piątek, 21 kwietnia 2017

NOWOŚCI od GOLDEN ROSE

Hej! W ostatnim czasie wpadło mi w ręce trochę nowości, między innymi z Golden Rose i to właśnie o nich będzie dzisiejszy wpis. GR od kilku lat zaskakuje bardzo fajnymi nowościami zgodnymi z aktualnymi trendami w makijażu, a przy okazji ma przyjazne dla portfela ceny ;). Szczerze mówiąc ja nawet często nie bardzo nadążam za wszystkimi nowościami marki, zatrzymałam się gdzieś przy flamastrach do ust, a na stronie widzę, że pojawiły się już kolejne rzeczy np. owalne pędzle-szczotki w różnych rozmiarach.



Długo przymierzałam się do polecanego odcienia nr 5 Liquid Matte Lipstick. Bardzo lubię tę serię, ale mam głównie jaśniejsze odcienie, a ta borówka ciągle chodziła mi po głowie i choć to raczej jesienny kolor to ostatnio wreszcie ją kupiłam. Do jagodowej 5 idealnie pasuje konturówka nr 520 z linii Dream Lips. Uwielbiam te konturówki, są miękkie, dobrze napigmentowane i mają świetne odcienie. Konturówki do ust kupuję praktycznie tylko z Golden Rose (nie licząc kilku wyjątków, które mi się przydarzyły jak Miss Sporty, MAC czy Kobo).

Po lewej idealny przybrudzony róż o przyjemnej, bardzo kremowej formule - to nr 44 Ultra Rich Colour. Wydaje mi się, że seria zmieniła opakowania, bo kojarzę że kiedyś były złote, a teraz to klasyczne matowe opakowanie, dużo ładniejsze.


Nowością w ofercie są markery do ust Lip Marker. Przyznaję, że na ustach jeszcze nie udało mi się ich wypróbować, ale z ręki ciężko je domyć! Mój odcień to koralowy 102, będzie fajny na lato :). To takie typowe tinty wżerające się w skórę.

Jest też trochę nowości do oczu: biała baza pod tusz Lash Primer, maskara Lash Plumping i baza pod cienie, która nie jest już może aż taką świeżynką :). Bazę polubiłam za idealną, aksamitną formułę, ale nie jest to ideał - szukam czegoś co będzie jeszcze trwalsze w efekcie końcowym.


Golden Rose zawsze kojarzy mi się z produktami do ust, ale mają przecież w asortymencie też trochę cieni do oczu np. paletki piątki. Ta jest chyba najfajniejsza ze wszystkich, z którymi miałam styczność - 112 Stormy Matte. Generalnie cienie GR nie są w moim odczuciu bardzo intensywne, co oczywiście dla jednym będzie plusem, a dla innych minusem ;).


Na koniec info dla krakowianek - Golden Rose jest teraz także w Galerii Krakowskiej (poziom -1). Już od dawna zastanawiało mnie to czemu jeszcze w Galerii Krk nie mają swojego punktu, bo obstawiałam, że na pewno miałby ogromne wzięcie w samym centrum :). Teraz dla wielu osób będzie wreszcie po drodze ^ ^.


wtorek, 18 kwietnia 2017

LIFERIA | Wiosenny box 🎁

Hej! Niedawno w moje ręce trafiło kolejne pudełko Liferia - jest to wiosenna, marcowa edycja. Zawsze bardzo czekam na ten box, bo w Liferii możemy spodziewać się nieznanych marek, które niekoniecznie będą dostępne w Polsce. Właśnie na takie kosmetyki liczę zawsze najbardziej, bo wiadomo - nowości są najciekawsze ;).


Do marcowego pudełeczka trafiło pięć różnych produktów, ale tym razem wszystko to pielęgnacja. Pudełko dostępne jest w sprzedaży jeszcze tylko dwa dni - do 20 kwietnia. Jeśli miałybyście ochotę je sobie zamówić to polecam Wam specjalny kod: kosme_march, dzięki któremu otrzymacie dodatkowy szósty kosmetyk - będzie to pomadka Pierre Rene lub mgiełka do włosów Beaver. Aby skorzystać z tej oferty należy wpisać kod w polu "komentarze" podczas składania zamówienia (na liferia.pl).

