środa, 11 grudnia 2013

Woski Yankee Candle: warte zakupu czy przereklamowane?

Od długiego czasu woski Yankee Candle mocno mnie kusiły..ale ciągle zastanawiałam się czy nie są po prostu przereklamowane. W internecie jest miliard recenzji tych słynnych, pachnących wosków i właśnie przez to zastanawiałam się czy to nie chwilowa moda na zasadzie “wszyscy mają to ja też muszę mieć” czy może faktycznie coś wartego uwagi czym wszyscy szczerze się zachwycają.

Woski trafiły do mnie właściwie przez przypadek, dopisało mi szczęście i wygrałam je w rozdaniu. Tylko jeden z nich dokupiłam sama przy okazji innych zakupów w dniu darmowej dostawy. Wypróbowałam wszystkie więc postanowiłam i ja coś o nich napisać, z punktu widzenia osoby jednak sceptycznie do tego szału nastawionej;).

DSCN3784

Woski wyglądają jak małe tarty, łatwo je ukruszyć nawet na drobny piasek, więc są wygodne w użyciu. Nie miałam specjalnego kominka do wosków, uwielbiam świece zapachowe i olejki eteryczne ale wosków wcześniej nie paliłam, więc musiałam coś wymyślić (żeby nie kupować nowego kominka). Mój kominek to właściwie podgrzewany dzbanuszek, do którego wlewa się wodę z olejkiem, więc do wosków by się nie sprawdził. Dzbanek zdjęłam i w jego miejsce, bezpośrednio nad podgrzewaczem umieściłam metalowy talerzyk żeby szybko się nagrzewał. Z początku próbowałam umieszczać wosk bezpośrednio na talerzyku ale okazało się, że był zbyt gorący (wosk po jakimś czasie brzydko pachniał jakby się palił), niewygodnie się go też usuwało z talerzyka. Poczytałam trochę w internecie i teraz kawałeczek wosku wrzucam do silikonowej foremki na babeczki. Temperatura jest w porządku, wosk bardzo łatwo wyciągnąć a przy okazji ma ładny kształt serduszka i można go potem znów użyć.

DSCN3792

YC DSCN3791

Woski trzymam w niewielkim pudełku, na zdjęciu widać też wspomniane wyżej już raz palone woski (serduszka).

Przejdźmy do tytułowego pytania: czy woski warto kupić? Generalnie po pierwszych próbach zaskoczyły mnie pozytywnie. Po pierwsze okazały się naprawdę mocne, obawiałam się że jeden egzemplarz wystarczy na góra dwa razy, a okazało się że wystarczy naprawdę mały kawałeczek (ok 1/5 całości) żeby w pokoju pachniało dosyć mocno, ale nie aż tak mocno żeby rozbolała nas głowa;). Bardzo nie lubię typowego zapachu palonej parafiny (skojarzenia ze zniczami), a niestety wiele świec zapachowych ma wyczuwalny ten nieprzyjemny zapach. Może gdzieś w tle ale ja zawsze to wyczuwam. Woski Yankee Candle mają tę zaletę, że zupełnie nie czuć tej specyficznej nuty. Jedynie sam właściwy zapach.

Rozczarował mnie jednak odrobinę czas ulatniania się zapachu. Spotkałam się z wieloma pochwałami, w wielu recenzjach przeczytałam że można taki wosk palić wiele razy. Producent mówi o 8 godzinach i z tym mniej więcej mogę się zgodzić. Jednak wosk zapalony po raz drugi ma jak dla mnie bardzo słabo wyczuwalny zapach. Myślałam, że pod tym kątem będzie trochę lepiej.

Z poszczególnymi zapachami już zauważyłam, że bywa różnie. Jedne są bardzo intensywne a inne delikatne. Niektóre faktycznie pachną tym czym w zamierzeniu pachnieć miały, a inne w ogóle nie przypominają swoim zapachem nut z opisu producenta. Już nie wspominając o tym, że odbiór zapachów to kwestia bardzo indywidualna.

