wtorek, 25 lutego 2014

Kolagenowe drinki Gesha Beauty

Dzisiejszy wpis będzie nietypowy, bo o “kosmetyku” ale do stosowania od wewnątrz. O drinkach z kolagenem przeczytałam w jakiejś gazecie już kilka lat temu. Wydały mi się ciekawe, zastanawiałam się czy to faktycznie może działać.. potem na długi czas o nich zapomniałam i nawet nie wiedziałam czy w Polsce są do kupienia.

Miesiąc temu odezwała się do mnie marka Gesha Beauty, producent właśnie takich drinków kolagenowych. Wtedy przypomniałam sobie ponownie o ich istnieniu ;). Poczytałam o tych drinkach co nieco i stwierdziłam, że fajnie będzie je wypróbować. Przez ostatni miesiąc, codziennie wypijałam jedną buteleczkę tego specyfiku.

DSCN5915

DSCN5909

Nie będę Was zanudzać opowieściami o składzie, obietnicach producenta i efektach przeprowadzonych badań. Jeśli macie ochotę o tym poczytać to odsyłam Was na stronę Gesha Beauty. W wielkim skrócie produkt zawiera kolagen morski, witaminy A, E i C. Na plus zasługuje fakt, że drinki nie są słodzone cukrem, tylko stewią. Aktywne składniki mają za zadanie od wewnątrz zapewnić efekt młodszego i zdrowszego wyglądu skóry. Z badań klinicznych w skrócie wynika, że u badanej grupy poprawiło się znacząco nawilżenie skóry.

Pora na moją opinię. Po pierwsze nie sposób nie wspomnieć o samym wyglądzie buteleczek. Są szklane, niewielkie i mają bardzo estetyczne etykietki. Są po prostu miłe dla oka. Zawartość ma kolor soku jabłkowego i przyjemny owocowy zapach. W smaku też są niezłe, jabłkowo-wiśniowe. Smakują jak sok owocowy, dość słodki z lekko gorzkawą nutą. Tylko po niej zorientowałabym się, że nie piję zwykłego soku. Generalnie mi smakowały i codziennie z chęcią otwierałam buteleczkę. Polubiłam ten zwyczaj bardziej niż branie suplementu w formie tabletki. Tabletki zawsze jakoś będą mi się kojarzyły z lekami, a takie drinki już nie. Wiem, że nie ma to większego sensu i to jedynie mój wymysł, ale w końcu dzielę się z Wami moją zupełnie subiektywną opinią :).

Nie liczyłam na wielkie efekty. Produkt polecany jest chyba najmocniej dla skóry starzejącej się, więc wiadomo że nie mogłam zaobserwować czy faktycznie ma wpływ na poprawę elastyczności.. może wpływa na drobne zmarszczki.. nie wiem. Liczyłam głównie na poprawę nawilżenia skóry, lepszy stan włosów i paznokci. Po miesiącu skóra wygląda na pierwszy rzut oka tak samo, nie jest gładsza.. ale jednak zauważyłam pewne zmiany w poziomie nawilżenia! W ostatnim czasie nie miałam potrzeby sięgania po mocno nawilżające kremy, o ile nie wychodziłam z domu to nie nakładałam niczego na cerę, bo po prostu nie czułam takiej potrzeby. Wcześniej mi się to nie zdarzało, gdybym nie posmarowała twarzy kremem zaraz po umyciu byłaby bardzo przesuszona. Skóra na ciele również wygląda dobrze, mimo że nie używałam praktycznie w ogóle balsamów przez ten miesiąc. Myślę, że to zasługa tych drinków. A jak się mają moje paznokcie i włosy? Generalnie z paznokciami nie mam większych problemów. W ostatnim czasie są twardsze niż zwykle ale jednocześnie bardziej łamliwe. Nie wiem czy ma to jakiś związek. Włosy wypadają na szczęście troszkę mniej. W styczniu to był istny dramat. Teraz nie jest już najgorzej, choć mogłoby być zdecydowanie lepiej. Przez czas przyjmowania drinków kolagenowych odstawiłam wcierki żeby zobaczyć czy ewentualne rezultaty to faktycznie skutek tego specyfiku. Producent mówi też o redukcji cellulitu, ale u mnie na tego skurczybyka chyba nic nie pomoże :P.

