poniedziałek, 23 czerwca 2014

Nowości | kosmetyki, które ostatnio wypróbowałam

Dziś będzie trochę o kosmetykach, które ostatnio wypróbowałam, ale też trochę o kilku nowych nabytkach. Niektóre produkty sprawdzają się póki co świetnie, inne zupełnie mi nie podeszły. Trochę z pielęgnacji, a trochę z kolorówki – jednym słowem ogólnie o różnych produktach : ).

DSCN9837

DSCN9838

Ostatnio ponownie skusiłam się na uniwersalny krem kojąco-osłaniający Himalaya. Używałam go rok temu i sprawdzał się na mojej skórze świetnie. Mam wrażenie, że teraz moja skóra nie polubiła go już tak jak kiedyś.. a szkoda. Mimo wszystko dam mu jeszcze szansę, bo kiedyś byłam nim naprawdę oczarowana. Krem zawsze kupowałam w Super-Pharmie, jest bardzo tani, ostatnio zapłaciłam za niego około 5zł.

DSCN9840

Nowością są u mnie dwa luksusowe kremy Shinear. Podesłał mi je sklep La Perla Store. Wybrałam Live It Up przeciwtrądzikowy i Laserist Depigmentation na przebarwienia. Kremy są drogie, ale widziałam na kilku blogach bardzo pozytywne opinie na ich temat. Obydwa mają lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Live It Up ma trochę dziwny kolor i nieładnie pachnie, ale ponoć poprawa może być duża. Za to Laserist Depigmentation pachnie już dużo lepiej, cytrynowo.

Obok kremów miodowy nektar do mycia ciała Lirene, który okazał się rewelacyjny! Już dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku pod prysznic! Konsystencja nie przypomina klasycznego żelu, jest dużo gęstsza i bardziej kremowa. Dzięki temu jest bardziej wydajny i tworzy gęstą, kremową piankę. Uwielbiam też zapach tego nektaru, pachnie słodko, trochę wanilią i miodem oraz pomarańczami. Świetny kosmetyk, który polecam gorąco : ).

DSCN9841

Ostatnio skończył mi się szampon, a że akurat wstąpiłam do drogerii Jasmin (w Krakowie na Długiej) to skusiłam się na nowość z Natura Siberica – szampon rokitnikowy (maksymalna objętość). Podobno zbiera świetne opinie i faktycznie zwiększa objętość włosów. Jednak na moich włosach nie dał niesamowitych efektów. Ostatnio faktycznie włosy są bardziej puszyste, ale myślę że to raczej zasługa szczotki z włosiem dzika niż tego szamponu, bo czasem użyję innego dla odmiany i efekt jest podobny. Mimo, że maksymalnej objętości moim włosom nie daje to i tak polubiłam go. Ma dobry skład, nie podrażnia mojej skóry głowy, dobrze oczyszcza włosy ale ich nie plącze - jednym słowem sprawdza się do częstego stosowania. Poza tym ma absolutnie fantastyczny zapach mieszanki egzotycznych owoców! Wart spróbowania choćby dla zapachu, poważnie!

Wykończyłam ulubioną mgiełkę Gliss Kur i teraz przerzuciłam się na Aussie. Nie wygładza tak mocno jak Gliss Kur, sprawdza się raczej do częstszego psikania w ciągu dnia. Bardzo lubię zapach kosmetyków Aussie, to taka guma balonowa, dlatego z chęcią po nią sięgam. Czasem rozpylam ją na włosy i związuję je w koczek jeśli chcę, żeby trochę się pokręciły.

z3

Odkąd zrobiło się cieplej dość regularnie używam samoopalaczy. Przez to mój podkład zrobił się szybko zbyt jasny i potrzebowałam czegoś ciemniejszego, a przy okazji lekkiego. Od kilku dni używam Maybelline Affinitone Mineral w odcieniu Nude. Bardzo lubię klasyczny Affinitone w tubce, często kupuję go na lato, więc myślałam że może i ta wersja się tak dobrze sprawdzi. Niestety już widzę, że dłuższej znajomości z tego nie będzie. Podkład jest na mojej cerze bardzo nietrwały, błyskawicznie się ściera a skóra szybko zaczyna się świecić. Nie przepadam też za jego konsystencją.

Z kolei świetnym zakupem okazał się Insta-Dri z Sally Hansen – popularny wysuszacz lakieru. Niezadowolona do końca byłam z Essie Good to Go i kiedy tylko go wykończyłam zamówiłam sobie dużo tańszy Insta-Dri. Moim zdaniem lepszy! Utwardza lakier bardzo szybko, niezastąpiony do wolno schnących lakierów, albo po prostu we wszystkich chwilach kiedy nie mamy czasu na czekanie aż lakier wyschnie. Nie raz uratował moje paznokcie, kiedy malowałam je tuż przed pójściem spać ; ). Warto go wypróbować, jeśli nie znacie!

