wtorek, 24 lutego 2015

Na cellulit: CELLUBLUE?

Bardzo możliwe, że już natknęliście się na CelluBlue – masażer mający pozwolić nam na pozbycie się cellulitu. Ja jeszcze nie dawno nie miałam pojęcia o jego istnieniu, ale teraz widzę, że robi się o nim trochę głośniej. Co to jest i jak działa?

CelluBlue to taki prosty masażer w niebieskim kolorze, z wyglądu raczej niepozorny. Dzięki niemu możemy wykonać masaż antycellulitowy. Nie jest to nic skomplikowanego – wystarczy go lekko ścisnąć, zassać skórę i przeprowadzić szybki masaż. Powiem szczerze, że do takich wynalazków jakoś nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło. Raz chciałam zakupić bańki chińskie, ale poczytałam co nieco o siniakach i popękanych naczynkach (a mam niestety lekkie problemy z naczynkami), więc szybko je sobie darowałam. Przypuszczam, że CelluBlue nigdy by mnie nie zainteresował sam z siebie. Odezwała się do mnie przedstawicielka marki i opis działania mnie przekonał (imponujące efekty w ciągu kilku tygodni), dlatego postanowiłam spróbować, w końcu cellulit niestety nie jest mi obcy. Bałam się oczywiście o naczynka, ale polecono mi przetestować bardzo lekki masaż.

DSCN5451

CelluBlue wykonany jest z medycznego silikonu (plus dla alergików), jest lekko gumowy, ale generalnie dość twardy. Żeby go ścisnąć trochę siły trzeba włożyć. Masaż tym przyrządem faktycznie okazał się łatwy, szybko można ustalić jak mocny stopień zassania skóry będzie dla nas optymalny – można masować bardzo lekko, a można też naprawdę porządnie. Nie wolno stosować na suchej skórze, zresztą byłoby to pewnie bolesne, uciążliwe i nawet nie wiem czy możliwe (CelluBlue nie będzie chciał się przesuwać po suchej skórze). Producent poleca stosowanie masażera na skórze posmarowanej balsamem lub oliwką, ale u mnie balsam nie sprawdzał się dobrze. Najwygodniej było mi na sporej dawce oliwki, olejku. Jest łatwy do wyczyszczenia, wystarczy woda i mydło.

Na stronie CelluBlue wyczytamy żeby wykonywać masaż przez kilka minut – najpierw zassać skórę i przeciągać od dołu do góry, na koniec masować skórę jeszcze kolistymi ruchami. Ja też zastosowałam się do tej metody, ale zawsze wykonywałam lekki masaż. Na pewno nie zaszkodziłam naczynkom, nic złego się nie stało, ale nie zdecydowałam się też na mocniejsze masowanie.

CB

cb3

Czy to działa? Wierzę, że tak, ale niestety nie usłyszycie ode mnie żadnych opinii w stylu “cellulit zniknął w trzy tygodnie”. Nie sądzę, żeby nawet codziennie masaże mogły zlikwidować cellulit w 100%, na pewno trochę pomogą, ale wydaje mi się, że działanie od środka i ćwiczenia to podstawa. Sama nie raz próbowałam się pozbyć cellulitu (choć na szczęście nie jest chyba jakiś straszny), próbowałam zwykłego masowania, masażu z pomocą szczotki i tak samo jak przy tych sposobach tak i z CelluBlue miałam wrażenie, że nogi wyglądają troszkę lepiej, ale cellulit od tego całkiem nie zniknie. Nawet całkiem regularne ćwiczenia, w tym basen, nie sprawiły, że cellulit całkowicie zniknął – musiałam po prostu trochę schudnąć. Teraz niestety znów ważę parę kilogramów więcej i cellulit znów ze mną jest ;).

