niedziela, 24 stycznia 2016

(Nie)przydatne GADŻETY KOSMETYCZNE

Hej :)! Oprócz samych kosmetyków możemy natknąć się też na całkiem sporo różnego rodzaju gadżetów o przeznaczeniu kosmetycznym. Jak to zawsze bywa, jedne okazują się prawdziwym odkryciem a inne... właśnie jedynie zbędnym gadżetem ;). Sama rzadko daję się skusić na coś co mi wygląda na typowy "bajer", chyba że przekonają mnie pozytywne opinie.

Okazało się, że jednak trochę takich wynalazków się u mnie uzbierało kiedy robiłam mały przegląd szafki. Mam tu swoich ulubieńców, ale też i takie rzeczy, z których zupełnie nie korzystam.


BRUSH GUARDS czyli osłonki na pędzle | Popularne, ale zawsze wydawały mi się zbędnym gadżetem. Wykonane z elastycznej siateczki. Kiedy jednak sama je wypróbowałam okazały się bardzo pomocne! Nie są na pewno czymś niezbędnym, ale polecam je jeśli używacie droższych pędzli. Po umyciu pędzla można nałożyć taką osłonkę, która sprawia że włosie trzyma właściwy kształt. Pędzle nie są takie rozcapierzone co na pewno przedłuża ich żywotność, a przy okazji lepiej się ich używa. Zakładam raczej tylko na większe pędzle. W mojej ocenie przydatne!


KONJAC | Gąbka do mycia twarzy zrobiona z korzenia azjatyckiego drzewa Konjac. Całkowicie naturalna, występuje także w wersji z dodatkami (np. węglem aktywnym albo aloesem). Używałam różnych, np. ta jest z Yasumi, ale kupowałam też takie za dolara na ebayu. Przeznaczona jest głównie do mycia twarzy, po wysuszeniu jest zupełnie twarda, a po namoczeniu mięciutka i przyjemna w dotyku. Niby powinna oczyszczać bez użycia żadnych detergentów, ale u mnie słabo działa pod tym względem, więc zawsze nakładam na nią troszkę żelu do mycia twarzy albo olejku myjącego. Przyznam się, że z tymi gąbkami to u mnie tak fazami: czasem używam dzień w dzień, potem leży a ja nie używam w ogóle. Na pewno można lepiej oczyścić twarz przy jej pomocy niż samymi dłońmi, ale dla mnie to też nie jest coś niezbędnego. Po jakimś czasie ciężko ją już dobrze domyć i warto wymienić na nową.  Mimo wszystko polecam wypróbować :).

SILIKONOWA SZCZOTECZKA do twarzy | Kształtem przypominająca nieco soniczne szczoteczki do twarzy, niewielka silikonowa myjka. Super sprawdza się do mycia twarzy, ale nie tylko! Bardzo fajnie zmywa się przy jej pomocy maseczki, można wykonać przyjemny masaż twarzy z odrobiną olejku albo serum. Łatwa do czyszczenia! Bardzo przydatna myjka za niewielkie pieniądze (moja jest z Rossmanna). Jak najbardziej warty zakupu gadżet :). Z kolei nie polecam zwykłej szczoteczki do mycia twarzy (plastikowa z syntetycznym włosiem, też Rossmann) - moim zdaniem zbyt ostra.

GLOV magiczna myjka do twarzy | To mała materiałowa myjka zmywa makijaż bez użycia detergentów, wystarczy sama woda. Wygląda to niesamowicie, bo idealnie domywa nawet bardzo mocny makijaż, cienie, kredkę, tusz, wszystko! Bez żadnych detergentów! Mimo wszystko dla mnie to zbędny gadżet chociaż działa super. Rzadko używam, bo wygodniej i szybciej jest mi umyć twarz żelem/olejkiem i resztki zmyć micelem. Można jednak okazać się niezastąpiona w podróży, bo zajmie mało miejsca!


