czwartek, 30 września 2021

Zadig & Voltaire THIS IS HER!

    This is Her to mój ostatni zakup perfumowy i jednocześnie ulubiony zapach na tegoroczne pierwsze chłodne, jesienne dni. Ten biały, surowy flakon kusił mnie odkąd pierwszy raz jakieś kilka miesięcy temu sprawdziłam tę wodę w perfumerii. Spodobał mi się od "pierwszego wejrzenia", bo jest bardzo komfortowy, a jednocześnie charakterystyczny. Pachnie trochę jak mleko z przyprawami. Bardzo dobrze nosi mi się go właśnie na chłodniejszą pogodę do sweterków i płaszcza, bo w This is Her jest coś takiego co otula jak puchowy koc!


Nuty zapachowe to mieszanka bitej śmietany, wanilii, kasztanów, drzewa sandałowego i kaszmirowego (z dodatkiem różowego pieprzu). Dla mnie dokładnie tak pachnie This is Her: śmietankowo i waniliowo, drzewnie i przyprawowo zarazem. Z jednej strony jest to zapach łagodny, puchaty, mleczny, a z drugiej suchy i drzewny, a przy tym wiercący w nosie od różowego pieprzu. Zdecydowanie zaliczyłabym go do kategorii zapachów otulających, waniliowych, słodkich ale nie przesadnie. Do popularnych słodkich jak sam cukier perfum, jest mu bardzo daleko.

This is Her to raczej jednolita kompozycja, która nie zmienia się zbytnio w ciągu dnia. Mam wrażenie, że od początku do samego końca pachnie bardzo podobnie. Żałuję, że nie jest jeszcze intensywniejszy, choć trwałość jest u mnie w porządku, kilkugodzinna. This is Her łączy w sobie cechy, których szukam w perfumach: nosi się go łatwo i przyjemnie, do wszystkiego pasuje, a zarazem jest charaketerystyczny i nie do pomylenia.

Swój flakon tradycyjnie zamawiałam na Notino: Zadig & Voltaire This is Her 30ml. Jestem ciekawa czy kojarzycie ten zapach, bo choć jest całkiem popularny to dość długo go nie znałam. W planach mam testy reszty zapachów Zadig & Voltaire, bo po wstępnych próbach mam wrażenie, że to zdecydowanie moje klimaty. 


poniedziałek, 20 września 2021

BeGLOSSY ☀️ SUMMERTIME

    Summertime to ostatnia, jeszcze sierpniowa edycja beGlossy, zdecydowanie w letnim i kolorowym klimacie. Szata graficzna moim zdaniem bardzo estetyczna, także pudełko jak zwykle zostawiam sobie na drobiazgi. Większość kosmetyków zawartych w tej edycji to pełnowymiarowe produkty, co uważam za spory plus. Podobnie jak box z poprzedniego wpisu również Summertime jest wciąż dostępne do kupienia.


BIELENDA PROFESSIONAL 3% serum z peptydami | Z Bielendy pojawił się jeden z dwóch kosmetyków: serum z witaminą C lub właśnie serum z peptydami. Ja jestem bardzo zadowolona, że trafiło mi się serum peptydowe, bo nie próbowałam jeszcze włączyć peptydów do codziennej pielęgnacji, ale miałam na to ochotę już od dłuższego czasu. Wreszcie będzie okazja :). Za to serum z witaminą C to produkt, który bardzo lubię, ale z drugiej strony dobrze znam, bo przetestowałam kilka różnych marek i mniej więcej wiem czego mogłabym się spodziewać.

BISPOL Summer Morning | Niekosmetycznym dodatkiem do pudełka jest w tej edycji świeca zapachowa. Producent wspomina o zapachu kwiatowo-owocowym, ale dla mnie pachnie jak świeże pranie!

MBEAUTY Bąbelkowy płatek oczyszczający | Miałam bąbelkowe maseczki, ale bąbelkowy płatek? To zdecydowanie coś nowego dla mnie.

NIVEA Magnesium Dry Fresh | Antyperspirant bez soli aluminium - fajna sprawa jeśli unikamy tego składnika. Wydaje mi się, że jest to jakaś nowość od Nivea, albo wcześniej te antyperspiranty po prostu nie rzuciły mi się w oczy. Praktyczny wybór do pudełka, ale nie narzekam, antyperspirant w końcu zawsze się przyda.

