piątek, 18 kwietnia 2014

Wypiekane cienie KOBO

Poza świetnymi cieniami pojedynczymi i równie dobrymi pigmentami Kobo ma także w swojej ofercie cienie wypiekane Luminous Baked Colour. Zawsze ciekawiła mnie ta seria, może dlatego, że właśnie bardzo lubię cienie w formie wkładów Kobo i spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego. Kiedy jednak już je wypróbowałam mam trochę mieszane uczucia.

DSCN7281

Cienie dostępne są w stonowanych odcieniach, takich do stosowania na co dzień. Typowych czystych kolorów w tej serii nie ma, ale za to niektóre odcienie wydają się naprawdę ciekawe, trafione. Opakowania mają zwyczajne, samego cienia jest bardzo dużo a wydajność mają dobrą dlatego nie umiem sobie jakoś wyobrazić, że dokopuję się do dna :D.

DSCN7296

Jak już wspomniałam na początku, mam co do nich mieszane uczucia. Nie uważam je za złe, ale nie zachwyciły mnie. W cieniach do oczu stawiam przede wszystkim na mocną pigmentację, a te niestety są lekkie, półprzezroczyste i bardzo suche. To czy przypadną komuś do gustu zależy tak naprawdę od naszych indywidualnych upodobań, bo ja wolę cienie mocno napigmentowane (jak pojedyncze Kobo, Inglot albo Sleek) a ktoś inny woli takie z lekką pigmentacją, bo łatwo ich używać nawet jeśli nie ma się wprawy w rozcieraniu czy w ogóle w makijażu.

Z drugiej strony są to cienie wypiekane, a jak wiadomo ten rodzaj cieni szczególnie lubi aplikację na mokro. Każdy cień można dodatkowo podbić nakładając go zwilżonym pędzelkiem, jednak wypiekańce zmieniają się szczególnie mocno nałożone na mokro – z delikatnych potrafią zrobić się bardzo intensywne. Tak jest właśnie w przypadku tej serii, nakładane na mokro mają nie tylko zdecydowanie intensywniejsze kolory, ale też połysk. Nie każdy lubi tę metodę, ja też nie zawsze mam na nią ochotę – poza tym inne cienie wypiekane, z którymi miałam styczność potrafiły dać mocniejszy kolor i na sucho :). Teraz już chyba rozumiecie skąd moje niezdecydowanie.. na mokro są piękne, a na sucho mizerne.. Zerknijcie zresztą na zdjęcia! Po lewej suche, po prawej mokre - spora różnica, prawda?

DSCN7360

DSCN7359

DSCN7358

Z 10 nowych kolorów mam 6, najbardziej polubiłam odcień Copper! Jeśli chcielibyście się skusić to polecam obejrzeć w pierwszej kolejności właśnie ten cień :). Poniżej zdjęcie jak wygląda na oku, ale muszę jeszcze dodać, że świetnie prezentuje się na policzkach jako róż!

x999

I krótka prezentacja wszystkich moich kolorów:

DSCN7283

Sunny – rozświetlające, jasne złoto. Lekki, delikatny cień, dobry do rozświetlania wewnętrznych kącików w ciepłych makijażach, albo do rozświetlającego makijażu na całą powiekę.

DSCN7285

Copper – wspomniany już Copper, mój ulubieniec, który z miedzią nie ma nic wspólnego. To jasny, ciepły róż, nieco przybrudzony. Mocno błyszczący. Fajny na całą powiekę i jak już wspomniałam na policzki. Ja uwielbiam takie odcienie, więc akurat nim jestem zachwycona.

DSCN7287

Pink – który także nie jest wcale “pink”. To ciepła, połyskująca brzoskwinia.

DSCN7289 

Khaki – błyszcząca, mocno złota oliwka. Jest super, ale tylko na mokro. Na sucho zupełnie mnie nie przekonuje.

DSCN7291

Violet – grafit podbity fioletem. Użyty na sucho mógłby sprawdzić się do przydymionego makijażu w lżejszym wydaniu, ale lubi robić nieładne prześwity. Na mokro jest zdecydowanie bardziej błyszcząco-wieczorowy ;).

DSCN7293

Aubergine – też jest bardzo ładny, na mokro wypada dużooooo lepiej! To ciepła śliwka / bakłażan (choć bakłażany są zdecydowanie ciemniejsze). Nie jest tak błyszczący jak pozostałe odcienie, choć oczywiście lekki połysk ma.

DSCN7299

I pora na podsumowanie. Jeśli lubicie lekką pigmentację, cienie do szybkiego makijażu dziennego to warto się nimi zainteresować. Jeśli z kolei lubicie zabawę kolorami, mocne cienie, intensywne kolory to będziecie nimi zawiedzone chyba, że lubicie nakładać cienie na mokro – wtedy można dać im szansę. Ale jeśli czujecie, że nie będzie Wam się chciało bawić w aplikację na mokro to lepiej je sobie odpuścić, zwłaszcza że kosztują 19,99zł co nie jest wcale bardzo niską ceną. Ja osobiście wolę tańsze wkłady z Inglota czy choćby właśnie wkłady Kobo.

