sobota, 3 października 2015

♥ Ulubieńcy września ♥ | ulubione serum, Inglot, MAC, Zoeva, Chloe

Hej! Na dziś przygotowałam zestawienie ulubionych kosmetyków z września, ale że w ostatnim czasie nie pojawiały się wpisy z ulubieńcami dzisiejszy będzie obszerniejszy niż zazwyczaj :). Odkryłam kilka fajnych kosmetyków z pielęgnacji, po które sięgałam bardzo często. Udało mi się też znaleźć serum idealne dla mojej cery, co jest dużym sukcesem biorąc pod uwagę moją problematyczną skórę.

DSCN7478

Serum, które zostało hitem dla mojej skóry jest Ha3+ Lifetime Serum marki Murier oparte na kwasie hialuronowym. Moja cera bywa strasznie problematyczna, potrafi zareagować alergicznie na kosmetyki, które z założenia są hipoalergiczne. Bardzo często mam wrażenie, że najlepiej wygląda kiedy nie używam absolutnie żadnych kosmetyków, ale wiadomo że czasem warto byłoby ją porządnie nawilżyć. Serum Murier jest jednym z niewielu kosmetyków, po którym moja skóra zawsze wygląda bardzo dobrze.

Przede wszystkim mocno nawilża, ale jest ultra lekkie i wchłania się błyskawicznie. Serum jest praktycznie bezzapachowe. Wygładza skórę, lekko ją napina, a po użyciu cera wygląda jakoś bardziej świeżo i zdrowo niż zwykle :). Serum pasuje mi w 100% i z czystym sumieniem mogę je polecić – jest fajnym uzupełnieniem pielęgnacji np. pod krem na noc czy naturalny olejek. Jedynym minusem może być cena, niestety jest dość drogie bo kosztuje 149zł (tu więcej info o składzie). Mimo, że to serum na noc, ja bardzo lubię je stosować na dzień ze względu na dobre nawilżenie i lekkość zarazem (brak jakiegokolwiek filmu na skórze). Sprawdza się też pod makijaż!

DSCN7481

Udało mi się też trafić na szampon, który fajnie sprawdza się na moich farbowanych, przyklapniętych, przetłuszczających się włosach – Farmona Herbal Care z żeń-szeniem. Zapach jest trochę specyficzny, jak w przypadku tych wszystkich ziołowych szamponów na problemy z wypadaniem włosów, ale nie przeszkadza mi szczególnie. Świetnie się pieni, nie plącze włosów, dobrze oczyszcza i co ważne: moje włosy są po nim długo świeże. Nie oczekuje od szamponów cudów, najważniejsze żeby nie podrażniał skóry głowy, skutecznie oczyszczał i nie pozostawiał włosów tępych i matowych w dotyku. Nie może też ich obciążać! Ten jest bardzo w porządku i możliwe, że jeszcze do niego wrócę.

DSCN7482

Serię Oleje Świata z Joanny poleciła mi jedna z czytelniczek. Na tle drogeryjnych i niedrogich kosmetyków z pewnością wypadają świetnie. W serię wchodzą olejki i balsamy do ust, ja mam olejek z olejem makadamia i kokosowy balsam (a kiedyś miałam też pomarańczowy). Olejek jest przeznaczony do twarzy i ciała, ale dla mnie był trochę zbyt ciężki do twarzy dlatego używam go do ciała i włosów. To mieszanka różnych olejów na czele z olejem słonecznikowym i ze słodkich migdałów (który moje włosy i skóra bardzo lubią!). Olejek fajnie pachnie i dobrze się sprawdza. Balsam do ust ma łagodny ale bardzo apetyczny zapach kokosa. Jeśli tak jak ja uwielbiacie kokos to może Wam przypaść do gustu! Ma zbitą konsystencję, nieco twardą, rozpuszcza się pod wpływem ciepła. Pod względem formuły w ogóle nie przypomina dość klejącej wersji pomarańczowej, która też pachnie świetnie.

