poniedziałek, 10 marca 2014

Ideał na wiosnę: róż Candy Girl od Lily Lolo

Mój blog na razie wygląda nieco dziwnie, więc nie zwracajcie zbytnio na to uwagi. Męczę się z nowym szablonem, ale jak na złość ciągle coś idzie nie po mojej myśli. Miałam nadzieję, że dziś będzie już gotowy po tym jak przez pół dnia siedziałam nad szablonem i niestety ostatecznie znów musiałam wrócić do starego wyglądu.. może jutro się uda.

Dziś chciałabym pokazać bliżej wspomniany przeze mnie róż mineralny Lily Lolo, który przypadł mi do gustu najmocniej ze wszystkich wypróbowanych kosmetyków tej marki. W najbliższych dniach pokażę Wam także rozświetlacz i sypkie cienie Lily Lolo.

DSCN6207

DSCN6208

Spośród trzynastu kolorów do wyboru wybrałam Candy Girl. Była to świetna decyzja, ale podjęta w ostatniej chwili – skłaniałam się raczej ku ciepłemu Beach Babe albo intensywnie różowemu Surfer Girl. Obydwa są raczej matowe i dlatego właśnie spodobały mi się na pierwszy rzut oka. Przez przypadek natknęłam się na piękne swatche połyskującego Candy Girl i od razu wiedziałam, że to właśnie on!

Candy Girl ma kolor jasnego, bardzo połyskującego różu. Odcień jest trudny do określenia, w opakowaniu wydaje się dość ciepłym różem ale już na skórze robi się chłodniejszy. Jak dla mnie to rewelacyjny kolor, delikatny, opalizujący, dający niesamowicie świeży efekt! Kojarzy mi się lekko, dziewczęco i bardzo wiosennie. Niestety cudny efekt na żywo okazał się nie do uchwycenia na zdjęciach. Żeby było dosłownie cokolwiek widać musiałam nałożyć go tyle, że prawie się osypywał.. Tak to jest z takimi subtelnymi kolorami, aparat dosłownie je pożera ;). Na moich zdjęciach zobaczycie mocny błysk, który w rzeczywistości będzie tylko lekkim, subtelnym połyskiem (bo nałożymy go o połowę mniej).

rozLL

rozLLL

Mimo, że naprawdę róż nie jest aż tak bardzo błyszczący to jednak nie nadaje się do problematycznych cer. Rozświetlające wykończenie podkreśla każdą najmniejszą nierówność skóry. Mam kilka róży, które delikatnie błyszczą ale Candy Girl od Lily Lolo błyszczy jednak mocniej od przeciętnego, połyskującego różu, dlatego polecam tylko dla gładkich cer.

Róż, jak to w przypadku większości kosmetyków mineralnych, ma formę sypką. Jest bardzo drobno zmielony, przypomina bardziej ultra lekki pyłek niż zwykły proszek (jak np. drogeryjny puder czy cień sypki). Nakładanie różu w formie sypkiej jest teoretycznie trudniejsze niż prasowanego, ale nie w tym przypadku. Candy Girl jest na tyle delikatnym kolorem, a sam proszek jest tak lekki i ślizga się po skórze, że nie sposób zrobić sobie nim krzywdy. Jedyny zarzut mam do trwałości. Róż nie łapie się skóry tak dobrze jak zbite, prasowane róże. Łatwo zetrzeć go dłonią, nie stapia się z podkładem / pudrem.

DSCN6209

DSCN6217

Całe szczęście, że róże Lily Lolo dostępne są w 20ml opakowaniach (sam proszek to 3g), a nie w dwa razy większym słoiczku jak np. rozświetlacz – byłby nie do zużycia! I tak jest niezwykle wydajny i pewnie starczy mi na długie lata. Koszt takiego różu to 42,90zł. W moim odczuciu to rozsądna cena za tak wydajny kosmetyk. Do kupienia jest oczywiście na Costasy, Candy Girl dokładnie jest o tutaj.

Dla mnie jeden z najlepszych róży, jeśli lubicie te mocno rozświetlające to bardzo polecam :)!

