wtorek, 3 listopada 2015

HIT: Musy z masłem shea NACOMI ♥ | zakupy z promocji w Rossmannie

Rzadko zdarza mi się nazwać jakiś kosmetyk prawdziwym hitem, bo w końcu w całej masie kosmetyków większość jest po prostu dobrych i jednocześnie bardzo podobnych do siebie, zdarzają się jednak wyjątki :). Dziś jeden z nich, a mianowicie musy do ciała Nacomi, które biją na głowę chyba wszystkie balsamy jakich używałam w życiu, a było tego trochę!

Musy mają niezwykłą formułę, przypominają lekką piankę, która pod wpływem ciepła szybko się rozpuszcza. Pięknie pachną, rewelacyjnie działają i mają fantastyczne naturalne składy z masłem shea na czele.

DSCN7825

Konsystencja lekkiego musu bardzo przypadła mi do gustu, po prostu niezwykle przyjemnie się używa tych balsamów. Pianka momentalnie topnieje w kontakcie ze skórą i zmienia się w olejkową formułę. Musy bazują na maśle shea, więc nie przypominają nawilżających balsamów z drogerii – są w przeciwieństwie do nich bardzo mocno natłuszczające skórę i z tego względu nadają się do stosowania raczej na noc.

Skóra po użyciu jest miękka i gładka, a działanie zdecydowanie o wiele dłuższe niż po użyciu jakiegoś przeciętnego balsamu. Oprócz masła shea musy zawierają (w zależności od wariantu) olej avocado, olej słonecznikowy, z pestek, winogron, arganowy, ekstrakty z owoców. Składy są świetne :).

DSCN7827

DSCN7830

Do wyboru są cztery rodzaje: malina, borówka, ciasteczko i mango. Ja mam odżywczy mus malinowy, który pachnie jak malinowa guma rozpuszczalna i nawilżające ciasteczko, które ma absolutnie genialny zapach orzechowych ciastek! Szczerze mówiąc bardzo ciekawi mnie też ta borówka.

Bardzoooo polecam Wam te musy, jeśli lubicie stosować olejki do ciała to musy będą miłą odmianą :). Z kolei jeśli jeszcze nie próbowaliście czystego masła shea bądź olejków, to warto się przekonać, bo to zupełnie inna bajka niż drogeryjne balsamy i mleczka. Musy kosztują w okolicach 25zł i na pewno dostaniecie je w sklepie internetowym Nacomi, ale są też chyba w Hebe i Daily.

*          *          *          *          *

Wracając do tematu aktualnej promocji w Rossmannie (-49% na pomadki, błyszczyki, lakiery) zrobiłam też zdjęcie moim skromnym, ale dobrze przemyślanym zakupom ;). Już w tamtym tygodniu wpadłam do Rossmanna żeby na spokojnie i bez tłumów zobaczyć czy coś mnie w ogóle interesuje. Wybrałam dla siebie matową pomadkę w płynie od Bourjois Rouge Edition Velvet w odcieniu 12 i masełko do ust Revlon Colorburst w kolorze Cotton Candy.

DSCN7832

Rouge Edition Velvet kusiły mnie od dawna, ale że mam już trochę matowych pomadek (choćby z Golden Rose) nie zdecydowałam się wcześniej na żadną, bo żaden kolor jakoś mi nie wpadł w oko. Za to od momentu kiedy pojawiały się dodatkowe odcienie, dwunastka szybko mnie zainteresowała – to ciekawy odcień rudego brązu. Dziś ją wypróbowałam i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Kolor jest super, a właściwości naprawdę świetne. Trzymała się cały dzień bez poprawek i nie miałam nieprzyjemnego odczucia wysuszonych ust!

Masełka też za mną chodziły od dłuższego czasu, a w promocji miały już dobrą cenę :). Szukałam czegoś delikatnego dlatego kupiłam Cotton Candy. Trochę się obawiałam, że odcień będzie zbyt jasny, ale okazał się naprawdę ładny, delikatny z lekkim połyskiem. Po pierwszych testach zakupy mogę uznać za udane!

b6

A Wy na co się skusiłyście :)?

41 komentarzy:

  1. Jak skończę swoje zapasy to skuszę się na mus malinowy :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja na promocjach na razie kupiłam 3 lakiery, jestem z siebie dumna, że nie więcej! haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam dumna, że nie nabrałam jakichś pierdół! Kusiło mnie kilka rzeczy z Wibo ale wszystko było używane ;)

      Usuń
  3. koniecznie muszę sprawdzić te musy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdzie Alinko w Krakowie kupiłaś Bourjois? :) Pytam, bo w niewielu Rossmannach jest szafa Bourjois, a tam gdzie byłam w poszukiwaniu właśnie tego odcienia 12, to w szafach wspomnianej marki był taki kocioł, że szkoda gadać :D. Nie do końca jednak wiem, w których Rosmannach wspomnianą markę znajdę, a szukać w każdym... ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie na odpowiedź ;) Chociażby Bonarka albo tam jak się skręca w ul. Kościuszki niedaleko mostu Konopnickiej ;)

      Usuń
    2. Hej, ja nie Alina :). Ja kojarzę jeszcze kilka Rossów z szafą Bourjois: Carrefour Czyżyny, Krokus, Galeria Krakowska, Plaza, chyba też jest w M1. Miałam problem z tą dwunastką, o dziwo tego odcienia nie mieli w ogóle wystawionego, ale znalazła się jakaś pojedyncza sztuka w szafie. Byłam zdziwiona, bo wydawało mi się że akurat ten odcien nie jest specjalnie wykupywany :)

      Usuń
    3. Aaaa, pisałam komentarz jednocześnie u Ciebie i Aliny i mi się poplątało :( Przepraszam najmocniej!!! :) Dzięki!

