sobota, 7 września 2013

Mniejsze i większe kosmetyczne ROZCZAROWANIA

Umyślnie używam określenia “rozczarowania”, a nie buble czy kity. Dziś chcę bliżej przyjrzeć się kilku kosmetykom, które w jakimś stopniu mnie zawiodły, nie oznacza to jednak, że wszystkie są do niczego. Czasem tylko jeden czynnik (dla kogoś na przykład nieistotny) spowodował, że produkt całkowicie mnie zniechęcił.

DSCN1664

Isana lakier do włosów Volume Up – to jest nasz dzisiejszy numer jeden w rankingu. Lubię kosmetyki Isany, większość jest tania i niezła ale nie ten lakier. Kupiłam go w pośpiechu, pamiętam że akurat wyjeżdżałam gdzieś z siostrą i zapomniałyśmy lakieru do włosów, a że obie używamy kupiłyśmy na szybko chyba najtańszy w Rossmannie. Lakierów używam od dawna więc jestem przyzwyczajona do charakterystycznego lakierowego smrodku, jak jest bardzo kiepski zawsze zużyję do zabezpieczania rysunków wykonanych węglem czy kredą żeby się nie rozmazywały. Ale tego lakieru nie zużyję nawet w ten sposób! To jest taki niesamowity smród z jakim nie miałam do czynienia chyba w żadnym innym kosmetyku.. na myśl przychodzi mi zepsute mięso czy rozkładające się zwłoki! Obrzydliwy, mocny organiczny smród! Tak na marginesie poza tym, że lakier tak ohydnie zalatuje to na włosach też kiepsko sobie radzi, nie utrwala włosów dobrze ani na długi czas ale gratisowo dostaniemy sklejanie ;). Rozpylacz (chyba na moje szczęście) bardzo szybko się zepsuł, lakier już nie wydostaje się z wnętrza przy żadnej kombinacji z tym atomizerem.. także wywalam i polecam wręcz omijać szerokim łukiem. Jako ciekawostkę powiem Wam, że najtańszy lakier z Biedronki jest chyba z dwa razy większy (to naprawdę ogromne opakowanie) a kosztuje mniej od tego (4zł jakoś) i jest naprawdę sto razy lepszy – choć nie jest jakiś super, na dłuższą metę to nie polecam, ale i tak przebija to świństwo.

DSCN1666

Maybelline eyeliner w pisaku Master Precise – jestem uprzedzona do eyelinerów w pisaku. Łudziłam się, że może ten zmieni moje nastawienie, bo lubię Maybelline ale niestety NIE. Końcówka jest super precyzyjna, malowania to sama przyjemność, kolor to mocna czerń, ale tylko na początku. Wystarczy użyć go kilka razy i robi się suchy, ciężko się nim maluje, a kolor jest brzydki i wypłowiały. Ja wiem, że można go odłożyć, niech sobie poleży tydzień czy dwa i wróci do dawnej formy. Faktycznie tak to jest z takimi linerami, ale dla mnie to jednak jest bezsensowne rozwiązanie, bo nie po to chyba kupujemy eyeliner żeby go odstawiać, używać i znów odstawiać. Może sprawdzi się u kogoś kto rzadko będzie go używał. Ja maluję kreski codziennie i zdecydowanie wolę eyelinery w płynie albo żelu, mogę ich używać bez obaw dzień w dzień;). Uważam, że nie warto wydawać pieniądze na coś co jest fajne dosłownie na kilka razy.

DSCN1669

DSCN1670

Mythos Bio krem nawilżający – tak, to jest tylko próbka a po niej kremu nie da się w pełni ocenić:). Dlatego o właściwościach się nie wypowiadam, być może to bardzo dobry krem …ale nie kupiłabym go ze względu na zapach. Na pewno go kojarzycie, to zapach gabinetu dentystycznego. Nie wiem co to jest dokładnie, jakaś chemia, płyn do sterylizacji narzędzi, nie mam pojęcia. Ale ten krem ma w moim odczuciu właśnie taki zapach i choć do dentysty w sumie nawet chodzić lubię to i tak nie miałabym ochoty kłaść coś o takim zapachu na twarz.