DSCN3782

A takie warianty wypróbowałam:

DSCN3785

Strawberry Buttercream – ten zapach trochę mnie rozczarował. Naczytałam się, że pachnie jak truskawki z bitą śmietaną, kremem maślanym, że wyraźnie czuć maślano-mleczne nuty. Dla mnie ten zapach jest przyjemny, lekki ale trochę nijaki. Czuję w nim takie słodkie, syntetyczne truskawki w jakiejś niezidentyfikowanej kompozycji zapachowej. Żałuję, że nie wyczuwam nic śmietankowego w tym zapachu.

DSCN3786

Red Velvet – ten jest super. Dla mnie to typowo ciasteczkowy zapach! Pachnie jak dobre ciastka, jest słodki, trochę waniliowy ale nie zamulający. Zapach tego wosku kojarzy mi się z ciastem czekoladowym, choć nie pachnie wcale czekoladą.

DSCN3787

Cinnamon Stick – mieszanka cynamonu i goździków. Dla mnie bardzo apetyczny, bo uwielbiam wszystko co cynamonowe. Jest naprawdę intensywny! Zauważyłam, że po kilku godzinach palenia zapach zmienia się i nie jest tak ładny jak z początku, ale generalnie jest świetny.

DSCN3788

Midnight Jasmine – ładny ale mnie nie porwał. Nie szaleję za kwiatowymi zapachami. Midnight Jasmine to mieszanka kwiatowa z jaśminem na czele..choć ja czuję tylko i wyłącznie jaśmin:). Na plus mogę powiedzieć, że pachnie naprawdę naturalnie, bo sztuczno kwiatowe, jaśminowe zapachy wywołują u mnie ból głowy, ale ten jest na tyle spokojny i wierny naturze, że nawet się polubiliśmy.

DSCN3789

Salted Caramel – myślałam, że to będzie wielka miłość. Kocham karmel, kajmak to mogę wyjadać łyżkami, ubóstwiam też słono-słodkie zapachy i smaki. Ale jednak to nie to. Ten zapach jest niesamowicie słony w moim odczuciu, bardziej słony niż słodki. Wiele osób opisywało go jako zbyt słodki, mdlący… cóż, ja czuję sól! Niestety nie do końca mi się podoba.

DSCN3790

Paradise Spice – to podobno mieszanka bananów, przypraw i wanilii. Serio, tam są banany? Poczułam je trochę kiedy przeczytałam w opisie, że ponoć są. Dla mnie typowo korzenno-owocowy zapach. Bardzo fajny, na jesień ideał:). I jaki intensywny!

 

Podsumowując mogę powiedzieć, że na kolana może nie padłam przed Yankee Candle, ale fajne są te woski i nie dziwię się, że tyle osób tak je polubiło. Nie wszystkie zapachy są takie jakbym chciała, ale w przewadze pachną naturalnie, trafiają w mój gust i nie wyczuwam tych okropnych “świeczkowych” nut. Potrafią bardzo umilać wieczory, myślę że spodobają Wam jeśli lubicie świece zapachowe, kadzidełka i olejki. Mi spodobały się na tyle, że planuję kupić jeszcze kilka wosków, choć fortuny też nie zamierzam na nie wydawać.

73 komentarze:

  1. o też fajny myk ja mam swój sposób na ekspresowe czyszczenie kominka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja i tak mam dalej na nie chrapkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja uważam, że są warte zakupu bo jednak pachną o wiele ładniej niż większość zwykłych świeczek (nie wszystkie), ale jednak nie jest też tak, że po odpaleniu podgrzewacza pod woskiem przeniesiemy się w tęczową krainę jednorożców, nad brzeg morza czy w sam środek babeczki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo zdanie co Marta i co Ty. Pachną ładnie, naturalnie i dość intensywnie ale krainy jednorożców nie zobaczyłam nad czym ubolewam.

