wtorek, 20 lutego 2018

* KOSMETYCZNE HITY 2017 *

Wybaczcie mój ostatnio totalnie opóźniony zapłon, ale zestawienie najlepszych kosmetyków minionego roku po prostu musi się pojawić (i to choćby w drugiej połowie lutego!). Tym razem hity bez rozdrabniania się już na osobne wpisy o kolorówce i pielęgnacji. Zebrałam wszystko razem, trochę się tego uzbierało, ale pod każdym z tym produktów mogłabym się podpisać :). Zapraszam Was na najlepsze kosmetyki 2017 roku!


Tak naprawdę najsensowniej byłoby podzielić ulubione kosmetyki na te, które sprawdzają się u mnie w moim codziennym makijażu i te, które noszę w kufrze. Co innego lubię malując osoby o innej skórze niż moja, co innego stosuję też na co dzień choćby z uwagi na fakt, że w swoim zwykłym makeupie nie potrzebuję aż takiej trwałości. Nie chcąc już jednak robić zamieszania wszystko w jednym poście, a przy każdym produkcie kilka słów wyjaśnienia ;).

TWARZ: PODKŁADY, PUDRY, KOREKTORY

MAC Face & Body | To jeden z moich ulubionych podkładów do kufra. Bardzo lekki, wodnisty o wyjątkowo delikatnym kryciu (raczej ujednolica koloryt skóry niż kryje), ale z możliwością budowania krycia do pewnego stopnia. Pozostawia wręcz mokre wykończenie na skórze, piękny naturalny "glow". Uwielbiam go na cerach suchych, dojrzałych bądź ładnej, normalnej cerze która niewiele potrzebuje. Wygląda tak naturalnie jak lepsza wersja skóry <3. Kompletnie się za to nie sprawdzi na skórze mieszanej i tłustej. Najbardziej uniwersalnym odcieniem jest moim zdaniem C1.

MAC Strobe Cream | W roli bazy pod podkład polecam Strobe Cream - nawilżający krem o pięknym, opalizującym wykończeniu. Cudnie rozświetla i na ładnej, zadbanej skórze już solo wygląda świetnie. Używam na różnych cerach z wyłączeniem jedynie tych z dużą skłonnością do przetłuszczania.

PAESE Puder ryżowy | Kiedyś trafiłam na jakiś felerny egzemplarz tego pudru (bardzo grubo zmielony), ale dałam mu drugą szansę i bardzo się z nim polubiłam. To transparentny puder o mocno matowym efekcie, choć jeśli nałożymy go bardzo oszczędnie unikniemy totalnego matu. Dla mnie to jeden z mocniej matujących pudrów, z odpowiednim podkładem nawet moją przetłuszczającą się skórę trzyma w ryzach! Z mocno matujących pudrów bardzo polecam też Anti-Shine z Kryolanu.

COLLECTION 2000 Korektor Lasting Perfection | Bardzo fajny korektor, chyba najlepszy z jakim miałam styczność w minionym roku. Ma wysoki stopień krycia i co ważne jest zastygający - nie wchodzi w załamania skóry.

MY SECRET Matte Blur Effect | Podkład, który okazał się u mnie totalnym zaskoczeniem! Od razu zaznaczam, że to podkład na mój własny codzienny użytek. Nie spodziewałam się tak dobrego podkładu po tak taniej marce, bo o ile w kwestii pomadek czy cieni można trafić na mnóstwo tanich perełek tak z podkładami bywa już znacznie gorzej. Matte Blur Effect okazał się być bardzo dobrze kryjącym, matującym podkładem o fajnej trwałości za naprawdę małe pieniądze (coś koło 15zł). Jeśli podobnie jak ja też szukacie czegoś kryjącego i matującego to myślę, że warto go sprawdzić. Dla mnie najlepszy był odcień Ivory. Mimo wszystko wciąż szukam ideału, zarówno dla siebie jak i do kufra. Nadal bardzo lubię Colorstay z Revlona, wodoodporny Makeup Atalier Paris do makijaży ślubnych czy wieczorowych i wspomniany Face & Body MAC do skóry suchej i dojrzałej.

NYX Pro Foundation Mixer | Ten mixer to pozycja obowiązkowa w moim kufrze! Jest to coś w rodzaju pigmentu do mieszania z podkładami, z którymi bardzo dobrze się łączy. Warto nabyć biały do rozjaśniania podkładów i wersję Olive, którą bardzo lubię - idealna do przyciemniania podkładów na skórze Polek.