DSCN1668

Essence Volumizing Lash Powder – pamiętacie limitowankę Vampire’s Love? Dałam się wtedy skusić na zupełną nowość: pyłek do rzęs. Zawsze łatwo skusić mnie na kosmetyki naprawdę dziwaczne, dlatego nie mogłam sobie darować tego pyłku. Poza tym przypomniał mi się jakiś tusz z bazą (taki podwójny), który miałam dawno temu i w sumie był niezły, też zostawiał takie mini niteczki na rzęsach, przez to dodatkowo je wydłużał. No nieważne, ten pyłek jest w moim odczuciu do niczego, na dodatek producent wprowadził to badziewie do stałej oferty. Nakłada się go na pomalowane rzęsy i maluje ponownie. Pyłek ma postać drobniutkich niteczek, które powinny obkleić się na rzęsach pogrubiając je i wydłużając, ale efekty są kiepskie, źle go się nakłada, na rzęsach wygląda jak odstające owadzie nóżki. Ogólnie jak kiepski, bazarowy tusz. Jeśli też go macie i nie lubicie można spróbować nakładać go na paznokcie żeby uzyskać ‘velvet nails’, czy nawet mieszać go z pigmentami i dopiero na paznokcie.. Dobrze, że już mi przeszło podniecanie się limitowankami Essence, choć markę nadal bardzo lubię!

DSCN1671

DSCN1672

Barry M Face&Body Shimmer Powder – to świecidełko wygrałam bardzo dawno temu w blogowym konkursie i od tego czasu nie użyłam go chyba ani razu. Jest to pyłek, rozświetlacz, który możemy nakładać na całe ciało albo wybrane partie twarzy. Jest wiele dziewczyn, które nie tolerują zupełnie żadnych drobinek, rozświetlających balsamów.. a ja do nich nie należę, ale ten pyłek to nawet dla mnie zbyt wiele. Drobiny są duże, to mieszanka drobniejszego pyłku z grubszym brokatem w złoto-różowym kolorze. Na ciało jest dla mnie zdecydowanie zbyt błyszcząca, nie wspominając o twarzy, na kościach policzkowych wygląda bardzo, bardzo bombkowo-choinkowo. Chyba zrobię sobie rozświetlający olejek do ciała, użyję jakiegoś fajnego olejku i dodam odrobinkę tego rozświetlacza – może wtedy efekt nie będzie zbyt nachalny.

DSCN1673

DSCN1674

Etre Belle Eye Liner Matic – prawie rok temu byłam na takiej blogerskiej wycieczce, marka Etre Belle zaprosiła dziewczyny i pokazywali nam swoje kosmetyki, każda z nas też coś dostała, ja między innymi ten eyeliner. Są to kosmetyki gabinetowe, drogie (najdroższy tusz do rzęs kosztuje u nich około 120zł), dlatego oceniam ten liner także przez pryzmat wysokiej ceny. Opakowanie jest brzydkie i kiepskie, zakrętka szybko pękła. Sam eyeliner wydawałby się niezły, to naprawdę mocna czerń, dobrze napigmentowana a pędzelek jest cieniutki i precyzyjny.. ale ten eyeliner nieziemsko piecze w oczy. Nie tylko mnie! Zmywanie go (płynem do demakijażu czy wstępnie jakimś olejkiem/żelem) to katorga. Nawet w ciągu dnia potrafi mnie bez uprzedzenia podszczypywać;). Nie lubię po niego sięgać. Uważam, że cena około 60zł jest zupełnie nieadekwatna do tego szczypania (a moje oczy nie są wrażliwie i żaden inny liner mnie nie podrażniał a używałam wielu) i do kiepskiego opakowania. Naprawdę lepiej się u mnie spisuje ten najzwyklejszy liner Wibo, któy kosztuje mniej niż 10zł. Jak widać nie zawsze droższe znaczy lepsze.