A dla kontrastu totalny niewypał zakupowy – żelowy eyeliner Maybelline w kolorze fioletowym (Ultra Violet). Uwielbiam wersję czarną, jest naprawdę świetny, jeden z moich ulubionych eyelinerów. Kremowa, wręcz maślana konsystencja, mocna czerń i świetna trwałość (a do tego genialny pędzelek w zestawie). Nie tak dawno kupiłam ten nieszczęsny fiolet, bo skoro ten sam produkt w kolorze czarnym jest taki dobry to pomyślałam, że ten też będzie.. a to dwa zupełnie różne, skrajnie różne eyelinery. Fioletowy jest twardy, źle się rozprowadza, brzydko wygląda na oku. Bardzo kiepski.

DSCN9845

Ostatnio zajrzałam na chwilę do Natury i o dziwo znalazłam jeszcze resztki wyprzedawanych pigmentów Essence. Mam sporo kolorów i strasznie je lubię, więc dokupiłam jeszcze dwa które się im ostały (jak zwykle po jakieś 3-4zł sztuka). Wzięłam śliczny turkus Little Mermaid i brokatowy brąz Box of chocolate. Świetne!

Jakiś czas temu w Rossmannie kupiłam ciekawy eyeliner w niespotykanym odcieniu – pastelowej mięty. To Lovely Pastel Green, całkiem dobrze napigmentowany produkt. Lubię eyelinery w dziwnych kolorach, więc ten od razu wpadł mi w oko i nie pożałowałam, wygląda bardzo fajnie do kolorowych makijaży.

DSCN9846

Na koniec swatche pigmentów, miętowego eyelinera i tego kiepskiego z Maybelline.

DSCN9847

46 komentarzy:

  1. Mam eyeliner Lovely i bardzo lubię łączyć go z ich zielonym tuszem :) Używam też Insta Dri, ale tylko na lakiery "solo", bo niestety zwykle rozmazuje wzorki, nawet te już wyschnięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że Lovely ma zielony tusz:)

      Usuń
  2. A ja coraz bardziej nie cierpię Insta-Dri (a to już piąte opakowanie). Glucieje błyskawicznie, na dodatek wczoraj pomalowałam paznokcie po południu, pokryłam warstwą Insta-Dri i dzisiaj lakier (Golden Rose) był popękany i poodpryskiwał, w dodatku notorycznie obkurcza mi nieestetycznie lakier na końcówkach. Mam wrażenie, że z butelki na butelkę jest coraz gorzej. :< To samo się dzieje z paese, a jak osuszyłam lakier za pomocą dry-kwik to paesiak się trzymał pięć czy sześć dni, aż go zmyłam z nudów... :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę. Mi się do tej pory nie zdarzyło, żeby popękał lakier czy coś w tym rodzaju, ale używam krótko. Następnym razem dla porównania chyba spróbuję kwika :)

      Usuń
  3. Będę musiała kiedyś wypróbować produkty Aussie :).

    OdpowiedzUsuń
  4. W 100% zgadzam się z Twoim zdaniem o linerach Maybelline. Czarny ideał, fiolet tragedia... podobno powymieszaniu z duraline daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dwa zupełnie różne kosmetyki!

      Usuń
  5. Jej miętowy eyeliner jest piękny

    OdpowiedzUsuń
  6. Eyeliner i pigmenty są piękne :) Muszę odwiedzić Naturę może jeszcze znajdę jakieś przecenione pigmenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być kiepsko, bo wyprzedają je od dawna, ale skoro w mojej Naturze się znalazły to kto wie, może będą i u Ciebie :)

      Usuń
  7. A ja chciałam kupić ten fioletowy eyeliner Maybellline, dobrze, że się na niego nie zdecydowałam skoro jest kiepski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie kupiłaś - naprawdę nie warto!

      Usuń
  8. Od dawna kuszą mnie produkty Aussie - zapach jest faktycznie przepiękny!
    Insta-Dri kupiłam całkiem niedawno, ale też się polubiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czaję się na Insta Dri, na razie testuję Seche Vite, które okazało się gorsze od top coatu z Poshe :<

    OdpowiedzUsuń
  10. wow ile wspaniałych kosmetyków widze ja uwielbiam eyelinery Eveline no cos wspaniałego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niebieski pigment cudo!! Czas m=na wyprawę do Natury :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wysuszacz Insta-Dri i pigment z Essence i jestem z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pigmenty z essence lubię bardzo, a tym linerem szczególnie mnie zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie szampon i odżywka Aussie się nie sprawdziły :( Za to Insta-Dri z Sally Hansen, całkiem nie zły szybko szybko glucieje. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego się właśnie obawiam, ale z tego co zauważyłam wszystkie takie szybkoschnące topy robią się szybko glutkiem ;(

      Usuń
  15. Mgiełka z Aussie będzie moim następnym zakupem. Teraz mam właśnie Gliss Kura ale go nie polubiłam... wcześniej używałam dwufazówke z Dove i była prześwietna ;) A co do toppu z SH to obecnie mój ulubieniec, nie ściąga lakierów jak reszta