DSCN7484

Ulubiony zapach w ostatnim czasie to różany Chloe Roses de Chloe. Lubiłam klasyczną wersję Chloe, ale kiedy pojawiła się różana od razu mnie zainteresowała. Dla mnie to zapach świeżych róż na charakterystycznej bazie, która pojawia się w ‘zwyczajnych’ Chloe.

DSCN7485

Kolorówkowy zestaw podręczny, który towarzyszy mi prawie codziennie. Mamy tu:

  • My Secret Face Illuminator – absolutny hit! Doskonały rozświetlacz za parę groszy! Mam wiele rozświetlaczy, ale ten pobił wszystkie, czego kompletnie bym się nie spodziewała po tak tanim kosmetyku. Wypiekany, bardzo wydajny, w kolorze beżowo-waniliowym, więc pasuje po prostu każdemu. Daje piękny efekt tafli połysku, który można stopniować. Uwielbiam!
  • Maybelline Color Tattoo w odcieniu Metallic Pomegranate – ulubiony “tatuaż” z ostatniego miesiąca. Szkoda, że ten odcień nie jest dostępny w Polsce (kupowałam dzięki znajomej). Zgaszone bordo z drobinkami, z kreską robi za cały makijaż.
  • MAC Pigment Vanilla – sama się sobie dziwię czemu dopiero niedawno kupiłam ten słynny pigment. Używam non stop, na sobie i na innych. Idealny do rozświetlania wewnętrznego kącika oka i zupełnie niepowtarzalny (mieni się na złoto-brzoskwiniowy odcień, rozpoznałabym go wszędzie!).
  • Zoeva 231 – ulubiony pędzelek do blendowania. Na początku stwierdziłam, że pędzle Zoevy muszą być przereklamowane, ale po tym pędzlu się przekonałam i mam ochotę na więcej. Najlepszy!

DSCN7486

I dalsza część ulubionej kolorówki:

  • KOBO Eyebrow Colour 304 Noir – idealny cień do brwi. Mocno napigmentowany, o świetnym odcieniu ciemnego brązu. W chwili obecnej mój ulubiony.
  • Rimmel Scandaleyes Xtreme – moim zdaniem najlepszy tusz Rimmela. Wypróbowałam przeróżne tej marki, ale ten wariant jak dla mnie pobija wszystkie inne. Moja siostra też od razu się nim zachwyciła! Wydłużająco-pogrubiający, o silikonowej szczoteczce. Daje mocny efekt i nie robi grudek.
  • Max Factor Masterpiece Max – numer jeden w kategorii tuszy, jeszcze żaden go nie pobił u mnie :). Dla moich rzęs to ideał, świetnie je podkreśla, wydłuża, pogrubia ale też fajnie rozdziela i zawsze sprawia efekt, że jest ich dużo więcej. Ten tusz po prostu trzeba kiedyś wypróbować.
  • L’Oreal Super Liner Superstar – o dziwo w moich ulubieńcach znalazł się eyeliner w pisaku (a wiecie, że ich nie lubię). Jednak ten nowy z L’Oreala jest naprawdę bardzo dobry, używam go niecodziennie, ale od kilku miesiący i wciąż maluje jak nowy! Ma bardzo precyzyjną końcówkę.
  • Inglot Makeup Fixer – fixer, który warto mieć nawet na własny, domowy użytek. Utrwala makijaż i świetnie niweluje efekt pudrowości podkładu czy pudru. Nie jest drogi a przy tym bardzo wydajny. Polecam :).

DSCN7488

 


Jak wiecie jestem wielką fanką żeli pod prysznic Original Source, lubię ich ciekawe, mocne zapachy i podoba mi się design opakowań. Niektórzy narzekają, że są mało wydajne – faktycznie bywają bardziej wydajne żele, ale mi to nie przeszkadza, bo raz że nie lubię mieć jednego żelu zbyt długo, a dwa często używam gąbki, a wtedy minimalna ilość żelu równa się masa piany.