DSCN1675

DSCN1676

Mieliście coś z tych kosmetyków? Natrafiliście w ostatnim czasie na jakieś kompletne kosmetyczne niewypały?

54 komentarze:

  1. Ja bym tego shimmer powderu jako cienia używała - ja lubię jak cienie się tak świecą XD O tym essencowym pyłku do rzęs słyszałam że badziew - ale takie velvet nails mogą być spoko bo białe wyglądają jak śnieg! Trochę srebrnego brokatu i voila :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym myslałam, ale wiem jak to będzie w praktyce.. mam tyle ładnych cieni, że nie będzie mi się pewnie chciało używać akurat tego pyłku;).

      Usuń
  2. Nic z tych kosmetyków nigdy do mnie nie trafiło i chyba nie trafi, chociaż swego czasu miałam niezłe ciśnienie na ten pyłek z Essence, ale już ze stałej oferty, na całe szczęście zniechęcił mnie sposób nakładania, stwierdziłam, ze malowanie rzęs zajmie mi wieki, a rano nie mam za dużo czasu. Pewnie wylądowałby w koszu po dwóch użyciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajmuje dużo czasu.. dlatego rano nigdy z nim nie eksperymentuję. Poza tym osypuje się wszędzie i wygląda na rzęsach jakoś tak niechlujnie:/

      Usuń
  3. Mnie parę rzeczy też rozczarowało, nie ostatnio na szczęście :) Zapach jest dla mnie bardzo ważny, więc cieszę się że o tym napisałaś, będę miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. niczego z Twoich rozczarowań nie uzywałam ale ten pyłek szczerze mnie zainteresował...taki cudak trochę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pyłek możesz zużyć do paznokci metodą zamszową :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja również nie przepadam za eyelinerami w pisaku. Po tego typu produkty sięgam sporadycznie, mimo to za każdym razem borykam się z wypłowiałą kreską;/

    Lakier Isany jest u mnie przekreślony na starcie. Nie wyobrażam sobie, że przez cały dzień miałabym obcować z wonią, w której można wyodrębnić stęchłe nuty...

    Chyba kojarzę ten podwójny tusz. Maybelline kiedyś miało takowy w swojej ofercie i bardzo go lubiłam. Biała część obklejała rzęsy lycrą, dzięki czemu po aplikacji tuszu mogłam się cieszyć dłuższymi i grubszymi rzęsami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie miałam jeszcze eyelinera w pisaku, który szybko nie robiłby się suchy i wypłowiały.. dlatego za nimi nie przepadam.

      Nie pamiętam jaka to była marka, wiem że na pewno taka baza była z Miss Sporty, a zdaje mi się że mój tusz był z L'Oreal.. a jak L'Oreal to pewnie też z Maybelline. Fajny był, chętnie kupiłabym coś takiego znowu ale już takich nie widuję.

      Usuń
  7. Dobrze, że ja nic z tego nie miałam i nie zapowiada się, żeby coś się w tym kierunku zmieniło ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. shimmer tragedia, fajny pomysł z wykorzystaniem kosmetyku w inny sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję i zobaczę co z tego wyjdzie:)

      Usuń
  9. Mam ten pyłek i też go nie używam. Wszędzie się rozsypuje podczas nakładania i rzęsy wyglądają okropnie. Chyba rzeczywiście zużyję go do paznokci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo na KWC ma bardzo pozytywne recenzje!

      Usuń
  10. limitowankę essence pamiętam, ale tego pyłku za nic na świecie nie kojarzę;D ale nie, nie, ja właśnie do takich "nowości" to zawsze z dystansem podchodzę:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dostałam z Etre Belle kilka produktów i porażka na całej linii. Słowo daję, że gdyby kupiła to u nich domagałabym się zwrotu pieniędzy. Ceny mają mocno przesadzone i jeżeli mam wybierać, to wolę półkę selektywną. I znaną przede wszystkim.

