poniedziałek, 6 sierpnia 2018

PRZEGLĄD ZAPACHÓW OD ORIFLAME

Na życzenie dziś przegląd kolejnych katalogowych zapachów, tym razem pod lupę wezmę konkurencyjny Oriflame. Moim zdaniem zapachy z Oriflame są zazwyczaj ładniejsze od tych z Avonu, ale jednej reguły nie ma - słabe kompozycje zdarzają się w obydwu markach, podobnie zresztą jak te naprawdę udane. Perfumy z Oriflame są droższe od avonowych i w moim odczuciu pachną również "drożej". Mam wśród nich więcej ulubionych zapachów i rzadziej uderza mnie w nich ta sama tania, nijaka nuta, a niektóre z nich to naprawdę ciekawe propozycje, które mogłyby znaleźć się wśród górnopółkowców! W kategorii tańszych perfum, Oriflame umieściłabym jednak nieco niżej niż bardzo lubiany przeze mnie Yves Rocher.

Ostatnio przetestowałam sporo różnych próbek zapachów z Oriflame, ale mam też kilka pełnowymiarowych flakoników i o dziwo żaden z nich nie leży i się nie kurzy. W Ori znajdziemy dużo bardziej oryginalne kompozycje niż w Avonie, który też oczywiście czasem potrafi zaskoczyć. Podczas próbkowych testów kilka nowych zapachów wpadło mi też w oko :). Żałuję jednak, że nie są to zapachy trwalsze. Nie wiem jak ta kwestia wypada w przypadku cięższych kompozycji na wieczór, bo akurat wszystkie pełnowymiarowe zapachy, które posiadam to raczej lekkie, dzienne wody, ale niestety w ich przypadku trwałość nie powala (niektóre mają wręcz trwałość lekkich mgiełek do ciała, a to wielka szkoda bo pachną naprawdę fajnie).


INCOGNITO | Jako pierwszy zapach, który mocno mnie zaskoczył. Zazwyczaj sam flakon jak i kolor perfum mocno sugerują nam to czego możemy się spodziewać po zapachu. Po "karcianym", dość prostym flakonie Incognito byłam przekonana, że trafię na coś w typie unisex, świeżego, dziennego i "biurowego". Zdecydowanie się pomyliłam, bo Incognito to zupełnie inna bajka - słodki, apetyczny zapach z pralinkami w dolnych nutach! Fajny zapach dla fanek słodkich kwiatowo-owocowych perfum, niezobowiązujący, nieszczególnie oryginalny, ale przyjemny.


AMAZING PARADISE | Ten zapach posiadam w wersji pełnowymiarowej i należy on do moich topowych letnich zapachów. Amazing Paradise nie powstydziłaby się niejedna znana marka, równie dobrze tak mogłaby pachnieć któraś z edycji limitowanych Escady. To typowo owocowa, tropikalna kompozycja, ale czuć również nuty wodne, zielone i kwiatowe, a nawet coś lekko słonawego. Jeśli szukacie na lato mixu tropikalnych owoców, czegoś słodkiego ale nie ulepkowatego, a za to orzeźwiającego, to Amazing Paradise może być dobrym wyborem. Moim zdaniem naprawdę udany zapach!


MYSTERIAL OUD | Dla kontrastu po poprzedniku, zapach który nie trafił w mój gust. Lubię perfumy z nutą drewna agarowego, ale Mysterial Oud pachnie dla mnie jakoś tak zbyt "męsko", ciężko i dusząco. Jest to zdecydowanie zapach z gatunku jesienno-zimowych i choć po nutach zapachowych powinien mi się spodobać to czuję się w nim jak spryskana ciężkimi męskimi perfumami. Z kolei podobne nuty (róża i oud) uwielbiam w Rose Oud od Yves Rocher.


SENSUAL JASMINE | Z tej samej linii posiadam pełnowymiarowy flakonik Sensual Jasmine. Kupiłam go w mojej wielkiej 'fazie' na perfumy jaśminowe i choć spodziewałam się czegoś lepszego to Sensual Jasmine to taki całkiem przyjemny przeciętniaczek na co dzień. Jaśmin w perfumach lubię ciężki, dymny, a w przypadku tego zapachu to taka nieco mydlana mieszanka jaśminu i białych kwiatów. Nie porwał mnie, ale na co dzień, do pracy, może być.