BEAUTY BLENDER | Popularne jajko-gąbka do nakładania podkładu. Nie mam oryginalnego Beauty Blendera, ale nie pamiętam jakiej marki jest moje jajeczko (kosztowało około 50zł). W jego przypadku jest to sprawa indywidualna, dla jednych to odkrycie, dla innych coś zbędnego.. Ja doceniam właściwości (potrafi dokładnie zaaplikować podkład cienką warstwą, wklepując miejsce w miejsce makijaż jest trwalszy), ale mimo wszystko zaliczam się bardziej do tej drugiej grupy i jakoś rzadko po nie sięgam. Wolę palce albo pędzle. Polecam jednak wypróbować, bo dla niektórych jest hitem.

LATEKSOWE GĄBKI do makijażu | Niektórzy je lubią.. ja uważam je za mało przydatną rzecz, gorszą od pędzli, palców i właśnie od Beauty Blendera! Nigdy nie lubiłam nakładać nimi podkładu. Sprawdzają się za to do cieniowania lakierami na paznokciach!

BIBUŁKI MATUJĄCE | Wiele osób jest przekonanych, że to coś totalnie zbędnego, ale bibułki naprawdę potrafią się przydać! Jeśli macie tłustą cerę to musicie dać im szansę. Wystarczy przyłożyć bibułkę to błyszczącej partii twarzy, a ona wchłonie nadmiar sebum. Potem można się przypudrować, ale często nie ma już takiej potrzeby. Dokładając za każdym razem warstwę pudru robimy sobie coraz grubszą warstwę makijażu na twarzy :). Dotyczy to osób, które często muszą się przypudrowywać, ale prawda jest taka że w lecie przydają się prawie każdemu. Jak bibułki to tylko Inglot - są rewelacyjne i naprawdę działają, inne marki mają bardziej papier śniadaniowy w ofercie niż bibułki z prawdziwego zdarzenia ;).


ZALOTKA | Dla masy osób wciąż coś kompletnie zbędnego :). I faktycznie - przy naturalnie podkręconych rzęsach zalotka się nie przyda. Jednak przy tych prostych efekty są ogromne! Zalotkę stosuje się zawsze przed nałożeniem tuszu. Maskary zawsze trochę rozprostowują skręt, ale mniej te wodoodporne.

GRZEBYK DO RZĘS | Inglot ma w ofercie śmieszny, składany metalowy grzebyczek do rzęs. Jeśli nałożymy o jedną warstwę tuszu za dużo można przeczesać rzęsy zwykłą, umytą szczoteczką po starym tuszu, ale grzebyk z Inglota jest sprytniejszy. Nie tylko usuwa nadmiar kosmetyku, ale faktycznie bardzo dobrze rozdziela rzęsy. Fajny gadżet, ale używam sporadycznie, bo po prostu rzadko zdarza mi się posklejać rzęsy, a po zwyczajnym wytuszowaniu raczej nie potrzebują już przeczesania. Bywały jednak momenty, w których okazał się niezastąpiony i nie żałuję, że go kupiłam. Podczas użytkowania trzeba być bardzo ostrożnym, bo metalowymi igiełkami łatwo się dźgnąć w oko!

MINI GOLARKA | Niezwykle przydatny gadżet z Rossmanna. Dzięki niej możemy idealnie opracować kształt naszych brwi, usunąć włoski nad linią brwi, przyciąć te zbyt długie i wychodzące poza ich linię. W podbramkowych sytuacjach może się przydać zamiast pęsety. Wymaga jednak ostrożności i wprawnej ręki.


CELLUBLUE | Ten śmieszny niebieski kubeczek to masażer antycellulitowy CelluBlue o którym już kiedyś pisałam na blogu. Działa podobnie do baniek chińskich. Mi nigdy nie udało się pozbyć cellulitu samymi masażami, myślę że nie byłam odpowiednio systematyczna. Jestem jednak przekonana, że taki masażer pomaga w walce z cellulitem jeśli się do tego przyłożymy.