    Ten pisak do kresek nie wróży za dobrze. Widziałam, że dziewczyny dostały z Rimmela aktualne nowości więc i pewnie na mnie coś w domu czeka, ale jeszcze nie miałam przyjemności trafić na liner w takiej formie który zaspokoiłby mnie w 100%
    Maybelline miałam w pamięci, ale jesteś już n-tą osobą, która odradza ten produkt. Coś jest na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie odczucia..te kosmetyki mają w moim odczuciu opakowania trochę zalatujące tandetą i jakością też nie powalają. A ceny mają naprawdę wysokie. Ja poza tym eyelinerem mam też pomadkę-błyszczyk (którego nie lubię) i sypki pigment (który jest po prostu zupełnie przeciętny). W tej cenie wolałabym zainwestować w milion razy lepszego MACa!

      Jeszcze nie spotkałam się z eyelinerem w pisaku, który by szybko nie wysychał. Ten byłby naprawdę dobry gdyby nie to, że po tygodniu kreski zaczęły robić się wypłowiałe:/

      Usuń
  12. ten pyłek rozświetlający wygląda jak cień

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam ten fioletowy lakier i aż tak nie śmierdział :) choć i tak marzyłam żeby się skończył bo zapach miał zdecydowanie za mocny. Teraz używam jasnoniebieskiej wersji i dobrze się sprawuje i ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój na początku też nie śmierdział mi aż tak bardzo, choć ładnie nie pachniał. Ale teraz czuję tylko padlinę:/. Mimo wszystko już nie kupię więcej lakieru z Isany, markę lubię ale lakiery sobie daruję;).

      Usuń
  14. nie znam żadnego z nich i nie mam ochoty poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szczypiący eyeliner? Tego jeszcze nie było. Jak dla mnie największy bubel to krem pod oczy Decubal. Skóra pod oczami jest cienka i delikatna, a to cholerstwo piecze, szczypie, podrażnia. Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z kolei nie spotkałam się jeszcze z szczypiącym kremem pod oczy!

      Usuń
  16. Mam eyeliner Maybelline i bardzo go lubię, ale, jak słusznie zauważyłaś, nie używam go codziennie. A lubię go za precyzję, jakiej nie uzyskałam jak dotąd żadnym innym eyelinerem (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest bardzo precyzyjny, wygodny, byłby super gdyby nie to, że szybko zaczął wysychać.

      Usuń
  17. Jeśli krem ma zapach jak u dentysty to precz z nim! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że nie używam lakierów! Ale sądząc po Twoim opisie, ten musi być koszmar..
    Z eyelinerami w postaci pisaka też nie przepadam, bo zazwyczaj kolor robi się szybko wypłowiały i ciężko się nim potem maluje.
    Miałam puder do rzęs z Essence i cieszę się, że się go pozbyłam. Najgorszy produkt, jaki używałam do rzęs! Nic nie robił, prócz sklejania i znajdowania się wszędzie - nawet w oku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No koszmar! Nie kupię nigdy więcej i będę teraz ostrożniejsza przy zakupie lakieru. Następnym razem kupię coś sprawdzonego.

      Kiepski jest ten pyłek.. ale dziwi mnie, że na KWC sporo osób go chwali.

      Usuń
  19. A może trafił Ci się stary Master Precise? Bo u mnie od dawna działa bez zarzutu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm wątpię. A używasz dzień w dzień?

      Usuń
  20. na szczescie nic nie mialam ;D i nic mnie nie kusi ;d

    OdpowiedzUsuń
  21. Ojej ta Isana - fuuuj!

    Na szczęście nie miałam (nie)przyjemności poznać Twoich bubelków, a teraz tym bardziej będę się trzymać z daleka ;).