      Usuń
    2. Heh właśnie, bardzo trafnie napisane. Ładne są ale w sam środek babeczki mnie nie przeniosło (choć nie pogardziłabym gdyby mnie tam jednak wyrzuciło:D)

      Usuń
  4. Przeczytalam Twój post bardzo ciekawy, ale ogólnie jak tylko w tytule pojawia YC z reguły nie otwieram bo co rusz to o woskach. Miałam dwie świece piękne zapachy fakt ale nie chce mi się tak szczerze czytać wlasnie o woskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, bo jest takich postów jest tysiące;)

      Usuń
  5. No ja się ciągle zastanawiam nad ich kupnem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama cały czas się zastanawiam czy kupić. Najbardziej chyba odpycha mnie fakt zamawiania przez internet z opłatą za przesyłkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. YC ma też stacjonarne sklepy, ale niestety mało ich..

      Usuń
  7. ja kocham YC, jak masz gdzies TKMAXX to obczaj swiece for every body - pachna mocno jak YC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma tkmaxx całkiem blisko więc się tam chyba wybiorę :D

      Usuń
  8. może nie trafiłaś na te ładniejsze? ja ich już dużo przetestowałam i powiem Ci, że akurat tych zapachów ze zdjęć nie zapaliłabym po raz drugi nigdy :) a inne są naprawdę piękne, uzależniające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwie, w końcu wypróbowałam tylko te kilka wariantów. Które najbardziej polecasz:)?

      Usuń
  9. Lubie je. Jednak jest to produkt z typu gadzet" wiec mozna sie i bez nich obejsc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Przyjemna rzecz ale można bez nich żyć;)

      Usuń
  10. O, w końcu jakaś ,,sceptycznie nastawiona" recenzja Yankee Candle. Też z dużą rezerwą podchodzę do wosków Yankee... I chyba jeszcze trochę czasu minie, zanim sama wyrobię sobie zdanie na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zbyt duża ilość zbyt pozytywnych recenzji sprawiła, że wydawały mi się podejrzane.. ale okazały się całkiem fajne (choć nie powaliły mnie).

      Usuń
  11. Ja bardzo lubię Snow in love-orzeźwiający, lekko kadzidlany zapach. Z Twoich mam Red Velvet, Midnight Jasmine, ale jeszcze ich nie paliłam. Salted Caramel dla mnie pachnie kozieradką z cukrem, strasznie nie pasuje mi ten zapach, za to Cinnamon Stick nadrabia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest z tą kozieradką, nieco podobna nuta!
      Myślę, że ten Snow in love mógłby mi się spodobać, lubię kadzidlane zapachy o ile nie są bardzo ciężkie.

      Usuń
  12. Bardzo lubię, ale jak mam dopłacać za przesyłkę to mi się odechciewa zamawiać. Kupuję jak mi się uda trafić gdzieś na zakupach. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam :) Podoba mi się pomysł z tymi serduszkami :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam jakieś tam doświadczenie z woskami i wiem, że wosk woskowi nie równy. Jedne pachną kilka dni inne tego samego dnia są niewyczuwalne, chociaż nie zauważyłam nigdy, że drugi raz odpalony wosk pachnie słabiej. Nie zwróciłam na to uwagi, zwrócę uwagę następnym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie wiem co jest tego powodem, ale znów zrobiłam próbę z odpaleniem już raz palonego wosku (a nawet kilku wosków bo zrobiłam mieszankę) i nic, zero zapachu! Chyba, że mój węch jest aż tak słaby:D

      Usuń
  15. ja uwielbiam woski YC, moim marzeniem są też ich świece bo nie dość, że zapach piękny i intensywny, to jeszcze ładnie wyglądają.

    fakt, niektóre zapachy powalają (w negatywnym tego słowa znaczeniu) ale inne są po prostu cudowne i dom pachnie nimi jeszcze długo po zgaszeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świece są bardzo ładne ale dla mnie drogie, nie kupiłabym bo szkoda mi tyle kasy. Ale nie pogardziłabym prezentem w postaci takiej świecy hehe;)

      Usuń
  16. Strawberry Buttercream też mnie rozczarował. Najbardziej lubię wosk cynamonowy. Wczoraj kupiłam nową porcję świątecznych zapachów i zobaczymy jak to będzie. Mimo wszystko uważam, że te woski są przereklamowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten cynamonowy, który pokazałąm czy inną wersję?