KRYOLAN Fixing Spray | Kolejny must have w kufrze wizażysty czyli porządny fixer. Dla mnie cały czas numerem jeden jest Kryolan, który utrwala naprawdę bardzo mocno. Na sobie prawie w ogóle go nie używam, bo to prawdziwy killer, ale sprawdza się fajnie do makijaży ślubnych i wszelakich wyjściowych. Jeśli szukacie czegoś delikatniejszego, bardziej na co dzień to polecam fixer z Inglota, który ładnie scala makijaż i niweluje pudrowy efekt jednocześnie wydłużając trwałość makijażu.


TWARZ: ROZŚWIETLACZE, RÓŻE, BRĄZERY

JEFFREE STAR Rozświetlacz Ice Cold | Świetnym zakupem w minionym roku okazał się także rozświetlacz od Jeffree Stara. Jest to dość specyficzny rozświetlacz o nietypowej, jakby kremowej formule. Za to efekt na skórze daje boski! Można nim fajnie budować połysk nawet do bardzooo intensywnego. Dość podobny efekt daje odpowiednik z Makeup Revolution - Skin Kiss.

MY SECRET Face'n'Body Bronzing Powder | Ten niezwykły brązer musicie sprawdzić jeśli jeszcze go nie macie! To produkt o lekko błyszczącym, satynowym wykończeniu i idealnie wyważonym, chłodnym, ale nie szaro-ziemistym kolorze. Zdecydowanie najdziwniejszy ze wszystkich moich brązerów i jednocześnie na tę chwilę ulubiony do lekkiego konturowania.

BOURJOIS Róż Rose D'or | W kategorii różów nie poczyniłam żadnych większych odkryć, ale w mojej ścisłej czołówce kolejny rok utrzymuje się wypiekany róż Bourjois w odcieniu numer 34. To bardzo ładny i super świeży odcień, który ożywi każdą cerę. Uwielbiam ten kolor i rzadko kiedy trafiam na coś równie świeżego, ale nie nazbyt chłodnego.


OCZY: CIENIE SYPKIE

MAC Pigmenty Vanilla i Naked | Jestem ogromną fanką cieni w sypkiej formie, bo jak żadne inne potrafią przemienić poprawny makijaż w niezwykły :). Do moich stałych hitów już od lat należą dwa ukochane pigmenty z MAC: przepiękny odcień Vanilla do rozświetlania i bardzo delikatny Naked idealny do wszelkich delikatnych makijaży, ale też do łączenia z czernią w smokey. Te dwa odcienie te perełki, które naprawdę warto mieć.

INGLOT Pigmenty | Pigmenty z Inglota na pewno większość z Was świetnie zna. Ja używam ich już od lat, w ofercie jest mnóstwo wyjątkowych kolorów, także ciekawych duochromów. Z Duraline robią mega efekt.

KOBO Pure Pigment | Fajne pigmenty ma także Kobo. Tutaj akurat jeszcze w starej wersji, odcień Sea Shell, który jest idealny do ślubniaków - opalizująca brzoskwinia <3.


OCZY: CIENIE

AFFECT Naturally Matt | Jednym z najlepszych zakupów kosmetycznych ubiegłego roku była bez dwóch zdań paleta Naturally Matt z Affect. Wiedziałam, że będzie dobra, skoro tyle osób ją polecało, ale nie sądziłam, że będzie aż tak dobra! Ta pigmentacja powala! Cienie fantastycznie się blendują, a praca z nimi to czysta przyjemność. Kolory idealnie dobrane, jedna z niewielu palet w której naprawdę korzystam z każdego koloru regularnie. Polecam w 100%. To na pewno nie ostatnia moja paleta Affect.


MAKEUP REVOLUTION Paleta Inspiration | Z kolei paletą do szybkich dzienniaków, której używałam najczęściej była duża paleta Inspiration z serii palet z 35 cieniami. Jak widzicie na zdjęciu sporo przeszła, przeżyła nawet jakoś spory upadek ;). Jest to paleta w jesiennych, ciepłych kolorach, wszystkie są matowe. Bardzo lubię po nią sięgać, kiedy potrzebuję zrobić szybki makijaż uzupełniony czarną kreską eyelinerem. W minionym roku moja naj paleta od Makeup Revolution.


OCZY: EYELINERY, TUSZE, POMADY

MAKEUP REVOLUTION Awesome Double Flick Eyeliner | Świetny eyeliner w pisaku z Revolution z dwoma końcówkami. Póki co mój numer jeden, lepszego niestety jeszcze nie znalazłam. Ma kolor mocnej czerni, jest bardzo intensywny, trwały i wystarczył mi na wiele miesięcy malowania kresek. Końcówki wygodne, ale też precyzyjne.