    Też nie lubię linerów w pisaku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Isana najgorsza! To znaczy ten lakier, bo inne produkty marki są spoko.
      Ja do linerów w pisaku chyba nigdy się nie przekonam;/

      Usuń
    2. Ja też raczej nie - już nawet nie próbuję ich polubić, bo zazwyczaj przetrwają dosłownie ze 2 tygodnie i są do wyrzucenia... :/

      Usuń
  22. Mam czarny lakier z Isany, bo chciałam zaoszczędzić i sprawdzić teorię 'lakier to lakier' , teoria obalona, nie wrócę do niego, bo śmierdzi, a są lakiery, które pachną, atomizer jakis dziwny i strasznie wysusza włosy :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam, że lakier to ten typ produktu na którym można przyoszczędzić, ale się pomyliłam! Ta najtańsze sklejają strasznie włosy i wcale ich dobrze nie utrwalają. A np. Elnett jest super, nie skleja w ogóle, włosy są elastyczne a jednocześnie utrwalone, no i nie śmierdzi;).

      Usuń
  23. Nie miałam żadnego z tych produktów, będę je omijać z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam kiedyś z Essence ten pyłek :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na szczęście nie miałam żadnego z tych produktów :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Akurat żadnego z nich nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. nie mialam żadnego z tych kosmetyków, ale co eyelinera - pierwszy i jedyny w formie pisaka, jaki polubiłam, to Loreal Super Liner Ultra Precision. jednak trzeba nim potrząsać, żeby kuleczki w środku rozmieszały tusz. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. jak dotąd nic z tego nie miałam ;P

    OdpowiedzUsuń
  29. Ooo nie, kremu o zapachu gabinetu dentystycznego też bym nie kupiła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odstające owadzie nóżki też można sobie podarować :/

      Usuń
  30. Rozświetlacz <3 śliczny kolor :) szczerze mówiąc uwielbiam takie rzeczy ;) już szukałam na all czy może jest, bo szalenie mi się spodobał ;P wiem, "rekomendujesz" jako niewypał ale dla mnie jest cudny :D

    Co do linerów w pisaku miałam z Oriflame. Wyrzuciłam go bardzo szybko, bo robiło się dokładnie to samo. Potem nawet jak poleżał to można było namalować kreskę na jednym oku a drugie już wychodziło beznadziejnie. Smugi, blady kolor, przerywał. Jak dla mnie NOT. Używam już tylko linerków w płynie. Na żelowe jeszcze się nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biśka, chętnie Ci wyślę ten rozświetlacz jak Ci się tak spodobał, ja go nie lubię i chętnie się go pozbędę:P. Odezwij się do mnie na maila:)

      Usuń
  31. Właśnie wyobraziłam sobie, że ten pyłek wpada mi do oka... Oj nie, nie skusiłabym się na ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  32. Eyelinery w pisaku... miałam do czynienia z kilkoma różnych firm i każdy kończył tak samo. Przedwczesna śmierć:P zasychał na amen;/ Kilka razy człowiek użył i kicha. Dlatego jestem wierna żelowemu eyelinerowi i nie zamienię na żaden inny:) Co do pyłku do rzęs z essence. Wygląda jak wata:D:P Bałabym się, że wpadnie do oka i szukaj gdzie uwiera xD nie, nie dla mnie takie "nowości":D

    OdpowiedzUsuń
  33. ten puder z Barry M zawsze możesz wykorzystać jako cień do powiek, mam wrażenie, że będzie się bardzo dobrze sprawdzał, bo kolor ma śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie znam żadnego z powyższych kosmetyków, ale temat eyelinerów zaczyna być mi bliski, kupiłam w zeszłym tygodniu Maybelline w słoiczku, cena 13,19zł mnie skusiła, a teraz ćwiczę, testuję i kiedyś myślę dojdę do perfekcji.

    OdpowiedzUsuń
  35. Ten pyłek z Essence gdzieś mam, nie używam go ;)

    OdpowiedzUsuń