W marcowej edycji nie zabrakło kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Mamy płyn micelarny, jako pierwszy etap codziennej pielęgnacji - micel marki Balneokosmetyki Malinowy Zdrój, które pewnie część z Was już zna. Ja miałam z nimi kiedyś styczność, ale generalnie rzecz biorąc markę znam bardzo pobieżnie, więc chętnie poznam się z kolejnym produktem (zwłaszcza, że micele schodzą u mnie jak woda). Płyn przeznaczony jest do cery normalnej i wrażliwej, a opakowanie jest pełnowymiarowe. Drugim produktem do pielęgnacji skóry twarzy jest tonik wiesiołkowy Naturalis. Z tonikami zawsze mi jest jakoś nie po drodze, ale jednak staram się pamiętać o ich systematycznym używaniu. Tonik nie zawiera parabenów i ma przyjemny zapach (opakowanie to pełny wymiar). Po toniku pora na krem - tym razem Liferia umieściła w boxie miniaturę kremu Ahava o lekkiej formule i nawilżającym działaniu. Krem zapowiada się ciekawie, marka to dla mnie coś nowego, a sam krem ma piękny kwiatowy zapach i momentalnie się wchłania. Oprócz kosmetyków do pielęgnacji twarzy mogłyśmy znaleźć miniaturę żelu pod prysznic Apple&Bears w wersji Pomegranate&Aloe Vera (lubię takie mini żele, bo są super na basen i na wyjazdy). Marka to znów dla mnie totalna nowość, a zapach żelu bardzo fajny! Jednak z całej zawartości od razu wpadła mi w oko pęseta The Vintage Cosmetic Company, w uroczym opakowaniu w stylu retro. To właśnie jej jestem najbardziej ciekawa, bo wciąż szukam idealnej pęsety!



Dajcie znać czy coś wpadło Wam w oko i czy macie godną polecenia pęsetę. Ja jeszcze nie znalazłam ideału, choć bardzo lubię Elite Models z Rossmanna.



środa, 12 kwietnia 2017

MAKIJAŻ: Różowe CUT CREASE 🎀

Hej! Dziś kolejny makijaż, ale w zupełnie innym klimacie, bo nieco mniej odjechany choć wciąż mocny :). Tym razem kolorem przewodnim stał się róż, który w połączeniu z bardziej przygaszonymi, ciemniejszymi odcieniami potrafi wyglądać niesamowicie. Bardzo lubię łączyć odcienie różu z ciemnym bordo, dzięki czemu róż wygląda bardziej elegancko i wieczorowo. W dzisiejszym makijażu w wydaniu cut crease czyli sposobie malowania gdzie ruchoma powieka jest wyraźnie odcięta od reszty (u mnie też dzięki białemu eyelinerowi).

Większość kosmetyków, które używałam w tym makijażu to oczywiście wciąż Makeup Revolution :). Na oczach miks cieni z paletki Flawless i palety róży Sugar & Spice (którą zastosowałam po prostu w roli cieni). Dodatkowo biały eyeliner Inglot w żelu i rzęsy Ardel #111. Użyłam tutaj też trójki do konturowania twarzy Ultra Sculpt & Contour Kit 01 i tęczowego rozświetlacza Unicorns Heart. Z kolei na ustach przepiękna metaliczna pomadka Retro Luxe w kolorze Worth It (kocham ten kolor!). Niestety pomadki nie są jeszcze dostępne w Polsce, ale mają wejść do sprzedaży.



Cut crease zdecydowanie najlepiej wygląda na zamkniętych oczach :). Z kolei różowe odcienie na powiekach genialnie wyglądają przy błękitnych tęczówkach - myślę, że na niebieskookich mój makijaż wyglądałby jeszcze ciekawiej, bo bardziej kontrastowo.


wtorek, 11 kwietnia 2017

MAKEUP: 90's 👽💊🍭

Hej! Na dziś przerysowany brokatowy look trochę w stylu lat 90. Bardzo lubię tworzyć takie mniej typowe makijaże. Oczywiście te z gatunku "do noszenia" też są fajne i bardzo praktyczne, ale nie można sobie tak poszaleć ;).

