wtorek, 28 lutego 2017

Najlepsze kosmetyki PIERRE RENE | Skin Balance i inne ♡

Hej! Dziś znów pod lupę wezmę niedrogą, a fajną markę - Pierre Rene :). Kiedyś nie zwracałam na nią zbytnio uwagi, ale od momentu kiedy odkryłam podkład Skin Balance zaczęła mnie bardziej ciekawić. To jeden z moich ulubionych podkładów, pod względem trwałości dorównuje Colorstay'owi z Revlona. Pierre Rene ma też fajne pomadki i konturówki do ust, ale zresztą... po kolei ;)!


SKIN BALANCE Podkład | Ten podkład jest moim hitem od dłuższego czasu i nawet jeśli zmieniam go na coś innego to w końcu ponownie sięgam po Skin Balance. Nie jest oczywiście idealny (ale czy istnieje idealny podkład?), ale wybija się do mojej czołówki ulubionych podkładów takich jak Colorstay z Revlona, Double Wear czy Maybelline SuperStay 24h. Jest to podkład z gatunku tych cięższych, trwałych i bardzo dobrze kryjących. W przypadku Skin Balance, krycie jest naprawdę super (nigdy nie zdarzyło mi się żebym potrzebowała dołożyć korektora). Lubię go przede wszystkim za świetną trwałość, mało który podkład wytrzymuje u mnie tyle co Skin Balance! Przyznaję, że w ostatnim roku to właśnie Skin Balance wybierałam częściej niż Colorstaya, z tego względu że moja cera lepiej na niego reaguje. Dla mnie minusem jest fakt, że nie jest to niestety podkład matujący, a właśnie takie sprawdzają się u mnie najlepiej. Generalnie nadaje się do cery mieszanej, ale wymaga mocno matującego pudru. Jakby tego było mało pięknie pachnie jak jakieś ciasteczka <3.

W gamie kolorystycznej przeważają jednak dość ciemne odcienie. Ja mam aż trzy sztuki, bo podkładu używałam właściwie o każdej porze roku i tak: Champagne jest dobry na teraz, Porcelain w porze "przejściowej", a Nude latem kiedy byłam już opalona. Żałuję, że kolory nie są bardziej żółte, Champagne jest neutralny (chociaż na zdjęciu wyszedł żółto), a Porcelain i Nude bardziej beżowe. Nie sugerujcie się też do końca nazwami, bo Porcelain wcale nie jest taki porcelanowy, to nie jest super jasny odcień. Na plus zmiana opakowań podkładu, dawniej zatyczki były przezroczyste i strasznie uświnione po pewnym czasie (dwa z moich podkładów tak właśnie wyglądają), ale teraz kiedy dokupiłam najjaśniejszy byłam pozytywnie zaskoczona czarną zatyczką. Dużo lepiej się prezentuje na półce. Bardzo polecam Wam wypróbować Skin Balance jeśli gustujecie w mocniej kryjących podkładach.


ROYAL MAT pomadka + LIP MATIC konturówka | Kolejnym kosmetykiem, który fajnie się u mnie sprawdził jest pomadka z serii Royal Mat w odcieniu Aurora Red. Pełną recenzję tej pomadki możecie przeczytać w tym poście. Nie jest to typowy mat jak można by się spodziewać, ale pomadka ma inne zalety: cudowną pigmentację i fajną formułę. Aurora Red to idealna czerwień, a jak wiecie gustuję w takich kolorach!

Obok pomadki - konturówka Lip Matic. Też fajna, trwała i bardzo miękka, automatyczna. Mam kolor 03, który jest jasną, żywą czerwienią. Z tej serii mam też ochotę na cielistą kredkę, podobno świetna.



POWDER CONTOURING Paletka | Brązujące trio awansowało do mojego ulubionego brązera dwóch ostatnich miesięcy. Nie do końca gra mi w nim rozświetlacz, jest dla mnie zbyt delikatny, ale już dwa odcienie brązów bardzo polubiłam. Po pierwsze nie są tak pomarańczowe jak na swatchu, mają fajny herbatnikowy kolor. Ciemniejszego używam w obszarze bliżej ucha, a wykańczam jaśniejszym odcieniem. Za co lubię to trio? Przede wszystkim za wysoką pigmentację i aksamitną formułę, produkt idealnie się rozciera, nie robiąc żadnych plam, nie jest też zbyt suchy czy pylisty. Wiem, że większości z Was pewnie nie zainteresuje ze względu na cieplejszy kolor, ale mi ostatnio trochę przeszła faza na ultra zimne brązery. Mam wrażenie, że niekiedy wyglądają trochę 'brudno' na skórze i teraz wolę celować w odcienie bardziej neutralne niż mega zimne, a ten brązer ma dla mnie fajny, choć właśnie cieplejszy kolor.