INGLOT Duraline i Eyeshadow Keeper | Dwa produkty z Inglota, które są dla mnie absolutnym niezbędnikiem. Duraline to płyn, który uratuje każdy podeschnięty eyeliner w żelu czy pomadę i w magiczny sposób wyciągnie całą moc z każdego cienia sypkiego. Eyeshadow Keeper to bardzo fajna kremowa baza pod cienie.

L'OREAL Tusze Paradise Extatic i Volume Million Lashes So Couture | Szukałam dobrego tuszu, który zadowoliłby mnie poza Masterpice Max z Max Factora. Znalazłam dwa: Paradise Extatic i So Couture i muszę powiedzieć, że obydwa sprawdzają się na moich rzęsach super. Dają mocny efekt, ale bez sklejania.

MAKEUP REVOLUTION Brow Pomade | W ubiegłym roku wypróbowałam mnóstwo przeróżnych produktów do brwi, ale najlepiej leżą mi jednak pomady. Ta z Revolution jest w porządku i raczej nie planuję szukać już niczego innego.


USTA: POMADKI

GOLDEN ROSE Liquid Matte | W minionym roku królowały u mnie pomadki zastygające, choć niekoniecznie zawsze maty :). Tutaj oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Liquid Matte z Golden Rose, które zachwycają kolorami, ceną i właściwościami. Jestem ogromną fanką brudnego różu z numerem 03, ale równie często sięgam także po klasyczną czerwień.

MAX FACTOR Lipfinity | Bardzo trwałe zastygające pomadki ma Max Factor - serię Lipfinity. To są jedne z moich ulubionych pomadek do makijaży okolicznościowych, bo potrafią naprawdę wiele przetrzymać, ale pod warunkiem że zastosujemy do nich dołączoną pomadkę "ochronną". Uwielbiam nudziakowy odcień Iced 160 i gorąco go Wam polecam, bo jest naprawdę piękny i mało komu nie pasuje :).

BOURJOIS Rouge Edition Velvet the Lipstick | Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie nowa pomadka Bourjois. Ma idealną formułę, sunie po ustach jak masełko, po czym po chwili zastyga i staje się matową, trwałą pomadką! Z taką formułą jeszcze się nie spotkałam, jest to coś nowego i bardzo komfortowego w noszeniu. Polecam jeśli nie możecie się przekonać do zastygających matów, ta jest również matowa, ale przyjemniejsza w noszeniu. Żałuję jedynie, że kolorów jest dość mało, ale liczę że Bourjois pomyśli o poszerzeniu gamy kolorystycznej.

INGLOT Diamond Lip Tint | Jedną z moich top pomadek była zastygająca metaliczna pomadka Inglot (nr 104). Ten dziwny kolor w połączeniu z mocno metalicznym wykończeniem całkowicie trafił w mój gust i sięgałam po niego zarówno latem jak i zimą.


AKCESORIA: PĘDZLE

Top 5 moich ulubionych pędzelków to pędzel do pudru Maestro, pędzelek-jajeczko do rozświetlacza z Kavaii, pędzel do konturowania Hulu oraz dwa absolutne hity do blendowania z Zoevy: 231 i 221. Wszystkie na szóstkę!


KOLORÓWKA MINERALNA

Często sięgam także po minerały, więc warto i o nich wspomnieć. Do moich ulubionych podkładów mineralnych należą zdecydowane dwa: Pixie Minerals Love Botanicals oraz podkład Ecolore. Anabelle Minerals sprawdza się u mnie znacznie gorzej, ale za to bardzo lubię ich róże, szczególnie odcień Nude i Romantic. Świetnym pudrem jest z kolei Pixie Mega Matte Kapok, który polecam nie tylko fankom makijażu mineralnego. To ultra drobny puder, który daje bardzo naturalne wykończenie bez bielenia i tępego matu, a jednocześnie trzyma ten ładny mat całkiem długo.


