Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzorki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wzorki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 stycznia 2018

MANICURE: Ombre z tęczowym flejkami

Hej! Witajcie po sporej przerwie, już w 2018 roku! Tym razem przeciwko mnie zbuntował się sprzęt, a jak zapewne wiecie nieszczęścia chodzą parami, więc trochę to wszystko trwało, ale mam nadzieję, że już teraz będzie w porządku. Oczywiście nie mogłabym pominąć tradycyjnego podsumowania ulubieńców minionego roku, które pojawi się z opóźnieniem, ale będzie na pewno :). Dzisiaj startujemy z nowym mani, hybrydowym ombre z dodatkiem kolorowych flejków-płatków.


Niedawno kupiłam specjalny pędzelek do ombre, być może już widzieliście takie pędzelki - mają długie "wygryzione" włosie. Trzeba było go sprawdzić, więc wzięłam się za cieniowanie, ale od razu Wam powiem, że pędzel sprawdza się średnio i chyba jednak wolę gąbeczki. Przejście nie wyszło mi idealne.

Do ombre użyłam trzech lakierów hybrydowych. Od nasady jest przepiękny kobalt 939 Vena Lisa (Aliexpress), który bardzo polecam. To najpiękniejszy kobalt jaki widziałam, w żadnej z marek typu Semilac czy NeoNail nie znalazłam tak żywego odcienia. Kolejno dołożyłam fiolet marki Mollon nr 150 i mój ulubiony różowo-fioletowy lakier Cyclamen z NeoNail. Całość pomalowałam moim nowym nabytkiem, bezbarwnym top coatem z kolorowymi flejkami z Born Pretty Store. Dostaniecie go oczywiście także na Aliexpress. Top znajdziecie pod tym linkiem. Ja zamówiłam odcień nr 7, który ma po prostu tęczowe płatki.



Na zdjęciach ciężko było uchwycić jak te kolorowe flejki fajnie się mienią, szkoda bo na żywo efekt jest bardzo ładny. Polecam jeśli lubicie takie migoczące dodatki do waszych paznokci :).


piątek, 1 grudnia 2017

MANICURE: Cuccio i nowy efekt INDIGO GlassMe Volcano

Hej! Pora na manicure, oczywiście hybrydowy i jak zawsze z jakimś zdobieniem. Tym razem oprócz cyrkonii wykorzystałam nowość od Indigo - pyłek GlassMe Volcano, przepiękny! Nowe pyłki GlassMe i Glammer wyglądają cudownie, ale są dość drogie, więc póki co skusiłam się tylko na Volcano, mieniący się na odcienie różu. Widziałam, że w sprzedaży właśnie pojawiły się także nowe pyłki Holo, ale jeszcze nie miałam okazji obejrzeć ich na żywo.


Bazą tego mani jest piękny lakier hybrydowy od Cuccio - Message in a bottle. Jeśli lubicie takie delikatne, lekko transparentne odcienie to bardzo Wam go polecam! Ja co prawda nie należę do zwolenniczek takich lakierów, wręcz unikam wszelkich lakierów a la do frencha, ale ten lakier o dziwo bardzooo mi się spodobał i szybko trafił na listę moich ulubionych hybryd. Przy trzech warstwach daje pełne krycie, przy dwóch płytka prześwituje, ale moich zdaniem wygląda to ładnie. Lakier ma mleczno-liliowy kolor i subtelny shimmer, który dodaje mu uroku :).


Na środkowym paznokciu nałożyłam trochę cyrkonii i wspomniany GlassMe Volcano od Indigo. To bardzo drobny pyłek do wcierania w top bez warstwy dyspersyjnej (typu no wipe lub dry top). Wygląda moim zdaniem naprawdę pięknie, mieni się na złoto-różowo tworząc jednolitą taflę.




czwartek, 28 września 2017

MANIROUGE Termiczne naklejki na paznokcie

W kategorii ozdabiania czy malowania paznokci non stop pojawia się coś nowego jak pyłki czy inne ozdoby, ale jak wiecie rzadko jest to totalnie nowa metoda jak przykładowo manicure hybrydowy. Taką nową metodą są całopaznokciowe naklejki termiczne od Manirouge. Z początku nie wiedziałam w ogóle "z czym się to je", przerobiłam masę naklejek wodnych, klasycznych, także tych na całe paznokcie. Naklejki termiczne to coś jeszcze innego, przez producenta opisywane jako brakujące ogniwo między manicurem klasycznym a hybrydowym. Brzmi ciekawie, więc trzeba było sprawdzić jak to będzie w praktyce :)!

W dużym skrócie są to elastyczne naklejki, które przed nałożeniem podgrzewamy i nakładamy na paznokcie. Mają wytrzymywać do dwóch tygodni i przede wszystkim w żaden sposób nie niszczyć paznokci, co wydaje się akurat najfajniejsze. Naklejki są dostępne w jednolitym kolorze i oczywiście w wielu świetnych wzorach.