MATCH SYSTEM Cienie i róże | Pierre Rene ma także system paletek i wkładów, coś jak w Inglocie. Wkłady są taniutkie (6,99zł cień i 11,99zł róż), a same paletki wyglądają ładnie i są fajnie cienkie. Cienie są bardzo przyjemne jak za swoją cenę, same zresztą zobaczcie jaką pigmentację ma mój waniliowy cień! Ten jest akurat matowy, pozostałe dwa są delikatniejsze i połyskujące, ale też niezłe. Róż też wypadł na plus - jedwabisty, nie zbyt suchy, o dobrej przyczepności do skóry i ładnym odcieniu.


Zdecydowanie za najlepszy produkt marki uważam Skin Balance, ale polecam przyjrzeć się także pomadkom i konturówkom :). Jeśli macie swoich ulubieńców z Pierre Rene to dajcie koniecznie znać w komentarzach!

28 komentarzy:

  1. Szukam właśnie czegoś o dosyć mocnym kryciu, nie zapycha jednak przy codziennym użyciu? Niestety moja skóra bardzo szybko reaguje zaskórnikami na wszystko :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie zapchał, ale jak wiesz to kwestia bardzo indywidualna... Używałam go nawet latem w wysokich temperaturach i skóra wyglądała ok.

      Usuń
  2. Ja po Pierre Rene jakoś nie sięgam.. Chyba za rzadko je gdzieś spotykam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najczęściej oglądam je w Kosmyku, bo mają dużą szafę :D

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie tym podkładem, szukam właśnie czegoś kryjącego a większe wyjścia. Masz piękne usta a ta pomadka wygląda na nich świetnie, ja niestety niezbyt dobrze czuję się w czerwieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Podkład jest moim zdaniem bardzo dobry, stopień krycia zdecydowanie z tych mocnych!

      Usuń
  4. Kiedyś uwielbiałam ich lakiery, ale potem jakoś zapomniałam o tych kosmetykach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie z lakierami nie miałam wiele do czynienia :) Mam chyba jedną sztukę :)

      Usuń
  5. Tych produktów nie znam, mam ich tusz do rzęs i bardzo lubię :)

    Masz śliczny kształt ust :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie podkładem. Ja używam teraz Colorstay'a i jak skończę to chętnie sięgnę po Pierre Renne - może to być fajny zamiennik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :)! Główna różnica między nimi jest taka, że Colorstay świetnie trzyma mat, a Pierre Rene nie matuje, jednak pod względem trwałości i krycia obydwa są super.

      Usuń
  7. Ten waniliowy cień faktycznie powala pigmentacją :D

    OdpowiedzUsuń
  8. znam jedynie ich cienie - są w porządku :)mocno kryjącego podkładu nie potrzebuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno przyjrzę się jeszcze właśnie cieniom, a szczególnie matom :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie poszukuję podkładu, a marki Pierre Rene jeszcze nie testowałam, więc jest okazja. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli szukasz czegoś o dobrym kryciu to warto go sprawdzić :)

      Usuń
  11. Ale piękna ta paletka z różem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podkład jest całkiem interesujący. Miałam z nim lepsze i gorsze chwile, ale na razie znów do niego wróciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to samo, jak odstawię to potem znów wracam :D

      Usuń
  13. Podbijam podkład i konturówki - oba produkty warte polecenia <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się właśnie nacięłam na Porcelain z braku najjaśniejszego odcienia. Myślałam, że jak porcelana, to nie może być zbyt ciemny. No niestety... :D. Ale najjaśniejszy też już mam, a ten poczeka na lepsze czasy... Albo zostanie zmieszany z czymś jaśniejszym. Teraz kuszą mnie te konturówki do ust Lip matic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa trochę wprawdza w błąd, bo to wcale nie jest jakiś ultra jasny odcień. Może na lato będzie dobry, tak jak u mnie :)

      Usuń
  15. Bardzo lubiłam zapach podkładu, ale nie wrócę ze względu na kolor. Za mało żółty, chociaż jasność ok :(

    OdpowiedzUsuń