środa, 15 sierpnia 2018

MAKEUP REVOLUTION: Mini Chocolate Palettes

   Jedną z ciekawszych i dobrze przemyślanych nowości od Makeup Revolution są moim zdaniem mini wersje czekoladowych palet cieni. Jestem wielką fanką ich czekoladowych paletek w klasycznym rozmiarze, już odkąd Revolution wprowadziło je jeszcze w początkach istnienia marki. Zawsze uważałam, że mają dobrą jakość i fajną cenę, a do tego te słodkie opakowania :). Wersje mini to strzał w dziesiątkę - mają tę samą niezłą pigmentację, a do tego są idealne do zabrania na wszelkie wyjazdy. Do niedawna brakowało mi dobrej mini palety z lusterkiem, którą mogłabym zabrać w podróż, ale te mini paletki już ze mną ostatnio wyjeżdżały i sprawdziły się w sam raz!


   Mam dwie wersje mini czekoladek: Rose Gold oraz Nudes. Obydwie paletki mają raczej neutralną kolorystykę, choć nie są stricte beżowo-brązowe. Powiem szczerze, że bardzo lubię obie wersje, z tym że Nudes uważam za bardziej dzienną i uniwersalną. Każda z paletek to osiem cieni - dwóch większych i sześciu nieco mniejszych.

   Jak wspomniałam, paletki mają przyzwoitą pigmentację, która może nie powala na kolana, ale jest bardzo dobra i w moim odczuciu zupełnie wystarczająca do wszelakich makijaży, zwłaszcza dziennych. Najlepiej wypadają cienie błyszczące, maty są troszkę słabsze, ale też dają radę i nie są nieprzyjemnie suche/kredowe. Cienie z połyskiem różnią się miedzy sobą: niektóre to delikatne perły, inne są bardziej iskrzące.



Po lewej stronie widzicie swatche paletki Nudes. To typowo ciepła, uniwersalna paleta, w sam raz do lekkich i średnio mocnych makijaży. Mamy w niej dwa większe rozświetlające cienie: wanilię i jasne złoto. Pozostałe cienie to mix matów i błyszczących cieni: dwa matowe ciepłe brązy, koralowy mat, błyszcząca miedź i bordo i piękny roziskrzony, drobinkowy cień w szampańskim kolorze.

   Po prawej druga paletka - Rose Gold. Ta wersja jest już trochę bardziej specyficzna i również zawiera w przewadze ciepłe kolory cieni. Dwa większe cienie to błyszczące jasne róże: chłodniejszy i bardziej brzoskwiniowy. Poza tym znajdziemy w niej same cienie matowe: brąz, chłodny odcień wpadający w fiolet, musztardę, bordo, łosoś i brudny róż.

 
   Powyżej możecie zobaczyć makijaż z użyciem tych palet (na środku powieki roziskrzony cień z paletki Nudes), ale używałam w nim także oczywiście czarnego eyelinera. Cieniami pracuje się przyjemnie, chociaż to nie jest taki poziom pigmentacji jak np. w paletkach Affect, ale to chyba oczywiste. W swojej kategorii cenowej (20-30zł) są naprawdę okej i mają urocze opakowania <3.

   Minusy? Szczerze mówiąc ja do każdej paletki włożyłam matowy, jasnobeżowy cień. Taki odcień to podstawa i fajnie byłoby mieć go od razu pod ręką. O ile w wersji Nudes bardzo mi go nie brakuje, bo mamy rozświetlający bardzo jasny, waniliowy odcień, to już w Rose Gold nie ma takiego cienia i trzeba się wspomagać inną paletą lub cieniem.


22 komentarze:

  1. Obie paletki mają śliczne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. obie palety są bajecznie piękne, szczególnie ta bardziej beżowa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Makijaż oka przepiękny! Mi tu brakuje jakiegoś jaśniejszego bazowego cienia, ale i tymi da się umalować ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jakie piekne niesamowicie wpadly mi w oko <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze są, ale cienie MUR się u mnie nie trzymają :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne są, chociaż dla mnie nieużytkowe, bo prostu bardzo rzadko maluję oczy, jak już to tylko brązy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :). Dla mnie właśnie takie typowo dzienne :)

      Usuń
  7. obie wyglądają dość przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dość zblżone kolory, ale chetniej bym przytuliła chyba Rose Gold

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znałam żadnego z tych kosmetyków, ale po twoim wpisie chęcią wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten makijaż jest niewiarygodnie boski ♥ Podoba mi się koncepcja tych czekoladek, chyba najbardziej kusi mnie miętowa.

    OdpowiedzUsuń