niedziela, 29 listopada 2015

Książka: SZCZĘŚLIWA SKÓRA A.Grigore

Hej! Dziś odrobinę nietypowo, bo o książce “Szczęśliwa skóra” A. Grigore – naturalny program domowej EKOpielęgnacji. Moim zdaniem mało jest podobnych publikacji, nie przypominających jednocześnie podręcznika do kosmetologii. Mnie “Szczęśliwa skóra” bardzo zainteresowała i przeczytałam ją praktycznie za jednym zamachem, bo jest ciekawa i napisana w sposób lekki i przyjemny, więc czyta się błyskawicznie.

Wszystko co w książce zawarte jest oczywiście tylko punktem widzenia autorki, a nie absolutną prawdą na temat skóry, więc na pewno nie warto traktować każdej informacji jako jedynej prawdy. Jednak można sporo wyciągnąć, wypróbować nowe sposoby dbania o skórę, przejść na bardziej naturalną pielęgnację. Jeśli jesteście mocno wkręcone w temat naturalnych metod dbania o cerę, przetestowałyście wszystkie rodzaje olejków, ciągle zamawiacie półprodukty a składy kosmetyków analizujecie w pół minuty, to nie polecam Wam “Szczęśliwej skóry”, bo nie dowiecie się niczego nowego. Książka będzie za to fajną propozycją dla kogoś kto dopiero odkrywa naturalną pielęgnację.

DSCN8067

DSCN8065

Jeśli chcecie mieć niespodziankę i nie macie ochoty wiedzieć na czym konkretniej autorka się skupia, to nie czytajcie już dalej mojej recenzji.

Na samym początku dowiemy się z czego skóra jest zbudowana, absolutne podstawy ale podane w przystępny sposób. Pokrótce jest też o chorobach skóry i przede wszystkim o błędnym sposobie myślenia o skórze, który wiele z nas ma (o skórze, która powinna być jak z reklamy i najlepiej wcale nie mieć porów, a nie jak o jednym z organów).

Autorka zwraca uwagę przede wszystkim na to, że skóra jest w pewnym sensie obrazem naszego stanu zdrowia i w głównej mierze wpływają na nią takie czynniki jak sposób odżywiania (jako najistotniejszy), skłonności genetyczne, aktywność fizyczna czy hormony. Pielęgnacja skóry od zewnątrz ma znacznieee mniejszy wpływ na cerę, mimo że każda marka kosmetyczna będzie próbowała dowieść, że jest inaczej a od super-kremu ich produkcji znikną wszystkie nasze skórne problemy. Generalnie w dużej mierze zgadzam się ze sposobem myślenia autorki, podoba mi się spojrzenie na naszą skórę przez pryzmat całego organizmu, choć wiadomo – nie wszystko mnie przekonuje (jak choćby twierdzenie, że na brak równowagi hormonalnej najlepszym lekiem jest jedynie dobra dieta). Nie chodzi jednak w moim mniemaniu o to żeby zgadzać się z każdym słowem a wyciągać swoje wnioski :).

DSCN8069

Większa część jest poświęcona właśnie odpowiedniej dla nas diecie. Autorka namawia do prowadzenia dziennika żywienia (dosłownie przez kilka dni), na podstawie którego można zauważyć powtarzające się schematy w sposobie naszego odżywiania i zauważyć, które pokarmy mają zły wpływ na cerę. Ja przyznam szczerze olałam ten dziennik, nawet nie z lenistwa a po prostu z tego powodu, że akurat moja skóra reaguje przeróżnie na różne kosmetyki, na zmiany hormonalne, na jedzenie, stres i tak dalej. Czynników zewntrznych i wewnętrznych jest po prostu zbyt wiele żeby móc połączyć aktualny stan cery z tym co zjadłam (bo przecież mogło wypłynąć na nią coś innego, niekoniecznie jedzenie), ale taki dziennik może z kolei namacalnie nam pokazać co faktycznie zjadamy w ciągu dnia.

DSCN8072

Jest też sporo uniwersalnych porad, które większość z nas na pewno kiedyś słyszała: że warto pić więcej wody, że nabiał szkodzi naszej skórze (tutaj ja się z kolei nie zgodzę, bo na moją cerę nie wpływa), żeby nie jeść smażonego ani nie pić alkoholu. Ja wolałabym poczytać o tym w książce poświęconej zdrowemu odżywianiu, ale z drugiej strony mogą się przydać komuś, kto odżywia się źle a sięgnął po książkę, bo ma problemy z cerą i nie łączył ich nigdy ze sposobem odżywiania się.