DSCN5913

DSCN5912

DSCN5916

Podsumowując efekty są. Skóra rzeczywiście jest lepiej nawilżona “od środka”. Dla mnie osobiście cena tych drinków byłaby nie do przeskoczenia (starter 10 drinków 149zł, miesięczna kuracja 447zł), ale to już kwestia względna, bo tak naprawdę dla jednych to bardzo dużo a dla innych pewnie nie aż tak. Patrząc na rezultaty u mnie nie wydaje mi się, żeby kuracja była warta swojej ceny. Głównym efektem jest lepiej nawilżona cera.. ale czy warto byłoby za to tyle zapłacić.. Zastanawiam się czy na starszej skórze efekty nie byłyby po prostu lepsze, widoczniejsze.

Jeśli miałybyście się ochotę skusić na taką kurację to odsyłam do sklepu Gesha Beauty. Teraz dużo taniej można także dostać na Grouponie (link): 75zł zamiast 149zł (za 10 sztuk) i 199zł zamiast 447zł (miesięczna kuracja).

37 komentarzy:

  1. Właśnie tez wstawiłam ich recenzję, dla mnie smak to był dramat ja nie wiem jak to możliwe, że niektórzy nie czują tej ryby ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie to jak tymbark wiśnia-jabłko z domieszką makreli :P

      Usuń
    2. Wiśnia, jabłko i makrela? To straszne połączenie! Chyba trzeba zatkać nos by nie czuć smaku i szybko wypić tą miksturę. Ale jeśli coś działa to w sumie można się chyba przemóc dla zdrowotności.

      Usuń
    3. Dokładnie, zgadzam się z obiema powyższymi opiniami :)

      Usuń
    4. Zadziwiacie mnie dziewczyny:D. Ja bardziej czuję lekko gorzkawą nutę, ale dla mnie smak jest w miarę dobry i nie mam wrażenia że to sok z makrelą, haha:D. Obwiniam o to mój tępy węch :P

      Usuń
  2. straszliwie drogie ;)
    mnie od wewnątrz świetnie nawilża siemię lniane i w kapsułkach olejek z wiesiołka
    i są dużżżżżżżżooo tańsze :D a może i dużo bardziej skuteczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się zwłaszcza z wiesiołkiem. Chociaż akurat mam z nim na pieńku, bo pierwszy raz mi się zdarzyło, żeby oeparol femina smakował mi rybą. Może udziela mi się na fali postów o tych rybach... znaczy... drinkach kolagenowych. :D

      Usuń
    2. Zaciekawiłyście mnie wiesiołkiem. Chyba sobie zakupię skoro tę kurację już zakończyłam:).
      Li,ale jak to, też miałaś wiesiołka w kapsułkach jak Alieneczka? Bo zastanowił mnie fakt, że też czułaś w nim rybę. Czy to to picia może jest?

      Usuń
    3. Można sobie kupić normalny olej wiesiołkowy do picia. Ale ja korzystam z kapsułek oeparol, ostatnio femina z olejem lnianym, raz rozgryzłam i fuuuu. Ale czysty oeparol zawsze rozgryzam, lubię smak tego oleju. Opłaca się na oepraol polować w superpharmie, często mają na niego promocję (15zł/opakowanie, normalnie sporo ponad 20!)

      Usuń
  3. Czego to ludzie nie wymyślą, żeby kasę wyciągnąć:) Myślę, że jest wiele lepszych i tańszych specyfików :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, powstała teraz moda na picie jakiś soków, drinków mój mąż się w to wkręcił a tak na prawdę jeśli na co dzień nie będziemy dbać o odżywianie, dostarczanie sobie wszystkich składników to o pięknej skórze, włosach i paznokciach możemy zapomnieć. Zamiast takich drinków lepiej pić tran :).