KOREKTOR DO LAKIERU | Niektórzy chwalą sobie korektory do lakieru w pisaku, ale dla mnie to zupełnie zbędny gadżet. Jeśli już zdarzy mi się wyjechać lakierem gdzieś na skórki przy paznokciach to wolę cienki pędzelek zanurzyć w zmywaczu do paznokci i dokładnie opracować linię lakieru. Korektory często mają nieprezycyjne końcówki i szybko wysychają. Ja nie lubię!


Z jakich gadżetów korzystacie? Dajcie znać co polecacie a czego nie :).


111 komentarzy:

  1. ja myjke do twarzy silikonowa takze sobie sprawilam ale wersje tansza i z dluzszymi wypustkami (takze w rossmannie). ja osobiscie bardzo polecam konjac - kiedys bardzo latwo je bylo kupic w rossmannie teraz chyba niezbyt. Glov tez fajna rzecz - na poczatku w ogole w to nie wierzylam, ale sie polubilam z nia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej drugiej wersji jeszcze nie widziałam, konjac faktycznie bywał kiedyś, ale czy nadal jest .. nie wiem.

      Usuń
  2. Ja jak zaczynałam malować paznokcie, to miałam taki korektor do lakieru. Zgadzam się z Tobą. Jest totalnie zbędny gadżet, który jest mało funkcjonalny. Lepiej zanurzyć jakiś tani, syntetyczny pędzelek w zmywaczu (choć ja preferuję aceton kosmetyczny) i sobie poprawiać wszystko. Chociaż ja już doszłam do całkiem niezłej wprawy i moje poprawki są raczej minimalne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędzelki są bardziej precyzyjne, a takie korketory to jak ktoś jeździ lakierem po całych skórkach dookoła :D

      Usuń
  3. ostatnio zaczęłam przemyśliwać nad zakupem cellublu. nie typowo na uda, bo tam mam pajączki, ale myślę, że ten gadżet mógłby pomóc ujędrnić mi brzuch. tam pajączków nie mam, ale za to mam oponkę, z którą zaczęłam walczyć dietą i ćwiczeniami, ale można by włączyć jeszcze masaż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym w końcu porównać CelluBlue z bańkami chińskimi :)

      Usuń
  4. Też mam silikonową myjkę do twarzy i jestem z niej zadowolona. Miałam kiedyś dawno temu jeszcze ze szkoły kosmt. z konferencji kosmet. korektor do lakieru, była to nowość nie dostępna ogólnie i powiem Tobie ze to był świetny gadżet służył mi lata, jak się w końcu wysłużył, nadal nie wyschnięty ;) to jego odpowiedniki nadawały się tylko na chwilę, więc ten gadżet sobie odpuściłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to musiał być wyjątkowy, ja przerobiłam różne i wszystkie były byle jakie :D

      Usuń
  5. Mam tę samą zalotkę i ten sam trymer :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ja już nawet nie pamiętam z jakiej firmy ta zalotka :)

      Usuń
  6. Korzystam z kilku z tych gadżetów i z większości jestem zadowolona. Np. szczoteczka silikonowa totalnie odpada w porównaniu z gąbką konjac. Jak dla mnie najlepsza do mycia twarzy (używam jej z mydłem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh a u mnie na odwrót - wolę silikonową, ale konjac też spoko :)

      Usuń
  7. żadnej z tych rzeczy nie mam :D tzn.mam jakąś tam szczoteczkę do mycia twarzy,ale też używam 'od święta' :) kusi mnie czasem jajo beauty blender,ale czuję że wyrzucę pieniądze w błoto,jak to było z pędzlem flat top hakuro-wolę swoje łapska jednak... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup jakąś tanią podróbę to zobaczysz czy Ci w ogóle coś w tym typie leży :)