Komplet 20 naklejek to koszt 24,90zł (ale są też promocje). Przy mojej długości paznokci zużywam tylko połowę naklejki na paznokieć to daje w sumie aż cztery możliwości wykonania całego manicure. Przy naprawdę dłuugich paznokciach jedna naklejka = jeden paznokieć. Do wykonania takiego naklejkowego manicure będziemy potrzebować jeszcze cleanera, aby odtłuścić płytkę paznokci, nożyczek do przycięcia naklejek, pilniczka i mini heatera - urządzonka podgrzewającego nasze naklejki. Zamiast heatera sprawdzi się również oczywiście suszarka ;).



Jak wykonać Manirouge?

- odtłuszczamy płytkę paznokcia cleanerem i wacikiem bezpyłowym
- wybieramy naklejkę w odpowiednim rozmiarze
- odklejamy naklejkę i przecinamy ją na pół
- podgrzewamy naklejkę przez 5-6 sekund (za długo też nie dobrze)
- przykładamy naklejkę do nasady paznokcia
- wygładzamy dociskając: najpierw ruchem wzdłuż płytki, kolejno brzegi
- docinamy wystający brzeg naklejki, a resztę spiłowujemy pilniczkiem
- na koniec podgrzewamy przez chwilę naklejkę na paznokciu dla utrwalenia

Dokładną instrukcję z obrazkami znajdziecie tutaj. Bez problemu odnajdziecie także instrukcję krok po kroku na youtubie.

Z kolei ściąganie naklejek polega na natłuszczeniu nasady paznokcia oliwką i delikatnym podważeniu naklejki drewnianym patyczkiem.


ZALETY I WADY | Manirouge wydaje się świetnym pomysłem na szybkie i efektowne ozdobienie paznokci i faktycznie w dużej mierze tak właśnie jest - perfekcyjne ombre czy skomplikowany wzorek zająłby nam o wiele więcej czasu niż nałożenie naklejek. Jest to też niezłe wyjście na ozdobienie prawej dłoni, z którą wszyscy praworęczni będą zawsze mieli pod górkę. Plusem ma być również trwałość naklejek (do 14 dni) i powiem tak: jeśli nałożone są perfekcyjnie to rzeczywiście się trzymają, choć nosiłam je maksymalnie kilka dni i przypuszczam, że do tych dwóch tygodni w życiu bym nie dotrwała, bo z hybrydą też tyle nie wytrzymuję (po prostu mi się nudzi). Tutaj pojawia się kwestia aplikacji naklejek, która z założenia ma być szybka i prosta. Od razu Wam powiem, że nie jest wcale aż tak prosta - jak wiecie mam doświadczenie z różnymi technikami ozdabiania paznokci, a nakładanie Manirouge opanowałam przy drugim podejściu. Uważam więc, że aplikacja jest umiarkowanie łatwa, na pewno do opanowania, ale też jeśli ktoś ma przysłowiowe dwie lewe ręce może mieć z początku problemy. Pomocne są tu przede wszystkim filmiki i oczywiście duża staranność podczas aplikacji. Nie jest to też tak superszybka metoda, bo mi zaaplikowanie naklejek zajęło godzinę, ale przypuszczam, że wprawa zrobi swoje i z czasem będzie lepiej. Plusem jest też fakt, że przy Manirouge możemy zapomnieć o zalanych skórkach czy po prostu nie równo pomalowanych paznokciach, linia przy skórkach będzie perfekcyjnie równa. Pojawia się też mały minus - nie zawsze jest sposób żeby idealnie dopasować kształt naklejki do naszej płytki (w moim przypadku kciuki nie bardzo pasują, inne są w porządku). Oczywiście jest na to wyjście - można po prostu naklejkę dociąć. Naklejki możemy nałożyć na naturalne bądź sztuczne paznokcie. Jeśli na co dzień nosicie hybrydy i zdecydujecie się na Manirouge to pamiętajcie też, że naklejki nie utwardzą dodatkowo paznokci. Ściąganie proste i nie uszkadzające naszych paznokci. Schodzi znacznie szybciej niż przy hybrydach, ale mogą zostać resztki kleju, więc najlepiej usunąć je acetonem albo polerką.

Na pewno fajną sprawą jest, że dzięki naklejkom możemy pozwolić sobie na wzorki, które bardzo trudno byłoby wykonać własnoręcznie. Bardziej podobają mi się ciemniejsze, nasycone warianty naklejek, bo te jasne mają pewną transparentność i nieco prześwituje w nich wolny brzeg paznokci. Ładnie się błyszczą, choć zupełnie inaczej niż hybryda.