    OdpowiedzUsuń
  16. Faktycznie fioletowy eyeliner źle się prezentuje, ale ten z Lovely - piękny kolor :D
    Przyśpieszacz wysychania lakieru z SH - już od jakiegoś czasu głośno o nim w blogosferze, czaję się na niego, ale już nie w tym miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Poszalałaś! Jak przedwcześnie skończy mi sie rapidry to wyprobuje ten wysuszający top z sally hansen, a co do pigmentów z essence - przez ciebie mam juz kolekcje : przerażony naucz mnie sie nimi obsługiwać !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha:D ciekawa jestem jakie masz kolory:D. Ja zwykle używam ich solo na ruchomą powiekę:)

      Usuń
    2. Miedziany, ten neonowy pomarancz co tez masz, jakiś fioletowy bodajże, i mam taki zabawny brokat. Tylko ja sie boje pigmentów xd bo mi sie buzia nimi smaruje cała (Rarity artystka)

      Usuń
  18. Tak wysuszacz Sally Hansen to mój największy ulubieniec szkoda, że podkład słabo się u Ciebie trzyma ja go używam i nie mogę powiedzieć o nim złego słowa zwłaszcza, że kolor jaki mam jest dla mnie wręcz idealny :-) Zaciekawił mnie ten eyeliner w tym pięknym kolorze ale jakoś siebie w nim nie widzę. Ciekawe jak będzie współgral z piwnymi oczami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda właśnie, od razu się ściera:(. Wolę zwykły Affinitone. A eyeliner jest bardzo fajny, ale rzadko go noszę jak zwykłą kreskę, zwykle dodaję pod czarną kreskę albo coś kombinuję :)

      Usuń
  19. To prawda - fioletowy eyeliner nie jest tak fajny jak czarny :-(

    OdpowiedzUsuń
  20. mam serum i kremy od La Perla Store i na razie jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam słowo "oblepikha" (czyli "Oblepicha" ;-)) Genialnie określa funkcję! Szkoda, że język polski nie ma tak fajnego odpowiednika. ;-)

    Pigmenty przypominają mi jedne z moich ulubionych cieni z EGM (mineralnej firmy, której już nie ma). Rozarte na ręce wyglądają jak one.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak to jest możliwe, że ten sam liner, ale inny kolor, a taka różnica. Coś okropnego, czy producenci nie sprawdzają tego, co wypuszczają na rynek :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety mam takie same odczucia odnosnie kremiku antyseptycznego. Wczesniej cud, miod i orzeszki- wysuszal wszystko i to w ekspresowym tempie. A teraz nie dziala. Moze cos sie zmienilo? Raczej watpie w przyzwyczajenie sie skory, bo uzywalam go wylacznie punktowo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miętowy eyeliner mnie rozwalił! :D Świetnie wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Nektar Lirene muszę koniecznie wypróbować! Tyle zachwytów się nad nimi naczytałam, że już najwyższy czas, muszę tylko zużyć moje żelowe zapasy ;)
    Insta-Dri lubię, ale jednak zdecydowanie bardziej wolę Seche Vite.

    OdpowiedzUsuń
  26. jestem bardzo ciekawa tego eyelinera z Maybelline :)

    p.s. osobiście wolę jak opis jest pod zdjęciem, tak się gubię :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Nektar od Lirene pachnie w całym domu po kąpieli :))) Lubię linery z Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  28. tez sie nadzialam na ten fioletowy badziew z maybelline, eh :P co gorsze, na oku wyglada jak brąz.

    OdpowiedzUsuń
  29. Muszę się w końcu skusić na kosmetyki rosyjskie ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Z tym podkładem też się nie polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Miętowy liner jest śliczny, za to jestem zaskoczona maybelline. Szukam fajnego fioletowego linera, długo nosiłam się z zamiarem kupienia tego, ale przeczytałam gdzieś, że w przeciwieństwie do czarnego jest kiepski. Miałam nadzieję, że komuś po prostu się nie spodobał, albo liner był nieświeży i stąd ta zła opinia, bo kolor naprawdę strasznie mi się podoba! No ale chyba naprawdę musi być z nim coś nie tak, skoro nie znalazłam o nim ani jednej pozytywnej opinii. To dla mnie szokujące, jak firma może wypuścić na rynek dwa te same produkty tak bardzo różniące się między sobą jakością.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ciekawi mnie jak u Ciebie sprawdza się Aussie. Ja kupiłam sobie jeden ich szmpon, tak ładnie pachnie, mający dawać efekt lśniących włosów, a dał mi efekt złażącego ze mnie i sypiącego się jak śnieg łupieży połączonego z mega swędzeniem głowy! Jeszcze żaden szampon nie wywołał u mnie takiego efektu. Też mam ten neonowy eyeliner, ale nie jestem z niego zadowolona, niby jest mozno napigmentowany, ale wg mnie brzydko się nakłada.

    OdpowiedzUsuń