niedziela, 12 lutego 2017

TERMOLOKI REMINGTON | Test i efekty na włosach!

Jako posiadaczka całkowicie prostych, niepodatnych na kręcenie włosów, oczywiście uwielbiam je kręcić i wypróbowywać nowe metody na uzyskanie ładnego i trwałego skrętu ;).  Na termoloki miałam ochotę już od dawna, tym bardziej że wiele osób bardzo mi je polecało. Kilka miesięcy temu dostałam je w prezencie urodzinowym - dokładnie termoloki marki Remington (model Fast Curls Rollers KF40E). Termoloki to inaczej wałki elektryczne, które po podgrzaniu na 'stacji' zakłada się na włosy. Nie jest to metoda tak drastyczna dla włosów jak lokówka, bo w przypadku termowałków temperatura jest dużo niższa, co jest po prostu wyraźnie odczuwalne. Co prawda zdarzyło mi się, że fryzjer postraszył mnie, że termoloki niszczą włosy tak samo jak lokówka, ale szczerze mówiąc nie chce mi się w to wierzyć!


Mój model termoloków mieści w sumie 20 wałków o różnej grubości. Pokryte są one materiałem przypominającym aksamit. Każdy taki wałek posiada klamerkę, którą możemy uchwycić koniec pasma, a w zestawie dodatkowo dołączone są większe klamry, którymi przypinamy na koniec cały wałek.

Termoloki grzeją się na stacji około 10 minut (o tym czy już się nagrzały informuje nas lampka). Jak wspomniałam nie są bardzo gorące, więc można swobodnie nakładać je na włosy bez obawy o poparzenie. Minusem jest fakt, że termoloki są dosyć ciężkie i chodzenie w nich jest trochę niekomfortowe..


Na włosach trzymam je różnie, ale mniej więcej tyle aż zupełnie nie ostygną. Jeśli chodzi o sam czas kręcenie włosów to mogłoby się wydawać, że będzie to metoda dużo szybsza niż lokówka, ale w rzeczywistości u mnie wychodzi to podobnie. Przy lokówce trzeba przytrzymywać każde pasmo przez pewien czas, a z drugiej strony nawinięcie wszystkich włosów na termowałki też trochę zajmuje (podobnie jak ich ściągnięcie).


Wyżej możecie zobaczyć jak moje włosy wyglądają po ściągnięciu wałków. Zdecydowanie są mocno pozbijane w pasma. To ten typ metody, w którym koniecznie jest rozczesanie włosów (ja włosy po kręceniu najbardziej lubię rozczesywać Tangle Teezerem).

Po rozczesaniu otrzymuję efekt luźnych, grubych fal. Termoloki zdecydowanie pomagają mi zwiększyć objętość włosów, ale sam skręt jest lekki, nawet jeśli używam tych drobnych wałków. Efekt jest moim zdaniem fajny, w sam raz jeśli zależy mi na objętości a nie na wyraźnym skręcie. Na zdjęciach ciężko było mi to ładnie pokazać, bo czarne włosy lubią po prostu wychodzić na nich jak jedna wielka czarna plama ;).



Jak widzicie termoloki nie są w stanie zakręcić moich włosów bliżej ich nasady - skręt jest widoczny dopiero gdzieś od połowy długości. Inny, bardziej wyraźny efekt na pewno uzyskają osoby, które mają włosy krótsze, bardziej podatne na kręcenie, naturalnie falowane lub pocieniowane (czy choćby bardziej wysokoporowate). Moje włosy są proste jak druty, nie chcą się w ogóle kręcić, do tego są śliskie i niskoporowate - po prostu chcą być proste.

Największą wadą termoloków jest słaba trwałość skrętu (ale pamiętajcie, że przypadek moich włosów jest wyjątkowo oporny). Szybko się po nich rozprostowują, nawet jeśli utrwalę je lakierem, dlatego używam ich głównie wtedy jeśli chcę głównie objętości albo nie zależy mi na trwałym efekcie. Dla mnie mają zarówno plusy i minusy, ale generalnie wydaje mi się, że z termoloków najbardziej będą zadowolone osoby o krótszych włosach podatnych na kręcenie.