      Usuń
  8. Jeszcze mam taki różowy grzebyczek do rozczesywania rzęs - z Misslyn:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Swoją silikonową myjkę do twarzy mam z DMu i zawsze używam jej podczas prania pędzli do oczu. Dosłownie parę ruchów i pędzel jest jak nowy. Pędzle do twarzy na upartego też da radę umyć. Taki mój mały zamiennik specjalnych rękawic i myjek. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Do mycia pędzli super się sprawdza, miałam nawet o tym pisać w notce, ale wyleciało mi z głowy! :)

      Usuń
  10. Aaaa ile tego jest, a chętnie dodałabym swoje 3 grosze do każdego gadżetu! ;)
    No więc w skrócie - brush guards - niezastąpione i żałuję, że nie mam takich na mniejsze pędzle do oczu. Zalotka, korektor do lakieru (i podobny do makijazu) zawsze na plus. Grzebyk do rzęs muszę w końcu kupić, a BB uwielbiam, ale wyłącznie oryginał. Ah! a z Glov mam największą rękawicę i chętnie jej używałam, ale szkoda że nie można jej prać w pralce w proszku, bo teraz od dłuższego czasu czeka na czyszczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie pokusiłam się na oryginał, ciekawa jestem czy duża jest różnica :)

      Usuń
  11. Ten grzebyczek z Inglota bywa niezastąpiony. Często po niego sięgałam kiedy maskara nie zachowywała się tak jak powinna. Brush Guardów nie mam, ale mam tworzywowe "ochraniacze" na niektóre pędzle - lubię je bo pomagają nadać pędzlom właściwy kształt. Zalotkę jednak uważam za zbędną ;) Wiem, że wiele osób nie wyobraża sobie bez niej życia ale ja swojej pozbyłam się dawno temu i nie żałuję decyzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest zbędna dla podkręconych rzęs, ale prostym się przydaje :)

      Usuń
  12. Mam podobne odczucia co do myjek. Mam skórę nosorożca, ale i tak szczoteczka z Ross. była dla niej za twarda, za to silikonowe jajeczko (ebay, 1 dolar) jest świetne. Z jego użyciem jestem w stanie domyć nawet trwały makijaż (azjatyckie BB) żelem bez sles. BB też mam w wersji z ebaya (i też za dolara...). Efekt jest fajny, w razie dnia paszczura łatwiej nałożyć grubszą warstwę podkładu bez robienia maski, ale rzadko mam czas, żeby odprawiać cały ten ceremoniał, więc już wiem, że na oryginał się nie skuszę. Z gąbeczkami mam problem. Czasami udaje mi się nimi zrobić na twarzy fotoszopa pudrem z kolorówki (mikrosfery silikonowe), ale równie często wychodzi mi zamiast tego maska, ciasto albo połowa podkładu zostaje na gąbce. Grzebyk do rzęs od dawna za mną chodzi - tylko czy będzie mi się chciało go używać? Zalotka kurzy się od miesięcy :/
    Z gadżetów polubiłam też podróbkę brush egg - wreszcie domywam bez problemu Hakuro H50.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam silikonowę myjkę też do masażu twarzy :). Ładnie wygładza skórę, na olejku super :).
      Heh u mnie ten sam problem. BB daje fajny efekt ale nie chce mi się zazwyczaj po prostu tak bawić..dlatego wolę palcami;).
      Zaciekawiłaś mnie z kolei tym pudrem z kolorówki, warto? To jest puder transparentny>?

      Usuń
  13. Generalnie mam wszystko, oprócz golarki do brwi. Osłon na pędzelki używam nie tylko po myciu, ale także w podróży czy nawet na codzień do pędzla EDM który nosze ze sobą w torebce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też często siedzą w osłonkach :)

      Usuń
  14. Beauty Blender uwielbiam! A tą szczoteczkę silikonową mam zamiar kupić :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tych rzeczy mam tylko zalotkę do rzęs ale w sumie rzadko używam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też rzadkooo, ale przydaje się mieć ją w zanadrzu.

