poniedziałek, 12 lipca 2021

BeGlossy ♡ Kolory lata

    Czerwcowa edycja beGlossy Kolory Lata pojawiła się w pudełku z taką piękną, letnią grafiką. Pudełko oczywiście zostawiam sobie na drobiazgi, jak wszystkie które wychodzą w bardziej oryginalnej oprawie graficznej. Zawartość również pozostaje w letnim klimacie (i jest mocno zróżnicowana za co plus!). Jeżeli chcielibyście zamówić to pudełko jest jeszcze cały czas dostępne w sprzedaży.


INGRID COSMETICS Mleczko & serum do twarzy | Pojawiły się dwa warianty tego produktu: serum z makiem lub rumiankiem. U mnie jest to mleczko z makiem. Ciekawy kosmetyk o formule lejącego mleczka, ale bardziej treściwe niż typowe serum. Po nałożeniu czuć mocne nawilżenie i wygładzenie, nie jest typowe olejkowe/tłuste, ale jednak dość bogate, więc lekkie natłuszczenie również czuć. Pachnie przyjemnie :). Jest to produkt pełnowymiarowy.

PIERRE RENE Pure Pigment | Z kosmetyków do makijażu tym razem jest to sypki pigment. Kosmetyk jest pełnowymiarowy, całkiem spory słoiczek. Trafiłam na bardzo ładny, ale dość trudny kolor ciemniejszego, przygaszonego błękitu. Dosyć mocno napigmentowany z połyskiem, ode mnie plus za ładny, szlachetny odcień niebieskiego, który nie wygląda tanio :).

HASK ARGAN OIL Szampon i odżywka | W formie saszetek mini wersja szamponu i odżywki o odżywiających właściwościach. Marka jest dostępna w Hebe. Format podróżny, więc zostawiam na urlopowe wyjazdy.

VOLLARE Puder sypki z glinką zieloną | A to interesujący produkt! W pierwszej chwili pomyślałam, że to glinkowa maseczka, ale jest to puder matujący z dodatkiem glinki. Jak wiadomo glinka, szczególnie zielona, świetnie matuje skórę i dobrze sprawdza się jako dodatek w pudrach. Będę testować, zwłaszcza teraz w czasie upałów :).

BIELENDA Cloud Mask | Dwie bąbelkujące maseczki od Bielendy. Ciekawiły mnie od jakiegoś czasu, ale jeszcze nie miałam okazji wypróbować, więc fajnie że znalazły się w beGlossy. Cztery różne warianty.

MYLAQ Lakier klasyczny lub hybrydowy | Kolejny produkt w dwóch wariantach. Jeszcze nie używałam lakierów tej marki. U mnie piękny jasny błękit.

REFECTOCIL Lash&Brow Booster | Klientki VIP (czyli te subskrybujące beGlossy 6mscy lub dłużej) otrzymały dodatkowo serum do brwi i rzęs od Refectocil. Bardzo jestem go ciekawa, szczególnie w porównaniu do popularnego Long4Lashes. Pełnowymiarowe opakowanie.


piątek, 18 czerwca 2021

LANCOME TRESOR

    Tresor to perfumowy klasyk, który jest mi znany dopiero od kilku lat. Co prawda został wydany już w 1990 roku, ale jakoś zupełnie mnie omijał. Zawsze kojarzyłam za to jego przeróżne nowsze flankery, których jest po prostu mnóstwo np. malinowo-różany Tresor Midnight Rose albo słodki La Nuit Tresor. Za to pierwowzór to zupełnie inna bajka od jego nowszych współczesnych wydań. Zapach zupełnie niedzisiejszy, ale w pozytywnym sensie tego słowa. Wyróżnia się wśród aktualnie popularnych perfum, ale jedocześnie nie nazwałabym go w żadnym wypadku przestarzałym. To piękne, ponadczasowe, eleganckie perfumy z klasą :).

Tresor to złożony zapach, ale gdybym musiała opisać go w dwóch słowach to powiedziałabym, że jest brzoskwiniowo-pudrowy. Składa się z mnóstwa nut, ale ja czuję w nim najbardziej brzoskwinię, różę i drzewo sandałowe, a to wszystko w pudrowej oprawie. Nie spodziewajcie się jednak soczystej, słodkiej i lekko syntetycznej brzoskwinki. W Tresor brzoskwinia jest wytrawna i przypomina zapach zapach nieobranej brzoskwini wraz ze skórką, za to w niczym nie przypomina słodkiej brzoskwini z puszki.