Moim hitem jest Vanilla & Raspberry, ale limitowany Wild Cherry & Nettle trafił tuż na drugie miejsce za nim :). Lubię wiśniowe zapachy, ale takie cukierkowe i soczyste, a ten właśnie taki jest. Trochę słodki, przypomina mi jakieś pyszne wiśniowe nadzienie. Tych pokrzyw to ja akurat nie czuję, ale mam kiepski węch.

DSCN7489

Wypróbowałam wszystkie nowe warianty żeli i właściwie wszystkie są super. Ta seria to zapachy unisex, nie ani typowo męskie ani też kobiece, dlatego sądzę że mogą się spodobać każdemu.

  • XXX Mint – mocna mięta, świetny na upały. Bardzo orzeźwiający i chłodzący! Jeśli jesteście fanami mięty (a ja jestem) to będzie Wam się podobać.
  • Eucalyptus & Black Pepper – ten wariant lubię najmniej. Właściwie to lubię eukaliptusowe cukierki albo maści, podoba mi się ten zapach, ale jakoś w żelu mniej mi przypadł do gustu choć i tak dość go lubię. Jest bardzo ostry, łatwo wyczuć pieprz.
  • Lemon & Chilli – ostro-cytrusowy, fajny, bardzooo orzeźwiający!
  • Blue Ginger – mój ulubiony. Uwielbiam imbir, a ten żel pachnie wyraźnie imbirem, jest bardzo świeży ale ma w sobie też coś lekko słodkiego co trochę kojarzy mi się z gumą balonową.

o1

60 komentarzy:

  1. Strasznie mi się podoba ten rozświetlacz, ale mam już 2 i kolejny pewnie nigdy nie doczeka się zużycia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo posiadania dwóch i tak polecam ten z My Secret, to hit za grosze :D

      Usuń
  2. Mnie ciekawią perfumy, bo uwielbiam zapach róż ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie powąchaj je sobie w perfumerii :)!

      Usuń
  3. Muszę się skusić na ten fixer z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny fixer, może nie tyle typowo utrwalający co ładnie wykańczający makijaż :)

      Usuń
  4. Masterpiece Max najlepszy również według mnie. W moim prywatnym rankingu po piętach depcze mu Maybelline Lash sensational, ale jednak Max wygrywa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%! Lash Sensational MNY też jest jednym z moich ulubionych!!!

      Usuń
  5. Te niedostępne kolory CT z Maybelline mozna na ekobiecej kupic :) właśnie miałam w planach ten pomegranate i Twoja opinia mnie utwierdziła w zachciewajce :)) a na pigment z MAC mam ogromniastą ochote! Na pewno go capnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bordowy na pewno warto mieć :). Mam sporo Color Tattoo, ale po ten sięgam ostatnio najczęściej :D.
      A pigment to już musisz kiedyś sobie sprawić, jestem pewna że po pokochasz :D

      Usuń
  6. Original Source zawsze zaskoczy jakimś fajnym, niespodziewanym zapachem. Lubię je ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie niestety Rimmel Scandaleyes Xtreme nie sprawdził się, jakoś nie potrafię się z nią dogadać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, u mnie daje fajne efekty, najlepszy tusz Rimmela moim zdaniem :)

      Usuń
    2. No ja wróciłam do Max Factor 2000 calorie, całkiem dobrze się spisuje, choć czasem mam wrażenie, że jak zbyt blisko nasady pomaluję nim rzęsy to mnie uczula, bo mi oczy łzawią ;p

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto :)! Wypada dużo lepiej niż droższe rozświetlacze :)

      Usuń
  9. To serum wygląda super, szczególnie skład! Fajnie, że się dzielisz, kuszące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze się u mnie sprawdza, lepiej niż np. sam kwas hialuronowy :)

