piątek, 10 kwietnia 2020

Perfumy: VANDERBILT Gloria Vanderbilt

   Jest jedna kategoria perfum, która od dawna niezmiennie mnie fascynuje - zapachy retro. Dla jednych babcine, niemodne, staroświeckie, ale nie dla wszystkich :). Uwielbiam perfumy vintage, starsze kompozycje interesują mnie zawsze bardziej niż aktualne premiery perfumowe, aczkolwiek nie zamykam się na żadną kategorię. Zapachy retro mają też jedną sporą zaletę, a mianowicie ryzyko, że spotkamy kogoś kto pachnie podobnie jest naprawdę niewielkie, czego już nie można powiedzieć o współczesnych popularnych perfumach. Jedną z takich moich perfumeryjnych perełek w starym stylu jest Gloria Vanderbilt, niezwykła kompozycja, która na dodatek kosztuje przysłowiowe grosze (100ml można kupić za około 40zł!). Jest to pudrowo-mydlany zapach, w którym jest także sporo kwiatów, a zwłaszcza goździka. Jeśli lubicie takie nuty to oczywiście polecam Wam przetestować sobie Glorię, to perfumy nie do pomylenia z żadnym innym zapachem.

   Na wstępie warto dodać, że perfumy te skomponowała Sophia Grojsman, która stworzyła też takie hity jak Eternity Calvin Klein czy Tresor Lancome.


   Gloria Vanderbilt to zapach z 1982 roku, ale moim zdaniem pachnie tak jakby powstał znacznie wcześniej. Przywodzi mi na myśl starą toaletkę, koronkowe obrusy i elegancję w skromnym wydaniu. Moim zdaniem to kompozycja przede wszystkim pudrowo-goździkowa o mydlanym brzmieniu, ale są w niej także korzenne nutki, ylang-ylang i białe kwiaty, a nawet szczypta cynamonu. W piramidzie nut wymieniany jest nawet ananas, ale szczerze mówiąc ja go wcale nie wyczuwam. Otwarcie perfum jest aldehydowe, mocno "daje po nosie", więc z początku zapach może niektórych odrzucić, ale warto poczekać aż ta faza minie (a mija szybko). Potem czuję już puder, goździki, piżmo i kwiaty, a warto też dodać, że to bogata i złożona kompozycja w przeciwieństwie do wielu współczesnych perfum, które często opierają się na kilku nutach, nie są tak bogate. W końcowej fazie noszenia Gloria pachnie łagodnie waniliowo, bardzo przyjemnie.

   To taki miły, puchaty zapach, bardzo nostalgiczny, potrafiący przenieść w czasie. Jestem pewna, że niektórzy się skrzywią i powiedzą, że to babcine perfumy, ale ja jak wspomniałam, uwielbiam te wszystkie 'babcine' kompozycje :). W Glorii Vanderbilt lubię też ten pudrowo-mydlany charakter, który zawsze daje mi takie poczucie totalnej czystości i zadbania - jak czysta skóra świeżo po kąpieli upudrowana perfumowanym talkiem.


   Ciekawa jestem czy są tu może jakieś osoby, które znają ten mało popularny zapach. Dla mnie Gloria Vanderbilt to prawdziwa perełka za grosze i jeden z najlepszych zakupów w ciemno! Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, bo perfumy od razu mi się spodobały ale z dużą dawką umiaru. Dopiero po czasie zaczęłam po nie sięgać częściej i częściej i już wiem, że buteleczka z łabędziem zostanie u mnie na długo. Jak wspomniałam na początku ogromnym plusem jest też cena, ale i dostępność - tradycyjnie polecam na www.notino.pl --> Gloria Vanderbilt.

2 komentarze: