środa, 2 października 2019

SHINYBOX Spring Kiss

   Ostatnio odnalazłam na półce zaległe pudełeczko Shinybox, o którym musiałam zupełnie zapomnieć. Edycja nazywała się Spring Kiss i pojawiła się w sprzedaży wiosną tego roku. Zawartość tym razem akurat niespecjalnie mnie oczarowała, pewnie dlatego trochę minęło zanim zabrałam się do testów.


REVERS COSMETICS Rozświetlacz w płynie | Z marką Revers spotkałam się już przy okazji beauty boxów, choć nadal jest dla mnie mało znana. Prasowane rozświetlacze Revers okazały się fajnym produktem, więc przyszła pora na płynną formułę. Powiem szczerze, że rzadko używam tego typu rozświetlaczy do twarzy, ale za to bardzo lubię używać ich na dekolt, ręce i po prostu wszystkie inne partie skóry poza twarzą.

HIMALAYA HERBALS Tonik | Z kolei Himalaya to marka, z którą się znamy i lubimy :). Toniki zawsze znajdą u mnie zastosowanie, więc są przeze mnie mile widziane w boxach. Plus za fakt, że tonik jest pełnowymiarowym kosmetykiem w tym pudełku.

MOLLYLAC Lakier hybrydowy | Wiem, że nie będzie to przydatny produkt dla każdego, ale mnie zawsze bardzo cieszą lakiery hybrydowe w boxach. Z Mollylac jeszcze hybryd nie testowałam, więc chętnie się przekonam jak wypadają w porównaniu do innych znanych marek. Trafiłam na fajny kolor - intensywny róż <3! Dla mnie to najfajniejszy kosmetyk z pudełka.

CARLO BOSSI Spring Kiss | Niewypałem okazały się dla mnie miniaturowe perfumy Carlo Bossi... Generalnie jestem wielkim maniakiem perfum i kocham miniaturki, ale ten zapach zupełnie mi nie podszedł, raz że to nie moje klimaty zapachowe, a dwa że pachnie po prostu bazarkowo :(.

BISPOL Podgrzewacze zapachowe | Małe świeczki sprawdzą się nawet bardziej teraz, jesienią niż wiosną. Będą w sam raz do mojego kominka zapachowego.


   Dodatkowo w pudełku znalazły się: maseczka Dermaglin oraz próbka kremu One Ingriedient oraz coś dla ambasadorek - książka "Prosty układ" K. A. Figaro. Wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale czuję że nie jestem tutaj odpowiednim targetem - nie lubię z reguły romansów, ale kto wie może w wolnej chwili dam jej szansę.

   Ta edycja Shiny nieszczególnie mnie porwała. Najbardziej ucieszył mnie tym razem lakier hybrydowy :).



7 komentarzy:

  1. Jakoś w ogóle nie kuszą mnie takie boxy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla mnie, dobrze że choć lakier się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to box się należał :D lepiej późno niż wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe już się ucieszyłam że przespałam jesień i zimę i nadeszła wiosna :D
    Carlo Bossi? Brzmi jak odpowiedniki perfum,pewnie dlatego bazarkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niespecjalnie zawartość mnie powaliła na kolana :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka sobie zawartość tego pudełka.

    OdpowiedzUsuń