Przy moim pierwszym podejściu do naklejek nie udało mi sie równo ich nałożyć i powstały nieestetyczne zagięcia, które szczerze mówiąc widziałam też na niektórych zdjęciach w internecie. Myślałam, że nie sposób nałożyć ich bez zagięć, w końcu płytka paznokci jest zaokrąglona, a naklejki płaskie. Da się to jednak ominąć co możecie zauważyć na zdjęciach z tego wpisu (z drugiego podejścia). Po podgrzaniu naklejki trzeba ją przyłożyć przy nasadzie i mocno zaciągnąć na wolny brzeg (wręcz rozciągnąć naklejkę). Porządnie wygładzić w pionowym kierunku i kolejno mocno i dokładnie wygładzić brzegi (poziomym ruchem). Przy takiej metodzie z mocnym naciąganiem naklejki udało mi się je nałożyć naprawdę równo :).

Naklejki to coś zupełnie innego niż hybrydy i na pewno nie przerzuciłabym się tylko i wyłącznie na same naklejki, choćby z tego względu, że lubię sama malować wzorki, a zresztą nawet malowanie na jeden kolor jest bardzo przyjemne. Jest to jednak fajna alternatywa dla hybryd czy klasycznych lakierów, 'zdrowy' sposób na ładne paznokcie w momentach regeneracji paznokci. Jeśli lubicie nowinki paznokciowe to na pewno Was zaciekawią.


wtorek, 19 września 2017

MANICURE: Unicorn Mirror Powder 🦄

Moda na różnego rodzaju pyłki do paznokci wciąż nie przemija! Po efekcie syrenki były kameleony, efekty holo i lustra, a ostatnio pojawia się coraz więcej pyłków w stylu "unicorn effect" - duochromowa tafla w dużym stopniu transparentna, jak w przypadku klasycznej syrenki. Ten rodzaj pyłku wypuściło kilka marek: Mistero Milano - Efekt Jednorożca, NC Nails - Crystal Mirror, Indigo - Glass Me Rainbow. Zwykle w kwestii pyłków jestem wierna marce Indigo, ale tym razem patrząc po swatchach najbardziej przekonuje mnie NC Nails (choć możliwe, że to właściwie jedno i to samo). Jednak w pierwszej kolejności chciałam wypróbować tańszy odpowiednik, bo wymienione wyżej pyłki tanie nie są (około 30zł za słoiczek). Z pomocą przyszło jak zawsze Born Pretty Store :).


Mam sporo pyłków z BPS, wszystkie mają identyczne słoiczki i brak im oznaczeń, dlatego nie mogę dojść do tego, który to pyłek dokładnie. Na BPS jest kilka różnych jednorożcowych efektów i szczerze mówiąc nie wiem czy to ten sam produkt pod różnym opisem czy są pomiędzy nimi jakieś różnice (na zdjęciach w opisie wyglądają zwykle podobnie, czasem nawet użyte są te same zdjęcia). Obstawiam, że mój Unicorn Powder to ten, z tego linku. Jest to typowy bardzo drobno zmielony proszek, który nakładamy na top "no wipe"/"dry top" - bez warstwy dyspersyjnej. Wcieramy go pacynką lub palcem i zabezpieczamy jeszcze warstwą top coatu. Oczywiście jest to produkt do stosowania z lakierami hybrydowymi i żelami.

Unicorn Powder daje uroczy, opalizujący, duochromowy błysk na paznokciach. Jest dużo drobniejszy niż syrenka, ale nie jest to też tak idealna, zupełnie gładka tafla jaka mi się marzy. Mieni się na seledynowo, ale pod odpowiednim kątem połysk jest czasem brzoskwiniowy, a czasem błękitny <3. Bazowy kolor oczywiście mocno przebija. Wygląda bardzo fajnie, choć ideałem byłaby właśnie totalnie gładka tafla.


Pyłek nałożyłam na hybrydę również z BPS - mam ich kilka, takich w mini buteleczkach. Generalnie są w porządku, dobrze kryją, nie obkurczają się, ale mają trochę taką ciągnącą się formułę i trzeba się przyłożyć żeby lakier równo rozłożył się na płytce. Nie jest to jednak jakaś straszna wada, a raczej kwestia preferencji (jedni wolą rzadsze, inni gęste lakiery). U mnie w tym mani to fiolet, fajny ciepły liliowy odcień nr 02 z fioletowej serii lakierów (link). Generalnie polecam Born Pretty, na aliexpresie też mają pełno produktów. Wysyłka jest za free, a z kodem KP9J61 macie 10% zniżki.


czwartek, 7 września 2017

MANICURE HYBRYDOWY: Tribal Tattoo i lakiery CLARESA

Mały powrót do lat 90 - paznokcie hybrydowe z motywem kiedyś znienawidzonych przeze mnie "tribali". Jednak jak wiadomo moda lubi wracać i o ile kiedyś taki motyw był dla mnie szczytem tandety, tak teraz skusiłam się na niego na... paznokciach! Wszystko oczywiście z pewnym przymrużeniem oka ;).