26 komentarzy:

  1. Niestety moje włosy prostują się natychmiast, więc nie dla mnie :( Fryzjerka przed moim ślubem miała mega trudne zadanie, zbankrutowałam na fryzurach próbnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jaką metodą udało się najlepiej je zakręcic :)?

      Usuń
  2. Posiadam ten wynalazek. Wszystko super, efekt jest, ale trwałość tak jak piszesz - marna. Za dużo zachodu, trochę mi schodzi zakręcenie długich włosów. Jedyny plus to objętość, jak już skręt "opadnie" to fryzura dobrze wygląda, są uniesione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, na innych typach włosów trwałość jest już chyba niezła :). Pamiętam jak termoloki chwaliła mi osoba o półdługich, cienkich, falowanych włosach - mówiła, że tylko po termolokach fryzura wytrzymuje do następnego dnia! U mnie właśnie szybko się niestety prostują...

      Usuń
  3. fajny efekt daja termoloki u mnie skret trzymałby sie dlugo bo mam bardzo podatne wlosy

    OdpowiedzUsuń
  4. pal licho te termoloki... Ty mi powiedz co za kolor masz na glowie bo chceee <3 hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykła czerń z Joanny, na zdjęciach wychodzi chłodniejsza, taka niebieskawa, ale w zwykłym świetle na żywo jest zupełnie zwyczajna :D

      Usuń
  5. Czyli nie dla mnie, mam długie włosy i proste jak druty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mogłoby być słabo u Ciebie z trwałością ;)

      Usuń
  6. A moje wlosy lokow nie lubia i nic na to nie poradze, wygladam jak baran :(

    OdpowiedzUsuń
  7. podoba mi się efekt końcowy przy Twojej długości włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w sumie też, chociaż przy krótszych włosach lepiej by się kręciły przy nasadzie ;D

      Usuń
  8. Ni ofertas rimedo por la traktado de diversaj sanproblemoj, uzante drogoj kiuj estis provizita kaj greno povas kuraci la malsanon tute.

    Obat Epilepsi

    Obat Jantung Bocor Anak

    Obat Lipoma

    Obat Gerd

    OdpowiedzUsuń
  9. Na mojej długości myślę było by całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przy włosach do ramion byłoby super :)

      Usuń
  10. ładny efekt, moje słowy same się, naturalnie dość mocno kręcą ale i tak kiedyś chciałam mieć termoloki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podobają twoje loczki :D

      Usuń
  11. Mam włosy takiego typu jak Ty, tylko sporo krótsze. Kupiłam kiedyś termowałki z nadzieją na piękny skręt.
    Użyłam ich wychodząc na Sylwestra. Włosy miała wtedy nieco poniżej ucha, nawet nie do ramion. Skręt był ładny, zaczynał się dość wysoko, ale nie wytrzymał nawet tyle, co przemiana Kopciuszka. Już przed północą miałam swoje całkiem proste włosy.
    Teraz się zastanawiam, czy te takie zakręcające suszarki, co same wciągają pasma (np. babyliss) coś by pomogły. Może ktoś o prostych sztywnych włosach ma z nimi doświadczenie, bo nie chcę wyrzucać pieniędzy w błoto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tymi lokówkami nie miałam do czynienia, ale wydaje mi się, że przy takich włosach jak moje czy twoje mogą być zbyt słabe ;). U mnie najmocniejszy skręt i najtrwalszy dają papiloty założone na noc po umyciu włosów (takie piankowe z Rossmanna), próbowałaś może? Jestem też super zadowolona z lokówki eliptycznej <3, fale po niej całkiem długo mi się utrzymują :)

      Usuń
    2. Papilotów używałam w zamierzchłych czasach parę razy. Ale ogólnie jestem leniwiec włosowy i ograniczam się do mycia (ostatnio trochę olejuję, nakładam odżywkę, ale długo moim jedynym kosmetykiem był szampon i jakoś nie widzę różnicy dużej po tych wszystkich zabiegach). Jak włosy nie chcą ze mną współpracować, to nie będę tracić czasu na układania.
      Ale na jakąś okazję może wykorzystam papiloty. Dajesz radę sama kręcić? Mnie ręce bolą jak coś z tyłu głowy robię.

      Usuń
  12. Myślałam kiedyś o tym, ale mam podobny typ włosów, więc pewnie efekt nie byłby zbyt oszałamiający :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś piękna!

    OdpowiedzUsuń