Do tego looku używałam głównie cieni od Makeup Revolution (paletka Fortune Favours the Brave), ale też brokatów. Na oczach wylądował nawet Pixel Efekt z ostatniego wpisu! Na ustach matowa pomadka MUR Retro Luxe Magnificent, a na nią nałożony pigment z Inglota.




sobota, 8 kwietnia 2017

MANICURE: Indigo PIXEL EFFECT KOPCIUSZEK

Marka Indigo na wiosnę wprowadza kolejne "pyłkowe" nowości! Odkąd bardziej przerzuciłam się na lakiery hybrydowe, moje ulubione metody na zdobienia totalnie zdominowały wszystkie "syrenki", metal manixy, kameleony i inne pyłki, które dają niezwykłe efekty na paznokciach. W tej kategorii zawsze jakoś najbardziej przekonują mnie pyłki Indigo, może dlatego że marka często wprowadza je jako pierwsza do sprzedaży, a może po prostu przez to, że to od nich kupiłam pierwszą syrenkę. Jak tylko dowiedziałam się o nowych neonowych syrenkach (świetne!) to zajrzałam do ich sklepu stacjonarnego i kupiłam kilka nowości - między innymi Pixel Effect.

Pixel to coś w typie popularnego efektu syrenki, tyle że zdecydowanie grubszy. Mieni się podobnie, fajnie i mocno duochromowo, bo od zieleni przez jasny pomarańcz. Sam w sobie jest też dosyć transparentny, więc kolor bazowy przebija spod spodu, a Pixel nadaje tylko dodatkowe efekty kolorystyczne. Z jednej strony fajny, a z drugiej mam do niego mieszane uczucia, bo o ile z daleka wygląda super, to już z bliska jak zwykły gruby brokat.


Pixel Effect nakładamy podobnie jak syrenkę czyli na warstwę dyspersyjną (lepką) drugiej warstwy lakieru hybrydowego. Na to oczywiście top coat. Specjalny Dry Top czy No Wipe Top nie będzie potrzebny, bo Pixel nie będzie się chciał do niego przyczepiać. Ja nakładałam go na jasną, lekko transparentną hybrydę.



Taki brokacik kosztuje 9zł, a czy warto go kupić... zdecydujcie same :). Mnie ani nie przekonał ani też nie rozczarował. Myślę, że będę z niego korzystać używając też np. miejscami pod stemple, naklejki czy ręczne malowanki. Jak dla mnie tradycyjnej syrenki nie przebija, do mnie jednak bardziej trafia drobny, prawie jednolity błysk!

czwartek, 6 kwietnia 2017

MAKEUP REVOLUTION Unicorns Heart | TĘCZOWY ROZŚWIETLACZ 🦄

Kiedy ostatnio pokazywałam Wam nowości od Makeup Revolution, najbardziej ciekawił Was tęczowy rozświetlacz Unicorns Heart, dlatego to jego weźmiemy dziś pod lupę. Muszę przyznać, że mi też od razu wpadł w oko ten produkt, bo jest uroczy i dość nietypowy (jak na drogeryjne standardy, bo w internecie jest już trochę takich rozświetlaczy). Wiem, że wiele osób zastanawia się czy jest to kosmetyk, który znajdzie zastosowanie w codziennym makijażu, więc postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości na ten temat :).


Początkowo myślałam, że będzie to rozświetlacz dający efekt lekkiej, pastelowej tęczy na policzku, tak jak w przypadku pierwszych tęczowych rozświetlaczy, które pojawiły się w sprzedaży. Po pierwszym teście okazało się, że jednak w takiej roli się nie sprawdzi. Odcienie w opakowaniu wydają się może dosyć różne, ale tak naprawdę dają podobny, mocno perłowy błysk i mało koloru, tak że nakładane obok siebie nie dają widocznego przejścia kolorów.

Bardziej sensowne wydaje się po prostu zmieszanie ich na pędzelku i ja w ten sposób używam mojego tęczowego serduszka. Najmocniej dominuje niebieski odcień, dlatego po zmieszaniu uzyskujemy bardzo chłodny, lekko błękitny odcień. Dużo zależy czy skupimy pędzel na tym niebieskim pasku czy przejdziemy włosiem w miarę równomiernie po całości. Jeśli nałożymy na skórę w miarę rozsądną porcję produktu to uzyskamy efekt ładnej, chłodnej tafli. Czym więcej produktu tym bardziej będą wychodzić błękitne tony.



Jak widzicie na policzku wygląda chłodno, ale całkowicie normalnie i 'noszalnie'. Dopiero przy solidnej porcji wpada w błękit. Chociaż efekt jest moim zdaniem jak najbardziej "do ludzi", to też nie będzie pasował każdemu. Na pewno odradzałabym go Wam, jeśli lepiej czujecie się w cieplejszych, waniliowych rozświetlaczach. Jeśli już te typowo białe i mroźne są dla Was za zimne, to ten będzie na bank za chłodny. Trzeba po prostu lubić w nim te lekko błękitne nuty ;).



Muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona chociaż początkowo spodziewałam się właściwie czegoś zupełnie innego. Jest fajny, daje ładny efekt intensywnego, gładkiego błysku (to naprawdę MOCNY błysk), a przy tym ma nietypową chłodną tonację. Odradzam jeśli szukałyście efektu tęczy na policzkach, bo tym rozświetlaczem jej nie uzyskacie.

wtorek, 4 kwietnia 2017

InspiredBy U.R.O.K | Edycja XI + wyniki konkursu :)

Przed nami już jedenasta edycja beauty boxa U.R.O.K InspiredBy. U.R.O.K to takie trochę mniejsze (i nieco tańsze) pudełko, które pojawia się co miesiąc. Jak na pewno wiecie, bardzo lubię beauty boxy, samą ideę pudełek-niespodzianek! U.R.O.K wiele razy trafiał w mój gust, ale ta edycja mnie jakoś szczególnie nie porwała, choć coś ciekawego we wnętrzu też się znalazło.


TERMISSA Żel do ciała | Żel pod prysznic o nawilżającym działaniu, przeznaczony dla cery wrażliwej. To drugi produkt tej marki, który będę miała okazję wypróbować. Jak dla mnie spoko choć bez szału, za to praktycznie.

DIADERMINE Kapsułki z kolagenem | Lubię wszelakie kapsułki i ampułki do twarzy, więc i te "rybki" na pewno wypróbuję. Też tak macie, że bardziej Was kręci forma kosmetyku w postaci ampułek :D?

BIOFFICINA Krem naprawczy do ust | W pudełku można było znaleźć jeden z trzech kosmetyków do ust - u mnie to krem, ale mogłyście trafić na peeling lub szminkę. Osobiście wolałabym pomadkę, ale ten krem też wydaje się całkiem ciekawy.

ETRE BELLE Hyaluronic Hydra Power | Zabieg nawilżający w trzech krokach. Ma zapewniać efekt nawilżonej, rozświetlonej i ujędrnionej cery. Przyda się, bo moje skóra ostatnio jest bardziej sucha niż zwykle, ech! To chyba coś w rodzaju maseczki.

ARMED Lekos serum | Chyba najciekawszym produktem z tego boxa jest serum-lotion wzmacniający cebulki włosów. Marki nie znam, o produkcie nigdy nawet nie słyszałam, a uwielbiam testować wcierki i różne olejki pobudzający porost włosów i przeciwdziałające wypadaniu. Trzeba będzie koniecznie go sprawdzić.

AVA Maseczka do twarzy | Dodatkowo maseczka Ava w saszetce.


Pudełko zawiera kilka ciekawych produktów, choć akurat ta edycja nie wywołała u mnie szybszego bicia serca ;). Myślę, że gdybym natrafiła na wariant z pomadką byłabym bardziej zadowolona, bo tak mam wrażenie, że całe pudełko jest takie typowo pielęgnacyjne i trochę mało zróżnicowane. Na plus lotion do włosów!




WYNIKI KONKURSU BEGLOSSY

Pora na ogłoszenie wyników konkursu z urodzinową edycją beGlossy! Pudełko poleci do...

Nihil Novi Blog! Gratulacje!

Czekam na dane do wysyłki na kosmetykowyblog@gmail.com :)



niedziela, 2 kwietnia 2017

BŁYSZCZĄCY MAKIJAŻ w stylu GLAMOUR | Makeup Revolution

Hej! Kolejny makijaż który wykonałam przy użyciu nowości od Makeup Revolution to bardziej wieczorowa, błyszcząca propozycja :). Jednocześnie makijaż nie jest też bardzo ciemny, więc myślę że mógłby być alternatywą dla smokey, w którym nie każdy czuje się dobrze.


Do makijażu oka użyłam dwóch paletek: Iconic Pro 2 i Fortune Favours the Brave. Te długaśne sztuczne rzęsy to nabytek z aliexpress :). Poza tym używałam jeszcze innych produktów MUR - pomady do brwi w odcieniu Dark Brown, palety do konturowania Ultra Pro HD Cream Contour, różu z paletki Ultra Sculpt & Contour Kit 01 i pomadki Retro Luxe w odcieniu Echalon. Rozświetlacz to Ultra Strobe Balm Palette.



piątek, 31 marca 2017

ZAPACHY NA WIOSNĘ | Kwiatowe wody toaletowe DAGMAR

Hej! Zawsze jak tylko przychodzi wiosna i robi się cieplej, odstawiam wszystkie cięższe "zimowe" perfumy na rzecz tych lżejszych i po prostu bardziej wiosennych. Zwykle w tym czasie najchętniej sięgam po zapachy z nutą róży, którą uwielbiam cały rok, ale wiosna wydaje mi się dla niej najbardziej odpowiednia :).