Na paznokciach mam intensywną 'sztuczną' zieleń, która przypomina trochę kolor popularny w plastikowych elementach (moja myszka do komputera teraz idealnie pasuje mi do paznokci...;)). Na żywo znacznie żywszy, bardziej neonowy, a na zdjęciach klasyczne wyszedł o wiele bardziej stłumiony, tak że można by się nabrać, że to po prostu miętowy kolor. Ten odcień to nr 305 Green Horse marki Claresa. To już nie pierwsza hybryda od Claresy, którą wypróbowałam. Moim zdaniem te hybrydy są w porządku, teraz ulepszyli formułę i faktycznie jest różnica na plus. Nie z każdą bazą dobrze współgrają, ale z bazą i topem Claresy dobrze współpracują.

Wzorek namalowany czarnym żelem, ale to już temat na osobny wpis, który planuję od jakiegoś czasu. Na całość położyłam też matowy top coat. Inspiracje na ten manicure i inne, często też w stylu lat 90, znajduję na moim ulubionym instagramie paznokciowym - jeśli jeszcze nie znacie to serdecznie polecam - @asabree. Kopalnia pomysłów i perfekcyjne wykonanie!






Zapraszam oczywiście także na mój instagram @celenheim 


niedziela, 27 sierpnia 2017

NEGATIVE SPACE z pyłkiem ROSE GOLD GLOW MOLLON PRO

Hej! Jeśli tak jak ja uwielbiacie różnego rodzaju pyłki do stosowania z lakierami hybrydowymi: efekty syrenki, lustra czy kameleony, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zainteresuje Was nowy pyłek od Mollon. To cudo to Rose Gold Glow, przepiękny pyłek o gładkim, metalicznym wykończeniu, w kolorze różowego złota. Jest to odcień lekko duochromowy - w zależności od kąta padania światła wygląda raz bardziej złoto, raz trochę bardziej różowo. Efekt jest moim zdaniem świetny i zdecydowanie polecam go wszystkim, którzy noszą biżuterię lub dodatki w kolorze różowego złota. Będzie się z nimi fajnie komponował, szczególnie jako drobny akcent (np. fragment zdobienia albo na jednym paznokciu).


Ja wykorzystałam pyłek w zdobieniu w typie negative space. Najpierw pomalowałam całe paznokcie bazą i kolejno lakierem hybrydowym Mollon w odcieniu Vanilla - to taki transparentny, mleczny odcień jak do francuskiego manicure. Po utwardzeniu w lampie nałożyłam top coat No Wipe - pyłek Rose Gold, podobnie jak wszystkie inne pyłki z rodzaju tych super drobnych, wymaga top coatu bez warstwy dyspersyjnej. Po utwardzeniu topu, pyłek należy wetrzeć w paznokcie. Aby uzyskać taki efekt jak u mnie, nie zamalowałam top coatem całej powierzchni paznokci w końcowym etapie - a jedynie fragmenty w wybranym przeze mnie kształcie. Po utwardzeniu, wyczyściłam paznokcie dokładnie cleanerem (pyłek zmył się tam gdzie nie było topu) i na koniec jeszcze raz nałożyłam top, już na całe paznokcie.

Podobno Rose Gold Glow można także zastosować na warstwę dyspersyjną jeśli chcemy uzyskać nietypowy efekt, ale mnie interesowała oczywiście gładka tafla. Pyłek jest przepiękny i pięknie wygląda w towarzystwie bladego różu, szarości, pasteli <3.


Dostaniecie go w sklepie internetowym Mollon:



Jeśli pyłki, kameleony, lustro itp. szybko wycierają Wam się z końcówek paznokci to warto zabezpieczyć gotowy mani podwójną warstwą top coatu na koniec :).

sobota, 8 kwietnia 2017

MANICURE: Indigo PIXEL EFFECT KOPCIUSZEK

Marka Indigo na wiosnę wprowadza kolejne "pyłkowe" nowości! Odkąd bardziej przerzuciłam się na lakiery hybrydowe, moje ulubione metody na zdobienia totalnie zdominowały wszystkie "syrenki", metal manixy, kameleony i inne pyłki, które dają niezwykłe efekty na paznokciach. W tej kategorii zawsze jakoś najbardziej przekonują mnie pyłki Indigo, może dlatego że marka często wprowadza je jako pierwsza do sprzedaży, a może po prostu przez to, że to od nich kupiłam pierwszą syrenkę. Jak tylko dowiedziałam się o nowych neonowych syrenkach (świetne!) to zajrzałam do ich sklepu stacjonarnego i kupiłam kilka nowości - między innymi Pixel Effect.