Jak wspomniałam, Tresor to perfumy niewspółczesne, ale piękne. Najczęściej noszę je jesienią i wiosną, ale pasują też na chłodne letnie dni. Moim zdaniem są bogate i klasyczne, kojarzą mi się ciepło i optymistycznie, ale nie infantylnie. Jest to kompozycja stworzona przez Sophię Grojsman, więc jeśli lubicie Tresor to warto sprawdzić inne perfumy od S.Grojsman gdyż czuć w nich pewien wspólny mianownik (np. Exclamation, Glorię Vanderbilt albo Diamond and Rubies od Elizabeth Taylor). Mój flakon kupowałam tradycyjnie na Notino: Tresor 30ml.  Aktualnie jest na ten zapach darmowa dostawa. Tutaj znajdziecie też bardziej współczesne odmiany Tresor-> perfumy od Lancome. Znacie klasyczny Tresor :)?


czwartek, 13 maja 2021

beGLOSSY Fruit & Flower 🥭

    Ostatnie pudełko beGlossy to zdecydowanie tematyczna edycja. Fruit & Flower, bo pod taką nazwą ukazał się box, jest wypełniony kosmetykami z motywami owocowo-kwiatowymi i zdecydowanie tych owocowych inspiracji jest w nim sporo. W moim wariancie dominuje zapach mango, który bardzo lubię w kosmetykach. W pudełku znalazło się także coś ciekawego z kosmetyków do makijażu :).


INGRID Paletka cieni | Najmocniejszy punkt tej edycji to moim zdaniem paleta cieni do powiek Ingrid. W pudełkach pojawiły się łącznie cztery warianty kolorystyczne tych palet. U mnie to Bali Hibiscus. Paletka jest piękna, dlatego poświęcę jej jeszcze więcej czasu nieco niżej.

MARION FRUTTINO Balsam Mango&Pomarańcza | Ciekawy produkt o nietypowej formule: balsam w formie żelu. Nie spotkałam się z nim wcześniej. Wygląda jak owocowy mus i pachnie tak, że ma się go ochotę zjeść! To taki soczysty, owocowy zapach, głównie czuć oczywiście mango. Wchłania się błyskawicznie i należy raczej do lekkich balsamów, nie natłuszcza i pewnie z bardzo suchą skórą sobie nie poradzi, ale używanie go to czysta przyjemność.

VOLLARE Fruity Hands | Krem do rąk w poręcznej, niewielkiej tubie, w sam raz do torebki. I znów apetyczny zapach mango, ale nie narzekam, bo naprawdę lubię tę nutę zapachową. Też raczej lekki krem, szybko się wchłania, nieco wygładza i nawilża.

BIOLIQ 35+ Antyoksydacyjne serum odbudowujące | Serum wygładzające, z myślą o pierwszych oznakach starzenia się skóry. Ma postać lekkiego kremu, szybko się wchłania a konsystencja wydaje się być dobra pod makijaż. Jest to pełnowymiarowy produkt.

CANABO Krem do stóp z czarnuszką | Sezon na sandały tuż tuż, więc mamy także coś do stóp - krem intensywnie nawilżający na spękane pięty. Od razu zaciekawiło mnie czy będzie czuć specyficzny zapach oleju z czarnuszki, ale zupełnie nie czuć (dla mnie dobrze, bo nie przepadam za tym zapachem w kremach). Pachnie bardziej jak masełko shea. W składzie sporo olejków i ekstraktów.

NATURE BOX Szampon z olejem arganowym | Kolejny pełnowymiarowy produkt to szampon od Nature Bio. Bez slsów, o działaniu odżywcznym. Dla mnie na plus - szampon zawsze się przyda.

TOŁPA Żel - peeling myjacy | Jedyny kosmetyk w mniejszej wersji to żel do twarzy od Tołpy. Bardzo lubię tę markę, więc i ten żel chętnie sobie sprawdzę tym bardziej, że na etykiecie możemy zobaczyć hasło "krótki skład - tylko 10 składników".