Dalsza część książki to już część poświęcona samym kosmetykom: zarys funkcjonowania przemysłu kosmetycznego, oznaczenia na etykietach kosmetyków, opis tych złych składników i pomoc w czytaniu składów. Oczywiście więcej na temat składów dowiemy się z internetu, książka porusza tylko podstawy, ale dla kogoś początkującego będzie w sam raz, bo nie zniechęci się nadmiarem informacji.

Co mnie zaskoczyło – autorka twierdzi, że z reguły cera osób, które wiecznie eksperymentują i stosują ciągle to nowe kremy, drogeryjne kosmetyki, zwykle wygląda lepiej niż u osób, które trzymają się od lat jednego kremu i tych samych produktów do demakijażu. Generalnie jednak autorka zachęca nas do minimalizmu i w początkach określania naszego problemu z cerą, używania jedynie szarego mydła.

DSCN8073

Najprzyjemniejsza, najbardziej wartościowa część “Szczęśliwej skóry” to końcówka – przepisy na naturalne, domowe kosmetyki! Jak dla mnie cała książka mogłaby być poświęcona przepisom, uwielbiam przygotowywanie domowych maseczek, toników, wcierek, balsamów i tak dalej :). Przepisy są bardzo fajne, ciekawe (wiele z nich było dla mnie zaskoczeniem), większość wykorzystuje składniki, które znajdziemy w kuchni. Niektóre nawet wypróbowałam, nie wszystkie się sprawdziły jak np. domowa pasta do zębów na sodzie i oleju kokosowym, która okropnie podrażniła mi skórę i usta, ale cóż … trzeba przekonać się na własnej skórze ;)! Przepisów mogłoby być więcej! Zdecydowanie! Myślę, że niektóre z nich po wykonaniu pokażę na blogu :).

Moim zdaniem dobra lektura dla osób stawiających pierwsze kroki w naturalnej pielęgnacji albo nawet dla wszystkich, który z takim sposobem dbania o cerę nie mają jeszcze kompletnie nic wspólnego :). Dziewczyny zaawansowane w temacie prawdopodobnie nie dowiedzą się już nic nowego, ale mimo to książka fajnie motywuje do kręcenia własnych kosmetyków i stosowania naprawdę super naturalnej pielęgnacji. Normalnie kosztuje coś około 30zł, ale wypatrzyłam ją kiedyś nawet za dwie dyszki w jakiejś promocji.

16 komentarzy:

  1. O, ciekawa książka, chętnie bym ją przeczytała, tak dla utrwalenia wiedzy ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym trafiła na tą książkę, to bym się nią zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym tą książkę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi ciekawie :) dopiszę ją sobie do listy pozycji do obmacania w księgarni ;) choćby ze względu na same przepisy na kosmetyki :) choć nie mam jakichś kolosalnych problemów z cerą to może warto poznać taką pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto, tak jak piszesz, przejrzeć w księgarni :). Ja mimo, że nie dowiedzialam się niczego specjalnie nowego to nie czuję się rozczarowana, przepisy są fajne i można sobie przypomnieć o wielu rzeczach na temat skóry i odżywienia, które wypadają z głowy na co dzień ;).

      Usuń
    2. No i właśnie pod kątem przepisów zamierzam ją obadać :) może podpowie mi też coś z pielęgnacji na zimę, bo mam suche skórki na nosie mimo stosowana kremów natłuszczających.

      Usuń
    3. Typowo o pielęgnacji zimą z tego co pamiętam nie było.. no ale warto książkę obadać, wiadomo :).
      Na suche skórki lubię peelingi enzymatyczne :D

      Usuń
    4. Wypróbuję :) może akurat coś się sprawdzi ;)

      Usuń
  5. "Nabiał szkodzi skórze" to przepraszam co ja mam jeść z białkiem, jeśli mięsa nieszczególnie lubię? Ech co człowiek to dieta ;) Ale w sumie nigdy nie patrzyłam na swoją skórę jako na część ciała/organ tylko jako na ... skóre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to są takie kwestie, że co człowiek to opinia. Na moją cerę na bank nie szkodzi, bo na próbę odstawiałam.

      Usuń
  6. Wygląda na świetną pozycję na prezent dla kogoś! Ja pewnie niewiele nowego bym z niej wyniosła, więc rezygnuję, ale dopiszę ją sobie do listy pomysłów na prezenty dla bliskich na Pintereście :)
    A masz może książkę "kosmetyki, które zrobisz w domu, ziołowy zakątek" Klaudyny Hebdy? Jest tam mnóstwo przepisów na naturalne kosmetyki, w ogóle książka jest fantastyczna, powinna Ci się spodobać, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam ale planuję ją kupić i jeszcze "ABC kosmetyki naturalnej" :)

      Usuń
  7. Chętnie zapoznam się z tymi przepisami, które polecisz po przetestowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń