niedziela, 15 czerwca 2014

Mój hit: maski algowe Belnatur ♥

O maskach algowych po prostu nie mogłabym nie napisać, bo odkąd je poznałam stały się moim maseczkowy hitem i na stałe weszły do mojej pielęgnacji : ). Pierwszą maskę kupiłam właściwie trochę przez przypadek. Słyszałam o nich sporo dobrego, ale wydawały mi się zbyt drogie żeby skusić się na nie w ciemno. Na targach kosmetycznych natknęłam się na stoisko z maskami Belnatur, sprzedawano je po 25 zł za całkiem spory pojemnik. W tej cenie postanowiłam już zaryzykować i tak kupiłam pierwszą maskę, a na kolejnych targach dokupiłam jeszcze dwie inne wersje, bo tak mi się spodobały!

Maski algowe dają na mojej cerze naprawdę spektakularne efekty. Odkąd je znam moje podejście do maseczek bardzo się zmieniło. Wcześniej często kupowałam drogeryjne maseczki w saszetkach, ale teraz praktycznie nie sięgam po nie wcale. Używam tylko maseczek algowych i czystych glinek, są nieporównywalnie lepsze. Po maskach algowych widzę efekty gołym okiem : ).

DSCN9530

Maski mają postać bardzo drobnego proszku, przypominają nieco puder. Opakowania nie są wypełnione po same brzegi, zawartość to w sumie 150g. Taka ilość maski wystarczyła mi na wiele zabiegów, niestety nie umiem dokładnie powiedzieć ile ich było, bo nie raz dzieliłam się maską a poza tym nie jestem w stanie po prostu tego zapamiętać ;). Uważam je za bardzo wydajne.

O rozrabianiu masek algowych słyszałam różne historie, w teorii wydawało mi się to nieco skomplikowane, ale w praktyce okazało się banalnie proste. Na jedną część maski przypadają mniej więcej trzy części wody. Widziałam różne miarki czy nawet mieszadełka, ale przyznam się że zawsze mieszam na oko i nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby konsystencja wyszła zbyt rzadka czy za gęsta tak żeby nie nadawała się do użycia. Maskę trzeba rozrabiać szybko, bo po dwóch minutach już zaczyna zastygać! Ja zawsze sypię trochę do miseczki, dolewam wody (letniej) i szybko mieszam palcami żeby rozrobić wszystkie grudki. Maska powinna mieć konsystencję mniej więcej gęstej śmietany. Zbyt gęsta nie da się nałożyć na twarz a zbyt rzadka będzie oczywiście spływać. Rozrabianie maski przypomina nieco urabianie gipsu, po rozmieszaniu nie dodajemy już wody, bo maska szybko zastyga i po takiej dolewce może zacząć się już ścinać. Po rozrobieniu trzeba natychmiast nałożyć ją na twarz – raczej grubą warstwą, tak żeby nie było prześwitów.

DSCN9529

z

Maska zastyga w ciągu trzech minut. Staje się gumowa, mocno przylega do skóry. Maseczkę trzymam zwykle około 20 minut albo dłużej. Chciałabym kiedyś wypróbować też specjalne kapsułki-ampułki pod takie maski.

Ściąganie maseczki jest bardzo proste, łatwo odchodzi w dużych, gumowych płatach. Jedynie brzegi maski lubią podsychać i mogą być problematyczne w odrywaniu, ale wystarczy przetrzeć je tylko zwilżonym wacikiem i odchodzą bez problemów. Nie polecam ściągać maski nad zlewem czy wanną, nawet drobne kawałeczki mogą zatkać odpływ!

DSCN9532

DSCN9533

DSCN9534

Wypróbowałam w sumie wersję anti-acne z olejkiem z drzewa herbacianego, super nawilżającą jagodową i energizującą truskawkową. Wszystkie są świetne, każda daje rewelacyjne efekty na skórze. Najbardziej podeszła mi Bilberry, która pięknie pachnie, tak pudrowo-jagodowo i najmocniej nawilża. Truskawkowa też nawilża bardzo dobrze i ma nieco truskawkową nutę, a Tea Tree najmocniej oczyszcza i ma zapach oczywiście olejku z drzewa herbacianego.