Pixel to coś w typie popularnego efektu syrenki, tyle że zdecydowanie grubszy. Mieni się podobnie, fajnie i mocno duochromowo, bo od zieleni przez jasny pomarańcz. Sam w sobie jest też dosyć transparentny, więc kolor bazowy przebija spod spodu, a Pixel nadaje tylko dodatkowe efekty kolorystyczne. Z jednej strony fajny, a z drugiej mam do niego mieszane uczucia, bo o ile z daleka wygląda super, to już z bliska jak zwykły gruby brokat.


Pixel Effect nakładamy podobnie jak syrenkę czyli na warstwę dyspersyjną (lepką) drugiej warstwy lakieru hybrydowego. Na to oczywiście top coat. Specjalny Dry Top czy No Wipe Top nie będzie potrzebny, bo Pixel nie będzie się chciał do niego przyczepiać. Ja nakładałam go na jasną, lekko transparentną hybrydę.



Taki brokacik kosztuje 9zł, a czy warto go kupić... zdecydujcie same :). Mnie ani nie przekonał ani też nie rozczarował. Myślę, że będę z niego korzystać używając też np. miejscami pod stemple, naklejki czy ręczne malowanki. Jak dla mnie tradycyjnej syrenki nie przebija, do mnie jednak bardziej trafia drobny, prawie jednolity błysk!

czwartek, 19 stycznia 2017

MANICURE HYBRYDOWY: Magnetyczna hybryda *KAMELEON*

Hej! W lakierach hybrydowych pojawiają się raz po raz kolejne nowości. Magnetyczne hybrydy na pewno już znacie, ale te magnetyczne wielowymiarowe "kameleony" zaczęły pojawiać się od niedawna... choć od dłuższego czasu są już oczywiście na aliexpresach i tym podobnych. Ciekawił mnie ten efekt, więc skusiłam się na dwa kolory, jeden jest właśnie z Ali, a drugi z Born Pretty Store. Dziś mowa właśnie o tym drugim lakierze, dającym totalnie magiczny, mieniący się efekt! Na paznokciach wygląda jak kamyczki :).

Wszystkie magnetyczne hybrydy stosuje się w podobny sposób: baza - warstwa koloru do utwardzenia - kolejna warstwa koloru (gdzie przed utwardzeniem przykładamy do paznokcia specjalny magnes, który stworzy nam ten charakterystyczny prążek) - top. Zauważyłam, że kameleonowe hybrydy magnetyczne są trochę słabo kryjące, więc dobrą opcją jest nakładanie ich na jakiś ciemny bądź czarny kolor bazowy.


Mani z dzisiejszego wpisu robiłam hybrydą nr 24 (link). Moim zdaniem wygląda świetnie :). Baza jest taka śliwkowo-fioletowa, drobinki niebieskie a pasek, który tworzy się pod wpływem magnesu taki złoto-rudy. Żałuję jedynie, że tak jak wspomniałam, nie położyłam pod spód ciemnego koloru bazowego. Hybryda była jednak nieco transparentna i potrzebowała trzech warstw, a ciemny odcień pod spodem na pewno fajnie by ją podbił.

Co do właściwości, to oprócz problemów z kryciem wszystko było okej: bezproblemowa aplikacja, dobra formuła, trwałość bez zarzutu i co ważne ściąganie również w porządku. Jeśli chcielibyście kupić to koniecznie korzystajcie z kodu na 10% zniżki KP9J61.



Ja jestem totalnie zachwycona, uwielbiam takie nietypowe kolory na paznokciach (a w wersji hybrydowej przebijają wszystko). Ostatnio testuję różne takie hybrydy za dolara, zamówiłam kilka z Ali, bo o dziwo sprawdzają się często równie fajnie co hybrydy znanych marek!

środa, 30 listopada 2016

MANICURE HYBRYDOWY: Metal Manix Chameleon Alien od INDIGO

Kilka dni temu pokazywałam Wam mieniące się, magiczne pyłki do paznokci z Born Pretty Store, a dziś już typowy "kameleon". Tego typu pyłki do wcierania zrobiły się ostatnio bardzooo popularne. Zdaje się, że pierwszą marką, która miała je w swojej ofercie było Indigo i to właśnie na te kameleony się zdecydowałam. Pyłki są bardzo drobno zmielone i przypominają bardziej cień sypki niż nawet "efekt syrenki". Jak wszystkie tego typu efekty nadają się do wcierania w top coat hybrydowy bez warstwy dyspersyjnej (ja używam No Wipe z Semilac i jestem zadowolona).

Na dziś pyłek o nazwie Alien, bardzo fajny wielowymiarowy produkt, mieniący się od bordowo-fioletowych odcieni aż po zieleń! Wszystko w zależności od kąta padania światła. Alien nakładałam na czarną hybrydę (Semilac Black Diamond) pokrytą wspomnianym topem No Wipe.