PIELĘGNACJA

Z pielęgnacji mało mam takich kosmetyków, które uważałabym za wyjątkowe perełki. Większość przykładowo balsamów czy szamponów uważam zwykle za poprawne produkty i rzadko wracam do nich ponownie. Łatwo było mi z tego powodu wyłonić te kilka naprawdę sprawdzonych i ulubionych. Świetnie spisuje się u mnie krem z dodatkiem kwasów Effaclar Duo+ z La Roche Posay, którego używam co kilka dni przez cały rok z wyjątkiem lata (złuszcza skórę i zapobiega niedoskonałościom). Jeśli niedoskonałości już są idealna jest Papka dla cery trądzikowej marki Jadwiga. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez dobrego serum z witaminą C - bardzo lubię serum Mincer. Na zdjęciu zabrakło też mojego hitu do nawilżania cery, a mianowicie lekkiego lotionu Galenic (prawdziwe cudo, super także do kufra). Dodatkowo coś uniwersalnego - suchy olejek Nuxe, coś na usta - jajeczko z Oriflame i dobry antyperspirant - DeoBall od Perfecty. A do demakijażu najlepsza rękawica myjąca z Revolution, pobiła nawet słynną Glov!


PAZNOKCIE

Nie będę się rozpisywać o hybrydach, bo tych sprawdziłam w tym roku mnóstwo i lubię przeróżne marki, choć nie jestem żadnej totalnie wierna. Odkryciem jest za to z pewnością baza proteinowa z Indigo, która fantastycznie utwardza paznokcie i jest tak gęsta, że bezproblemowo zbudujemy nią krzywą C. W ubiegłym roku rządziły u mnie wszelakie pyłki Indigo: syrenki, brokaty, efekty. A na dodatkową uwagę zasługują świetne, mocno napigmentowane i tanie jak barszcz kolorowe żele Canni z Aliexpress, idealne do wzorków.


ZAPACHY

Na koniec zostawiłam perfumy. Nie umiałabym wybrać tylko jednych, choć ubiegły rok minął mi najbardziej pod znakiem Shalimar od Guerlain, zapach piękny, klasyczny i bardzo retro. Przez cały rok nosiłam też chętnie coś lżejszego: różane Rose de Chloe od Chloe i jaśminowe Tendre Jasmin z Yves Rocher. Pod koniec roku odkryłam śliwkę w dymie czyli Decadence Marc Jacobs i cudo od Nuxe o zapachu ich słynnego suchego olejku.





34 komentarze:

  1. Miałam z Nuxe'a ich słynny suchy olejek i powiem, że pod koniec buteleczki mnie ten zapach bardzo męczył. Lubię natomiast serię wild argan oil z The Body Shop i chyba też mają w tej linii coś perfumowanego do ciała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam ten zapach choć oczywiście jak każdy może po pewnym czasie okazać się męczący ;). Chyba miałam coś z Wild Argan i z tego co pamiętam też bardzo mi się podobał!

      Usuń
  2. zaskoczyłaś mnie tym podkładem MS :)
    róż Bourjois też kiedyś miałam. był świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie samą ten podkład zaskoczył :D

      Usuń
  3. Same perełki, widzę tu swoje ukochane Chloe de Roses i pozostałe perfumy z mojej chciejlisty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różane Chloe uwielbiam na co dzień :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post
    Mam fixer z nyx biały i jest super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat biały używam z innej marki, ale faktycznie ten z Nyxa też jest bardzo dobry.

      Usuń
  5. Face&Body chodzi za mną już od dłuższego czasu, kurcze właśnie coraz częściej słyszę, że przy mojej mieszanej cerze się nie sprawdzi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy mieszanej cerze naprawdę odradzam, bo będziesz się błyszczeć, a podkład długo nie wytrzyma ;)

      Usuń
  6. Te pomadki Bourjois bardzo tak! Kupiłam 5 kolorów i używam wymiennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na moment aż pojawi się więcej kolorów w gamie, bo jakość jest rewelacyjna ^ ^

      Usuń
  7. Też mam KRYOLAN Fixing Spray używałam go kilka razy ale na wielkie wyjścia jest niezastąpiony, flakon perfum MJ jest obłędny. Ja na razie poluję na Autrę muglera w rozsądnej cenie. Papka z jedwigi to moje odkrycie, rewelacyjny produkt, uwielbiam tusze z loreal, zazwyczaj właśnie ich używam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jeden z najmocniej utrwalających fixerów! Co do Aury mam ciągle mieszane uczucia, sama nie wiem czy mi się podoba czy nie ;). Papka z Jadwigi jest naprawdę super, dla problematycznej cery to must have :D

      Usuń
  8. Obecnie mam faze na palete Affect niestety nie moge sie zdecydowac ktora wybrac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mną chodzi jeszcze Evening Mood <3

      Usuń
  9. Paleta Affect to moja nowość i jeszcze jej nie używałam, ale wygląda przepięknie:) Puder ryżowy Paese to jeden z lepszych:) Planuję kupić fixer z KRYOLAN'u, ale widziałam jeszcze w granatowych opakowaniach, one się czymś różnią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz się za nią jak najprędzej, bo ta paleta jest rewelacyjna <3!
      Chyba nie, wydaje mi się że to ten sam fixer :)