Gdyby ktoś nie wiedział to kolorówka Kobo jest tylko w Drogeriach Natura. Fajne, niefajne ?

42 komentarze:

  1. ja właśnie lubię dobrą pigmentację, ale nie znoszę aplikacji cieni na mokro...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to cienie zupełnie nie dla Cienie:). Ja lubię aplikować cienie na mokro ale tylko raz na jakiś czas, nie chciałoby mi się codziennie.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki, staram się żeby była perfekt :)

      Usuń
  3. Odcienie Violet i Aubergine są cudowne, ale pigmentacja na sucho nie powala ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety na sucho to nic ciekawego..

      Usuń
  4. Sliczne :) szkoda tylko że trzeba je aplikować na mokro :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można próbować na sucho ale efekty będą delikatne ;/

      Usuń
  5. Mam podobne wrażenia. Użyłam dwa razy i stwierdziłam, że to nie dla mnie, dlatego jakoś nie mogę się zabrać o napisaniu o nich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się do nich przekonać, ale mam w planach w najbliższym czasie makijaż z Aubergine i Khaki, dam im jeszcze szansę;D

      Usuń
  6. lepiej zainwestowac juz w te z inglota jak piszesz :))

    OdpowiedzUsuń
  7. wyglądają fajnie, ale za taką cenę to oczekiwałabym czegoś lepszego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, no mokro cudo ! Mi się podobają Copper i Sunny, pewnie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobają mi się pink i Cooper :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten aubergine mnie zachwyca <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dla mnie takie sobie. Ani kolory ani wykończenia do mnie nie przemawiają.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pink jest bardzo ładny :) ale za ta cenę to niebardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładniejszą i tańszą brzoskwinię w stylu Pink ma Inglot:)

      Usuń
  13. śliczne kolorki, ubolewam nad tym że wiele cieni u mnie jest w standardowych opakowaniach a nie we wkładcach ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Copper wygląda ślicznie i fajnie, że można użyć go także jako różu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. No właśnie z tą pigmentacją mam podobnie - cienie, których używam muszą być napigmentowane, inaczej nie będę do nich wracać. Między innymi dlatego nie przyglądałam się tej serii. Zdjęcia znalezione w sieci mnie nie porwały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo - jedynym wyjątkiem są jasne cienie i brązowe, używam nawet jeśli pigmentacja jest delikatna:)

      Usuń
  16. Cooper mi się bardzo podoba, resztana dwa razy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. sunny jest świetny i używam go jako rozświetlacza na kościach policzkowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trochę za ciepły na kości policzkowe, ale na cieplejszych typach urody musi wyglądać pięknie:)

      Usuń
  18. Podoba mi się kolor, który masz na oku :)
    Od niedawna prowadzę bloga i zapraszam do siebie, może udzielisz jakichś rad :)
    http://kassfit.bloog.pl
    WESOŁYCH ŚWIĄT ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, na oku pokazałam cień w moim odczuciu najładniejszy z tych sześciu.

      Usuń
  19. O tak, na mokro piękne! Też mi się podoba Copper i jeszcze Aubergine :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na mokro są naprawdę fajne, na sucho są zbyt transparentne i nijakie. Podoba mi się Copper, Pink i Aubergine, reszta przeciętna. Nie miałam nic z kobo, ale ciekawa jestem pigmentów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pigmenty są bardzo fajne, zwłaszcza maty, ale warto się na nie czaić w promocji, czasem można znaleźć przecenione nawet na 5-6zł:)

      Usuń
  21. Faktycznie ten Copper jest super, ale mam prawie identyczny w paletce Lagoon ze Sleeka.
    Ogólnie kolory mają fajne, ale bez rewelacji :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdyby nie fakt, że cieni mam od groma, chętnie bym się skusiła. Ogolnie bardzo lubie produkty tej marki. I mam kilka swoich ulubieńców:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajne są, ale ja niestety nie mam dostępu do żadnej natury :(

    OdpowiedzUsuń
  24. ja mam wrażenie, że one są mniej trwałe niż stare bakedy :/

    OdpowiedzUsuń
  25. Kupiłam niedawno, chyba ze starej kolekcji, na przecenie 80% :)
    Kolor piękny, choć aplikacja jest trudna, właśnie ze względu na słabą pigmentację.
    Jesli masz ochotę rzucić na niego okiem, zapraszam :
    http://satynoweusta.wordpress.com/2014/04/30/summer-is-comming-wypiekany-cien-kobo-303-cornflower/

    OdpowiedzUsuń