Na serdecznym palcu nie nakładałam pyłku, ale za to dokleiłam cyrkonie. Wzór, który widzicie na palcu środkowym był wypukły i powstał przy pomocy gęstego żelu (takiego do przedłużania paznokci). Na płytce pokrytej czarną, utwardzoną hybrydą zrobiłam wypukły wzorek żelem w ten sam sposób jak robimy sweterkowe wzorki. Następnie utwardziłam żel pod lampą i przetarłam cleanerem. W całość wtarłam kameleon i zabezpieczyłam warstwą top coatu.

Jak aplikujemy pyłki-kameleony?

Wykonujemy manicure hybrydowy tak jak zawsze, najlepiej używając jakiegoś ciemnego koloru. Kameleony są mocno kryjące, ale najlepiej wyglądają na ciemnych lakierach hybrydowych, czerni, granacie, śliwce. Zamiast zwykłego top coatu aplikujemy top bez warstwy dyspersyjnej i po utwardzeniu wcieramy dokładnie kameleon używającej gąbeczkowego aplikatora (takiego jak do cieni), Najlepiej wcierać dokładnie, ale nie zbyt mocno żeby nie ścierać już tego co przyczepiło się do płytki paznokci. Na koniec usuwamy nadmiar pyłku mięciutkim pędzlem do odpylania, jest to ważny krok jeśli zależy nam na lustrzanym, a nie drobinkowym efekcie. Nakładamy warstwę top coatu (tutaj już używam zwykłego topa), nie dociskając zbyt mocno pędzelka! Można nałożyć nawet dwie warstwy, bo kameleony lubią ścierać się z końcówek paznokci.



Metal Manix Chameleon wychodzi dość drogo (29zł za mały słoiczek), ale jest naprawdę bardzo wydajny. Ja kupowałam go z koleżanką do podziału po połowie i jest to fajna opcja, jeśli wykonujecie paznokcie tylko sobie, bo całego słoiczka nie sposób byłoby zużyć :).

Ja jestem totalnie zauroczona tymi wszystkimi kameleonami, metal manixami i holo efektami! Ciekawe czy pojawi się jeszcze coś nowego w tej kategorii :).

czwartek, 24 listopada 2016

MAGICZNE PYŁKI do paznokci z Born Pretty Store 🌙

Pyłki "kameleony" tworzące na paznokciach gładką taflę mieniącą się na kilka kolorów to teraz chyba najbardziej popularna metoda na zdobienie paznokci. Zawsze lubiłam wszelkie opalizujące lakiery, więc taki efekt bardzo do mnie trafia (a możliwość noszenia go dłużej na lakierach hybrydowych przemawia tylko na plus!). Oczywiście kupiłam boskie kameleony Metal Manixy od Indigo, ale nieco wcześniej skusiłam się na tańszą, chińską alternatywę z Born Pretty Store ;). Jest to tak naprawdę zupełnie inny produkt od Metal Manixów, choć równie uroczy, więc nie ma co ich na siłę ze sobą porównywać.

Pyłki na żywo wyglądają świetnie, ale w obiektywie naprawdę strasznie, strasznie tracą! Szczególnie mocno mienią się w świetle dziennym. Niestety na moich zdjęciach połowa efektu poszła w las, więc musicie uwierzyć mi na słowo, że mają o wiele większą moc.


Pyłki wyglądają jak taki bardzo drobny brokacik i mają całkiem sporo kolorów do wyboru - znajdziecie je pod tym linkiem. Nie są tak bardzo duochromowe jak Indigo i podobne produkty, te są raczej jednokolorowe i w sporym stopniu transparentne (kolor bazowy mocno prześwituje). Na moich paznokciach możecie zobaczyć trzy pyłki, które nakładałam kolejno na czarny lakier hybrydowy od nasady aż po końce paznokci: zielonkawy, niebieski i fiolet. Przypominają może odrobinę efekt syrenki, ale nie są aż tak drobinkowe. Lekkie drobinki może i widać, ale jednak bardziej przypominają gładką, prawie lustrzaną taflę.

Aplikuje się je w ten sam sposób co inne kameleony czy lustrzane proszki - zawsze na top coat bez warstwy dyspersyjnej. W moim przypadku to No Wipe od Semilac. Najwygodniej jest wcierać je aplikatorem do cieni. Na końcu trzeba pamiętać o usunięciu nadmiaru pyłku (najlepiej sprawdza się miękki pędzel do odpylania) i oczywiście położyć top coat.



Pyłki genialnie sprawdzają się również do makijażu oczu <3! Ogólnie bardzo mi się podobają, można wykorzystywać je na różne sposoby i są proste w użyciu. Nie polecam kupować ich jako tańszego zamiennika tych wszystkich typowych kameleonów, bo to po prostu co innego.

Pewnie pojawią się pytania czy można aplikować je na zwykły lakier - nie sprawdzałam. Obstawiam, że można, ale efekt będzie raczej średni, a już na pewno nie lustrzany.


