wtorek, 16 maja 2017

MAX FACTOR VELVET MATTES | Kolekcja matowych pomadek

Hej! Max Factor to marka, z którą kiedyś było mi jakoś nie po drodze, nie zwracałam zbytnio na nią uwagi, sama nie wiem dlaczego, bo w ostatnich latach bardzo się do niej przekonałam. Mam kilka ulubionych produktów, do których wciąż wracam jak puder prasowany Creme Puff (dla mnie najlepszy z pudrów w kamieniu), niezastąpiony Masterpiece Max (mój tusz numer jeden!) czy piękne mozaikowe róże do policzków. W ostatnim czasie polubiłam też słynny 2000 Calorie i 2000 Calorie Curl Addict, które są tuszami na piątkę, ale jednak nie przebijają kultowego Masterpiece Max. Max Factor ma też moim zdaniem bardzo, bardzo dobre produkty do ust. Najbardziej chwalę sobie super trwałe pomadki Lipfnity, ale lubię też te klasyczne np. z serii Marylin Monroe (piękne czerwienie). Dziś o w miarę nowej kolekcji pomadek matowych Velvet Mattes o świetnych, wiosennych odcieniach.


Velvet Mattes to kolekcja matowych pomadek mająca dawać efekt nawilżenia. Faktycznie pomadki mają bardzo przyjemną, kremową formułę. Komfortowo się je nosi, nie wysuszają i w ogóle nie są suche i tępe podczas nakładania. Aplikują się bezproblemowo. Jeśli chodzi o ten matowy efekt to jest on jednak trochę słabszy niż w przypadku większości matowych pomadek. Moim zdaniem to bardziej satynowe wykończenie (na moich zdjęciach połysk jeszcze dodatkowo podkręcony przez lampę pierścieniową). Nie przeszkadza mi to kompletnie, bo kremowe pomadki też bardzo lubię, ale uprzedzam jeśli szukacie czegoś o naprawdę mocno matowych efekcie na ustach. Trwałość u mnie dosyć dobra, ścierają się równomiernie.

W Polsce do sprzedaży weszły cztery odcienie - piękne, wiosenne, ciepłe kolory. W sam raz dla fanek koralowych pomadek! I poniżej od lewej mamy:

SUNKISS - najjaśniejszy z kolekcji, odcień ciepły, brzoskwiniowy.

FLAME - typowy koral, ciepły i żywy odcień.

DESIRE - koralowa, pomarańczowa czerwień. To taki typ wiosennej, ciepłej czerwieni.

LOVE - klasyka, mój ulubiony odcień nasyconej, malinowej czerwieni.



Pomadki kosztują około 46zł. Trochę szkoda, że weszły tylko cztery odcienie, bo pomadki są bardzo fajne, a z tego co widziałam za granicą pojawiło się więcej kolorów w tej kolekcji. Jeśli lubicie czerwienie to polecam też wspomnianą serię Marilyn Monroe, pokazywałam ją na blogu w zeszłym roku, tu macie link.


26 komentarzy:

  1. Flame i Desire najbardziej mi się podobają. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Flame wygląda fenomenalnie. A Creme Puff jest też moim ulubionym pudrem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Creme Puff już od lat używam, bardzo lubię wykończenie jakie daje :)

      Usuń
  3. Prawda, kolory maja iscie wiosenno-letnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolekcja miała chyba z założenia być przeznaczona właśnie na wiosnę :)

      Usuń
  4. Akurat żaden odcień do mnie nie pasuje :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie podoba mi się sunkiss :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ładna kolekcja. zwłaszcza koral śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny, chociaż ja i tak wolę klasyczną czerwień :D

      Usuń
  7. Wszystkie są piękne :) Nie umiem wybrać tej naj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, choć ja jestem za ostatnim:D

      Usuń
  8. Wszystkie pięknie na tobie wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Racja - chyba każdy z tych odcieni Ci pasuje :) Ja najlepiej czuję się w takich karminowych czerwieniach, ja ta ostatnia pomadka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też jakoś mi nie po drodze z tą marką, z Max Factora najbardziej lubię... biografię :D Szminki prezentują się naprawdę ładnie, choć mogłyby być trochę tańsze ;)

    OdpowiedzUsuń