Po ściągnięciu maski skóra jest jaśniejsza, wygładzona, odświeżona i bardzo miła, miękka w dotyku. Maski nie pozostawiają żadnego filmu na skórze, ale po użyciu widzę wyraźnie różnicę w nawilżeniu. Nie mam już potrzeby użycia kremu, bo skóra wygląda na świetnie nawilżoną. Mam też wrażenie, że maski koją skórę, naczynka są mniej widoczne, skóra uspokojona a wszystkie zaczerwienienia znikają. Przy w miarę regularnym używaniu stan skóry widocznie się poprawia, niedoskonałości jest coraz mniej! Żadne maski nie działają na moją cerę tak dobrze jak właśnie algowe, zupełnie nie ma porównania z maseczkami z drogerii.

Jedyną wadą tych masek jest ich słaba dostępność. Jak wspomniałam na początku, ja swoje maski kupowałam na targach kosmetycznych w Krakowie. W internecie też są dostępne, ale trzeba dobrze poszukać (ceny niestety też są wyższe). Mimo to bardzooo je polecam! Producent to zdaje się Unique Cosmetics, więc pod takim hasłem (albo Belnatur) możecie ich szukać : ).

49 komentarzy:

  1. maska wygląda jak cienka warstwa alginatu ;) fajna sprawa, ciekawe czy zaradziłyby zaskórnikom i wągrom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to coś bardzo podobnego tyle, że odżywczego :D

      Usuń
  2. Ale urocza różowa jest ta maska, co ją masz na sobie :)
    Muszę przejrzeć oferty w internecie, mojej skórze na pewno by się coś takiego przydałoby :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię algowe maski :-) Chociaż nawet nie pamiętam kiedy miałam taką ostatni raz na twarzy :-P Zawsze wydaje mi się że mocno brudzą ,,otoczenie"... Czas nadrobić zaległości, i w końcu jakąś zanabyć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, też zawsze mam takie wrażenie, że jakoś dużo z nimi zachodu i czasem to mnie zniechęca do użycia choć właściwie nie wiem skąd mi się to bierze, bo robi się je szybko i podobnie szybko ściąga ;)

      Usuń
  4. Jeszcze takich nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na krakowskich targach kupiłam sobie na próbę maskę Belnatur w wersji Tea Tree i okazała się moim hitem! Jeśli uda mi się być na najbliższych targach, na pewno zakupię więcej masek tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna jest! Ostatnio na stoisku Belnatur mieli te maski w nowej wersji, inne opakowania, trochę większa pojemność i podobno lepsze składy. Przygarnęłam dwie, ale o nich napiszę innym razem :)

      Usuń
  6. o maskach algowych słyszałam już wieeele dobrego i naprawdę poważnie rozważam zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo czytałam o tych maskach i szczerze mówiąc chyba się skuszę ;) możliwe, że poczekam jak będą targi w moim mieście i zobaczę czy będą. Chyba, że znajdę gdzieś w korzystniej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam je bardzooooo:). Moja siostra też się nimi zachwyca :D

      Usuń
  8. Przekonałaś mnie! To jest ten typ masek, które lubię najbardziej. Niestety, przez dość długi czas używałam tych drogeryjnych i właściwie nic dobrego nie zrobiły z moją skórą...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej marki, ale tego typu maseczkom mówię zdecydowane: TAK!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przekonalas mnie. Bede jej szukac w internecie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, znalazlam tutaj duzy wybor:
      http://uroteka.pl/marki/belnature/maski-algowe-belnatur.html

      Usuń
    2. Te są w nowszej wersji, mam z nich dwie (porzeczkową i złotą). Na targach z tego co pamiętam kosztowały około 35zł, więc tutaj wychodzą trochę drożej ale myślę, że to i tak dobry wydatek bo maski są świetne i bardzo wydajne :)

      Usuń
  11. Z chęcią bym wypróbowała, nie znałam ich wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. raz miałam taką maseczkę - czas nadrobić zaległości bo ta truskawkowa wygląda cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne maski takie sa najlepsze

    Zapraszam serdecznie na nową notke, gdzie możecie zobaczyć
    jak byłam ubrana na urodzinach męża.
    http://iamemilia.blogspot.com/2014/06/urodziny-meza.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam algi. Chętnie bym wypróbowała te maski ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też już powoli rezygnuję z masek drogeryjnych na rzecz glinek i jeszcze muszę się zaopatrzyć w maski algowe, bo nigdy ich nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinki też są rewelacyjne, choć dają zupełnie inne efekty:). Nie mówię, że każda drogeryjna maseczka to szajs, ale jednak większość nie dorównuje algom:)