RITUALS Pianka pod prysznic w formie żelu | W białym minimalistycznym opakowaniu otrzymaliśmy ciekawy produkt - piankę w formie żelu The Rituals of Sakura o zapachu kwiatu wiśni i mleka ryżowego. Jest to pełnowymiarowy kosmetyk 200ml.

LIRENE Sun Booster | Przyspieszacz opalania od Lirene w formie balsamu - dwie saszetki. W tym roku patrząc na pogodę już raczej się nie przyda, niestety... Jeśli chodzi o mnie to akurat nie skorzystam, bo na słońcu używam filtrów i raczej chowam się w cieniu, więc takie przyspieszacze niekoniecznie są dla mnie. 

BIELENDA Fresh Juice | Płyn micelarny w wersji travel size, w sam raz na wyjazdy. Wiele razy miałam ochotę wypróbować tę serię, bo wyglądała bardzo "soczyście" i zachęcająco, ale zawsze kończyło się na moim sprawdzonym płynie, także teraz będę miała okazję.




beGLOSSY 🌿 Go Green

    BeGlossy Go Green czyli wyjątkowo zielona i naturalna edycja opakowana w eko torbę zamiast klasycznego pudełka. Pomysł fajny, bo choć pudełka zawsze się przydają to materiałowa torba wielorazowa na zakupy to praktyczny i niestandardowy dla beGlossy dodatek. Wewnątrz oczywiście dominuje pielęgnacja choć znalazło się również coś z kosmetyków do makijażu. Pudełko jest wciąż dostępne do kupienia.


INELIA Vegan Mango&Zielona Herbata krem do rąk | Krem do rąk w całkiem sporej tubie 100ml. Ma lekką formułę, szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej czy klejącej warstwy. Zapach jak dla mnie super, bardzo lubię zapach mango. Moim zdaniem pachnie naturalnie i soczyście, a zapach przez jakiś czas jeszcze utrzymuje się na skórze.

AA Wings of Color Mascara | So Big Full&Long Lashes Eco Mascara Natural - to pełna nazwa tuszu, który otrzymaliśmy od marki AA. Producent deklaruje naturalny skład oraz pielęgnacyjne właściwości kosmetyku. Zerknęłam na skład i faktycznie znajdziemy w nim np. kilka rodzajów olejków. Szczoteczka jest silikonowa i dość wąska.

TOŁPA All Green Żel-Olejek do mycia twarzy | Kosmetyk, który od razu mnie ucieszył to właśnie ten żel-olejek. Mam nadzieję, że fajnie się sprawdzi, ale jestem dobrej myśli, bo wiele kosmetyków tej marki dobrze wspominam. Uwielbiam myjące olejki, które emulgują w kontakcie z wodą, najlepiej mi się sprawdzają do mycia twarzy, a tego z Tołpy jeszcze nie miałam. 

CANABO Balsam do ciała z ekstraktem z konopi | Kosmetyki z dodatkami ekstraktu/olejku z konopi są teraz niesamowicie popularne, więc w tej edycji możemy wypróbować jeden z nich. Tym razem jest to balsam do ciała od marki Canabo, która już pojawiała się w beGlossy (o ile dobrze pamiętam był krem do rąk oraz krem do stóp). Balsam sprawdziłam, rozprowadza się dobrze i na mojej skórze bardzo szybko wchłania. Lekko nawilża, ale nie jest bardzo treściwy. Zapach określiłabym jako po prostu "kosmetyczny".

BIELENDA #Insta Makeup | Podkład matujący Magic Nude. Byłam go bardzo ciekawa, bo jestem fanką podkładu z Bielendy Vege Flumi (dla mnie jest świetny). Magic Nude po pierwszych testach niestety mnie nie zachwycił, ale dam mu jeszcze szansę. Jest lekki, krycie również jest raczej słabe. Lekko matuje, ale z drugiej strony na mojej mieszanej cerze bardzo szybko się wybłyszczył. Także pierwsze podejścia kompletnie bez zachwytów, jednak sprawdzę go jeszcze np. z innym pudrem.

AA Eco pianka do higieny intymnej | Praktycznie - pianka do codziennej higieny o działaniu łagodzącym podrażnienia. Polecana również dla kobiet w ciązy.

OILMEDICA Bogaty krem na noc | Krem o działaniu nawilżającym i przeciwzmarszczkowym. W składzie sporo olejów, szczególnie oleju kokosowego i ze słodkich migdałów. Dla mnie nowość, nie znam kremu ani marki.