W ostatnim czasie testowałam trzy wody toaletowe Dagmar, marki Świt Pharma. Jest to najniższa półka cenowa jeśli mówimy o zapachach, ale że już nie raz przekonałam się o tym, że tanie nie raz okazuje się i fajne, to podeszłam do nich bez uprzedzeń. Od razu mówię, że nie są to zapachy dla koneserów - to lekkie, proste, kwiatowe kompozycje na co dzień.


Z reguły najbardziej interesują mnie nietypowe perfumy, zawsze szukam czegoś oryginalnego, a odkąd odkryłam perfumerie niszowe to mam wrażenie, że w zwyczajnej perfumerii nie ma nic dla mnie... ale z drugiej strony zawsze znajdzie się u mnie miejsce na lekkie, nieskomplikowane zapachy, których lubię używać np. do pracy, gdzie dziwaczne połączenia nut czy ciężkie kompozycje mogłyby kogoś odstraszyć ;). Wody Dagmar właśnie najczęściej nosiłam do pracy i myślę, że nikogo nie irytowały. Nie są to też jakoś wybitnie trwałe czy mocne zapachy, co przy takim przeznaczeniu jak moje nie odbierałam też na minus.

MAGNOLIA | Były moim ulubionym wariantem. Kwiatowo-owocowo-pudrowe, z nutą czarnej porzeczki, jaśminu, wanilii, drzewa sandałowego i oczywiście magnolii. Przypuszczam, że nuta drzewa sandałowego sprawiła, że to właśnie tę wersję polubiłam najbardziej. Moim zdaniem to bardzo kobiecy zapach, trochę kwiatowy, trochę pudrowy, ale jest w nim nuta 'kremowości', którą bardzo lubię w perfumach.

SUNFLOWER | Kwiatowo-owocowo-drzewne, z nutą kwiatu pomarańczy, melona, brzoskwini, róży, irysa, piżma. Moim zdaniem to bardzo ciepły i wesoły zapach, faktycznie kojarzy mi się ze słonecznikiem i latem (choć latem mógłby być dla mnie zbyt mdły i mało świeży). Przyjemny!

LILLY | Lilly są kwiatowo-owocowe, z nutami lilii, róży, jaśminu, jabłka i zielonego hiacyntu. Z tej trójki są najbardziej chłodne, zimne i w moim odczuciu najmocniej kwiatowe i wiosenne. Chyba najbardziej kojarzą mi się z zapachem lilii i hiacyntów.


Jeśli lubicie kwiatowe, lekkie zapachy i nie szukacie skomplikowanych kompozycji to polecam, są przyjemne, dziewczęce, myślę że mogą się podobać zarówno nastolatkom jak i kobietom. Moim typem jest kobieca, kremowo-pudrowa Magnolia :). Można je kupić w sklepie online, podobno są także w niektórych Rossmannach. Te wody to naprawdę tanioszka, bo kosztują mniej niż 20zł i choć tak jak mówię - nie są wybitne, to nie pachną też bazarowo. Spotkałyście się już z nimi?


środa, 29 marca 2017

MANICURE: Róże i ptaki | NAKLEJKI WODNE

Strasznie dawno nie było żadnego mani! Nie oznacza to oczywiście, że w tym temacie nic się u mnie nie działo (wręcz przeciwnie - wkrótce pokażę Wam nowe syrenki Indigo!). Ostatnio przeprosiłam się z naklejkami wodnymi. Zawsze bardzo je lubiłam, ale trochę chyba o nich zapomniałam, bo ciągle bawiłam się różnymi pyłkami albo nosiłam gładkie kolory na paznokciach.

Tym razem klasyczne lakiery od Golden Rose: czerwień z serii Color Expert nr 77 i granat z Ice Chic nr 75. A do tego wspomniane naklejki wodne z motywem róż i ptaków, ze sklepu Dobra Rada.