47 komentarzy:

  1. WoooW cudny! Kuszący ten kolor niemniej przy mojej problematycznej cerze może się nie sprawdzić. Przemyślę go jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. 3g? wydaje sie bardzo malutko :O a efekt fajny, świeży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się mało, ale jest tak lekki jakby nic nie ważył i w rzeczywistości w opakowaniu jest go sporo:)

      Usuń
  3. Nie poznałam Cię na tych zdjęciach :D Myślałam, że to zupełnie ktoś inny :d Osz TY! Znów mnie zaskakujesz!
    Róż śliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha może dlatego że oko nie pomalowane:D

      Usuń
    2. dokładnie dlatego :D

      Usuń
  4. Rzeczywiście piękny. Niestety mi w różowych różach bardzo nie do twarzy;/
    Zwłaszcza w tych o satynowym perłowym wykończeniu pory niedoskonałości plus skrywający się pod podkładem rumień
    you not god for me

    idealnie komponuje się z kolorem włosów

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda niesamowicie i słodko :D *.* ..... choć ja na co dzień wolę bardziej brzoskwiniowe kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam i uwielbiam :) Jest piękny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie bardzo słodki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. bałabym się aż tak mieniącego się różu.nawet nie dlatego, że mam sporo niedoskonałości, a dlatego, że w nieumiejętnie nałożonym wyglądałabym jak lalka barbie ;) ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest bardzo delikatny, wygląda subtelnie na policzku tylko tak jak napisałam ja musiałam nałożyć go strasznie dużo do zdjęcia, bo w normlanej ilości nie było nic widać..

      Usuń
  9. ooo świetny, takie róże uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękny odcień :) Cukierkowy, ale daje bardzo fajny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  11. troszkę za chłodny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na twarzy faktycznie wygląda bardzo chłodno, trochę nawet taki zmrożony efekt daje.

      Usuń
  12. Piękny, chłodny odcień, idealny na wiosnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda bardzo ładnie ale odcień trochę nie dla mnie. Mój ukochany róż to Bourjois :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie miałam nigdy różu Bourjois:)

      Usuń
  14. Piękny kolor, od dawna zacieram na niego łapki! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam go, choć u mnie daje bardziej delikatny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, on jest bardzo delikatny ale tak jak napisałam u mnie na zdjęciach nie chciał wyjść dlatego musiałam nałożyć potrójną porcję;)

      Usuń
  16. Śliczny jest ;)) ostatnio mam chętkę na takie róże na swych pućkach :D Z LL mam Rosebud - też jest rozświetlający, ale piękny oj tak :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ślicznie wygląda, ale chyba nie dla mnie, takim świecidełkiem zrobiłabym sobie krzywdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow, aż po oczach bije! Nie używam róży, ze względu na naturalny rumieniec;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wygląda pięknie:) ale niestety przy mojej skórze aż takich rozświetlających nie mogę:( jednak za mocno daje po oczach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam w poście naprawdę jest dużo delikatniejszy - do zdjęć musiałam nałożyć dwa razy więcej:)

      Usuń
  20. wow!: O super jest :DD!! Ja kupilam wczoraj 33 z Bourjois ;)

    http://sayhitocosmetics.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Na tym zdjęciu to już chyba pół opakowania :D Znam ten ból, jak aparat nie chce uchwycić efektu... Ale ma ładny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No makabra z tym odcieniem! Nałożyłam normlaną ilość a na zdjęciu jakbym w ogóle nie miała różu... :/

      Usuń
  22. jeju świetny jest, ale niestety ja mam tak nierówną buzie jak polskie drogi więc nie dla mnie : c

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda fantastycznie, choć chyba wolę mniej wyraziste róże :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przepiękny, wybrałaś najlepszy kolor różu :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze takiego nie miałam, ale wygląda bardzo 'świeżo' i mi się podoba !! ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Śliczny odcień, taki słodki cukierkowaty róż. A jak ładnie się mieni... :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dla mnie jest zbyt lustrzany, nie nosiłabym go nigdy ;P

    OdpowiedzUsuń
  28. Różowa królowa śniegu! Przy moich niedoskonałościach nie miałabym szans na taki imponujący efekt, ale fajnie popodziwiać kogoś ładnego :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przepiękny ma odcień :)
    Chociaż jak dla mnie za bardzo się mieni. :(

    OdpowiedzUsuń
  30. O kurcze! Ależ pięknie wyglądasz na tych fotkach! Róż całkowicie do Ciebie pasuje!
    Pozdrawiam, WingsOfEnvy

    OdpowiedzUsuń