czwartek, 19 października 2017

Guerlain SAMSARA

Zdecydowanie zbyt rzadko na blogu pojawiają się recenzje zapachów, więc dziś aby to trochę odmienić mój ostatni nabytek odhaczony z perfumowej wishlisty - Samsara od Guerlain. Jest to zapach z 1989 roku, dziś na pewno już nie jest dokładnie taki sam, ale wciąż ma w sobie dawny urok, a ja mam wielką słabość do takich niedzisiejszych kompozycji. Guerlain to marka, którą bardzo cenię właśnie za perfumy, w końcu mój ukochany, zimowy Shalimar to oczywiście zapach od Guerlain. Samsarę kupiłam na www.iperfumy.pl , gdzie jeszcze załapałam się na promocję i finalnie wydałam znacznie mniej niż w perfumerii.

Samsara to zapach orientalno-drzewny, mocny i zdecydowanie wieczorowy. Z całą pewnością specyficzny i niepodobny do zapachów aktualnie wprowadzanych na rynek (zwykle lekkich i bardziej słodko-ulepkowych). Samsara jest w moim odczuciu takim ciężkim, wręcz drapieżnym zapachem i jednak dość mocno orientalnym, co oczywiście trzeba lubić i umieć odpowiednio nosić. Ja z Samsarą swoją przygodę dopiero zaczynam, choć przymierzałam się do niej od roku testując ją kilkukrotnie w perfumeriach ;).


Zerknijmy na nuty zapachowe. W górnych nutach (nutach głowy), czyli tych odpowiadających za pierwsze wrażenie, mamy ylang-ylang, cytrynę, nuty zielone, bergamotkę oraz brzoskwinię. Odbiór zapachu to kwestia totalnie subiektywna, a ja nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, więc Wy niekoniecznie będziecie czuć to samo. Ja w pierwszym momencie wyczuwam najmocniej ylang-ylang (który sprawił, że zwróciłam uwagę na Samsarę), czuję też orzeźwiającą cytrynę i bergamotkę, brzoskwini z kolei jakoś nie bardzo. Pierwsze wrażenie ustępuje jednak dość szybko i już po kilku minutach zapach wyraźnie się zmienia. Potem czuć mocno drzewo sandałowe, zapach staje się cięższy, wychodzą bardziej orientalne nuty, a początkowe "orzeźwienie" zupełnie znika. Dla mnie to zapach pikantno-pudrowo-waniliowy, z dodatkiem kwiatów (róża, jaśmin). Irys i fiołek zapewne odpowiada za tę jego pudrowość. Pod koniec noszenia łagodnieje, znika gdzieś cała ostrość, staje się bardziej kadzidlany i waniliowy, subtelniejszy.



Samsara jest bardzo mocnym i bardzo trwałym zapachem. Trzeba uważać z dawkowaniem, bo łatwo przedobrzyć, a wtedy nietrudno o ból głowy. Moja Samsara to woda perfumowana (EDP 50ml), przy tej mocy pewnie nigdy jej nie zużyję ;). Zazwyczaj kupuję mniejsze pojemności (30ml), bo mam trochę różnych perfum, ale cenowo bardziej się opłacało wziąć 50ml - w cenie 174zł (tutaj macie dokładny link do Samsary na iperfumy).


Jeśli lubicie orientalne zapachy, albo inaczej - chciałybyście wypróbować coś w orientalnym charakterze, ale nie takiego 100% orientalnego, mało "noszalnego" to warto sprawdzić Samsarę. Jest to co prawda zapach bardzo oryginalny, ale da się go oswoić i nie czuć się w nim jak wyjęte z filmu Bollywood. Jeśli znacie ten zapach to dajcie koniecznie znać co o nim sądzicie, jestem bardzo ciekawa, bo przypuszczam, że to ten rodzaj perfum, które się kocha albo nienawidzi! Ponoć zapach przed reformulacjami był jeszcze ciekawszy, ostrzejszy, ale niestety nie było mi go dane poznać. Za jakiś czas koniecznie muszę Wam jeszcze przybliżyć Shalimar - moje ulubione perfumy Guerlain.

18 komentarzy:

  1. Bardzo lubię orienty i "mało noszalne" zapachy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piątka :D! Tych mało noszalnych szukam w perfumeriach niszowych, ale ceny mnie przerastają ^ ^

      Usuń
  2. jak widzę, wanilię i jaśmin to wiem, że zapach mi się spodoba

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię orientalne zapachy, ale z tymi perfumami się nie spotkałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w takim razie bliżej mu się przyjrzeć :)

      Usuń
  4. Totalnie nie moje klimaty,ale mojej mamie by sie spodobal:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha a u mnie odwrotnie - dla mojej mamy okropny, a dla mnie super, ale mamy całkiem inny gust :)

      Usuń
  5. No cóż,ja jestem jednak zapachowo ulepna i słodka,więc nie mój klimat,jednak z ciekawości jak mi się napatoczy,to obwącham :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zapachowe słodziaki też lubię :D mam w sumie przeróżne zapachowe typy :D

      Usuń
  6. Nie znam tego zapachu, ale opakowanie jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Osobiście bardzo lubię takie zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam, ale zachęciłaś mnie do niuchnięcia w perfumerii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Musiałabym sprawdzić, bo wanilię uwielbiam, ciężki orient lubię od czasu do czasu, ale już cytryna i róża to kompletnie nie moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń