środa, 6 sierpnia 2014

Róż na lato: Rimmel Stay Blushed!

Latem przerzucam się praktycznie tylko na róże w kremie, musie albo płynne tinty. Wyglądają znacznie naturalniej, bo nie zostawiają pudrowej warstwy, którą choć w minimalnym stopniu pozostawia każdy róż prasowany. Uwielbiam idealnie zmatowioną skórę, ale o każdej porze roku poza latem. W ostrych promieniach słońca, moim zdaniem zdecydowanie lepiej wygląda naturalnie połyskująca skóra : ).

Jednym z róży w kremie, które ostatnio wypróbowałam jest nowość Rimmel – Stay Blushed. Marka wypuściła dwa odcienie, jeden bardziej brzoskwiniowy, drugi różowy. Ja mam ten drugi – 002 Touch of berry. Patrząc na “berry” w nazwie spodziewałam się ciemnego, jagodowego różu, jak się okazało zupełnie niesłusznie. Touch of berry to bardzo delikatny, jasny ciepły róż. Doskonale imituje naturalny rumieniec! W małej ilości nie sposób zrobić sobie nim krzywdy, bo po roztarciu jest prawie niewidoczny. Kolor można jednak stopniować i większa porcja da już wyraźnie różowe rumieńce.

DSCN1186

111111

Róż ma płynną (ale nie lejącą) konsystencję, przypomina rzadki żel. Na pewno nie nazwałabym go różem w kremie. Czytałam jednak, że drugi odcień zachowuje się inaczej i znacznie różni się formułą. Przypomina po prostu tint – natychmiast wtapia się w skórę pozostawiając sam kolor. Jest też trwały.

Stay Blushed polubiłam za bardzo naturalny efekt. Nałożony w niewielkiej ilości wygląda bardzo subtelnie, jest prawie niezauważalny ale oczywiście sprawia, że wyglądamy bardziej świeżo. Najlepiej prezentuje się na gołej skórze (zazdroszczę dziewczynom, które mogą zrezygnować z podkładu a ich cera i tak wygląda świetnie). Nałożony na podkład też wygląda bardzo dobrze – nie ma drobinek, ale pozostawia ten naturalny połysk skóry. Oczywiście nigdy go już nie przypudrowuję dla jak najbardziej naturalnego efektu.

11111

Oczywiście nie jest to produkt bez wad. Choć ogólnie to fajny, niedrogi produkt to wkurzam się strasznie, że nie chce współpracować z każdym podkładem. Na jednych pięknie się rozprowadza a na innych, nawet starannie wklepywany, potrafi zrobić straszne plamy i zetrzeć warstwę podkładu. W efekcie końcowym może to wyglądać jak mapa zbyt mocnych plam i prześwitów do gołej cery. Generalnie tych dobrze współpracujących podkładów jest więcej, ale nie z każdym chce stworzyć udany duet.

Zrobienie zdjęcia na policzku było oczywiście wyzwaniem – róże to dla mnie najgorsze to sfotografowania kosmetyki.. Zawsze muszę nałożyć ogromne ilości, żeby cokolwiek było widać na zdjęciu.

111

Fajny, ale nie idealny. Nie jest drogi, bo kosztuje chyba niecałe 20zł (a w promocji można dorwać jeszcze taniej). Choć ogólnie przypadł mi do gustu i często po niego sięgam to nie przebija róży w kremie z Inglota (tych w małych pojemniczkach). Inglotowe pasują mi znacznie bardziej.

Znacie : )?

70 komentarzy:

  1. Nie znam, bo raczej nie używam róży. Jakoś nie przypadły mi do gustu na mojej cerze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy lubi, ja używam prawie zawsze:).

      Usuń
    2. Jakoś nie mogę się do tego przekonać ;)

      Usuń
  2. Znacie i nawet używacie, chociaż z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele razy widzialam go w blogosferze, jednak sama nie używałam. Troszkę nie mój odcień... ale u Ciebie prezentuje się sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że ten drugi odcień, brzoskwiniowy, jest częściej wybierany :)

      Usuń
  4. Ja tam jednak wolę prasowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam go, ale zawsze jak nałoże wydaje mi się, że ma jedną wielką plamę :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nakładam od jednego punktu i rozprowadzam na zewnątrz lekko wklepując, wtedy zwykle jest ok.