Zmierzam do tego, że ocena efektów jest u mnie niemożliwe. Raz, że cellulit nie jest bardzo widoczny, więc ciężko ocenić efekt gołym okiem, dwa – mam wrażenie, że na mnie działa przede wszystkim dieta. Po trzecie mój masaż był bardzo delikatny, co na pewno nie daje pełnych efektów. Myślę jednak, że masaże wykonywać warto i ja na pewno będę sięgać po ten śmieszny kubeczek nie raz. Pytanie czy warto się zdecydować na zakup? Myślę, że dużym minusem dla wielu osób może być po prostu jego cena, bo CelluBlue kosztuje około 19 euro (kupicie go tutaj). Gdyby był taniutki na pewno nie zastanawiałabym się,  a tak… przyznam szczerze, że ja nie zdecydowałabym się w tej cenie. Zdarzają się promocje 40% co całe szczęście bardzo obniża koszty. Ja jednak zastanawiam się jak CelluBlue wypada w porównaniu do baniek chińskich, które można kupić za parę złotych. Żałuję w tym momencie, że nie mam porównania ; ). A może ktoś z Was je ma?

Illustration Revision (1)_PL

32 komentarze:

  1. Tego gadżetu nie znałam ;) niemniej jakoś nie do końca wierzę, że masaż silikonową pierdołką pomoże na cellu;) tak jak wspomniałaś najlepsze efekty daje zwyczajna dieta i ruch ;) nie wykluczam oczywiście takich wspomagaczy ale nie warto zdawać się tylko i wyłącznie na takie metody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście wspomagacze też się przydają, ale myślę że przy złej diecie i braku ruchu nie osiągnie się szybko efektów :)

      Usuń
    2. Myślę nawet, że sam wspomagacz bez diety i ruchu nic nie da

      Usuń
  2. Sposób użycia podobny do bańki chińskiej, po której ja widziałam efekty, ale nie jakieś spektakularne. Zgadzam się, sam masaż to raczej za mało, cuda zdziała dopiero w połączeniu ze zdrową dietą, ćwiczeniami i hektolitrami wypitej wody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, jeszcze odpiwednia ilość wody :)!

      Usuń
  3. Zasada działania jest taka sama jak w standardowych gumowych bańkach chińskich :) Ja takie mam i przy regularnym stosowaniu też dają niezłe efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie próbowałam, ale przypuszczałam że to coś podobnego :)

      Usuń
  4. Ja celilutem sie nie przejmuje a tego typu wynalazkow sie boje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej się nim właśnie nie przejmować, ale też nie pokochać go za bardzo :D

      Usuń
  5. ja się masuję silikonową rękawicą. i też widzę leciutką poprawę, ale cellulit dalej mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem fajny gadżet, ale faktycznie nie ma co się łudzić, że zlikwiduje cellulit. Ja po miesiącu stosowania zauważyłam jedynie porządne napięcie i ujędrnienie skóry. Mnie akurat taki efekt zadowolił (mój cellulit mi jakoś szczególnie nie przeszkadza), ale pewnie wielu kobietom to nie wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem tak właśnie powinien działać : )

      Usuń
  7. Ja myślę, że zewnętrzne działanie (peeling, masaż) na cellulit jest skazane na porażkę. Pewnie poprawi się wygląd wierzchnich warstw, ale jak piszesz - ruch fizyczny, dieta, to też ma wielki wpływ na rozmieszczenie tłuszczu. Ja jestem chuda, a kiedy ginekolog kazał mi przybrać trochę na masie (miałam za mało tłuszczu do syntezy jakiś hormonów :P ) to od razu na udach pojawił się delikatny cellulit....
    100 przysiadów dziennie to jakieś 2 minuty, czyli mniej niż taki masaż, a efekty też ciekawe :))
    Nie mniej jednak, jako fanka wszelkich ugniataczy skóry chętnie bym spróbowała :D Do fryzjera też mogłabym chodzić tylko dla masażu skóry głowy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, taki masaż jest właśnie całkiem przyjemny :)!
      A z cellulitem to chyba niektórzy tak już mają. Ja nie miałam z nim problemu tylko kiedy ważyłam w moim odczuciu trochę poniżej normy, a już przy normalnej dla mnie wadze zawsze ten cellulit jest :/