MINT BEAUTY Tarka do pięt | Dwustronna tarka o gradacji 100/180 do ogarnięcia pięt. 






piątek, 6 sierpnia 2021

Recenzja: Henna ziołowa farba do włosów VENITA

   Z ziół do koloryzacji włosów korzystam z przerwami od kilku lat. Najczęściej wybierałam mieszanki henny i indygo (dające odcienie ciemnych brązów) lub czystego indygo. Od jakiegoś czasu używam głównie Venity z prostego powodu: ma dobry stosunek ceny do pojemności, a przy tym naturalny skład. Są to mieszanki czystych ziół (seria wegańska Venita 100% natural), a nie farby chemiczne jedynie z dodatkiem henny. 

Pudełko ma 100g i jest podzielone na dwie saszetki z proszkiem. Moim zdaniem to świetne rozwiązanie, dużo lepsze niż jak zazwyczaj jeden woreczek z henną. Jak wspomniałam Venita wypada bardzo korzystnie cenowo w stosunku do konkurencyjnych marek, bo pudełko 100g henny to koszt około 20zł, jednak często można trafić na promocje (wtedy około 15zł). Wypróbowałam Pure Indygo (czyste indygo) oraz Czarną Czekoladę (mix henny i indygo). Na moich farbowanych również chemicznie włosach, zarówno indygo jak i czekolada dały efekt przyciemnienia.

Dla mnie jednak najważniejszy jest efekt pielęgnacyjny stosowania ziół. Włosy są po nich błyszczące, odbite od nasady i występuje efekt pogrubienia (tu zwłaszcza po czystej hennie). To właśnie na pogrubieniu zależy mi najbardziej, bo moje włosy są dość cienkie. Przy regularnym stosowaniu henna się nadbudowuje i efekt jest jeszcze lepszy. Widzę u siebie różnicę na plus! Dodatkową zaletą jest odżywienie i połysk, choć zaraz po zmyciu ziół włosy są trochę przesuszone, co jest naturalnym zjawiskiem. 


Hennę/indygo rozrabiam najczęściej z wodą destylowaną i "glutkiem" lnianym (powstałym z gotowanego siemienia lnianego). Nie będę wchodziła w szczegóły techniczne jak temperatura, chelatowanie czy zakwaszanie henny, bo temat hennowania jest rozległy i nie do streszczenia w kilku zdaniach. Jest za to mnóstwo świetnych źródeł informacji: blogi o hennie, yt albo grupa fb Włosing. Przed zastosowaniem ziół zdecydowanie warto się z nimi zapoznać, bo jest to trochę bardziej skomplikowane niż instrukcja drogeryjnej farby. Szczególnie warto rozważyć kwestię indygo, którego ciężko jest się pozbyć z włosów jeśli znudzi nam się czarny kolor. Moje włosy są teraz w kolorze naturalnej czerni, ale na zdjęciu wychodzą granatowo-czarne. Ja z henny Venita i ogólnie z hennowania włosów jestem bardzo zadowolona i szczerze polecam, ale nie jest to na pewno rozwiązanie dla każdego, więc warto rozważyć wszelkie za i przeciw :).



wtorek, 27 lipca 2021

🍭 AQUOLINA Pink Sugar 🍭

    Jeden z najsłodszych zapachów jaki można sobie wyobrazić: Pink Sugar od Aquolina. Zapach z przymrużeniem oka. Są to extremalnie słodkie perfumy, które nie są przy tym nijakie i podobne do wielu popularnych teraz słodkich kompozycji. Bardzo je lubię, ale musiałam znaleźć na nie pewien sposób, bo nie sprawdzały się u mnie równie dobrze o każdej porze roku. Jest w nich coś specyficznego, palonego i lukrecjowego, przez co wcale nie pachną jak tania mgiełka dla nastolatek (co mógłby sugerować dość infantylny flakonik). Moim zdaniem Pink Sugar to zapach zdecydowanie warty poznania, ale raczej dla koneserów maksymalnej słodyczy. Przy tym to niedrogie perfumy, więc jeśli brakuje Wam solidnej dawki cukru to tu możecie ją znaleźć niewielkim kosztem.


