środa, 2 września 2020

MAYBELLINE Super Stay MATTE INK

    O pomadkach Maybelline Matte Ink słyszał chyba każdy, kto kiedyś rozglądał się za super trwałą matową pomadką. Jedni je uwielbiają, inni nienawidzą, ale to zdecydowanie te pozytywne opinie przeważają. Na jakiś czas zapomniałam o tych pomadkach, ale przypomniałam sobie o nich niedawno na nowo, bo potrzebowałam czegoś co przetrwa nawet pod maseczką bez obaw o rozmazywanie. I tak, Matte Ink dają radę! Uwielbiam te pomadki, naprawdę mało który produkt do ust jest aż tak trwały jak Matte Ink. U mnie wytrzymują dosłownie cały dzień, w tym noszenie maseczki, jedzenie i picie. Pod koniec dnia kolor jest tylko lekko starty, ale nigdy nie rozmazany. 


PLUSY: Mega trwałość 10/10. To jak wspomniałam trwałość właściwie całodzienna. Świetnie się sprawdzają na różne okazje, albo po prostu w sytuacjach gdzie np. nie ma czasu na poprawki jak często u mnie w pracy. Dodam też, że nawet jeśli pomadka zaczyna się lekko wycierać to nigdy nie ma sytuacji z wykruszaniem się pomadki. Wielką zaletą jest także pigmentacja, bo każda z pomadek ma bardzo nasycony pigment, nawet te jasne odcienie. Zawsze wystarcza mi cienka warstwa i pomadka wygląda po prostu bardzo dobrze na ustach. Matte Ink są wyczuwalne na ustach, pozostawiają minimalnie lepką warstwę, ale dzięki temu są bardziej komfortowe w noszeniu, bo nie robią efektu skorupy. Na plus także wygodny aplikator i przystępna cena. 

WADY: Matte Ink są tak trwałe, że zwyczajnie ciężko je zmyć ;). Polecam domywać czymś tłustym, olejkiem albo płynem dwufazowym do demakijażu. Dla niektórych wadą może być fakt, że to takie cięższe pomadki, wyczuwalne na ustach, zastygające, ale coś za coś - dzięki temu są trwałe. Trochę wysuszają usta, ale nie ma tragedii.



Póki co posiadam trzy odcienie pomadek, ale pewnie dokupię jeszcze jakieś kolory. Najjaśniejszy z moich Matte Ink to 10 Dreamer - delikatny, łososiowy róż. Obawiałam się, że będzie za jasny dla mnie, ale okazał się całkiem fajnym dziennym odcieniem. Kolejny to 30 Romantic - nasycona, bardzo intensywna fuksja. Ten kolor robi za cały makijaż :). Niestety na moich zdjęciach wyszedł niekorzystnie, jakoś delikatniej i zbyt ciepło. W rzeczywistości to intensywny róż bez domieszki czerwieni/koralu. Ostatni, najmniej trafiony kolor to 95 Visionary - szaro-brązowo-fioletowy, dość ciemny kolor. Kupiłam go, bo wydawał się fajny, nietypowy, ale niestety kompletnie nie pasuje mi taki odcień.



   Jeśli nie lubicie Matte Ink to polecam sprawdzić Ink Crayon Maybelline w formie kredek-sztyftu. One też są bardzo trwałe, ale mają bardziej kremową konsystencję (to nie są pomadki płynne zastygające). Nie wytrzymają może aż tylu godzin co Matte Ink, jednak są po prostu delikatniejsze, bardziej komfortowe w noszeniu. Jeśli zaś chodzi o nasze Matte Ink to przy jaśniejszych odcieniach lepiej wyglądają rozklepane palcem przy wewnętrznej krawędzi ust. Do jasnych kolorów wolę też używać konturówki w zbliżonym, ale lekko ciemniejszym odcieniu.


   Matte Ink można kupić bez problemu w większości drogerii, najlepiej szukać na promocjach. Ja swoje zamawiałam na Notino (tutaj: Maybelline Super Stay Matte Ink), bo po prostu dorzucałam je do innych zakupów perfumowych, a Notino też ma je w dobrej cenie i jest większy wybór kolorów niż w niektórych drogeriach. Polecam jeśli szukacie naprawdę trwałej pomadki i lubicie pomadki płynne, zastygające :).

16 komentarzy:

  1. Miałam jeden odcień, ale średnio go dobrałam i potem mało używałam...ale trwałość powalająca :) Teaz mnie tymi Ink zainteresowałaś, idę szperać w internetach jakie są odcienie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam początkowo z Visionary - najpierw nie trafiłam z odcieniem i dopiero dużo później dokupiłam inne :). Te w kredkach też fajne, ja mam taki naturalny odcień różu :)

      Usuń
  2. Mam chyba z 9 odcieni :) Nie wszystkie trafione, ale mieszam je ze sobą. Sama na co dzień nie lubię ich nosić, ale na wyjścia i dla Klientek są po prostu MEGA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam - na okazje są idealne :)! Ja na pewno jeszcze dokupię inne odcienie, póki co mam w planie czerwień :).

      Usuń
  3. Podobaja mi sie matowe pomadki ale nie moglabym uzywac czegoś co je wysusza. Poszukalabym innych. Ale kolory ladne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysuszenie nie jest duże, ale nie ukrywam że jednak jakieś jest.

      Usuń
  4. Oj tak teraz używanie tylko takich pomadek żeby się nadawały pod maseczkę haha :D Ja używam liquid matte z Golden Rose :) Z tych co pokazujesz podoba mi się Visionary, ale też nie wiem czy by mi pasował :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, cóż poradzić :D. Z GR też są super pomadki, choć jak dla mnie troszkę mniej trwałe ;)

      Usuń
  5. No mi się nie sprawdziły i szybko znikały z ust. Mam tą w sztyfcie i dłużej u mnie trzyma się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na odwrót niż u mnie :). Te w sztyfcie też lubię, ale to właśnie ta wersja jest u mnie nie do zdarcia :D

      Usuń
  6. Kiedyś mnie kusiły, ale jakoś koniec końców na żaden odcień się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz pojawiło się więcej odcieni, bo kiedyś faktycznie wybór był taki dość średni ;)

      Usuń
  7. Interesowałam się kiedyś nimi, ale kolorów nie mieli fajnych fajnych. Jak tak patrzę to odpowiadałoby mi tylko Romantic, ale w tym kolorze już mam dużo pomadek. Przydałaby się jakaś malina. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest właśnie większy wybór kolorów niż kiedyś :D. Ja też jakoś nie mogłam początkowo nic wybrać, miałam wrażenie że są bardzo jasne lub już całkiem ciemne ;).

      Usuń
  8. Lubię ich trwałośc i pigemnt :)

    OdpowiedzUsuń