      Usuń
  10. Żele wyglądają apetycznie. Mam ochotę na rozświetlacy i Twój ulubiony typy do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żele wyglądają apetycznie. Mam ochotę na rozświetlacy i Twój ulubiony typy do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  12. Żele wyglądają apetycznie. Mam ochotę na rozświetlacy i Twój ulubiony typy do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam te perfumy. Dostałam na święta w zeszłym roku i już 2/3 zniknęło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się :). Ja też pewnie prędko zużyję zwłaszcza, że to 30ml :)

      Usuń
  14. Uwielbiam rozświetlacz z My Secret <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę wypróbować różaną Chloe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz zapach róż to warto obwąchać :)

      Usuń
  16. nieodmiennie zachwycam się flakonem Chloe. bardzo ładne są te butelczyny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się podobają, takie proste ale i dziewczęce :)

      Usuń
  17. Cienie Kobo są super, ale... Jak się pomaca równoległe cień Kobo i Sensique (matowe) w Naturze, to ma się wrażenie, że to te same cienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Sensique i Kobo produkuje Hean, więc to ta sama fabryka :). Mi jakoś bardziej leżą Kobo, są moim zdaniem lepiej napigmentowane, ale niektóre Sensique też dają radę!

      Usuń
  18. Zapachem Chloe mnie szczerze zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam powąchać w perfumerii - bardzo mocno różany :)

      Usuń
  19. Jestem ciekawa tego rozświetlacza My Secret:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli go dorwiesz to bierz w ciemno :)!

      Usuń
  20. Ten rozświetlacz jest ciągle wykupowany :) dla mnie Chloe strasznie śmierdzi przynajmniej ten podstawowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, jest super :). Co kto lubi, wiadomo - zapachy to tak indywidualna kwestia, że nie sposób nawet dyskutować :D

      Usuń
  21. Muszę wypróbować który z polecanych przez Ciebie tuszy, chociaż prawdopodobnie będę szukać wersji wodoodpornej, mam nadzieję, że sprawdzi się równie dobrze. Chodzi mi po głowie ten spray z Inglota, jeśli faktycznie znacząco wpływa na trwałość makijażu, to chyba będzie kiedyś mój. Żele pod prysznic interesujące, ja też kocham zapach imbiru! Fajnie by było znaleźć imbirowe perfumy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci polecam Masterpiece Max :).
      Fixer z Inglota jest specyficzny, utrwala ale przede wszystkim niweluje ten efekt pudrowości i nie czuć go na skórze. Jeśli potrzebujesz bardzo mocnego utrwalenia na jakieś okazje to raczej brałabym Kobo albo Kryolan :).
      Albo choćby imbirową mgiełkę do ciała :D!

      Usuń
    2. Posiadam Kobo, i faktycznie jest całkiem spoko, ale nie chcę go nadużywać, więc muszę rozważyć tego Inglota.
      Ehh... Imbir, cynamon, cokolwiek xD

      Usuń
  22. Masterpiece Max i Face Illuminator bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam ten sam pigment z MAC i jest świetny, też go uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój numer jeden :D. Bardzo lubię też Naked i Blue Brown, ale nie pobijają tej pięknej wanilii :)!

      Usuń
  24. Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem najlepszy w ofercie marki ;)

      Usuń
  25. Ten rozświetlacz strasznie mnie kusi! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, daje przepiękny efekt :)

      Usuń
  26. Potwierdzam - perfumy pachną nieziemsko !

    OdpowiedzUsuń
  27. Pędzelek - ten sam ulubieniec i u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety żele pod prysznic Original Source do mnie nie przemawiają. Osobiście bardzo mnie kusi ten pigment Mac :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ładny kolorek cieni z maybellina , muszę kiedyś zwrócić na niego uwagę .Rozświetlacz też godny uznania ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ooo, rozświetlacz ląduje na mojej magicznej jednorożcowej liście życzeń! :D Ah a do pigmentu z MAC sobie jeszcze trochę powzdycham :<

    OdpowiedzUsuń