ELVIE FIREFLY | Kolejny przeciętniak od Oriflame czyli Elvie Firefly reklamowany trochę w typie zapachów od Lolity Lempickiej, wróżkowo-elfio-nocny klimat. Zapowiada się ciekawie, ale jest w moim odczuciu mocno pospolity (choć niebrzydki). Taki totalny zwyklak, kwiatowy, lekko różany, niepodobny do niczego i ultra bezpieczny.

LOVELY GARDEN | W tym roku to mój ukochany zapach na wiosnę na lato! Śliczny, rabarbarowo-mleczny! Mocno zielony, z początku intensywnie kwaśny, a z czasem łagodniejszy i bardziej słodki. Bardzo mi się podoba, kupiłam w ciemno po nutach zapachowych, ale trafiłam tym razem idealnie. Rabarbar z mlekiem to świetny, słodko-orzeźwiający duet, który przywodzi na myśl ciasto z rabarbarem. Z reguły nie przepadam za świeżymi, kwaskowatymi zapachami, ale Lovely Garden jest wyjątkiem. Jedną gwiazdkę odejmuję za trwałość, niestety na mnie bardzo mizernie się trzyma... wielka szkoda.



GIORDANI GOLD ORIGINAL | Giordani Gold to chyba najpopularniejsza linia w Oriflame, ale przyznam szczerze, że nigdy mnie do niej nie ciągnęło, ani do kolorówki ani zapachów. Pomyślałam, że jednak warto się przekonać i sprawdziłam Giordani Gold Original. Cóż, dla mnie to kolejny przeciętniak, tym razem cięższy i bardziej wieczorowy. Bazuje na białych kwiatach, paczuli i mchu, jest ciepły, ale dla mnie niestety migrenogenny.


AMBER ELIXIR | Kolejny bardzo ciepły, otulający zapach. Zbiera pozytywne opinie, ale niestety ja się z nim nie polubiłam. Amber Elixir jest ambrowy, drzewny, esencjonalny. Nieco orientalny, klasyczny, ale nie umiem dostrzec w nim uroku, za ktory jest tak lubiany. Mnie niestety przyprawia o ból głowy, odbieram go jako ulepkowato-nijaki zapach niestety.

LOVE POTION SO TEMPTING | Nowy zapach w Oriflame, wariacja na temat Love Potion. So Tempting to również kompozycja z gatunku słodkich ulepków, ale w przeciwieństwie do poprzednika jest dla mnie już do noszenia. Jest tu dużo słodyczy, ale lżejszej i bardziej cukrowej (przywodzi mi na myśl niektóre wytwory playboyowe, ale jest ładniejszy). Pachnie kwiatowo-owocowo, czuję wyraźnie morele, ale już nie wyczuwam miodu, chociaż to typowy słodziak.



POSSESS | W Possess pokładałam spore nadzieje tym bardziej, że to kolejny zapach od Oriflame zbierający świetne opinie. Poza tym przyciągnął mnie flakonem i opisem nut zapachowych. Niestety znów bez zachwytów... Possess opiera się na słodkim ananasie, ylang-ylang i wanilii czyli wszystkich moich ulubionych nutach. Jednak ma w sobie coś co sprawia, że pachnie dla mnie jakoś tak banalnie i bez polotu. Ananas czuję tylko z początku, potem zamienia się w słodki, nijaki mix. Niestety nie dla mnie.


POSSESS THE SECRET | Wariacja na temat Possess - The Secret. I znów mocno średnio, choć w zupełnie innym klimacie. The Secret jest lżejszy, bardziej rześki, wyraźnie jabłkowo-słonecznikowy. Dla mnie to niestety nie jest soczyste jabłko, ale bardziej syntetyczne zielone jabłuszko, potem czuję wspomniany słonecznik, ale całość pachnie mi dosyć syntetycznie, wtórnie, mało ciekawie. Nie mój gust.


MY LITTLE GARDEN | Całkiem przyjemny zapach, na otwarciu owocowo-orzeźwiający, potem mocno konwaliowy. Taki zielony świeżak, nie tak ładny jak Lovely Garden z tej samej serii, ale też przyjemny i wiosenny. Nie powalił mnie na tyle aby skusić się na buteleczkę, ale próbkę można wypróbować jeśli lubicie konwalię w perfumach.


ENIGMA | Ciekawy flakon i nazwa - Enigmę chciałam wypróbować już od jakiegoś czasu. Znajdziemy w niej wiele nut zapachowych, np. paczulę, jaśmin, różę, drzewo sandałowe, orchideę, wanilię czy brzoskwinię. Z pewnością jest to zapach cięższy, słodko-kwiatowy, lekko korzenny. I znów to kolejny przykład cięższego zapachu od Oriflame, który zbiera świetne recenzje, ale mi do gustu nie przypada (a dodam, że generalnie gustuję właśnie w cięższych zapachach). Porównywany często do wysokopółkowych zapachów, wieczorowy i otulający, dla mnie niestety okazał się męczący i znów nie dostrzegam w nim tej całej magii.


LOVE POTION SECRETS | Zapach, który bardzo bardzooo lubię, choć wcale nie grzeszy oryginalnością - Love Potion Secrets. Mieszanka białej czekolady, białych truskawek (nigdy nie jadłam, ale chciałabym ich kiedyś spróbować) i nektarynki. Flakon dziwaczny, moim zdaniem nie za piękny, ale lubię go w końcu za wnętrze. Właściwie nie wiem co w tym zapachu jest, że tak bardzo go polubiłam i tak często po niego sięgam. Nie jest ani specjalnie oryginalny, ani też nie jest zbytnio trwały. To słodkie, bardzo kobiece, pudrowe perfumy z lekką nutą truskawek, nieco infantylny, ale dla mnie piękny. W żadnym wypadku nie jest ulepowaty! Jest słodki, ale do noszenia nawet latem.

TONKA BEAN | Najdroższymi perfumami Oriflame są dwa zapachy Sublime Nature - zapachy proste, w duchu perfum niszowych, oparte na jednym głównym składniku. Bardzo lubię tego typu kompozycje, już od dawna wyszukiwałam perfum pachnących jedną konkretną nutą. Jednym z zapachów Sublime Nature jest Tonka Bean oparty oczywiście na tonce. Całkiem ładny, balsamiczny, słodki zapach, taki waniliowo-pudrowy. Uwielbiam waniliowe klimaty w perfumach, ale ten akurat mnie nie zachwycił na tyle aby skusić się na cały flakon.



TUBEROSE | Drugim z zapachów Sublime Nature jest Tuberose, oparty oczywiście na tuberozie. Ten jest w moim odczuciu o wiele ładniejszy, kwiatowy, nieco waniliowy. Ma w sobie coś przyjemnie kremowego, trochę pudrowego - a ja bardzo lubię takie nuty. Bardzo fajny zapach, myślę że wart przetestowania. Jeśli lubicie zapach białych kwiatów, szukacie perfum typowo kwiatowych to możecie przyjrzeć się tuberozie z Ori. Flakonu nie mam, ale sam w sobie również wydaje się bardzo miły dla oka.


PARADISE | Obok moich ulubionych egzotycznych Amazing Paradise, stoi pierwowzór - Paradise. Mimo, że to ta sama rodzina to wody całkowicie się od siebie różnią. Paradise jest bardziej wiosenny w moich odczuciu, z początku ostry, mocno czuć pieprz (czarny i różowy). Po flakonie w odcieniu jasnego różu nie spodziewałabym się takiego ostrzejszego zapachu. Z czasem Paradise łagodnieje i pachnie już bardziej kwiatowo, trochę różą, trochę frezją, ale pieprz cały czas gdzieś tam przebija. Jest to trochę piżmowy zapach, nieco korzenny, ale przede wszystkim pikantno-kwiatowy. Z początku uznałam go za średni, ale powiem Wam że zaczynam się do niego bardziej przekonywać, ten kwiatowo-pieprzny zapach jest intrygujący, choć na pewno nie każdemu przypadnie do gustu.