Właściwie to miałam ochotę na jakiś wzór w stylu retro, a wyszło chyba trochę folkowo ;). Naklejki są śliczne, bardzo je polecam (link do tego konkretnego wzoru macie tu), zresztą polecam ogólnie naklejki wodne. To szybki i przy odrobinie wprawy również łatwy sposób na perfekcyjne wzorki :).



wtorek, 28 marca 2017

CZEKOLADOWY MAKIJAŻ 🍫 | Paletka GOLDEN BAR MAKEUP REVOLUTION

Hej! Bardzo czekałam na nową paletę Golden Bar od Makeup Revolution, bo mam kilka innych paletek "czekoladek" i są naprawdę super. Szczególnie lubię I Heart Chocolate i delikatniejszą białą czekoladę, używam ich chyba najczęściej ze wszystkich moich cieni do oczu. Golden Bar ma nie tylko piękne, złote opakowanie, ale też kolorystykę trafiającą w mój gust - zdecydowanie ciepłą, złoto-miedzianą, wprost uwielbiam takie odcienie :). Paleta jest u mnie od niedawna, więc aby sprawdzić jej możliwości przygotowałam makijaż w takich mocno ciepłych kolorach.



Paletka ma piękne, ciepłe kolory - odcienie złota, miedzi i brązów <3. Cienie mają przyjemną, jakby lekko kremową formułę (nie są suche i pyliste), podobną jak w przypadku innych czekoladowych palet. Mamy odcienie typowo rozświetlające, idealne złoto, ciemniejsze brązy. Dla mnie jedynym minusem jest brak odcieni matowych. Właściwie to nie minus jak się ma masę innych cieni, ale myślę o osobach, które niekoniecznie posiadają dodatkowe cienie (poza tym fajnie je mieć w jednej palecie). Dla mnie Golden Bar byłaby idealna gdyby jeden z rozświetlających odcieni zamienić na waniliowy mat i podobnie zrobić z ciemnym brązem, plus jedno matowe bordo. Ja jednak lubię łączyć błyszczące cienie z matami :).



W tym makijażu zrobiłam złotą kreskę używając jednego złotego cienia z palety + odrobinę Duraline Inglota. Pigmentacja jest na dobrym poziomie, bo złotko pokryło ciemniejszy, brązowy cień, który był pod spodem.

Dodatkowo poza Golden Bar użyłam tu jeszcze innych kosmetyków Makeup Revolution: Ultra Aqua Brow Tint do brwi, matowej pomadki w płynie Retro Luxe w odcieniu Regal i dwóch palet do konturowania. Był to brązer z palety Ultra Pro HD Powder Contour (Medium/Dark) i świetny rozświetlacz dający efekt tafli z mniejszej paletki Ultra Sculpt & Contour Kit (Light/Medium).


Na koniec jeszcze jeden, inny makijaż z użyciem tej samej paletki Golden Bar - tym razem zbliżenie na samo oczko ;). W tym przypadku złotą kreskę zrobiłam już metalicznym eyelinerem od Golden Rose. Tutaj używałam głównie miedzianego cienia z palety.


Kogo kusi Golden Bar :)?

SHINYBOX Pani Wiosna 🌼

Hej! Kilka dni temu pojawił się nowy, marcowy ShinyBox, pod hasłem "Pani Wiosna" :). Szczerze mówiąc liczyłam już na typowo wiosenną edycję, chyba przez fakt, że pierwsze wiosenne dni bardzo mnie cieszą. Mam wrażenie, że w ostatnich miesiącach Shiny naprawdę trzyma poziom (szczególnie w porównaniu z pudełkami tak sprzed 3 lat, które były moim zdaniem o wiele marniejsze). Marcowy box również wypadł bardzo fajnie, zresztą same spójrzcie na zawartość!


Wewnątrz boxa mogłyśmy tym razem znaleźć aż siedem produktów pełnowymiarowych, to świetny wynik! Właściwie tylko jeden kosmetyk pojawił się w miniaturowej wersji. Mamy także nowości rynkowe (zawsze na plus) i coś co od dawna miałam ochotę wypróbować... ;).


LASHVOLUTION Serum do rzęs | Droższym produktem w tym Shiny jest odżywka do rzęs LashVolution, która w regularnej cenie kosztuje 79zł (a więc opłacało się jeśli ktoś miał na nią ochotę). Myślę, że to fajny produkt, który ucieszy wiele subskrybentek, aczkolwiek ja nie wiem czy odważę się spróbować, bo niestety wiele odżywek lubi mnie uczulać.

SCHWARZKOPF Suchy szampon Got2b | Nowością jest suchy szampon Got2b w miniaturowej "wyjazdowej" wersji. Zawsze jestem na tak dla nowości rynkowych, fajnie wypróbować coś co dopiero wchodzi do sprzedaży. Ostatnio jednak baaardzo rzadko używam suchych szamponów, kiedyś je uwielbiałam, potem mi przeszło... też tak macie?