      Usuń
  10. Pędzelki od Zoevy fajne. Mnie akurat ostatnio interesuje paleta cieni. MOze sie zdecyduje ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Siedzę z kartką i długopisem,bo to co polecasz,zawsze mnie interesuje,ufam Ci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj w takim razie lista będzie długa ;D:D:D ale wszystko to same super rzeczy więc warto :D

      Usuń
  12. Uwielbiam te jajeczka z Oriflame, nic innego tak dobrze nie działa na moje suche usta. Od dawna ciekawia mnie tez pomadki Lipfinity od Max Factora. Słyszałam o ich wysokiej trwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też są super, a o dziwo ostatnio jakoś o nich cicho!
      Lipfinity fajna na długie wyjścia, na co dzień niekoniecznie ale sprawdzi się na szczególne okazje :)

      Usuń
  13. Bardzo ciekawe propozycje! Uwielbiam Duraline i pigmenty Inglota! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię mixer NYX, ale ja mam akurat biały. Olive też chcę kupić na wszelki wypadek do przyciemnienia :) Apropo tanich zaskakujących podkładów, to ja jestem zaskoczona kremem CC z Sensique :D Kupiłam go za 7 zł z groszami w promocji, a sprawdza się lepiej od niektórych podkładów 50zł+ :D Collection miałam, lubiłam, ale jednak obciążał skórę pod oczami widocznie :) Bronzer MS miałam, lubiłam, ale puściłam dalej bo Kobo wygląda na mnie po prostu ładniej :) Affect chciałam kupić :) Baza Inglota jest genialna, Duraline także. Jedynie So Couture bardzo nie lubiłam. A z GR Liquid nie znalazłam odcienia dla siebie, miałam dwa i oba puściłam dalej. Nową pomadką Bourjois bardzo mnie zaciekawiłaś :) Bardzo lubię minerałki, a serum Mincer zostało pokonane totalnym nokautem od LIQ CC (polecam bardzo bardzo). Papkę lubiłam, ale miałam lata temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat ten CC z Sensique szału nie zrobił, ale fakt, że czasem można trafić na takie tanie perełki :D. Dla mnie z kolei ten My Secret jest właśnie taki dobry, że pobija takie podkłady za 50+ jak mówisz :D. Szok :D
      U mnie lepiej wygląda brązer MS niż Kobo, ale Kobo również bardzo lubię :)
      A serum chętnie sprawdzę skoro jest takie dobre, jak tylko zużyję Mincer :D

      Usuń
    2. W takim razie mam podwójną ochotę na My Secret :D Tylko odcieni się boję bo ja bledzioch :)
      Rozumiem :)
      Polecam :) Ja mam Light :)

      Usuń
    3. Basiu, nie wiem czy na twojej cerze też by się sprawdził, ale u mnie jest super :). Tylko właśnie z kolorami jest problem, bo na bank ten najjaśniejszy byłby za ciemny dla Ciebie :/

      Usuń
  15. Ten pokład z My Secret mnie absolutnie zaskoczył, muszę go przetestować! Jesteś w stanie mi podpowiedzieć, który kolor nada się dla mojej bladej i żółtej cery, ewentualnie porównać z jakimś popularnym podkładem? Bez Duraline nie ma życia, bez mixerów z Nyxa też :D Pomadka z Max Factora trafia na moją listę "muszę to kiedyś sprawdzić", może przy najbliższej promce -49%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam najjaśniejszego (chyba Ivory) i był ładnie żółty, ale dla Ciebie pewno za ciemny :/. Kurczę, nie mam go akurat pod ręką, ale on był dobry na mnie teraz zimą, a jestem od Ciebie ciemniejsza, więc na bank zbyt ciemny...

      Usuń
    2. Blademu zawsze wiatr w oczy i mikser w podkład... xD

      Usuń
  16. Uwielbiam ten pigment Sea Shell, daje cudowny efekt. Z MACa mam odcień Rose i White Gold, z których ten pierwszy lubię bardzo, bo trochę przypomina mi czasy, gdy codziennie sięgałam po paletę Oh So Special Sleek'a, a drugi jest po prostu ok. Kupowałam przez internet i trochę się zawiodłam, gdy ogarnęłam, że White Gold opalizuje bardziej na zielono-niebiesko niż na złoto, o czym pisał producent. Formuła mi się jednak bardzo podoba, więc kupię inne odcienie. Myślę, że Vanilla mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń