środa, 8 lutego 2017

InspiredBy U.R.O.K | edycja IX

Hej! Na dziś kilka słów o nowej edycji beauty boxa U.R.O.K z InspiredBy, który pojawia się u mnie od czasu do czasu ;). U.R.O.K miewa dość różnorodną zawartość, często w zestawach można znaleźć jakiś niekosmetyczny gadżet (np. coś z biżuterii). Jest też jednym z najtańszych boxów, bo kosztuje 39zł. Wiadomo, jest też trochę skromniejszy, ale ogólnie bardzo przyjemny w moim odczuciu. A jak wypadła edycja IX :)?


Zawartość okazała się tym razem naprawdę różnorodna, bo mamy coś z kolorówki, coś z pielęgnacji, ale też z biżuterii i dodatkowo herbatkę. Oczywiście jeśli nie lubicie takich niekosmetycznych dodatków, to akurat tego pudełka Wam nie polecę, bo często się jednak zdarzają - ja takie dodatki lubię, czasem cieszą mnie nawet bardziej ;). Okej, ale wracając do zawartości... mamy płyn micelarny Dottore. Nie znam tej marki, opakowanie wygląda interesująco, a sam micel nie jest tani, bo kosztuje około 60zł. Ciekawe czy pobije ulubionego różowego Garniera. Jest jeszcze jeden drogi produkt, którego szczerze mówiąc nie posądzałabym o taką cenę: krem na cellulit Vialise (199zł). Wygooglowałam ten krem i faktycznie to jest jego średnia cena (zaskakujące, bo nie znając marki zasugerowałam się opakowaniem i jakoś podświadomie byłam przekonana, że to coś raczej niedrogiego). Tym bardziej mnie ciekawi i z chęcią go wypróbuję, gorzej tylko może być z moją systematycznością...


Pierwsze co jednak rzucało się w oczy po otwarciu boxa to kolorowa paletka Neon Eyes W7, która zdecydowanie cieszy oko! Szkoda tylko, że cienie mają raczej słabiutką pigmentację, bo miałabym z nią sporo zabawy. Jednak nie zaskoczyło mnie to też jakoś wybitnie, bo wiem że W7 ma sporo mocno średnich produktów w swojej ofercie. Z kolei duży plus za chokery od Skydance - obydwa bardzo mi się podobają, a ten z kryształowym księżycem zdążyłam już nawet parę razy założyć (jest świetny). I została na sam koniec herbata QBOX. Mi trafił się Migdałowy Mezalians, którego jeszcze nie zdążyłam spróbować, ale inne warianty, które miałam z tej marki były zwykle bardzo smaczne.


Pudełko na pewno było warto wziąć jeśli ktoś miał chęć na krem na cellulit Vialise, bo chyba taniej nie dało się już go kupić. Na paletkę W7 nie ma co patrzeć, bo to bardziej "zabawkowe" cienie ;). Niestety pudełko zostało już wyprzedane (właśnie sprawdziłam na stronie), szkooda.

13 komentarzy:

  1. no i po co było im wrzucać taką paletkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mieli nadmiar czy coś :D. Ja generalnie przygernęłabym paletę w takich wściekłych kolorach, ale gdyby pigmentacja była słuszna ;)

      Usuń
  2. Krem Vialise miałam okazję wypróbować i naprawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego kremu na cellulit jestem ciekawa. Rzeczywiście różnorodny Box

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, mam nadzieję że działa :)!

      Usuń
  4. Ta paleta z W7 już mi się gdzieś przewinęła. Ja mam jedną taką szaloną paletę, ale z MUR i jest świetnie napigmentowana (jeden kolor nie chciał się nawet za bardzo zmyć z powieki). Ten szary choker jest ładny, ale pomarańczowy nie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o której palecie mówisz? Lubię cienie MUR, a właśnie szukam czegoś mocno kolorowego :)

      Usuń
  5. Chyba jeden z najmniej dla mnie ciekawych pudełek :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze się bałam takich neonowych kolorów na powiekach;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te cienie wyglądają jakoś tak... zabawkowo właśnie. Jak z zestawu dla małych dziewczynek. I o ile zwykle lubię takie opakowania, to to mnie zniechęca. W sumie najchętniej spróbowałabym tej herbaty :D Naszyjniki też fajne.

    OdpowiedzUsuń