LOVE POTION | Pierwowzór mojego ulubionego, bardziej delikatnego Love Potion Secrets. Spodobał mi się od pierwszego powąchania i myślę, że skuszę się na cały flakon w okresie jesienno-zimowym. To ciekawy, kakaowy, słodki, nieco korzenny zapach. Pachnie pralinkowo, trochę w typie Amour Amour. Mocno czuję w nim rum, ale również kakao i czekoladę. Da się wyczuć także imbir, kawę, tonkę i wanilię. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam perfumy z nutą kakao, rumu i wanilii! Nie jest przesłodzony ani mdły, myślę że na jesień będzie idealny.


ECLAT MADEMOISELLE | Flakon Eclat Mademoiselle trafił do mnie przypadkiem i choć nie został moim ulubieńcem to sięgam po niego czasem do pracy. Jest to zapach bardzo bezpieczny, świeży, kwiatowo-owocowy. Niestety trochę wtórny, mało oryginalny, brakuje mi w nim czegoś intrygującego. Wyczuwam w nim jabłko i frezję, ale w nutach znajdziemy też gruszkę i jaśmin.


DIVINE | Z Divine domyślałam się, że dłuższej znajomości nie będzie, bo rzadko kiedy podobają mi się typowo niebieskie, wodne, świeże zapachy. W Divine znajdziemy bambus, orchideę, kiwi i fiołek, który zapewne dodaje mu trochę pudrowości. Dla mnie pachnie jak mieszanka białych kwiatów, nut wodnych i właśnie pudru, ale ten mix wydaje mi się mocno nijaki i trudny do zapamiętania. Domyślam się, że może się podobać, ale zdecydowanie nie dla mnie.


DIVINE IDOL | Mamy również flanker: Divine Idol, który podoba mi się bardziej od poprzednika. Może nie skusiłabym się na cały flakon, ale to całkiem ładny zapach, bardziej kwiatowy, owocowy, świeży, a mniej wodny. Bardzo podoba mi się samo otwarcie zapachu, które jest orzeźwiające, owocowo-kwiatowe. Z czasem zapach jest słodszy i czuć w nim mocniej piwonię i białe kwiaty (i te późniejsze nuty podobają mi się trochę mniej). Nie jest zły, ale też bez szału.


Ufff, tym sposobem dotarliśmy do końca przeglądu oczywiście nie wszystkich zapachów od Oriflame, ale ich znacznej części. Kolejny raz zauważam, że zapachy katalogowe niestety często pachną nijako i tanio, ale prawie zawsze można znaleźć wśród nich wybijające się, nietypowe zapachy, trzeba tylko dobrze poszukać :). Ja jestem zdecydowaną fanką Amazing Paradise, Lovely Garden i Love Potion Secrets, ale do moich zapachów z Oriflame dołączy na pewno również Love Potion. Na pewno będę testować jeszcze inne perfumy z Oriflame, próbki to mały wydatek, a można poznać masę różnych zapachów.

Są tu jakieś fanki zapachów Oriflame? Dajcie znać czy macie od nich jakieś perfumy, albo czy kojarzycie któreś z mojego zestawienia :).

31 komentarzy:

  1. miałam niektóre zapachy z Ori, super przegląd, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele z tych perfum mam już w swojej kolekcji, niektóre na pewno jeszcze go niej dojdą :) naprawdę lubię zapachy z oriflame, ostatnio mimo upałów używam odrobinę TONKA BEAN. Ten zapach bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonka Bean to zdecydowany słodziak :). Nie jest moim faworytem, ale podoba mi się :)

      Usuń
  3. Te dwa zapachy z Potion w nazwie mają flakony jak narzędzie zbrodni, powodzenia z tym na lotnisku serio ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie podobają mi się te flakony :D mogliby zmienić na jakieś ładniejsze :)

      Usuń
  4. Pare zapachów mnie zaciekawiło, w szczególności MYSTERIAL OUD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Mysterial Oud jest zbyt ciężki i męski, ale jest oryginalny, także jeśli Cię ciekawi to przetestuj sobie próbkę :)

      Usuń
  5. Bardzo dawno nie miałam żadnego zapachu z oriflame, ostatni jaki pamiętam toECLAT weekend.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z serii Divine przetestuj sobie Divine Sensual. W obecnej chwili z katalogów jest wycofany, można go jeszcze spotkać na Allegro. To był świetny zapach z wyraźną maliną, ciepły i zmysłowy.