      Usuń
  17. Uwielbiam olejki ale przyznam się szczerze, że z woskami nie mam doświadczenia a w sumie chętnie bym je wypróbowała bo niektóre zapachy, które wymieniłaś po prostu uwielbiam (:

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie także YC troszkę rozczarowało, głównie przez ten krótki czas utleniania zapachu. Od wielu lat dla mnie nr 1 są świeczki z Ikei, szczególnie waniliowa i czekoladowa. Intensywny (lecz nie męczący) zapach do samego końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o tych po 5-6zł w 'szklankach'? Miałam dawno temu waniliową i wydaje mi się, że trochę było czuć tym parafinowym zapachem, ale szczerze mówiąc było to na tyle dawno, że nie mam teraz pewności;)

      Usuń
  19. Ja jestem w nich zakochana. Mam to szczęście, że czasami bywam w Krakowie, gdzie na Miodowej jest sklep stacjonarny i wtedy uzupełniam zapasy. Moimi ulubieńcami są: bahama breeze, pink sands i ostatnio summer scoop. Ja akurat nie przepadam za "ciasteczkowymi". Są zapachy, które pachną bardzo mocno i po kilku minutach muszę "gasić" kominek (np. rumiankowa herbatka), a są takie, które pachną delikatnie i mogą się palić, aż zapach nie zniknie. Przeważnie to jakieś 8 do 12 godzin. Z takich śmieszniejszych zapachów to jest np. puszysty ręcznik, który pachnie jak takie pranie, które przynosi się z magla ;) Fajne jest to, że w zasadzie za każdym razem pojawiają się jakieś nowe zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie na plus jest fakt, że wprowadzają nowe zapachy:). Z tych, które wymieniłaś mam ochotę na pink sands bo słyszałam, że jest bardzo ładny. Taki puszysty ręcznik też bym z chęcią wypróbowałą:)

      Usuń
  20. jac kocham YC, ale nie wszystkie zapachy pachną z taką samą intensywnością, ja oszalałam na punkcie sugared apple, ten zapach jest obłędny!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam podobne zdanie na ich temat zanim wypróbowałam i też obawiałam się tego parafinowego zapachu od którego zwykle boli mnie głowa.Z tym, że ja wpadłam po uszy, jestem zachwycona zapachami i ogromną ilością wosków do wyboru. Dodatkowo cena jest na tyle przystępna, że można sobie pozwolić na wypróbowanie wszystkich stopniowo. Są oczywiście zapachowe niewypały, niektóre są słabe inne bardzo mocne, Jedne przy drugim zapaleniu prawie niewyczuwalne, a inne jak np Christmas Memories mogę palić i palić i zapach nadal jest intensywny. Faktem jest, że palę je codziennie, a wcześniej jakiekolwiek wynalazki zapachowe były dla mnie nie do przyjęcia, bo miałam zawroty i bóle głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam trochę podobnie, zwykłe świece zapachowe mają często coś sztucznego w zapachu i stają się szybko męczące.. nie raz mnie głowa od takiej właśnie rozbolała;). Woski u mnie tego nie powodują więc za to mają dużego plusa.

      Usuń
  22. Szczerze mówiąc czekałam na jakąś "niewspółpracową" recenzję. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja odkąd okryłam Kringle, które są niestety droższe od Yankee zakochałam się w nich i YC poszły w odstawkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jestem maniaczką wosków, olejków, świec , wszystkiego co ładnie pachnie. Z Twojej kolekcji miałam tylko Midnight Jasmine, lubię ten zapach. Kominków mam z 5 albo i więcej ale zamierzam mieć kolejne. Bo Dziewczyny na blogach kuszą pięknymi modelami. Najbardziej lubię mocne korzenne zapachy, ale w śród moich ulubieńców są też takie jak ciasteczko waniliowe, mega słodycz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczko waniliowe pewnie przypadłoby mi do gustu, lubię słodkie zapachy:). Mnie do kominków jakoś nie ciągnie, nie robi mi to większej różnicy :)

      Usuń
  25. Asiu! Moim ulubionym jest wiśniowy, ma słodki intesywny zapach.. Chciałam dzisiaj wyposażyć się w większe zapasy ale mojej pani u której kupuje nie było, a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CHyba muszę spróbować tego wiśniowego:)

      Usuń
  26. Mam troche woskow i lubie je, ale nie szaleje za nimi. Kupuje, bo nie znam innych, a cenowo dla mnie sa ok.

