wtorek, 23 sierpnia 2016

ARTDECO Hello Sunshine

Dziś pod lupę weźmiemy letnią kolekcję Artdeco Hello Sunshine, utrzymaną w ciepłej tonacji złotych brązów. Latem uwielbiam takie kolory (zresztą brązowych cieni używam cały rok), bo fajnie komponują się z lekko opaloną skórą i nawet dodatkowo jeszcze ją podkreślają. W kolekcji pojawił się brązer, róż, tusz do rzęs, trwałe cienie w sztyfcie i żelowe pomadki. Artdeco po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyło jakością produktów.


Ulubionym kosmetykiem z kolekcji została pomadka Color Lip Shine o nietypowej żelowej formule. Bardzo lubię żelowe pomadki, ale szczerze mówiąc strasznie rzadko na takie natrafiam! Konsystencja jest właśnie bardziej żelowa niż kremowa, a sama szminka wygląda na ustach bardziej lekko choć nie oznacza to wcale transparentnego wykończenia. Jest także mocniej nawilżająca i ma charakterystyczny wilgotny połysk. Mój odcień to jeden z trzech dostępnych - Shiny Apricot. To taki ciemniejszy, brzoskwiniowy nudziak o typowo ciepłych tonach. Na bardziej opalonej skórze będzie wyglądał bardzo naturalnie. Generalnie pomadka na piątkę z plusem, kolor też jest super, zwłaszcza na lato. Kosztuje nieco ponad 60zł.

Kolejny naprawdę udany produkt to cień w sztyfcie High Performance. Znów typ produktu, po który często sięgam. Cienie w kredkach, w sztyfcie czy w kremie fajnie się sprawdzają do szybkich dziennych makijaży, bo nie trzeba już chwytać za pędzelki (ja po prostu rozcieram je palcem). Sztyft Artdeco ma wszystkie te cechy, które lubię: jest miękki jak masełko i idealnie sunie po skórze, a jednocześnie zastyga po chwili i jest praktycznie nie do zdarcia. Woda też go nie rusza. Do wyboru są dwa odcienie, ja mam ciemniejszy Antique Bronze w kolorze złotego, jaśniejszego brązu. Uwielbiam takie odcienie! Cień cenowo wychodzi za około 50zł.



Równie dobry okazał się dwukolorowy puder brązujący Bronzing Powder Compact i w ostatnim czasie używałam go bardzo często. Ma plus za ładny, ciepły ale nie pomarańczowy odcień. Dwa kolory w jednym opakowaniu okazały się trafionym rozwiązaniem, bo można dowolnie je miksować w szybki sposób uzyskując jaśniejszy bądź ciemniejszy kolor. Ciemniejsza część jest w sam raz na lato, ale zimą wystarczy zmieszać ją z jaśniejszym kolorem przy pomocy jednego maźnięcia pędzlem żeby odcień był w sam raz :). W brązerze można dopatrzeć się niewielkich drobinek, które jednak są bardzo subtelne i nie robią efektu kuli dyskotekowej. Jeśli jednak szukacie czegoś absolutnie matowego to warto mieć to na uwadze! Pozytywnie wypadł pod względem trwałości i aplikacji, ma przyjemną aksamitną formułę. W przypadku pudru brązującego również pojawiły się dwa warianty (ja mam jaśniejszą), w cenie około 90zł. Opakowanie jest już z lusterkiem.


Moim zdaniem to bardzo udana kolekcja w ładnych, ciepłych odcieniach. Właściwie do żadnego z tych trzech kosmetyków nie mogę się przyczepić, każdy wypadł w testach na mocną piątkę! Jeśli coś Was skusiło to szukajcie w Douglasach, kolekcja jest też na sklepie internetowym.




15 komentarzy:

  1. ja osobiście uwielbiam tą firmę

    OdpowiedzUsuń
  2. wow, cudowna kolekcja, bardzo lubię Artdeco

    OdpowiedzUsuń
  3. mam trio do opalania i konturowania twarzy i bardzo lubię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tego duetu też jestem zadowolona :)

      Usuń
  4. Lubię cienie w kredce, fajnie sprawdzają mi się jako baza pod produkty prasowane. Ten ma piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często używam ich w roli bazy :)

      Usuń
  5. Nie miałam nigdy nic od nich, ale kolorystyka na Twoich zdjęciach jest obłędna, więc może kiedyś kiedyś po nie sięgnę ,albo chociaż się przyjrzę

    OdpowiedzUsuń
  6. ładna, spójna kolorystycznie kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna sprawa i cały temat rozłożony na części pierwsze. Myślałem, że już niczego w tych kwestiach się nie dowiem.

    OdpowiedzUsuń