      Usuń
  16. Mam kilka gadżetów, ale szczoteczka silikonowa do mycia twarzy (moja jest z sephory) jest dla mnie niezastąpiona! Nie wyobrażam sobie na tę chwilę pielęgnacji bez niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Odkąd kupiłam używam prawie codziennie :).

      Usuń
  17. Z wymienionych przez Ciebie rzeczy mam tylko osłonki na pędzle oraz bibułki matujące - uważam, że obie rzeczy są b. przydatne. Tak jak bibułek używam tylko latem, to po osłonki sięgam po każdym myciu pędzli. Muszę się w rossmannie rozejrzeć za silikonową myjką do twarzy - teraz miałam szczoteczkę z syntetycznym włosiem, ale nie byłam zadowolona z jej działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bibułki lubię ale w praktyce nie używam teraz w ogóle - skóra mi się nie przetłuszcza jakoś nadmiernie.

      Usuń
  18. Zalotka - obowiązkowo!:) BB mam i niby fajny, ale za dużo zabawy z nim, szczególnie z myciem. Ten grzebyczek do brwi z Inglota to zło! Ostre toto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to mycie mnie zniechęca do używania :)

      Usuń
  19. Również uwielbiam silikonowe jajo/szczoteczkę z wypustkami do mycia twarzy, mam dwa z Ebelin (identyczne są od stycznia w Rossmanie, różowe za 4,99 zł) i jedno stosuję do mycia twarzy, a drugie do mycia pędzli :) Poza tym strasznie polubiłam elektroniczną szczoteczkę do mycia twarzy Rival de Loop, bo końcówka z twardszym włosiem idealnie usuwa mi wszystkie suche skórki - nawet najlepsze peelingi nie dawały tak idealnego efektu ;) Zalotki nie używam już od roku i moje rzęsy nigdy nie były tak długie i mocne jak teraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam wcześniej, to pewnie tych jeszcze nie było :). Oo a ja myślałam, że ta szzoteczka jest słaba. Ciekawe jakby się na mojej skórze sprawdziła.

      Usuń
  20. Beautyblender i zalotka to dla mnie obowiązkowe i bardzo przydatne gadżety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie przydatne, ale używam rzadziej niż częściej:)

      Usuń
  21. Część z tych gadżetów jest jak najbardziej dla mnie przydatna: beautyblender czy grzebyk do rzęs no i oczywiście osłonki na pędzle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłonki bardzooo przydatne, ale okazało się dopiero w praktyce :)

      Usuń
  22. A ja właśnie mam w planach kupno grzebyku z Inglot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś bywały na niego dobre promocje :)

      Usuń
  23. Ja sobie bez brush guardów nie wyobrażam mycia naturalków :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Bibułek swego czasu nagminnie uzywałam, ale od dłuższego czasu nie mam problemu z przetłuszczająca się skórą, więc rzadziej po nie sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, ostatnio skóra mi się mniej przetłuszcza uff :)

      Usuń
  25. Zalotka i Beauty Blender to produkty, których często używam. Za to na pewno kupię ten grzebyk z Inglota właśnie ze wzgl. na te metalowe ząbki (przynajmniej nie połamią się jak plastikowy grzebyk z Maestro :/).
    Bibułki matujące miałam, ale tylko raz, jakoś nie czuję potrzeby korzystania z nich, lateksowe gąbki do makijażu też mam, ale nie używam :p Za to do tych szczoteczek do twarzy jakoś nie potrafię się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam plastikowy grzebyczek chyba Ecotools i dla mnie to to słabo rozdziela rzęsy :)

      Usuń
  26. Gąbeczkę a'la BB mam z Real Technics od jakiś 2 tygodni i namiętnie testuję.Póki co podoba mi się efekt. Nie wyobrażam sobie makijażu oka bez użycia zalotki, nie używam zmywacza w pisaku, radzę sobie innymi sposobami, podobnie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam zalotki sporadycznie, ale mam rzęsy dosyć podkręcone :)