Poniżej zbliżenia na paletkę Ingrid. Jak wspomniałam u mnie w wersji Bali Hibiscus i był to świetny traf, bo to zdecydowanie moje kolory. To typowo ciepła kompozycja, w której znalazły się maty i perły. Cienie mają bardzo dobrą pigmentację, szczególnie błyski nabierają się jak masełko. Jedynie cień z prawego górnego rogu (taki chłodniejszy kolor) jest nieco bardziej suchy, ma inną formułę. Dwa ostatnie bordowo-wiśniowe cienie cudne, ale szkoda że dość mocno zbliżone do siebie kolorem. Pierwsze wrażenia bardzo na plus, nie sądziłam że tak przyjemne są cienie od Ingrid.




wtorek, 11 maja 2021

Nowości od AVON | Maxima i Attraction Desire

    Od czasu do czasu zamawiam coś z Avonu, a najczęściej mój wybór pada na perfumy i pomadki do ust, podobnie jak tym razem. Moim zdaniem to są dwie najlepsze kategorie z tej marki, oczywiście zdarzają się lepsze i gorsze produkty, ale generalnie to właśnie zapachy i pomadki lubię najbardziej. Ostatnio zaciekawił mnie jeden z nowszych zapachów - Attraction Desire, bo ma nutę wiśni, którą bardzo lubię w perfumach. Wzięłam również Maximę, która jest już starszym zapachem, ale nie miałam okazji jej poznać, a pamiętam że zrobiła na mnie dobre wrażenie z pachnącej kartki w katalogu.


Maxima, jak już wspomniałam, bardzo spodobała mi się wąchana z pachnącej strony w katalogu. Postanowiłam ją przetestować, tym bardziej że w nutach króluje nektarynka, a taki soczysty, nektarynkowy zapach mógłby być idealny na lato. Jednak jest to zapach raczej kwiatowo-owocowy niż stricte owocowy :). To taki mix soku owocowego z jaśminem. Perfumy z gatunku nieinwazyjnych, niezbyt ciężkich, na wiosnę czy lato. Nie będą raczej nikogo drażnić ani szokować. Nie są zbyt charakterystyczne, to taki bezpieczny, zachowawczy zapach.

Attraction Desire to słodki i nieco cięższy zapach, który pasuje mi na jesień i zimę, albo po prostu jako perfumy na wieczór. Jest taki likierowy i faktycznie czuć wiśnię, ale raczej w pierwszych minutach po rozpyleniu. Z czasem zapach staje się bardziej jaśminowy. Moim zdaniem to zdecydowanie słodka kompozycja, dla mnie właśnie bardziej otulająca, jesienno-zimowa. Myślałam, że wiśnia będzie nutą przewodnią, a w rzeczywistości stanowi raczej pierwszy akord. Na pewno nie wybitne, ale całkiem przyjemne perfumy.


Wypróbowałam także pomadki z dosyć nowych serii Creme Legend i Matte Legend. Moim zdaniem są super w swojej cenie. Mam sporo pomadek z Avonu, bardzo lubię matowe, ale też klasyczne kremowe. Nowa linia Legend też nie zawodzi: seria Creme to przyjemna masełkowata, kremowa formuła, a Matte to niewysuszający ust mat. Dla mnie pomadki na piątkę, pewnie dokupię jeszcze inne odcienie. Creme Legend to pomadka w złotym opakowaniu - u mnie odcień Adore (neutralny nude). Matte Legend to srebrne opakowanie, odcień Worthy - ciepły, bardziej ceglasty kolor. Jeśli lubicie takie odcienie to polecam :).




środa, 14 kwietnia 2021

MONOLIT nowa marka z kosmetykami dla mężczyzn 🌲

 Tym razem będzie nieco nietypowo, bo o kosmetykach do pielęgnacji dla mężczyzn nowej marki Monolit. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o niej wcześniej, ale minimalistyczny design opakowań od razu wpadł mi w oko. Linia inspirowana jest dziką i surową stroną natury, a w produktach znajdziemy naturalne ekstrakty. Składom kosmetyków jeszcze się bliżej przyjrzymy. Marka Monolit jest dostępna w sklepie z wyselekcjonowanymi kosmetykami NUTRIDOME. Linia jest dosyć rozbudowana, można więc stworzyć dla siebie kompletny zestaw pielęgnacyjny.

