poniedziałek, 25 lutego 2019

Perfumy: YSL BLACK OPIUM

   Dziś pod lupą perfumy - popularne Black Opium od Yves Saint Laurent, które zdążyły już dorobić się całkiem sporej ilości wariacji na swój temat. Same Black Opium też w końcu wyszły od klasycznych Opium, ale to już zupełnie odmienny zapach. W momencie kiedy Black Opium weszły kilka lat temu do sprzedaży bardzo chciałam je mieć, wydawały mi się słodkie, oryginalne, ale też nieco orientalne i takie odurzające. Potem trochę zapomniałam o nich na kilka lat i wreszcie zamówiłam sobie flakon tej zimy. Co ciekawe mój węch chyba się nieco zmienił przez ten czas, bo teraz Black Opium wcale nie wydaje mi się takim ciężkim i narkotycznym zapachem typowo na wieczór. Teraz odbieram je jako słodkie, waniliowe i z lekką nutką kawy, ale zupełnie nie przytłaczające, bo noszę je w zimowych miesiącach na dzień i wcale nie są dla mnie męczące.


   Black Opium na ten moment nie odbieram jako zapach mocno oryginalny, charakterystyczny. Jest sporo podobnych kompozycji, ale mimo to uważam, że to bardzo ładne perfumy, idealne dla fanów słodkości. Ja sięgam po nie z przyjemnością i jak wspomniałam używam ich na dzień jak i na wieczór. Dopiero z przyjściem cieplejszych miesięcy pójdą w odstawkę, bo wtedy będą już zbyt słodkie.

   Najciekawszą nutą w Black Opium jest dla mnie dodatek kawy, która pojawia się w damskich perfumach dość rzadko i chyba trudno ją sensownie do zapachu przemycić. Nie jest to dominująca nuta, ale czuję ją szczególnie niedługo po aplikacji. Przypomina słodką, mleczną kawę waniliową, nie jest to mocny zapach aromatycznej kawy prosto z puszki. Poza tym w Black Opium mamy sporo wanilii, trochę kwiatów i owoców. W tym zapachu mój nos nie rozróżnia raczej poszczególnych nut, dla mnie to po prostu jednolita kompozycja, mocno słodka, waniliowa, nieco owocowo-kwiatowa z dodatkiem wspomnianej kawy :).


   Co ciekawe nie jest to żaden kiler powalający intensywnością. Trwałość i projekcja są raczej średnie, nie wypadają ani mizernie ani nie zabijają swoją mocą. Dla mnie Black Opium to bardzo przyjemny słodki zapach na wiele okazji. W swojej kolekcji mam bardziej oryginalne kompozycje, ale nie zawsze mam ochotę na coś specyficznego. Często właśnie taki słodziak z nutą kawy umila mi dzień ;). Jeśli tak jak ja jesteście fankami słodkich zapachów to jest szansa, że trafi w Wasz gust, ale założę się, że Black Opium już dobrze znacie. Ja swoją buteleczkę kupiłam jak zawsze na www.iperfumy.pl, teraz jest w promocji więc tym bardziej się opłaca (link  -> Black Opium YSL)

8 komentarzy:

  1. To wlasnie moj ostatni zakup i nie rozczarowal mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widywałam je na blogach ale zupełnie nie wiem jak pachną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapach idealny dla mojej mamy. Ona takie nosi od lat. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. te perfumy są na mojej wish liście od lat i na pewno kiedyś je kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wąchałam je w perfumerii i owszem,wydały mi się w moim guście,ale z drugiej strony jakieś takie podobne do innych i nie było miłości od pierwszego wejrzenia,tylko lubienie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny flakon, ale zapachu nie znam :)

    OdpowiedzUsuń