      Usuń
  27. ja nie wyobrazam sobie życia bez beauty blendera ;D uzywam go tlyko pod oczy do korektora ale efekt jest duzo lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak można nałożyć cieńszą warstwę :D

      Usuń
  28. Zalotkę zdecydowanie polecam, efekt może być piorunujący. Osłonek na pędzle nie mam, ale wiem, że by mi się przydały, bo jednak przy naturalnym włosiu widzę problem z "puszeniem". Na razie radzę sobie kawałkiem chusteczki, ale dostrzegam ich przydatność. Gąbeczki do makijażu nie mam, kusi mnie, więc może w końcu coś kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie musisz zakupić osłonki :).

      Usuń
  29. MINI GOLARKA mnie zainteresowała, mam nadzieję, że jeszcze można ją dostać w Rossmannie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas jest w ofercie, dostaniesz bez problemów :)

      Usuń
  30. bardzo rzadko stosuję osłonki na pędzle, natomiast beauty blender jest u mnie niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niektórych to totalny must have :)!

      Usuń
  31. Nad Beauty Blenderem myślałam łohoo... i jeszcze dłużej :-) I zadawałam sobie pytanie po co mi to? I co? I co? I wczoraj nie wytrzymałam - kupiłam swoją gąbeczkę (w zestawie z mini mydełkiem - wiem, że nie jest konieczne ale jestem ciekawa czy jest jakaś odczuwalna różnica w myciu nim a zwykłym mydłem typu "Jeleń"). I mogę śmiało stwierdzić, że to przez Ciebie :-P
    Makijażu bez zalotki sobie nie wyobrażam. I dnia bez bibułek Inglota też :-P Chociaż teraz podrożały i szukam czegoś innego. Wiem, że 100% zamiennika nie ma jednak 30zł za 50szt. to już trochę za dużo. Możesz mi coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ciekawa jestem jak to mydełko się sprawdzi:)! Przyznam szczerze, że ja tego mojego nie mogę nigdy całkiem domyć choćbym myła pod rząd ileś razy:/.
      Drooogie są to fakt.. Przyznaję się, że ja nie kupuję. Znam je dobrze, bo pracowałam w Inglocie, al dla mnie ta cena jest przesadzona. Jednak nie mogę Ci nic polecić, nie znalazłam lepszych :(

      Usuń
  32. Korektor do lakieru to dla mnie najmniej przydatna rzecz. Raz się na niego skusiłam, gdy zaczęły się pojawiać w Rossmannie. Tak jak Ty wolę pędzelek :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ta mini golarka jest całkiem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam zalotkę termiczną, teraz chcę sobie kupić taką tradycyjną. Też nie mam oryginalnego Beauty Blendera a zamiennik, jednak znacznie tańszy niż 50 zł. uwielbiam nakładać nim podkład i wklepywać w okolicy oczu czy nosa. To coś z czego rzeczywiście korzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie bardzo ciekawią zalotki termiczne, fajnie to działa?

      Usuń
  35. Łał, sporo tych rzeczy kompletnie nic mi nie mówi! Obchodzę się bez nich, ale to niesamowite odkryć, ile jest przydatnych - lub mnie przydatnych - dodatków :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kiedyś robiłam podobny wpis :) Beauty Blender i bibułki matujące z Inglota to mój absolutny must have :) Fajnym gadżetem, który posiadam, a po który rzadko sięgam z czystego lenistwa jest turban termalny :) Muszę się zmobilizować i przywrócić go do użytku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu sprawdziłam co to ten turban :). Widzę, że bardzo przydatny, z chęcią bym kupiła tyle że troszkę drogi :)

      Usuń
  37. Ja dopiero w zeszłym roku przekonałam się do bibułek matujących ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię mieć je w torebce latem :)