SCHWARZKOPF Szampon Nature Moments | Druga nowość, również od Schwarzkopf to szampon Nature Moments - nowa, owocowa linia. Brzmi fajnie, ja trafiłam na malinę, która pachnie bardzo apetycznie!

BIELENDA Mikrodermabrazja | W boxie znalazła się też saszetka od Bielendy, były różne warianty, u mnie to "Mikrodermabrazja". Na pewno spróbuję, choć akurat ten produkt nie wywołał u mnie większej euforii ;).

BELL Kremowy róż | Mamy także coś z kolorówki, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Pełnowymiarowy, kremowy róż od Bell w dziewczęcym odcieniu ciepłego różu. Fajna opcja jeśli ktoś nie miał styczności z różem w formie kremowej.

JADWIGA Papka do cery trądzikowej | Produkt, który najbardziej mnie ucieszył to "papka" marki Jadwiga. Słyszałam wiele dobrego o kosmetykach Jadwiga, samą papkę poleca też wiele osób, więc nie mogę się już doczekać żeby ją wreszcie wypróbować!

GLOV Quick Treat Unicornection | Jak wiecie bardzo lubię myjki Glov, są fajne i bardzo przydatne (no i naprawdę zmywają makijaż samą wodą!). Tych małych jednak już nie używam, bo bardziej odpowiada mi większa. Będzie jednak dobra dla wypróbowania dla osób, której jeszcze nie miały styczności z tą magiczną rękawicą.

DELIA Krem do stóp | Jako prezent pojawił się krem do stóp Delia - Regulator Potliwości. Jest to spore, pełnowymiarowe opakowanie!



Co sądzicie o marcowym ShinyBoxie? Ja myślę, że zawartość robi pozytywne wrażenie, a kosmetyki są zdecydowanie praktyczne. Najbardziej cieszy mnie papka Jadwiga, miałyście ją już kiedyś?

niedziela, 26 marca 2017

Paczka ambasadorska od MAKEUP REVOLUTION 💖

Hej! Z początkiem marca przyleciała do mnie maasaaaa nowości od Makeup Revolution w ogromnej paczce ambasadorskiej :). Jak już Wam wspominałam zostałam ambasadorką marki na ten rok, z czego się ogromnie cieszę - makijaże przy użyciu kosmetyków MUR, ale też swatche, zdjęcia produktów i tym podobne, wrzucam na mój fb i instagram, gdzie możecie śledzić wszystko na bieżąco. Dziś chciałam Wam pokazać co mniej więcej do mnie przyszło w paczce i podzielić się pierwszymi wrażeniami. Mimo, że przez cały miesiąc malowałam się praktycznie tylko tymi kosmetykami to naprawdę nie udało mi się jeszcze wszystkiego dobrze przetestować!


Zdecydowanie najbardziej ucieszył mnie widok nowej paletki "czekoladki" Golden Bar. Jestem wielką fanką tych czekoladowych palet i bardzo często ich używam na co dzień, moim zdaniem to świetne jakościowo cienie w bardzo przyjaznej cenie dla naszego portfela. Golden Bar od początku mnie zachwyciła, nie tylko pięknym złotym opakowaniem, ale też ciepłą, złotą kolorystyką, którą bardzoo lubię <3. Paletka jest super, cienie zdecydowanie ciepłe i wszystkie błyszczące. Myślę, że niektórym może zabraknąć tu matów - ja akurat lubię łączyć cienie błyszczące z matowymi, więc przy używaniu tej palety sięgam po dodatkowe cienie w matach.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie także paleta rozświetlaczy Ultra Pro Glow (na zdjęciu obok, z niebem w tle). Fajne, mocno błyszczące rozświetlacze dające efekt gładkiej tafli na skórze. Myślę, że fanki rozświetlaczy powinny się jej przyjrzeć ;). Z Makeup Revolution zawsze mniej lubiłam palety cieni w formie cienkich paseczków, jak np. te z serii Iconic. Dostałam jedną taką paletkę Redemption Palette Essential Mattes i tutaj też spostrzeżenia mam podobne - trochę słabsza pigmentacja i dość sucha formuła. Uważam, że te paletki są fajniejsze dla osób mniej wprawionych w makijażu, bo ciężej sobie zrobić nimi krzywdę... ja jednak wolę wysoki stopień pigmentacji.