      Usuń
  6. Widzialam kilka w wiwkszosci pozytywnych recenzji na jego temat, ale jak bylam w sklepie i probowalam je sobie na dloni to zupelnie znikal.. a poza tym lenistwo u mnie zazwyczaj wygrywa i jednak prasowany roz jest duzo szybszy;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On tak właśnie "znika" przy małej ilości, dlatego nakładam go zwykle troszkę więcej ;)

      Usuń
  7. Ja go lubię, tylko kolor mi nie przypasowal ;) w tym, który masz wyglądam jakbym sie poparzyla :/

    OdpowiedzUsuń
  8. większość boi się róży w takiej formie, mówię tu także o sobie, przełamałam się jednak i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem zupełnie niesłusznie, jasne kolory bardzo wygodnie się nakłada:D

      Usuń
  9. Nie znałam wcześniej ale wygląda świetnie. Tak świeżo

    OdpowiedzUsuń
  10. Jedyny róż "w kremie" jakiego używałam, to był z essence z limitki 'me & my ice cream'
    Nie była to standardowa formuła kremu, ale on bardzo mi odpowiadał.
    Typowych róży w kremie się boję :) Ale może spróbuję. WYbrałabym chyba jednak ten brzoskwiniowy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Essence mam dwa róże w kremie - jeden różowy z bardzo starej zimowej kolekcji, a drugi intensywnie czerwony z "garden" coś tam. Obydwa niby w kremie, ale po rozsmarowaniu robią się takie pudrowe:)

      Usuń
    2. Ten też się robi pudrowy po naniesieniu. W ogóle on ma śmieszną konsystencję - niby kremowy, ale taki... jak guma troszkę, jak pianka!!! O właśnie - jak pianka Marshmallow trochę :)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ja akurat lubuję się w różowych różach ;)

      Usuń
  12. Miałam na niego ochotę, ale wybrałam ten z Maybelline i nie narzekam... choć prawdę mówiąc i tak wolę róże 'suche' ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam ten z Maybelline w musie :)

      Usuń
  13. Mam go i bardzo lubię! Stosuję często tylko na krem bb lub na zwykły krem i świetnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie widziałam, że Inglot ma róże w kremie, musiałabym poszukać!
    Słyszałam też, że Make Up Revolution też mają taką wersję róży i trochę mnie kuszą w akie upały ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma i to dwa rodzaje (przynajmniej kiedyś były bo dawno nie zaglądałam). Jedna wersja w pompce a druga w słoiczku - ja chwalę sobie właśnie te słoiczki.
      Z Makeup Revolution to mnie szczerze mówiąc kusi wszystko ahahah :D

      Usuń
  15. Nigdy się na niego nie skusiłam, bo trochę bałam się róży w kremie. Staram się przełamać i testuję teraz róż od Oriflame :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Orfilame mam róż w tubce, bardzo fajny!

      Usuń
  16. Ja nie miałam jeszcze różu w kremie, jakoś boję się że nie będzie to u mnie dobrze wyglądać.

    OdpowiedzUsuń
  17. intensywny,wole cos bardziej stonowanego,pozatym balabym sie,że zrobie sobie plame :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest bardzo delikatny tylko tak jak napisałam w notce, musiałam sporo go nałożyć żeby był widoczny na zdjeciu.

      Usuń
  18. Widziałam go ostatnio i zastanawiałam się nad zakupem :) Ciekawa propozycja, ale obawiam się tych plam, skoro nie współgrają z każdym podkładem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.. nie odradzam, ale da się znaleźć lepsze róże w kremie ;)

      Usuń
  19. ładnie, nigdy nie używałam różu w takiej formie

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładny odcień. Nie znałam wcześniej ale wygląda obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze nie miałam różu w takiej formie :) Chyba jednak pozostanę przy tych suchych :)

    OdpowiedzUsuń
  22. No właśnie sama miałam róż w kremie z Inglota i był całkiem fajny. Inna sprawa że zazwyczaj sięgam jednak po kosmetyki w pudrze, więc bardziej ekonomicznym dla mnie rozwiązaniem jest stosowanie szminki jako różu w kremie :)
    Co do tego konkretnego różu marki Rimmel, to właśnie to o czym piszesz, czyli tendencja do ścierania podkładu, plamy oraz średnia pigmentacja, to coś, na co już sporo osób zwracało uwagę i co jak dotąd hamowało mnie przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminka zamiast różu to też jest świetny patent. Dawniej czasem tak używałam pomadek, ale od kiedy dorobiłam się róży w kremie to już raczej nie zdarza mi się tak korzystać ze szminki;).