      Usuń
  38. Glov u mnie się nie sprawdziło, nie domywa makijażu. Natomiast konjac uwielbiam i używam codziennie. Muszę spróbować pędzelkiem zmywac lakierów wpadki, bo pisak mnie denerwuje

    OdpowiedzUsuń
  39. Glov u mnie się nie sprawdziło, nie domywa makijażu. Natomiast konjac uwielbiam i używam codziennie. Muszę spróbować pędzelkiem zmywac lakierów wpadki, bo pisak mnie denerwuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie radzi sobie nawet z mocnymi makijażami :)

      Usuń
  40. Z tego wszystkiego używam tylko gąbeczek lateksowych :P

    OdpowiedzUsuń
  41. szczoteczka silikonowa i zalotka to moje must have! za to gąbeczki lateksowe nadają się tylko i wyłącznie do kosza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię cieniować nimi paznokcie :)

      Usuń
  42. Twoje BB wygląda identycznie jak moje z Inglota :)
    I tylko tyle z tego używam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A faktycznie Inglot ma swoje jajeczko od jakiegoś czasu :)

      Usuń
  43. Mam Konjac'ka i jestem mega zadowolona. Z jajuszka do malowania rownież ! :)
    Za to GLOV magiczna myjka do twarzy czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konjac jest fajny, ostatnio trochę o nim zapomniałam :)

      Usuń
  44. Lubię grzebyk Inglota, ale od nowości wylatują mi z niego igły. Po zakupie zgubiłam 2, ostatnio przy próbie zmycia z niego płynem micelarnym resztki tuszu, którym się obkleiły igły właściwie delikatnie przesunęłam płatkiem po igłąch i wszystkie zostały mi w ręce O.o. Strach używać, żeby kiedyś któraś nie skończyła w moim oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kiedyś te dwie wypadły ale wkleiłam je kropelką i sprawdziłam właśnie czy pozostałe się dobrze trzymają

      Usuń
  45. ja mam bibułki matujące z Mary Kay i w sumie u mnie sprawdzają się najlepiej, bo ładnie matują i nie ścierają makijażu, ale nie próbowałam jeszcze Inglota :) szczoteczkę silikonową mam i lubię, ale ostatnio nie do oczyszczania, bo do tego mam soniczną, ale właśnie do masażu z olejami. gąbkę konjac miałam kiedyś, ale nie wspominam jej dobrze, jakoś mi nie pasowała, ale może dam jej drugą szansę, bo od tamtej pory moja skóra bardzo się zmieniła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z Inglota w ogóle nie przypominają takich klasycznych bibułek, są zrobione z zupełnie innego tworzywa :)

      Usuń
  46. Ja kupiłam jajeczko za dolara i cały czas jestem dobrym stanie. Podoba mi się taka aplikacja podkładu. Innych gadżetów nie używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja moje będę musiała wkrótce już wymienić :)

      Usuń
  47. U mnie grzebyk z Inglota zawiódł na całej linii- nie ma nawet roku, a już wypadają igiełki i przede wszystkim, częściej skleja niż rozdziela rzęsy (mam gęste rzęsy, więc igiełki są za grube:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ładnie, a u mnie fajnie rozdziela..

      Usuń
  48. To co pokazujesz jako korektor do lakieru z FM to jest raczej korektor do makijażu, bo miałam taki sam wielokrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ja wiem, ale nie mialam korketora to lakieru pod ręka, a ten wyglądał dość podobnie :D

      Usuń
    2. Tylko że przez to mylisz czytelniczki, które będą szukać w katalogu FM Makeup korektora do lakieru, a takiego nie ma.