Moim zdaniem fajne - na paznokciach wyglądają super! Kosztują ok 2$ (jutro Black Friday, więc można je upolować za niewiele ponad dolara), także nie kosztują majątku. Dodatkowo zawsze polecam Wam kod zniżkowy na 10% rabatu: KP9J61. 

poniedziałek, 5 września 2016

KROK PO KROKU: Manicure na koniec lata 🌴

Zanim przerzucimy się już całkowicie na jesienne kolory na paznokciach, jest jeszcze ostatni moment na typowo letnie wzorki. Ja nie zawsze kieruję się porą roku przy wyborze lakieru, czasem latem mam ochotę na czarne paznokcie, a zimą na neonowy róż ;). Przechodząc jednak do sedna, przygotowałam dziś tutorial na letni manicure z wykorzystaniem ćwieków i naklejek wodnych.


Potrzebujemy dwóch lakierów do paznokci - błękitnego i jakiegoś jasnego, białego, kremowego lub beżowego. Ja używałam lakierów My Secret, niebieskiego Blue z serii Chalky Matt i beżu Desert Bloom. Oprócz tego przydadzą się naklejki wodne, jeśli nie chcemy bawić się w ręczne malowanki. Moje są z tej aukcji, po złotówce oraz ćwieki do paznokci od tego samego użytkownika. Do zrobienia paseczków konieczna będzie taśma klejąca lub cienkie tasiemki do zdobień, moim zdaniem najlepsze.



1. Paznokieć środkowy i serdeczny malujemy jasnym lakierem, pozostałe niebieskim kolorem.

2. Na serdeczny nanosimy naklejkę wodną: wycinamy wzór z arkusza, odrywamy folię ochronną, zanurzamy papierek na ok. 20 sekund we wodzie po czym delikatnie zsuwamy naklejkę z kartonika i układamy na suchym lakierze. Naklejkę trzeba dokładnie, ale uważnie docisnąć do płytki, a następnie przyciąć wystające fragmenty (ja robię to zwykle cążkami do skórek).

3. Na środkowym paznokciu przyklejamy poziomo tasiemki. Lakier musi być zupełnie suchy.

4. Naprzemiennie zamalowujemy paski niebieskim lakierem.

5. Natychmiast odrywamy tasiemki!

6. Na tej samej płytce umieszczamy srebrne ćwieki. Ja przyklejam je na bezbarwnym lakierze. Całość zabezpieczamy bezbarwnym top coatem.





piątek, 26 sierpnia 2016

ORLY Road Trippin | Manicure ze stempelkami

Zwykle w sezonie letnim bardzo popularne stają się neonowe odcienie lakierów do paznokci. Każdy kto po takie kolory kiedyś sięgał na pewno wie, że neony bywają słabo kryjące i często trzeba pomalować paznokcie białą bazą... co czasem zupełnie zniechęca do malowania. Ja dziś przychodzę z super napigmentowanym, mocno kryjącym żółtym neonem od Orly - Road Trippin z letniej kolekcji.


Aparat jak zwykle przy takich żarówiastych kolorach niestety wymiękł, więc musicie uwierzyć na słowo, że Road Trippin to ekstremalnie nasycony, żółty neonowy odcień. Wyróżnia się własnie pigmentacją, bo nie wymaga już białej bazy pod spód, a dwie grubsze warstwy mogą być wystarczające. Ostrzegam jednak wszystkich niewprawionych w malowaniu, bo lakier jest dosyć trudny w obsłudze i lubi smużyć, ale kolor wynagradza wszelkie niedogodności ;). Road Trippin kupicie stronie marki (o tutaj) lub na targach kosmetycznych jeśli na takich zdarza Wam się bywać.



Choć lakier sam w sobie ma moc, to miałam ochotę dorzucić jakiś wzorek i padło na stempelki. Tym razem nie odbijałam bezpośrednio na paznokciach, ale zrobiłam lakierową "naklejkę" - najpierw przenosząc wzór na stempel, potem kolorując go i po wyschnięciu przenosząc już na paznokcie. Trochę z tym zabawy, ale efekt całkiem fajny.

Płytkę do stemplowania z takimi piórkami mam z Lady Queen - tu jest konkretnie ten wzór (mają mnóstwo rzeczy do paznokci i wysyłkę za free, tylko trzeba na nią trochę czekać bo idzie z Chin). Ja dość często zamawiam z takich sklepów i z ali, to prawdziwy raj ozdób do paznokci ;). Po lewej stronie bloga znajdziecie kod na 15% zniżkę w Lady Queen, niedużo ale zawsze coś ;).

niedziela, 21 sierpnia 2016

🌟 MANICURE HYBRYDOWY: Tęczowe ombre z efektem syrenki 🌟

Od dłuższego czasu non stop sięgam po efekt syrenki, który nadal mi się nie nudzi, choć nie jest już żadną nowością. Za każdym razem wygląda trochę inaczej (w zależności od lakieru bazowego) dzięki czemu paznokcie tak szybko mi się nie nudzą. Tym razem nałożyłam go na różnokolorowe hybrydowe ombre i taki efekt bardzo mi się podobał :).

