wtorek, 17 września 2013

Sensique Velvet Touch nowe kolory

Jakiś czas temu Sensique poszerzyło swoją ofertę o nowe kolory cieni Velvet Touch. Cienie tej marki są jakościowo tak nierówne, że nie sposób opisać ich zbiorowo, mimo że jest to jedna linia. Niektóre mają mocny kolor i są aksamitne w dotyku, inne są suche i zbite Dlatego przy każdym kolorze zamieściłam kilka słów o jego formule i pigmentacji. Oczywiście na każdym zdjęciu znajduje się też podglądowy swatch cienia na skórze :).

Cienie mają jednak pewne cechy wspólne. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że nie są to cienie dla profesjonalistów, dla osób które eksperymentują z mocnymi kolorami na oczach, lubią się bawić w mocne efekty w makijażu, makijaże sesyjne itd. To dobre cienie dla tych, którzy poszukują delikatnych cieni na co dzień, a mocna pigmentacja mogłaby sprawiać im problemy.

DSCN1712

Marka dostępna jest oczywiście w Naturze, a koszt jednego cienia to 6,49zł. Za niską ceną stoi też niespecjalnie wyrafinowane opakowanie.. ale to nie oznacza automatycznie kiepskiej zawartości ;). Nowe kolory dzielą się na dwie linie: “Nude” w odcieniach brązów i beży oraz pozostałe w letnich kolorach.

 

133 – jasny, rozświetlający cień w waniliowym kolorze, opalizuje na jasne złoto. Delikatny i moim zdaniem dobry tylko do rozświetlania określonych partii oka np. wewnętrznego kącika. Ma przyjemną, aksamitną formułę. Myślę, że w awaryjnych sytuacjach sprawdziłby się też jako rozświetlacz.

DSCN1714

134 – najgorszy cień ze wszystkich tu przedstawionych, nie polecam! Twardy, niesamowicie zbity, bardzo słabo napigmentowany, ciężko go w ogóle nabrać na pędzelek. Na skórze pozostawia ledwie widoczną złotawą poświatę.. bubelek. A w opakowaniu wygląda na przyjemny beż. Cóż.. polecam omijać.

DSCN1716

135 – matowy beż, kolor kawy z dużą ilością mleka. Tutaj formuła jest w porządku, cień jest delikatny ale aksamitny. Odcień dobry do wyrównania koloru powieki, jako baza do innych cieni, bardzo uniwersalny kolor.

DSCN1718

136 – bardzo fajny cień, mięciutki, dobrze napigmentowany. Kolor też jeden z moich ulubionych: chłodny brąz o lekko błyszczącym wykończeniu.

DSCN1720

137 – dobrze napigmentowany ciepły brąz o matowym wykończeniu. Jest mocno suchy i wymaga pewnej wprawy, trzeba nakładać go ostrożnie bo ma tendencję do robienia plam, źle się blenduje.

DSCN1722

138 – bardzo dobry jakościowo cień, nieco chłodniejszy od poprzednika, ale to też średni matowy brąz. Ma bardzo dobrą pigmentację, ładnie się rozciera, jeden z najlepszych w tej serii.

DSCN1724

139 – to jest mój ulubiony cień z tej serii. Ma kolor bardzo jasnej, rozbielonej brzoskwini i delikatnie satynowe wykończenie. Jest aksamitny, dobrze się rozprowadza, pigmentacja też jest w porządku. To bardzo “odświeżający” spojrzenie odcień. Nałożony delikatnie i roztarty pod linią rzęs na dolnej powiece daje bardzo świeży i “wypoczęty” efekt na oczach.

Na zdjęciu wkradł się mały błąd – to już nie jest seria Nude, ale zmylił mnie delikatny kolor niestety już po obrobieniu zdjęcia w programie.

DSCN1726

140 – lekko perłowy pomarańczowy cień. Pigmentacja jest taka pół na pół, nie jest zła ale przykładowo do Sleeka jej daleko. Do bardzo mocnych i kolorowych makijaży będzie zbyt słaby, sprawdzi się raczej jako taka ‘mgiełka’ koloru.

DSCN1728

141 – satynowa mięta, z którą się nie polubiłam. Jest dla mnie zbyt perłowa i kiepsko napigmentowana. O ile w delikatnych beżach lekka pigmentacja może być plusem to w moim odczuciu w przypadku tej mięty jest to minus, bo łatwo o “tani” efekt na powiece.