      Usuń
  49. Zacytuję:
    "GLOV magiczna myjka do twarzy | To mała materiałowa myjka zmywa makijaż bez użycia wody." - REMOVE MAKEUP ONLY WITH WATER -> myjka do zmywania makijażu tylko z wodą, czyli bez użycia innych wspomagaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Osłonki do pędzli mam i są świetne ;) uratowały mnie od wiecznego problemu z suszeniem pędzli :) Glov też posiadam i dla mnie bardzo przydatna sprawa przy np. całodziennym wyjściu gdzie mam tylko mini torebkę. Ratuje mnie w kryzysowych sytuacjach ;) Jedną sztukę zostawiłam sobie na wakacyjny wyjazd :P od dawna poluję na grzebyk z Inglota i niestety jeszcze nie dorwałam :( czego bardzo żałuję. Korektor do lakieru miałam raz i nie kupię więej, bo faktycznie jest mało przydatny. Nieprecyzyjny i bardzo szybko wysechł. Co prawda można go uzupełnić ale ja nie czułam takiej potrzeby i poleciał do kosza ;) gąbek do makijażu nie używam żadnych, bo jestem zdecydowaną fanką pędzli. Zalotkę miałam i puściłam w świat, bo w sumie z natury mam podkręcone rzęsy i zalotka u mnie efektów nie dawała (powodowała odbijanie się tuszu na powiece, bo były za mocno skręcone). Cały czas myślę o zakupie tej myjki do twarzy ale jakoś się trochę jej boję, że może być za ostra.z Innych gadżetów, które używam i uważam za cud to oczywiście brushegg. Jeśli jeszcze nie masz to gorąco polecam kupić. Ja swoje kupiłam za niecałego dolara ale wiem, że za ten gadżet dałabym wszystkie pieniądze świata ;) inna rzecz którą bardzo polubiłam to specjalna pęseta do przyklejania sztucznych rzęs ;) zdecydowanie ułatwia i przyspiesza aplikację rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glov to właśnie jest hit na wszelkie wyjazdy :D. Szczególnie ta maleńka :D. Brushegg mam ale jeszcze nie zdązyłam wypróbować, bo dopiero co mi przyszło:). Pęsta to sztucznych rzęs jest na mojej liście! Mam nawet wprawę więc daję sobie radę używając pęsety punktowej haha, ale tę szerszą kupię niebawem :).
      A co do myjek, to spróbuj tej silikonowej, jest mięciutka, na pewno nie podrażni Ci skóry :)

      Usuń
    2. Brushegg pokochałam miłością najsilniejszą :P uwierz, że jak raz spróbujesz to przepadniesz ;)

      Usuń
  51. Mam Konjac, ale jeszcze nie używałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to musisz spróbować hehe :D. Fajna z niego gąbka!

      Usuń
  52. Ja z tych rzeczy mam tylko korektor do lakieru. Jestem zadowolona, ale od kiedy robie hybrydy klasyczny manicure poszedł w odstawkę i niestety korektor sie gdzieś kurzy w moich pudełkach z lakierami i akcesoriami :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Hehe większość tych gadżetów można u mnie znaleźć:)

    OdpowiedzUsuń
  54. zalotka, trymer-ble!
    beauty blender, silikonowa szczoteczka- oh yes!! :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Zalotka to dla mnie coś niezbędnego. Mam długie i proste rzęsy, więc efekt po jej użyciu jest czymś bez czego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  56. bez zalotki nie wyobrażam sobie makijażu :)
    a tą silikonową szczoteczkę na pewno kupię jak tylko znajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Zalotka i jajo to dla mnie zdecydowanie must have:D

    OdpowiedzUsuń
  58. Kupiłem sylikonową szczoteczkę do twarzy w drogerii DM, i jest przereklamowana. Owszem pomaga lepiej oczyścić twarz, ale wypustki są za duże i zbyt rzadkie by pomóc oczyścić pory.

    OdpowiedzUsuń
  59. Gąbeczka do makijażu jest świetna dla osób które nie lubią efektu maski na twarzy. Uzyskujemy nią mniejsze krycie. :D

    OdpowiedzUsuń