Do wykonania tego mani użyłam przeróżnych lakierów hybrydowych, przede wszystkim Semilaca: Mardi Gras, Classic Coral, Intensive Pink, Bluberry Kiss. Wykorzystałam też chińską hybrydę z Aliexpress marki Candy Lover, w odcieniu błękitu - ma troszkę krótszą trwałość niż hybrydy z Semilaca, Mollona czy NeoNail, ale wygląda i odmacza się równie dobrze. Z kolei bardzo zawiodła mnie hybryda Lacco (SunnyNails), w kolorze żółtym, która okazała się zwykłym żelem!



Efekt syrenki oczywiście marki Indigo, moim zdaniem najpiękniejszy <3. Teraz testuję Multi Chrome i Holo Effect, też boskie!



czwartek, 14 lipca 2016

MANICURE HYBRYDOWY: Migoczące skittles z SEMILAC

Latem bardzo lubię nosić mocno błyszczące, kolorowe paznokcie i ostatnio znów miałam ochotę na coś w tym stylu. Połączyłam kilka lakierów hybrydowych Semilac z bardzo grubym, opalizującym brokatem żeby uzyskać maksymalnie błyszczący efekt. Musiałam też wykorzystać nowy kolor - Blueberry Kiss, dlatego postawiłam na odcienie różu i fioletu :).

Aby brokat nie był chropowaty, wyczuwalny na powierzchni paznokci, lepiej jest nałożyć nawet dwie warstwy top coatu na koniec. Paznokcie będą co prawda troszkę grubsze, ale cały manicure trwalszy i dużo praktyczniejszy.


Na paznokciu serdecznym wylądował wspomniany fiolet Blueberry Kiss. Na pozostałych paznokciach Intensive Pink, Mardi Gras, Glitter Indygo (zaplątał się też Cyclamen od NeoNail). Blueberry Kiss przyleciał do mnie z Kosmetykomanii - jest świetny! Te i inne odcienie lakierów Semilac oczywiście też znajdziecie na Kosmetykomanii, polecam :).



piątek, 8 lipca 2016

LETNI MANICURE z naklejkami wodnymi

W przerwie od lakierów hybrydowych sięgnęłam po klasyczne lakiery i moje ostatnio ulubione naklejki wodne :). To zdecydowanie jedne z najfajniejszych ozdób do paznokci, bo oprócz świetnych i bardzo precyzyjnych wzorów wygrywają w praktycznej kwestii - są super cienkie i zupełnie niewyczuwalne na powierzchni płytki!

Mam masę takich naklejek z Ali, bo można znaleźć je tam za dosłowne grosze. Świetne naklejki mają także na Born Pretty i właśnie te z dzisiejszego mani są z tego sklepu (to jest ten wzór). Wysyłka jest darmowa, ale trzeba trochę poczekać (z Chin), z moim kodem KP9J61 macie jeszcze dodatkowe 10% zniżki.



Do tego mani użyłam lakieru Sensique w ładnym, cukierkowo-różowym odcieniu z serii Art Nails (a odcień to Raspberry Sorbet). Z kolei pod takie całopaznokciowe naklejki zwykle najlepiej użyć białego kryjącego lakieru i tak też zrobiłam w tym przypadku.

środa, 4 maja 2016

MANICURE: Pastelowy błękit + serduszkowy topper

Odkąd zrobiło się trochę cieplej, przerzuciłam się już całkowicie na jaśniejsze, bardziej wiosenne kolory na paznokciach :). Dzisiaj pokażę Wam jeden z ostatnich moich mani jaki nosiłam. Nie miałam akurat za bardzo czasu na dłuższe malowanie, ale nie chciałam też jednolitego koloru na paznokciach, więc postawiłam na najszybszy sposób - nawierzchniowy top z drobinkami. 

Bazą był błękitny lakier Ocean Blue od My Secret. Topper tej samej marki o nazwie Red Heart jest dość niezwykły, bo łączy w sobie biały matowy brokat i większe czerwone serca. Szkoda tylko, że jest trochę rzadki i ciężko się te serduszka "łowi". Efekt jednak jest całkiem fajny! Lakier Red Heart jest zdaje się aktualnie na wyprzedaży po 3,49zł (Drogerie Natura).

 

Po nałożeniu toppera stwierdziłam, że cały mani wygląda jak wzór z piżamki ;). 


Jakie są Wasze ulubione topy nawierzchniowe na lakiery? Co polecacie?