      Usuń
    2. Friday, to dla mnie oczywista oczywistość:). Żadne specyfiki nie pomogą zbytnio jeśli ktoś gustuje w śmieciowym jedzeniu;)

      Usuń
  4. :O o takim czymś jeszcze nie słyszałam. Mimo, że brzmi bardzo ciekawie to jednak centa odrobinę straszy. Może faktycznie na starszej skórze byłoby widać więcej efektów. Fajne, ale ja się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kuracja dla osób z kasą, dla których to nie będzie duży wydatek. Dla mnie to kosmiczna cena;)

      Usuń
    2. heh no i właśnie dlatego pewnie jej nie spróbuję ;)

      Usuń
  5. Gdzieś już o nich czytałam :-) Całkiem ciekawy produkt :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam dziś o tej kuracji na blogu Innookiej. Po przeanalizowaniu tamtej recenzji stwierdziłam, że skoro nie smakuje, to nie warto. Ty piszesz, że smakuje. Ach, cóż począć?:D Jestem bardzo wybredna, więc raczej sobie odpuszczę. Zresztą, cena jest dość wysoka, a to skutecznie zniechęca mnie do spróbowania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Inooka pisała że czuje mocno rybną nutę.. Dla mnie smak jest ok, ale też nie powiedziałabym że jest jakiś fantastyczny, po prostu nie odrzucało mnie od niego:)

      Usuń
  7. na szczęście mam dobrze nawilżoną skórę :)
    ale cieszę się, że u Ciebie kuracja się sprawdziła! i wiesz - mam to samo z tabletkami!

    OdpowiedzUsuń
  8. Taka forma suplementu diety kojarzyła mi się z szybkimi i raczej widocznymi efektami, jednak rezultaty o których czytam, zdecydowanie nie wzbudzają mojego zainteresowania. Jeszcze żadna recenzja, którą widziałam, nie była na tyle pozytywna, bym mogła zacząć rozważać inwestycję w taką kurację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, też czytałam inne recenzje i efekty jakieś były ale nikt się chyba nie zachwycał.

      Usuń
    2. Z tego, co czytam, to ja miałam podobne, jak nie lepsze efekty po kapsułkach Capivit Hydro Control, zdecydowanie muszę do nich wrócić na wiosnę :)

      Usuń
  9. Fajnie wyglądają. I naprawdę interesujące. Ale rzeczywiście drogie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja obecnie ostro wklepuję kolagen rybi w skórę ;-) Podobno przechodzi przez skórę i potrafi zdziałać cuda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Obawiam się, że smak nie mój ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też zauważyłam przede wszystkim nawilżenie skóry, ale zobaczymy co dalej ;) Zostało mi ok 13 dni kuracji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy marzy o takich paznokciach jakie masz Ty, niestety na tą kurację przeciętny polak nie będzie mógł sobie pozwolić, dobrze, że zawyżyłaś nawilżenie. u osób tak młodych jak my nie ma większych problemów z utratą kolagenu, skóra jest jeszcze jędrna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie, dlatego myślę że efekty pewnie są lepsze na starszej skórze.

      Usuń
  14. no faktycznie wydać ponad 400 zł to dużo ;/ ale może kiedyś sobie na nią pozwolę skoro efekty są ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hm, a mi Twoja notka dala do myslenia. Ja nienawidze lykac tabletek, a wypic taki plynny "lek" ( nie mylic z syropem !) byloby lepszym rozwiazaniem, bo takich osob jest wiecej... Kiedy mam przelknac tabletke zawsze stanie mi w gardle albo przelykam wode zamiast tabletki... mecze sie a jeszcze jak sie zacznie przy tym rozpuszczac i jest gorzka to juz calkiem mnie wykreca. Jakby tak zamienic wszystkie leki na takie shoty... uhuumm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, najgorzej właśnie z tabletkami które nie są powlekane i co gorsza gorzkie w smaku! Nie raz miałam problem z przełknięciem. W sumie nawet jak mam brać zwykły skrzyp to forma tabletki zawsze kojarzy mi się z lekami i chemią, choć wiem że to tylko.. skrzyp:). Drinki kojarzą mi się o wiele lepiej, ale z kolei tabletki zamują mniej miejsca i nie wymagają wyprodukowania buteleczek.

      Usuń
  16. Fajny design, ale chyba mimo opinii bym się nie pokusiłą, nie lubię takich wynalazków :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że ciekawa alternatywa dla tabletek, no zamiast cukru - zdrowa stewia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zazdroszczę :)
    Chętnie bym się poddała takiej kuracji szczerze mówiąc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna kuracja, ale efekty chyba nie są na tyle powalające żeby było czego zazdrościć:D

      Usuń