      Usuń
  16. Kiedyś używałam częściej te maseczki teraz mi się zapomniało, muszę wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie używałam takich maseczek, ale dobrze wiedzieć, że się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zainteresowałaś mnie nimi, dopisuję do wishlisty :) Jak na razie najczęściej korzystam z glinki, ale jako że wysusza zawsze po tym używam jakiejś drogeryjnej nawilżającej maseczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po glince (zielonej) zawsze daję jakiś olejek, bo faktycznie inaczej mogłaby nieźle przesuszyć skórę;)

      Usuń
  19. O jak mnie zaciekawiłaś! Moimi ulubionymi maskami są glinki, ostatnio dołączyły do nich płatki róż zmielone, ale te algowe baaardzo bym chciala wypróbować! Poszukam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różaną w proszku też lubię, ale algi to jednak numer jeden:)!

      Usuń
  20. Szukałam je ostatnio na targach i nie mogłam znalezc : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A były tyle, że mają inne opakowania teraz i podobno lepszą formułę, mnie też to zmyliło początkowo;)

      Usuń
    2. Co ty mówisz: ( to musze kupic bo na razie mam tylko z bielendy i z clareny, ale chce te <3

      Usuń
  21. ja też kocham algi. mogę polecić te firmy orgaique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam je na liście i to przez Ciebie:D

      Usuń
  22. Uwielbiam te maski algowe, ale nakładam gęstszą papkę, niż Ty, bo inaczej mi wszystko spływa z buzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też muszę przyznać, że maski algo0we to najlepsze maski, z jakimi się spotkałam. Miałam z nimi doczynienia w szkole kosmetycznej. Jedna taka uwaga, a może wskazówka - algi lubią mieć jakby 'podłoże' na skórze, dlatego dobrze jest użyć np serum przed algami, wtedy jest lepsza wchłanialnośc. Polecam również, z pomocą drugiej osoby nalożyć maskę na CAŁĄ twarz, łącznie z powiekami i ustami (należy pamiętać by nie zatkać otworów nosowych), świetny relaks ;) A maski dostaniesz w każdej hurtowni kosmetycznej, tyle, że fakt - drogie są.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam wcześniej właśnie bardzo chciałabym spróbować z jakimś serum, ale jakoś nigdy nie było okazji żeby zakupić:). Muszę to w końcu zmienić i zamówić, bo jestem bardzo ciekawa efektów!
      Na całą twarz też chętnie spróbuję nałożyć tylko właśnie muszę mieć kogoś do pomocy, a zawsze się kończy tak że na szybko wieczorem nakładam maseczkę:). Domyślam się, że musi to być niezwykle przyjemne!

      Usuń
    2. Ahahahahaha ja sie na zajęciach poplakalam jak mi na oczy dali i na buzie, ale to dlatego ze włączyła mi sie klausteofobia xd jak chcesz to ja sie na ochotnika zgłaszam do nakładania!

      Usuń
  24. Jeszcze nigdy nie używałam algowych maseczek, ale widzę że muszę nadrobić zaległości i zakupić skoro wszyscy je tak bardzo polecają :)

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja o nich nie słyszałam, a szkoda bo bardzo mnie teraz zaciekawiły.

    OdpowiedzUsuń
  26. Tez o nich nie słyszałam i poszukam, bo mam podobne podejście do maseczek, jak Ty - lubię takie robione na świeżo. Najchętniej właśnie algowe i glinki.

    OdpowiedzUsuń
  27. nie słyszałam o nich wcześniej, bardzo mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zaciekawiłaś mnie. Ciekawe czy dadzą radę zaskórnikom?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dadzą niestety moim zdaniem, one nie działają na zasadzie maseczki peel off. Ale i tak polecam :D

      Usuń
  29. a gdyby tak z różową maseczką skoczyć na chwilkę do sklepu...

    OdpowiedzUsuń
  30. Zachęciłaś mnie do wypróbowania. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Również zgodzę się co do pozytywnych opinii na temat alg. Uważam, że są po prostu genialne! Wielokrotnie robiłam sobie podobne maseczki i za każdym razem byłam bardzo zadowolona z efektów, które faktycznie widać "gołym okiem". A propos alg polecam wam też ten scrub solny Dermo Pharma+ - przeznaczony dla skóry suchej, działa bardzo kojąco - sprawdziłam to! poza tym, musi działać skoro zawiera algi :D

    OdpowiedzUsuń