   O opinię na temat kosmetyków poprosiłam mojego chłopaka, który zgodził się w przetestować większość produktów z serii. Było to dla niego coś nowego w temacie ilości kosmetyków, których miał użyć, bo na co dzień stosuje bardziej ograniczoną pielęgnację.

Pierwsze co rzuca się w oczy to oczywiście design opakowań, prosty, minimalistyczny oraz estetyczny. Moim zdaniem szczególnie efektownie wyglądają krem do golenia i balsam po goleniu w metalowych tubach. To oczywiście kwestia gustu, ale ja zawsze lubiłam takie proste, metalowe tuby w stylu kosmetyków sprzed lat. Kolejne pozytywne wrażenie to zapach, który jest spójny dla całej serii. Moim zdaniem cała linia pachnie świetnie, lekko drzewnie, niezbyt mocno i przede wszystkim nie kojarzy się z typowymi męskimi kosmetykami, które często pachną bardzo silnie i "kolońsko". Dla mnie to wręcz uniwersalna kompozycja zapachowa, bo kompletnie nie przeszkadzałaby mi w produktach dla kobiet.



   W pierwszej kolejności żel po prysznic oraz szampon, które są w podobnych buteleczkach 250ml. Żel jest wzbogacony o nawilżający ekstrakt z aloesu i łagodzący pantenol. Żel porządnie oczyszcza skórę, ale jej nie wysusza. Posiada pompkę co w przypadku mojego chłopaka zawsze jest dużym plusem, ponieważ to dla niego super wygodne rozwiązanie i od jakiegoś czasu preferuje tylko taką formę żeli. Produkt nie przesuszył skóry, przyjemnie pachnie o czym już wspominałam i generalnie jest to po prostu poprawny żel. Szampon spodobał mu się bardziej, ze względu na fakt, że jest bardzo łagodny i nie podrażnia skóry głowy w przeciwieństwie do wielu drogeryjnych szamponów, których kiedyś często używał. Zawiera co prawda slsy, ale także pantenol, prowitaminę B5 i wyciąg z rumianku, które mają kojące działanie. Szampon dobrze się pieni, nie szczypie w oczy i pozostawia włosy dobrze oczyszczone. Cena żelu jak i szamponu to 49zł.

   W zestawie znalazł się także peelingujący żel do twarzy, który dla chłopaka był zupełną nowością. Używał co prawda peelingów do ciała, ale nie miał styczności z peelingującym żelem stricte do stosowania na skórę twarzy. W składzie produktu znalazł się kwas mlekowy, który ma za zadanie z jednej strony usunąć martwy naskórek, ale też nawilżać i poprawiać koloryt cery. Dodatkowo żel zawiera puder z pestek moreli, który działa peelingująco, wygładza i oczyszcza skórę. Po kilku testach chłopak stwierdził, że żel dobrze oczyszcza skórę, ale mógłby mieć nawet więcej drobinek ścierających. Myślę, że wtedy byłby to już taki typowy peeling, a żel w takiej postaci jest troszkę delikatniejszy, aby można było stosować go do codziennej pielęgnacji. Żel kosztuje 39zł.

Następnie mój chłopak wypróbowywał produkty do golenia: krem do golenia oraz balsam po goleniu. Szczególnie przypadł mu do gustu krem do golenia, który ma gęstą, bogatą formułę. Przy tym produkcie zdecydowanie zauważył różnicę w porównaniu do jakiejś przypadkowej pianki, którą do tej pory stosował. Krem jest zdecydowanie bardziej treściwy, zawiera olejki i są one wyczuwalne w lekko tłustej konsystencji. Oparty jest przede wszystkim na oleju ze słodkich migdałów, który jest jednym z moich ulubionych olejów w pielęgnacji ciała i włosów. To olej, który moim zdaniem świetnie natłuszcza, wygładza i regeneruje przesuszoną skórę. W składzie kremu mamy również ekstrakt z jałowca i nawilżającego aloesu. Produkt sprawdził się bardzo dobrze, nie podrażniał skóry, a wręcz łagodził cerę. Jedyne co można mu zarzucić to wydajność. Ma się wrażenie, że dość szybko ubywa z opakowania. Z kolei balsam po goleniu to już o wiele lżejszy, szybko wchłaniający się produkt. 97% składu to składniki naturalne, za co trzeba mu przyznać wielki plus. Podobnie jak w kremie do golenia mamy ekstrakt z jałowca o przeciwzapalnym i antybakteryjnym działaniu. Łagodząco działa pantenol, a regenerująco i otulająco dla skóry - olej z awokado. Balsam dobrze nawilża, ale nie pozostawia wyczuwalnego filmu na skórze, co jest zdecydowanym plusem. Cena kremu do golenia to 39zł, a balsamu 59zł.