      Usuń
  8. Lepiej zapobiegać niż leczyć i pilnować, by cellulitu nie było :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tylko żeby jeszcze to było takie proste :D

      Usuń
  9. jestem ciekawa czy u mnie by się sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze widzę taki gadżet ;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam bańki chińskie oraz tendencję do naczynek i nigdy sobie siniaków nimi nie zrobiłam. A nie oszczędzam się jakoś szczególnie przy masażu.
    Widziałam już to Cellublue na innych blogach i zachodzę w głowę dlaczego ma to być niby lepsze od bańki chińskiej, która jest znana od X lat. Ale już wiem o co chodzi. O cenę. Cellublue przychodzi w ładnym woreczku i jest drogie. Ot cała filozofia. Bańki chińskie są 4, można nimi masować różne części ciała bo masaż próżniowy nie działa li i jedynie na cellulit. Tym niebieskim kubeczkiem nie pomasuje się wszystkiego. No i bańki można kupić za 25zł/4 sztuki. Tylko to takie zwyczajne, bez dorobionej filozofii :D

    Bańki działają na cellulit, owszem. Więc "ja nie wierzę, że to mi pozwoli się pozbyć cellulitu" jest niczym nieuzasadnionym gadaniem. Wystarczy poczytać o masażu próżniowym np. endermologii, który wykonuje się nie tylko bańkami ale też innymi aparatami. Owszem zawsze lepiej połączyć masaż z dietą i ćwiczeniami bo siedząc na kanapie sam masaż niewiele pomoże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tą wypowiedzią :)

      Usuń
    2. Hej Aninimowy, ja naczytałam się różnych opinii, w tym właśnie nie za ciekawych. Wydaje mi się, że to kwestia indywidualna, bo jedni mówią że z naczynkami się nie pogorszyło, ale spotkałam się też z opiniami o siniakach i popękanych naczynkach. Na pewno ciężko przewidzieć jak to będzie u nas.

      Myślę, że producenci podchwycili pomysł i po prostu trochę go przerobili, przy okazji w wysokiej cenie. W sumie takich przykładów jest tysiące, marketing :D. Ja bardzo chętnie przeczytałam porównanie kogoś kto używał i baniek i Cellublue.

      Ostatnia część wypowiedzi nie wiem czy kierowana do mnie, czy tak ogólnie - ja, tak jak napisałam właśnie wierzę w działanie masażu, jak najbardziej! Tyle, że właśnie ciężko mi uwierzyć że sam masaż zlikwiduje cellulit przy siedzącym trybie życia i fast foodach ;). Zresztą dokładnie to napisałam w poście :))

      Usuń
    3. Kleopatre to o gadaniu to nie było akurat do Ciebie :) tylko w komentarzach pojawiły sie takie głosy, że to pic na wodę i w ogóle.

      Usuń
    4. Aaa, rozumiem :). A z ciekawości, po jakim czasie były u Ciebie efekty? Stosowałaś równocześnie też jakąś dietę?

      Usuń
  12. Masowałam się tą banieczką i bańkami chińskimi, u mnie najwięcej daje ruch w przypadku cellulitu , dieta też ale najlepiej wszystko razem połączyć. Zazdroszczę, że Twój cellulit jest mało widoczny. Mój niestety nie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co bardziej przypadło Ci do gustu :)?
      U mnie to samo, dieta + ruch!

      Usuń
  13. Mam ten masażer i muszę przyznać że przy regularnym stosowaniu efekty daje naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś używałam baniek chińskich i byłam zadowolona, nie mam jednak porównania z cellublue :)
    Obecnie szoruję się gąbką syreny + smaruję olejkiem Evree Super Slim i mam nadzieję, że coś pomoze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh ja włąśnie na odwrót ;). Wyszorować gąbką się lubię, ale mam wrażenie że to działa bardziej na samą powierzchnię skóry :)

      Usuń
  15. Średnio wierzę w magiczne działanie takich gadżetów. Tak jak piszesz, prawdziwe efekty dadzą tylko dieta i ćwiczenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. słyszałam o nim już :D ciekawy produkt!

    OdpowiedzUsuń