    Białych truskawek też nie jadłam, ale są w Holandii gdzie na co dzień mieszkam, czasami widuję je w sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko będę mieć okazję to na pewno je sprawdzę :)

      Szkoda, że w Polsce nie ma za bardzo tych truskawek :D ciekawe jak smakują ;D

      Usuń
  7. Kurcze, najgorsze jest to, że o ile kosmetyki umiem sobie dobrać, do perfumy już niekoniecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie które z tych zapachów są bardzo ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny przegląd,prawie wszystkie z tych zapachów znam :D Cieszę się że tak jak ja,doceniłaś urok Love Potion Secret,na pewno polubisz też czerwoną wersję-ja ją mam,bo Secret już zużyłam całą butlę :) Muszę się jeszcze zapoznać z So Tempting bo jej nie znam :) Lovely Garden też uważam za ciekawy,choć nie do końca dla mnie,natomiast polubiłam się (ale bez wow,ot tak jednorazowo) z Enigmą i Amber Elixir :) Miałam je co prawda już dobre kilka lat temu,ale doskonale je pamiętam :) Natomiast nie znoszę serii Giordani,zapachu Possess i Tonka Bean-brrr :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Love Potion Secrets kupiłam w ciemno i to był naprawdę dobry traf :). Piękne są, niby zwyczajne, nie jakieś oryginalne, ale mają coś takiego co sprawia, że bardzo często po nie sięgam. Czerwona wersja będzie moja jak tylko nadejdzie jesien :D. So Tempting to już takie typowe słodziaki.
      Giordani kompletnie mi nie leży, Posses również zdecydowanie nie (a po nutach myślałam, że się polubimy), z kolei Tonka jest dla mnie całkiem ładna, ale nie na tyle żebym kupiła flakon :D

      Usuń
  10. z całej tej ferajny znam jedynie giordani gold. mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy mówisz o tej samej wersji, którą ja tu umieściłam, bo widziałam że są różne w serii, chyba całkiem rozbudowana jest ta linia ;)

      Usuń
    2. zostawiłam go w Polsce u rodziców, więc nie mogę sprawdzić ;)

      Usuń
  11. Uwielbiam zapachy Oriflame, dziękuję za post :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim ulubionym zapachem teraz na lato jest Friends World for her i Elvie Summer Joy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam żadnego z nich, ale chętnie je poznam :)

      Usuń
  13. Amber Elixir skradl moje serce od pierwszego wdechu <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jako perfumomaniczka znam również zapachy oriflamowe i avonowe, chociaż jednak niżej je oceniam niż wysokopółkowce. Mam kilku ulubieńców z lat młodości, ale teraz świadomie już nie sięgam na tę półkę. Z tych które wyróżniłaś tak samo mocno podobał mi się Lovely Garden Wyjątkowo udana kompozycja, ale brak trwałości sprawił, że nie miałam cierpliwości i oddałam te perfumy. Bardzo lubiłam też Enigmę i Amber, pachniały mi porządnie, wysokopółkowo. Amazing Paradise też mi się bardzo podobał, ale trwałość słaba i nie kupiłam. Te jednoskładnikowe ok, ale jakoś mnie nie porwały. A Love Potion Secrets miałam w planach, może jeszcze się skuszę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście większość z tych zapachów nie dorównuje wysokopółkowcom :). Jest kilka wyjątków, które pachną jak z wyższej pólki, większość to średniaki, część totalne koszmarki :D. Lovely Garden jest taki piękny, bardzo żałuję że tak nietrwały :(

      Usuń
  15. Już od dawna nie kupowałam nic z Ori, ale mam w swoich zbiorach jeden flakon, po który sięgam od czasu do czasu "Delicacy" i całkiem lubię. Pamiętam też "Miss Punk" - kochałam go jako nastolatka i tęsknię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie znam zupełnie tych zapachów :D

      Usuń
  16. Widzę, że z Oriflame kochamy ten sam zapach :) Love Potion Secrets to moja ukochana gama zapachowa! Lovely Garden też mnie urzekł :) Obydwa posiadam i często używam :) Bardzo żałuję, że nie ma już w sprzedaży Fairy City Lights. Był świetny. Słodki i ciepły. Idealny na zimę. Mam nadzieję, że kiedyś wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę :D ciekawa jestem w takim razie twoich innych ulubienców perfumowych :)

      Usuń