jednak Soft&Gentle jest chłodniejszy więc pewnie bardziej by mi pasował, wolę z reguły chłodniejsze rozświetlacze. Obydwa prezentują się świetnie.. Domyślałam się, że maczek będzie pylił, bo mój wypiekany róż z Maca też lubi trochę pylić. Szkoda, że Soft&Gentle nie jest trochę tańszy!!!

      Usuń
  21. Mam to samo z bronzerami, zima wogole ich nei stosuje a latem tylko delikatnie :) Za to roze kocham ponad wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Róż w MRG jest świetny, jest to jedyny produkt jaki nabyłam z tej limitki, ale sprawdza się wyśmienicie:) i to połączenie kolorów :)

    Ale wpadł mi w oko rozświetlacz Joko, kolor ideał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mocny, ale w ultra małych dawkach jest świetny do opalonej cery:))

      Usuń
  23. Róż Essence jest piękny, jeden z moich ulubionych:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mam ten podkład z Affinitone, niestety, u mnie caaały rok 02 Light Porcelan ;c

    OdpowiedzUsuń