      Usuń
  5. W takim razie koniecznie wypróbuje te masła, mam nadzieję, że znajdę je w moim Hebe jak wrócę do Polski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie Bourjois zdecydowanie zdominowało zakupy :D 12 REV jest obłędna, uwielbiam ją!

    OdpowiedzUsuń
  7. o! mam to masełko w tym samym odcieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię firmę Nacomi, takich musów jeszcze nie miałam. Założę się że byłabym z nich zadowolona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię Nacomi, chyba wszystko co miałam dobrze się sprawdzało :)

      Usuń
  9. Nie miałam tych musów ale będę o nich pamiętała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupiłam masełko Revlon, zmywacz do paznokci i Blistex. I jestem zadowolona, bo nie dałam się ponieść:) Możliwe, że kupię jeszcze nudziakowy lakier z Wibo i kredkę do ust Lovely, ale cały czas się zastanawiam. A firmę Nacomi bardzo lubię, ich czarne mydło jest świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które masełko brałaś:)?
      Też miałam od nich czarne mydło, było faktycznie super :)

      Usuń
  11. hmmm jedna i druga super kolor :) ja chciałam też coś z Bourjois, ale ostatecznie nic nie wybrałam bo w sumie wszystko było na maksa wymacane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet z Bourjois? Oni mają takie naklejki zabezpieczające

      Usuń
    2. Naklejki można zerwać/przerwać, wiem co mówię, nie kupiłam praktycznie nic, co chciałam, mimo naklejek na tych pomadkach z Bourjois i Color tattoo z Maybelline, było wszystko pootwierane :D.

      Usuń
  12. Kupiłam śliwkowy lakier do ust Revlonu, jest cudny <3
    A teraz mam ochotę na ten ciasteczkowy mus do ciała!

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę koniecznie kupić te musy :) a pomadek z Bourjois nakupowałam pełen zapas na aktualnych promocjach w Rossmanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszę masę pozytywów o kosmetykach Nacomi, podobno świetny jest ich nowy peeling do twarzy, w takiej niebieskiej tubce ;) Muszę w takim razie zdecydować się na jakiś większy zakup u nich, bo aż wstyd przyznać, nic jeszcze nie mialam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam:)!
      Ja mogę jeszcze bardzo polecić olejki do ciała, mam ciasteczkowy i borówkowy i oba są extra. Oczywiście savon noir, maseczki algowe też mają świetne. A i fantastyczny jest też balsam do ciała z masłem shea, różano-jogurtowy!

      Usuń
  15. Słyszę masę pozytywów o kosmetykach Nacomi, podobno świetny jest ich nowy peeling do twarzy, w takiej niebieskiej tubce ;) Muszę w takim razie zdecydować się na jakiś większy zakup u nich, bo aż wstyd przyznać, nic jeszcze nie mialam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kilka pomadek w kredce matowych i błyszczyki Wibo. Dzisiaj skusiłam się na dwie czerwone szminki by Kate Moss.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kilka pomadek w kredce matowych i błyszczyki Wibo. Dzisiaj skusiłam się na dwie czerwone szminki by Kate Moss.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nacomi już gdzieś widziałam tę markę... a co do zakupów to kupiłam błyszczyk Wibo XXL nr 02, bo nie mam błyszczyka (no nie miałam do wczoraj) ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam coś z Nacomi ale na śmierć zapomniałam co to było. Musy brzmią świetnie. Ja co prawda nie lubię żadnych balsamów, bo nigdy nie mam na nie czasu ale na taki chyba się skuszę jak wykończę mój z Organique. W Rossmannie nie kupiłam na wyprzedaży tym razem nic xD to do mnie niepodobne, bo jak tyko jest wyprzedaż to wracam do domu obładowana siatkami :D ale za to sprawiłam sobie blushing hearts z MUR :) jak na razie pierwsze testy wypadły zadowalająco i myślę, że się z nim zaprzyjaźnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ja czasem też, ale tym razem też nie planowałam szaleństw :). Serduszka z MUR są super! Którą wersję kupiłaś?

      Usuń
    2. Zdecydowałam się na początek na Iced Hearts. Zależało mi na czymś chłodnym, jasnym i jak najbardziej neutralnym. Taki odcień do jasnej, zimowej cery. I przyznam szczerze, że pasuje doskonale. Daje świetlisty połysk ale bez efektu tandetnego błysku. Ładnie wygląda i dobrze się nakłada. Ciężko sobie nim zrobić krzywdę nawet jak ktoś jest niewprawiony w użyciu takich kosmetyków. Już wiem, że to nie będzie moje ostatnie serduszko ;)

      Usuń
    3. A to ten taki jaśniutki :). Ja mam mocniejszą wersję, ale absolutnie ją uwielbiam <3. Boski efekt i to opakowanie :D

      Usuń
  20. Myślałam, że nic nie kupię, ale przy okazji wyprawy po mydło jakaś tak mi wpadła do koszyczka konturówka Lovely i Wibo Million Dollars. Jeszcze nie używałam, zobaczymy, czy polubię.
    Opis masełek bardzo interesujący, na razie raczej nie kupię, ale może kiedyś... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konturówki się opłaca brać przy takich promocjach :)

      Usuń
  21. Ach te zakupy :D i ja się skusiłam na kilka rzeczy ciekawe co przyniosą dalsze weekendy :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Skusiłabym się na ciasteczko. Mam jedną matową szminkę Bourjois i sprawdza się świetnie. Trwałość jest powalająca, nie schodzi z ust nawet podczas jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam chrapkę na ten ciasteczkowy *_*

    OdpowiedzUsuń