czwartek, 19 maja 2016

TEST: Turban termalny Hair Spa

Ostatnio wypróbowałam dość ciekawy wynalazek jakim jest turban termalny do stosowania na włosy. Jak wszystkim wiadomo, wyższa temperatura sprzyja lepszemu działaniu masek i odżywek do włosów. Pewnie zdarzyło Wam się korzystać z sauny fryzjerskiej, a może tak jak ja owijałyście głowę folią spożywczą i chustą (co niektórzy wolą czapkę!) żeby pogłębić działanie maski.

Turban termalny to dobra opcja na zrobienie sobie właśnie takiego zabiegu w rodzaju sauny dla włosów w domu. Dla mnie to wreszcie coś bardziej profesjonalnego niż moja wspomniana folia spożywcza i dużo bardziej wygodnego od podgrzewania włosów suszarką!


Jak to działa? Turban jest wykonany z materiału i posiada trzy kieszonki zapinane na rzepy. W opakowaniu znajdziemy też żelowe wkłady, które trzeba przed użyciem podgrzać w gorącej wodzie przez około 10 minut. O wkłady nie musicie się obawiać - posiadają odpowiednie certyfikaty bezpieczeństwa, więc nie trzeba się bać np. o to że zawartość się wyleje. Wkłady trzeba umieścić w kieszonkach i turban można już założyć na głowę. Oczywiście wcześniej zakładamy foliowy czepek.
Według producenta taki turban utrzymuje ciepło przez 40 minut i faktycznie zwykle trzymam go około godziny na głowie. 

Czy to działa? Oczywiście działa :). Wkłady dobrze utrzymują ciepło (sam zabieg jest dla mnie bardzo przyjemny) i szybko można odczuć, że nasze ulubione maski działają jeszcze mocniej. 

Do czego sprawdza się najlepiej? Do masek i odżywek to wiadomo, ale też do henny! Jeśli hennujecie włosy to wiecie, że henna działa lepiej i szybciej w trochę wyższej temperaturze. Podnosząc temperaturę całe hennowanie można trochę skrócić. Turban podobno intensyfikuje również działanie olejów na włosach, ale tej wersji jeszcze nie sprawdzałam, bo olejuję zazwyczaj na noc.

Ile kosztuje? Gdzie można kupić? Turban można kupić na stronie Hair Spa w cenie 79,99zł. Jest wielokrotnego użytku i obstawiam, że ma dłuuugą żywotność, więc wystarczy na mnóstwo zabiegów.

Minusy? Dla mnie tak naprawdę jedynym minusem turbanu jest to, że jest trochę ciężki, ale w końcu wypełniamy go wkładami grzejącymi, więc nie może ważyć tyle to zwykły czepek ;). Nie jest to jednak większy problem, bo po prostu kiedy używam turbanu siadam przed komputerem albo wchodzę do łóżka.


Ja z początku używania podgrzewałam wkłady w trochę zbyt chłodnej wodzie. Nie wolno wkładać ich do wrzątku, a że nie posiadam termometra, podgrzewałam wodę "na oko" - widocznie zbyt słabo i miałam wrażenie, że turban wcale nie utrzymuje dobrze temperatury. Jednak już za kolejnymi podejściami ogrzewałam wkłady w bardzo gorącej wodzie i było już jak należy.

Myślę, że jest to fajna opcja jeśli chcecie jeszcze bardziej poprawić pielęgnację waszych włosów, a podobnie jak ja nie lubicie chodzić do fryzjera ;). Ja zdecydowanie wszystkie zabiegi pielęgnacyjne wolę wykonywać sama w domu.


Używałyście kiedyś turbanu termalnego? Podgrzewacie w ogóle włosy podczas stosowanie masek :)?

23 komentarze:

  1. Ja sobie ostatnio na Aliexpress kupiłam taki turban w kształcie czapeczki. Niestety nie termalny ale na pewno będzie to dobra alternatywa dla zwykłego ręcznika :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zwykły ręcznik też się nada :)
      Ale taki turban to świetna sprawa, prędzej czy później się na niego skuszę :)

      RudaUrodowo - alternatywnie o urodzie

      Usuń
    2. Taki nie-termalny turban miałam kiedyś ze sklepu fryzjerskiego :). Dużo wygodniejszy niż zwykły ręcznik!

      Usuń
  2. Ja hennuję, chcę! Tylko do hennowania włosów to mógłby mieć trochę inny kolor - taki śliczny niebieściaczek upaprany henną wyglądałby słabo. Lepszy khaki, akbo w kolorze rozmieszanej henny ;)
    A tak ogólnie to ciekawy wynalazek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak dasz pod spodem czepek albo owiniesz głowę folią spożywczą to się nie pobrudzi :)

      Usuń
  3. czasami podczas nakładania olei zabezpieczam włosy czepkiem i podgrzewam suszarką ale ten turban dużo bardziej mi się podoba niż moja metoda

    OdpowiedzUsuń
  4. OO, super! Ja czasem podgrzewałam mój zwykły ręczniczkowy turban w mikrofali przed nałożeniem, ale wiadomo, że po krótkim czasie znów był zimny. A tutaj wkłady muszą idealnie 3mać ciepło. Chcę, chcę ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak kombinowałam z podgrzewaniem ręcznika na kaloryferze, ale właśnie szybko stygł ;)

      Usuń
  5. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad jego użyciem i wydaje mi się, że latem będzie totalnie bezużyteczny, będzie nam po protu za gorąco :D Może kiedyś się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh w gorące dni unikam czegokolwiek co jeszcze podgrzewa :D

      Usuń
  6. nie używałam. ciekawy wynalazek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawostka :) Raczej nie skuszę się na zakup, bo cena jest dość wysoka, ale sama idea bardzo dobra. Ja, kiedy już robię olejowanie czy nakładam maskę, to robię koka na karku, zakładam na niego woreczek, a na to skarpetkę. Nic się nie brudzi, włosy nie wysychają, a można to też podgrzać suszarką ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe fajny turban,nie znałam jeszcze takiego cuda :D przydałby się do maseczek,fajna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym gdzieś dorwała same podgrzewacze, wkladalabym je pod czapkę :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda śmiesznie ale działanie zachęca do wypróbowania. Jak na razie muszę poczekać, bo mam sporo wydatków a kasy brak :P ale jak będę miała więcej luźnych pieniędzy to chyba kupię ;)

    OdpowiedzUsuń