    OdpowiedzUsuń
  27. Także sceptycznie do nich podchodziłam jednak polubiliśmy się :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy ich nie mialam. Posiadam za to jakies tanie badziewia, ktore... smierdza :( :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajny pomysł z taką foremką :) ja jednak mam normalny kominek i uwielbiam woski YC :) Wg mnie spokojnie można palić ten sam kawałek po 2 razy, a niektóre te bardziej intensywne nawet po 4 razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KasiaPL, ja próbowałam palić po dwa razy i właściwie nic nie czuję..

      Usuń
  30. Też sceptycznie podchodziłam do wosków YC, ale teraz już nie mogę się bez nich obejść. Choć na świece (szczególnie te duże) chyba się nie skuszę. Wolę małe woski, a więcej zapachów niż duży kaliber świeczek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świece drogie są, woski nie wychodzą cenowo najgorzej ale na świecę to bym się już nie skusiła.

      Usuń
  31. U mnie chyba kominek jest za niski, bo zapach ulatnia się bardzo szybko i intensywnie, a potem czuć właśnie zapach parafiny...
    Ale i tak mam do nich słabość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak, czytałam że lepszy wyższy niż niższy.

      Usuń
  32. Ja mam taki problem z YC, że zapachy mają piękne, ale nieco mnie one odurzają, chciałabym więcej, ale ból głowy mnie odstrasza :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po mniejszym kawałeczku dawaj do kominka?

      Usuń
  33. jakoś mnie nie ciągnie do tych wosków - jestem odporna na YCmanię ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja lubię YC, ale bez nadmiernej euforii ;-))

    OdpowiedzUsuń
  35. mam kilka tych wosków i sama nie wiem, czy je lubię, czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. ja kiedyś też je sobie zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cieszę się, że zapachy w miarę ci podpasowały :) Fajnie widzieć na blogu zdjęcia rzeczy, które trzymałam w ręku, śmieszne uczucie :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam nadzieję, że mi też kiedyś szczęście dopisze i będę je miec :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja podchodzę sceptycznie do wszystkich blogowych szaleństw :) jeśli chodzi o tarty to nie zachwyciły mnie, miałam loves me..., jakiś karmel i garden sweet pea, w porządku był tylko sweet pea ale i tak dla mnie są mocne i duszące, dam szansę jeszcze owocowemu i jadalnemu zapachowi jeśli w dalszym ciągu mnie nie zachwycą to sobie odpuszczę dalsze eksperymenty

    OdpowiedzUsuń
  41. Właśnie rozważam zakup wosków. Jednak nie wiem lepiej wydać 30 zł na kilka wosków czy na jedną małą świecę. i tutaj zaczyna się mój dylemat :( ja ogólnie bardzo lubię YC może nie tyle ze względu na to że wszystkie blogerki i vlogerki je praktycznie mają co na ich ogromną gamę zapachów i intensywność :) Ja uwielbiam świecę o zapachu brązowego cukru z cynamonem. Jeśli są jeszcze dostępne to polecam gorąco chociaż powąchać ;) beautifulisthebest.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  42. ja kupuje woski w starej mydlarni w bydgoszczy są po 8 zł a w sklepie indyjski na dworcowej po 8.50 zł to drogo ale i tak je kupuje chociaż 3 sztuki na miesiac,kocham piękne zapachy.Pale też granulki też maja piękne zapachy i polecam

    OdpowiedzUsuń
  43. ja kupuje woski yankee w bydgoszczy w starej mydlarni po 8 zl za sztuke a w indyjskim sa po 8.50 zl za sztuke alejak mam zamawiac przez internet i za przesylke to wole kupic droższe a poniuchać też mnie wciągnęły,zawsze coociaż 3 musze kupić w miesiącu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tak, ale woski są małe więc można zamawiać przez Internet i otrzymać je w liście to jest tanio, albo zamówić większą partię i otrzymać darmową przesyłkę. W sklepie Aromatowo także po 8zł za sztukę.

      Usuń