   Na sam koniec rytuału pielęgnacyjnego pozostał krem do twarzy z ekstraktem z alg Monolit przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Krem również zamknięto w wygodnym opakowaniu z pompką. W jego przypadku mamy do czynienia z gęstszą, ale szybko wchłaniającą się formułą. Krem nie jest tłusty, ale jest treściwy (zawiera ekstrakt z alg, olej kokosowy i z awokado). Zawarta w kremie spirulina ma działać przeciwstarzeniowo i wygładzająco. Z kolei olej kokosowy natłuszcza i regeneruje, szczególnie mocno przesuszoną skórę. Krem nawilża, ale też wygładza i zmiękcza skórę. Wrażenia zdecydowanie pozytywne. Krem kosztuje 69zł.

Podsumowując- chłopak jest zadowolony i chyba większość produktów przypadła mu od razu do gustu :). Testowanie całej serii bardzo mu się spodobało i stwierdził, że będzie do nich wracał. Zazwyczaj kupował kosmetyki trochę z przypadku, nie były to zbytnio przemyślane wybory, więc tym bardziej odczuł ogromną różnicę w jakości. Z tej serii korzysta mu się znacznie przyjemniej. Ja mogę zdecydowanie pochwalić za ładny design i piękny zapach kosmetyków.

Produkty z marki Monolit są do kupienia w sklepie nutridome.pl. Możemy również dostać gotowe zestawy z myślą o prezentach, bo przypuszczam że właśnie w ten sposób są one często kupowane. Na stronie dostępne są cztery warianty zestawów: "Prysznic w męskim stylu" z żelem i szamponem, "Męska pielęgnacja" z pielęgnacją skóry twarzy, "Zarost pod kontrolą" czyli krem do golenia z balsamem oraz "Męskie niezbędniki" zawierający krem do twarzy, żel pod prysznic i żel peelingujący. Myślę, że na prezent to bardzo fajna opcja.

środa, 24 marca 2021

Test lakieru hybrydowego STARDORO + szybkie zdobienie spidergelem 🕷️

    Ostatnio testowałam kilka lakierów hybrydowych od Stardoro. Między innymi właśnie taką klasyczną, ciemniejszą czerwień, której była u mnie brakującym ogniwem pomiędzy jaskrawymi czerwieniami a bordo. Przy okazji pobawiłam się też w bardzo proste i szybkie zdobienia spider-gelem na wzorniku. Wyszło w nieco walentynkowym klimacie.


Jak wypadł test Stardoro? Marka nie jest może najbardziej popularna, ale te kolory, które testowałam przypadły mi do gustu. Z żadnym z nich nie miałam problemów typu zła formuła, marszczenie się lakieru pod lampą itp. Czerwień, którą widzicie na zdjęciach jest z kolekcji Business Red i ma numerek 11019. To bardzo ładny odcień klasycznej, ciemniejszej czerwieni. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to krycie, ale to bardzo częsty problem z czerwieniami. Kolor jest oczywiście intensywny, ale może prześwitywać np. na przedłużonym paznokciu żelem przezroczystym. Dlatego najlepiej kłaść takie czerwienie na bazy mineralne z lekkim kolorem :). Link do tego konkretnego koloru macie ->tutaj. Generalnie jestem zadowolona i być może sprawdzę jeszcze jakieś kolory tych lakierów, tym bardziej że cena jest przystępna (od 19zł).

Zdobienie podpatrzone gdzieś w internecie jest naprawdę proste i szybkie do wykonania. Wystarczy tylko spider gel w kolorze białym i czarnym (opcjonalnie tylko czarny, w który wcieram nieco srebrnego pyłku). Kilka domalowanych serduszek przy pomocy żelu do zdobień lub dobrze napigmentowanej hybrydy. Część w wersji matowej, część w błyszczącej.