DSCN1730

142 – żywa zieleń, z którą mój aparat miał ogromne problemy. To typ chłodnej zieleni, czystej i intensywnej. Wykończenie jest lekko satynowe, a sam kolor dość mocny, choć znam intensywniejsze.

DSCN1732

143 – bardzo jasny, pastelowy róż. Wykończenie jest praktycznie matowe, a sam cień ma słabą pigmentację.

DSCN1734

144 – ciemny, lekko fioletowy granat. Jest matowy, chłodny i zgaszony. Pigmentacja jest dobra, ale formuła sucha, przez co nie najłatwiej się rozciera.

DSCN1736

Na bazie wszystkie cienie mają dobrą trwałość, ja nie narzekam. Z osypywaniem się jest różnie, ale nie ma tragedii. Z reguły cienie, o których pisałam że są miękkie i aksamitne nie osypują się, a z kolei te suche i matowe już bardziej.

DSCN1713

Przede wszystkim uważam, że przed zakupem najlepiej obmacać porządnie testery. Jak widać po mojej recenzji, cienie mimo jednej serii bardzo się różnią.

41 komentarzy:

  1. kolor 133 wygląda bardzo ładnie, przyda się w codziennym makijażu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. niespecjalnie przepadam za cieniami tej marki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie różnie, niektórych nie lubię a inne lubię i często używam.

      Usuń
  3. Mam pomarańczowy i pudrowy róż, fajne są :)

    OdpowiedzUsuń
  4. swirtne mi przydalby sie taki matowy beżyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najbardziej uniwersalny ze wszystkich tutaj:)

      Usuń
  5. Mam 135 i bardzo się polubiłam z tym cieniem, bo jest całkiem przyzwoicie napigmentowany :) Spodobał mi się na tyle, że dokupiłam miętowy i tutaj sie bardzo zawiodłam, bo choćbym nie wiem ile warstw kłądła, nie wygląda dobrze na oku i nawet nie widać, że to mięta...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mamy podobne zdanie, 135 jest fajna a mięta do kitu..

      Usuń
    2. Dokładnie... a szkoda, że się nie postarali z tą miętą...

      Usuń
  6. Kolor 134 bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ładne kolory, ale widzę że pigmentacja jest rózna w zależności od koloru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak napisałam w notce.

      Usuń
  8. 138 na swatchu mi się spodobał, choć patrząc na cień w opakowaniu, nigdy bym go nie posądziła o bycie takim ciekawym odcieniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest akurat fajny, można go brać:D

      Usuń
  9. Jedynie 133 mnie przekonuje, ładnie wyszedł na skórze :) reszta jakaś taka średnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. 135 i 138 muszę obczaić :) Przydadzą mi się takie dwa single :)

    OdpowiedzUsuń
  11. 134 i 139 mają śliczne kolorki.

    Pozdrawiam
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. jakoś nie zachwyciły mnie ... może jakbym je zobaczyła to wtedy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z nich zyskują zdecydowanie na oku, jak np. 139:)

      Usuń
  13. Faktycznie różnią się znacznie od siebie. Z jednej strony mnie to nie dziwi, ale z drugiej szkoda bo niektóre kolory tracą przez to :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne kolory mają te cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hmhm 139 chyba najbardziej mi leży ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładne kolory mają, jednak różnica między niektórymi jest spora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak, są bardzo nierówne jakościowo.

      Usuń
  17. Niektóre odcienie są piękne.

    OdpowiedzUsuń
  18. ten pomarańcz najbardziej wpadł mi w oko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mi się zdaje, że lubisz takie jasne, wesołe odcienie:D?

      Usuń
  19. 135 i 137 muszę wymacać koniecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię cienie z tej serii. Mam ich kilka. Spodobał mi się Twój faworyt nr 139:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja lubie mieć paletki i trzymac wszystko razem ale kolorki bardzo ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tym tłoczeniem przypominają mnie dawne cienie Astora :) Najbardziej podoba mi się nr 134, 142 i 143, szkoda że jasny róż jakościowo jest taki kiepski :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Te, które spodobały mi się z koloru są przez Ciebie niezbyt pochlebnie opisane. Jednak jest to kolejna recenzja, która mnie mocno do nich zniechęca

    OdpowiedzUsuń