      Usuń
  23. nie pamietam kiedy ostatni raz uzywalam roz do policzkow ;O przestawilam sie tylko na braz i rozswietlacz... ale od dawna mysle o zakupie tych w kremie i skoro uwazasz, ze inglotowskie sa lepsze to sie chyba skusze :)))
    http://kasqqq94.blogspot.co.uk - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są i ładne mają kolory. Ja je bardzo lubię:). Jedyny minus, że gęstnieją z czasem.

      Usuń
  24. Szkoda, ze taki różowy :( Ja koniecznie muszę wypróbować ten brzoskwiniowy odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam dokładnie ten sam róż i również o nim pisałam u siebie. Bardzo go lubie ale w lato przeniosłam się na brzoskwiniowe odcienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym powiedz mi , gdzie nanosisz napisy na zdjęcia?

      Usuń
  26. Również mam ten odcień, jest naprawdę bardzo udany :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mocno się wzbraniam przed różami w kremie lub musie, boję się że zrobię sobie placka na twarzy :) jednak wolę prasowane lub mineralne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uważam, że mineralne są trudniejsze w obsłudze niż kremowe, przynajmniej dla mnie :D

      Usuń
  28. Znam, znam i to mój pierwszy róż w tej formie. Nie mam porównania i dla mnie jest całkiem w porządku i lubię po niego sięgać :).

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie używałam jeszcze nigdy różu w kremie, bo troszkę się ich szczerze obawiam.... ale wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. nie wiem, czy umiałabym go dobrze zaaplikować ;p
    a faktycznie zrobić zdjęcie różu na policzku jest najgorzej, mój aparat prawie nigdy go nie łapie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej to jest makabra ze zdjęciami różu.. w standardowej ilości aparat w ogóle go nie widzi, a w większej wygląda na zdjęciach przesadnie!

      Usuń
  31. na tym zdjęciu po prawej wyglądasz super młodo, jakbyś miała 13 lat, wow! super odmładzający roż :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jakoś fartem widocznie tak wyszło;d

      Usuń
  32. Ciekawa sprawa, ale prasowańce jakoś mi bardziej leżą.

    OdpowiedzUsuń
  33. Proszę, proszę jaka opalona!
    Bardzo ładny róż, do twarzy Ci w nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, cała opalenizna już niestety zeszła ;)

      Usuń
  34. nie kuszą mnie specjalnie te róże. żaden odcień mnie nie oczarował ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja mam rozowe policzki od upalow i slonka wiec innego rozu nie potrzebuje :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Cudny efekt :-) a moje róże w kremie sobie leżą bezużytecznie...

    OdpowiedzUsuń
  37. Kusi mnie, ale nie wiem czy by mi pasowały te odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. w takiej formie jeszcze różu nie używałam

    ___
    ps. a u mnie? fryzurowe trendy

    OdpowiedzUsuń
  39. rewelacyjnie pomalowane pazurki ;)) a co do różu - mam oba odcienie i również bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja mam ten drugi i go po prostu kocham !!

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja bardzo lubię róże w kremie. Bardzo fajne i niedrogie ma MUA. Mam 3 odcienie i na lato to zdecydowanie moi ulubieńcy. Szczególnie polecam odcień "Doll"- bardzo naturalny efekt.

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo fajny i świetlisty, podoba mi się taki coś.

    OdpowiedzUsuń
  43. Mam podobny produkt z L'oreala i choć wygląda bardzo ładnie, jego kolor jest świeży i nadaje twarzy naturalnego rumieńca, to mam straszny problem z rozprowadzeniem go równomiernie na twarzy.

    OdpowiedzUsuń