Całkiem fajnie wypadają też kremowe palety do konturowania Ultra Pro HD, choć mi jeszcze bardziej odpowiadają te w pudrowej wersji. Nie jestem w sumie też fanką konturowania na mokro na co dzień, tę metodą wolę do zdjęć gdzie potrafi dawać naprawdę niezłe efekty. Jeśli jednak lubicie kremowe palety to myślę, że ta jest godna uwagi (to najjaśniejszy wariant), choćby ze względu na kolory: kilka jasnych, jeden typowy kremowy rozświetlacz, żółty i ładne brązy (ten z lewego dolnego rogu ma fajny chłodny odcień).


Bardzo na plus trójki z różem, brązerem i rozświetlaczem Ultra Scultp & Contour Kit. Brązer jest mocnyyy, ale idealnie się rozciera (tylko, że ciepły!), z kolei rozświetlacz intensywny, waniliowy, w typie Mary Lou Manizer ;). Jeden wariant mam z miedzianym "różem", drugi z brzoskwiniowym w typie rose gold.

Nie wiedziałam, że Makeup Revolution ma tyle produktów do brwi w ofercie, wow! Najbardziej polubiłam pomady i płynne farbki Brow Revolution.


Całkiem przyjemne okazały się pędzle - szczotki w różnych rozmiarach. Kiedyś byłam do takich szczotek bardzo sceptycznie nastawiona, bo kupiłam jedną, bardzo badziewną na aliexpresie, która totalnie mnie zniechęciła do tego rodzaju pędzli. Te z MUR to zupełnie inna bajka, mięciutkie włosie, sama przyjemność z używania! Mimo wszystko nie przebijają dla mnie gąbeczek typu beauty blender, jeśli chodzi o efekt końcowy na skórze ;).

Nowością w ofercie marki, która dopiero ma wejść do sprzedaży jest matowa paleta Ultra Eye Contour Light & Shade. Tylko maty, neutralna kolorystyka, więc paletka może robić za taką "bazową" jeśli brakuje Wam takich podstawowych odcieni.


Radiance Palette to trio bardzo subtelnych rozświetlaczy. Jeszcze nie zdążyłam dobrze przetestować tej paletki, ale w jej przypadku efekt jest naprawdę subtelny. Jeśli efekt mocnego rozświetlenia do Was nie przemawia to jest szansa, że właśnie taki delikatny, bardziej satynowy połysk przypadnie Wam do gustu. Obok zupełnie inny rodzaj rozświetlenia, bo duochromowy i opalizujący - Ultra Strobe Balm Palette. MUR zawsze podąża za trendami i bardzo dobrze! Rozświetlacze opalizują na zielono, niebiesko bądź różowo, ale klasyczny odcień też znalazł się w palecie. Poproszę jeszcze o wersję pudrową!

Poniżej urocza, różowa czekoladka Light & Glow czyli duet rozświetlacza i czegoś na kształt różu. Tak naprawdę obydwa odcienie z tej paletki są mocno rozświetlające, chociaż jeden z nich wygląda raczej właśnie na róż (ale po roztarciu koloru mało co widać, a jedynie błysk). I jeszcze jeden rozświetlacz, który strasznie mnie ciekawił Unicorns Heart. Słodkie tęczowe serduszko nie daje jednak efektu tęczy, bez obaw można go nosić na co dzień :). Po zmieszaniu uzyskujemy chłodny, śnieżny, lekko błękitny kolor, który nie każdemu może będzie pasował, ale wygląda moim zdaniem zdecydowanie "noszalnie" :).


W paczce znalazłam także mnóstwo odcieni płynnych pomadek do ust Retro Luxe. Te w czarnym opakowaniach są matowe (z Retro Luxe są jeszcze błyszczące lakiery i metaliczne odcienie). Na plus na pewno bardzo mocna pigmentacja, świetne w tym nietypowe odcienie i ładny efekt na ustach. Ciągle je testuję i choć większość odcieni idealnie trafia w mój gust, to nie do końca polubiłam się z ich formułą, która jest ciężka na ustach (a ja wolę lżejsze maty, bardziej płynne lub w konsystencji lekkiego musu). W każdym kartoniku oprócz pomadki znajduje się także konturówka w odpowiednim odcieniu.


I to tak naprawdę jeszcze nie wszystkie kosmetyki, które mam do pokazania! Dajcie znać, które ciekawią Was najbardziej, które z nich same macie.