Moje pierwsze podejście do Różowego Cukru było zimą, bo skoro to niezwykle słodki zapach to byłam przekonana, że sprawdzą się idealnie w chłodniejsze dni, zresztą jak większość ciepłych i słodkich perfum. Niestety wtedy okazały się u mnie klapą, zmęczyły mnie okrutnie. Wyszły z nich mocno palone, syntetyczne nuty, które w połączeniu z krakowskim smogiem prawie mnie zadusiły. Wtedy skojarzyły mi się z słodkim, palącym się plastikiem i trzymałam się od nich z daleka. Jednak dałam im szansę ponownie latem i to był strzał w dziesiątkę. Oczywiście nie polecam ich w najbardziej gorące i parne dni w samo południe, ale na letnie i wietrzne wieczory są świetne. Pachną wtedy jak różowa wata cukrowa z dodatkiem lukrecji :). Mają wciąż ten sam syntetyczny wydźwięk, ale pozbawiony nieprzyjemnego plastikowego akcentu.

Pink Sugar to mieszanka cukru, karmelu, waty cukrowej albo lizaków czy cukierków. Kojarzy mi się z lukrecjowymi Dumlami, bo z jednej strony jest w nich słodycz karmelu, a z drugiej specyficzna nutka lukrecji. Cena przyjazna dla portfela (100ml można kupić do 60zł), a trwałość i projekcja niczego sobie. Mój flakon to 30ml, kupowałam go na Notino: Pink Sugar Aquolina.


poniedziałek, 12 lipca 2021

BeGlossy ♡ Kolory lata

    Czerwcowa edycja beGlossy Kolory Lata pojawiła się w pudełku z taką piękną, letnią grafiką. Pudełko oczywiście zostawiam sobie na drobiazgi, jak wszystkie które wychodzą w bardziej oryginalnej oprawie graficznej. Zawartość również pozostaje w letnim klimacie (i jest mocno zróżnicowana za co plus!). Jeżeli chcielibyście zamówić to pudełko jest jeszcze cały czas dostępne w sprzedaży.


INGRID COSMETICS Mleczko & serum do twarzy | Pojawiły się dwa warianty tego produktu: serum z makiem lub rumiankiem. U mnie jest to mleczko z makiem. Ciekawy kosmetyk o formule lejącego mleczka, ale bardziej treściwe niż typowe serum. Po nałożeniu czuć mocne nawilżenie i wygładzenie, nie jest typowe olejkowe/tłuste, ale jednak dość bogate, więc lekkie natłuszczenie również czuć. Pachnie przyjemnie :). Jest to produkt pełnowymiarowy.

PIERRE RENE Pure Pigment | Z kosmetyków do makijażu tym razem jest to sypki pigment. Kosmetyk jest pełnowymiarowy, całkiem spory słoiczek. Trafiłam na bardzo ładny, ale dość trudny kolor ciemniejszego, przygaszonego błękitu. Dosyć mocno napigmentowany z połyskiem, ode mnie plus za ładny, szlachetny odcień niebieskiego, który nie wygląda tanio :).

HASK ARGAN OIL Szampon i odżywka | W formie saszetek mini wersja szamponu i odżywki o odżywiających właściwościach. Marka jest dostępna w Hebe. Format podróżny, więc zostawiam na urlopowe wyjazdy.

VOLLARE Puder sypki z glinką zieloną | A to interesujący produkt! W pierwszej chwili pomyślałam, że to glinkowa maseczka, ale jest to puder matujący z dodatkiem glinki. Jak wiadomo glinka, szczególnie zielona, świetnie matuje skórę i dobrze sprawdza się jako dodatek w pudrach. Będę testować, zwłaszcza teraz w czasie upałów :).

BIELENDA Cloud Mask | Dwie bąbelkujące maseczki od Bielendy. Ciekawiły mnie od jakiegoś czasu, ale jeszcze nie miałam okazji wypróbować, więc fajnie że znalazły się w beGlossy. Cztery różne warianty.

MYLAQ Lakier klasyczny lub hybrydowy | Kolejny produkt w dwóch wariantach. Jeszcze nie używałam lakierów tej marki. U mnie piękny jasny błękit.

REFECTOCIL Lash&Brow Booster | Klientki VIP (czyli te subskrybujące beGlossy 6mscy lub dłużej) otrzymały dodatkowo serum do brwi i rzęs od Refectocil. Bardzo jestem go ciekawa, szczególnie w porównaniu do popularnego Long4Lashes. Pełnowymiarowe opakowanie.